Dieser Artikel ist in der ausgewählten Sprache nicht verfügbar.

Zygielbojm Szmul Mordechaj

Szmul Mordechaj Zygielbojm - persönliche Daten
Geburtsdatum: 21st April 1895
Geburtsort: Borowica
Sterbedatum: 12th Mai 1943
Ort des Todes: Londyn
Beruf: political and trade union activist, member of the Central Committee of the Bund, councillor
Related towns: Krasnystaw, Warsaw, Chełm, Łódź, Bruksela, Nowy Jork

Zygielbojm Szmul Mordechaj – (21.02.1895, Borowica – 12.05.1943, Londyn) – żydowski działacz polityczny i związkowy, od 1924 r. członek Centralnego Komitetu Bundu, radny Warszawy i Łodzi.

Szmul Mordechaj Zygielbojm urodził się w 1895 r. Borowicy w ówczesnej guberni lubelskiej jako najstarszy z jedenaściorga dzieci Joska Zygielbojma i Henele/Hany z domu Pinker. Rodzina dość szybko opuściła wieś i przeniosła się do pobliskiego miasta – Krasnegostawu (1899). Zygielbojm mieszkał tam do dwunastego roku życia. Ojciec pracował jako mełamed, a matka utrzymywała się z krawiectwa. Tak liczna rodzina i niskie dochody spowodowały, że rodzice nie mieli możliwości, żeby zapewnić swoim dzieciom wykształcenia. Jedyną formalną edukacją jaką otrzymał ich najstarszy syn był cheder, do którego uczęszczał do dziesiątego roku życia. Około 1905 r.  Szmul zmuszony był podjąć pierwszą pracę. Zatrudnił się w fabryce pudełek w Krasnymstawie. Następnie pracował jeszcze w piekarni. Ostatecznie jako dwunastolatek wyjechał do Warszawy, gdzie rozpoczął naukę jako terminator u rękawicznika. W stolicy zetknął się z działalnością żydowskiej socjalistycznej partii Bund. Brał udział w organizowanych przez nią strajkach ekonomicznych, a także w akcji protestacyjnej w związku procesem Menachema Mendla Bejlisa (1913). Nie związał się jednak z ruchem socjalistycznym, a jego poglądy były wówczas bliższe narodowym.

Po wybuchu I wojny światowej Zygielbojm opuścił Warszawę i wrócił do rodziny, do Krasnegostawu. Miasto jednak znacznie ucierpiało podczas walk austriacko-rosyjskich i Zygielbojmowie przenieśli się do pobliskiego Chełma (1915). Szmul zatrudnił się jako pomoc w szpitalu wojskowym, gdzie ponownie zetknął się z agitacją Bundu. Prawdopodobnie wówczas związał się z tą partią na stałe. Okupacja austriacka przyniosła ze sobą demokratyzację życia politycznego i społecznego. Skorzystali na tym również lokalni działacze Bundu, tworząc legalne struktury partyjne i podejmując szereg inicjatyw kulturalnych. W ciągu dwóch lat Zygielbojm zbudował sobie na tyle silną pozycję w lokalnych strukturach partii, że został delegatem Chełma na pierwszą konferencję organizacji bundowskich w Polsce (Lublin, 1917). Spotkanie to uważa się za początek funkcjonowania polskiego Bundu jako niezależnej struktury politycznej, niezależnej od struktur ogólnorosyjskich.

I wojna światowa dla wielu przyszłych liderów Bundu okazała się czasem przełomowym. W obliczu ciągłych zmian politycznych, pojawienia się nowych wyzwań, do których należało się odnieść, np. niepodległość Polski, rewolucja socjalistyczna, status języka żydowskiego, na bundowskiej scenie politycznej pojawiali się nowi, młodzi politycy, tacy jak Szmul Zygielbojm.

W 1920 r. wyjechał z Chełma do Warszawy. Aresztowania, które dotknęły działaczy Bundu w czasie wojny polsko-bolszewickiej, jak również rozłamy i odejścia części bundystów do partii komunistycznej zapewne ułatwiły mu zbudowanie sobie silnej pozycji w ruchu. Został sekretarzem związku zawodowego metalowców, członkiem warszawskiego komitetu Bundu, a od grudnia 1924 r. członkiem Centralnego Komitetu. Jego kariera polityczna była ściśle powiązana z działalnością związkową. Był przewodniczącym związku zawodowego przemysłu skórzanego, członkiem Rady Krajowej Klasowych Żydowskich Związków Zawodowych i Komisji Centralnej Związków Zawodowych w Polsce. W 1930 r. został redaktorem gazety „Arbeter-Fragn”, pisząc pod pseudonimem „Artur”. W 1927 r.  Zygielbojm został wybrany do rady miejskiej Warszawy.

Wiosną 1936 r., decyzją Centralnego Komitetu Bundu, przeniósł się do Łodzi, gdzie miał wzmocnić lokalne struktury partyjne. W 1938 r. został wybrany do łódzkiej rady miejskiej. Prawdopodobnie 6 września 1939 r., w odpowiedzi na apel władz państwowych, które wezwały wszystkich mężczyzn do 50 roku życia, by kierowali się do Warszawy, Zygielbojm opuścił Łódź. Nocą 8 września 1939 r.  dotarł do Warszawy. Za namową działacza Polskiej Partii Socjalistycznej Mieczysława Napiórkowskiego zdecydował się zostać i włączyć w obronę stolicy. Współtworzył Robotnicze Brygady Obrony Warszawy, stając się ponownie lokalnym liderem swojego ruchu. Dzięki jego inicjatywie Bund rozwinął działalność pomocową dla najbardziej potrzebujących i wznowił wydawanie partyjnego dziennika „Naje Folkscajtung”. Zygielbojm pisał również odezwy do żydowskich robotników, namawiając do walki w szeregach batalionów ochotniczych. Podejmowanie działania, jak i fakt, że większość czołowych działaczy Bundu opuściła Warszawę, spowodowały, że stał się jedną z centralnych postaci partii.

Podpisany 28 września 1939 r. akt kapitulacji stolicy zakładał wytypowanie przez stronę polską dwunastu zakładników, którzy mieli być gwarantami spokoju w mieście po wkroczeniu doń wojsk niemieckich. Jednym z nich został Szmul Zygielbojm.

W połowie października 1939 r. w Warszawie zorganizowano konferencję podziemnego Bundu. Zygielbojm został członkiem pierwszego podziemnego warszawskiego komitetu partii, w znacznej mierze przyczyniając się do opracowania strategii działalności ruchu w pierwszym okresie okupacji.

7 października 1939 r. Zygielbojm został powołany przez Adama Czerniakowa w skład pierwszej Rady Żydowskiej (Judenrat) Warszawy. W założeniu miała ona składać się z przedstawicieli różnych ruchów polityczno-społecznych, a także osób doświadczonych w działalności publicznej. Prawdopodobnie Czerniaków nie wskazał bezpośrednio na Zygielbojma, ale zażądał od Bundu oddelegowania swojego reprezentanta. Wybrano tego, który był najlepiej znany Niemcom, bo znalazł się we wspomnianej już grupie zakładników.

Szmul Zygielbojm był członkiem Judenratu nieco ponad miesiąc. 4 listopada 1939 r. już podczas pierwszego posiedzenia rady władze niemieckie podjęły próbę utworzenia getta w Warszawie. Zygielbojm jako jedyny publicznie zaprotestował przeciwko takiemu działaniu. Na jednym z kolejnych posiedzeń powiedział:

„Czuję, że nie mam prawa dalej żyć, jeśli getto ma powstać, a ja uchowam się cało. Deklaruję zatem, że składam swój mandat. Wiem, że obowiązkiem przewodniczącego jest donieść o tym gestapo i liczę się z konsekwencjami, które mogą mnie z tego powodu spotkać. Nie mogę jednak postąpić inaczej”.

Świadomość, że postawa ta była jednoznaczna z groźbą aresztowania Zygielbojm zaczął się ukrywać. Z czasem, za namową działaczy warszawskich przygotował się do wyjazdu na zachód, gdzie miał przekazać informacje o antyżydowskich represjach w Polsce. Otrzymał wizę dzięki pomocy holenderskiego konsula. Z Warszawy wyjechał do Krakowa, skąd pociągiem wyruszył do Berlina. Stamtąd dotarł bezpiecznie do granicy niemiecko-holenderskiej, ale na przystanku granicznym w Bentheim z powodu nieścisłości w dokumentach podróży pogranicznicy cofnęli go do Berlina. Nie wiadomo, jak udało mu się przeżyć i zdobyć ważne dokumenty na wjazd do Belgii. Prawdopodobnie pomocy udzielił mu belgijski działacz socjalistyczny Paul-Henri Spaak. Do Brukseli dotarł 6 lutego 1940 r. Wystąpił tam na posiedzeniu Socjalistycznej Międzynarodówki Robotniczej i opowiedział o prześladowaniach Żydów pod niemiecką okupacją.

Po sześciu tygodniach spędzonych w Belgii wyjechał do Paryża. We Francji działał jako nieoficjalny przedstawiciel Bundu. Nigdy bowiem nie otrzymał zgody na pełnienie takiej funkcji ze strony znajdującego się w Wilnie Centralnego Komitetu. Pozostawał jednak w kontakcie z polskim rządem, któremu przedłożył polityczny manifest swojej partii. Zawierał on oprócz haseł politycznych i ostrego potępienia przedwojennego antysemityzmu w Polsce jasne określenie stosunku Bundu do Rzeczypospolitej: „podkreślamy, że byliśmy gotowi stanąć w obronie niepodległości Polski niezależnie od tego, z czyjej strony niepodległość ta zostałaby zagrożona. Dlatego też z całą stanowczością występujemy nie tylko przeciwko Trzeciej Rzeszy, ale również i przeciwko udziałowi Związku Sowieckiego w nowej próbie rozbioru Polski”.

Już wiosną 1940 r. z kręgów polskich władz padały pierwsze propozycje włączenia Zygielbojma do namiastki polskiego parlamentu na uchodźstwie – Rady Narodowej. W poufnym dokumencie do polskiego rządu Adam Ciołkosz pisał: „zamianowanie przedstawiciela Bundu członkiem Rady Narodowej […] wywrze duże i bardzo dobre wrażenie w Stanach Zjednoczonych Ameryki, gdzie organizacje sympatyzujące z Bundem posiadają bardzo duże wpływy”. Zygielbojm jednak opierał się takiemu rozwiązaniu, obstając przy nominacie swojej partii na to stanowisko – Emanuelu Szererze. Jednocześnie zgłosił się wówczas na ochotnika do polskiej armii i bezskutecznie oczekiwał powołania. Pisał do swojego przyjaciela w Nowym Jorku:

„Mnie mogą lada dzień powołać do wojska. Jeżeli to się stanie, to Cię zawiadomię. Chciałbym, już żeby to nastąpiło, bo ten obecny stan jest bardzo denerwujący”.

Po rozpoczęciu niemieckiej inwazji na Francję Zygielbojm uciekł na południe. Poprzez Marsylię, Tuluzę, Madryt i Lizbonę znalazł się ostatecznie na statku płynącym do Nowego Jorku. Do USA dopłynął 12 września 1940 roku. Tuż po jego przyjeździe do USA Arbeter Komitet  zorganizował serię wykładów Zygielbojma na całym wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. W serii spotkań obejmujących stany: Nowy Jork, Illinois, Georgia i Floryda opowiadał o realiach okupowanej Polski. Po powrocie do Nowego Jorku pracował w fabryce, a następnie otrzymał najprawdopodobniej wynagrodzenie jako redaktor czasopisma „Di Cukunft”. Był zaangażowany w działalność Amerykańskiej Reprezentacji Bundu w Polsce, pisząc do „Forverts”. Przebywając w Ameryce ponownie starał się o przyjęcie go w szeregi polskiej armii w Kanadzie, ale nie otrzymał odpowiedzi na swoją prośbę.

W końcu 1941 r. polski rząd zadecydował o włączeniu w skład Rady Narodowej przedstawiciela Bundu. Wbrew oczekiwaniom partii nie został nim Henryk Erlich ani Emanuel Szerer. Decyzją polskich władz stanowisko to miał zająć Zygielbojm. Jego partyjni koledzy nie przyjęli tej decyzji z zadowoleniem. Lekceważyła ona wysuwane przez nich postulaty – eksponowane stanowisko w Londynie powierzano bowiem politykowi, który według nich nie miał niezbędnego politycznego doświadczenia. Zobowiązali więc Zygielbojma do podpisania deklaracji, że nie będzie podejmował żadnych istotnych kroków bez wcześniejszego skonsultowania ich z działaczami w Nowym Jorku. Problemy komunikacyjne pomiędzy Londynem a Nowym Jorkiem jedynie jeszcze bardziej utrudniły bundyście działanie w Wielkiej Brytanii.

Zygielbojm wylądował w Londynie pod koniec marca 1942 roku. Już podczas swojego pierwszego wystąpienia w Radzie Narodowej (13 maja 1942 r.) wdał się w ostrą polemikę z Ignacym Schwarzbartem, reprezentującym syjonistów. W czasie swojego pobytu w Londynie Zygielbojmowi udało się nawiązać bliższe relacje polityczne z Adamem Ciołkoszem z Polskiej Partii Socjalistycznej i działaczami brytyjskich związków zawodowych oraz Partii Pracy. Zygielbojm aktywnie zabierał głos na forum Rady Narodowej, przedkładając m.in. propozycję penalizacji antysemityzmu w Polsce. W maju 1942 r. dotarł do Londynu pierwszy list podziemnego Bundu. Zawierał on informacje na temat eksterminacji polskich Żydów, podając szacunkową liczbę zamordowanych na 700 tys. i informację o uruchomieniu niemieckiego ośrodka natychmiastowej zagłady w Chełmnie nad Nerem. Zygielbojm w konsultacji z polskim rządem podjął się prowadzenie szerokiej kampanii informacyjnej o masowych mordach. Przetłumaczył raport i rozkolportował go wśród członków brytyjskiego parlamentu, wystąpił również na falach BBC oraz na wspólnej konferencji prasowej ze Stanisławem Mikołajczykiem, Edwardem Raczyńskim i Ignacym Schwarzbartem. To informacje od bundysty stały się podstawą do opublikowania artykułu w „Daily Telegraph” pt. Germans Murdered 700,000 Jews in Poland.

Pomimo otrzymania od polskiego rządu informacji o deportacjach z getta warszawskiego, przez kolejne tygodnie zajmował się sporem ze swoimi towarzyszami w Nowym Jorku, którzy znacznie ograniczani jego swobodę działania. Na ich prośby nieskutecznie starał się o wydanie wiz wjazdowych do Wielkiej Brytanii dla polityków Bundu przebywających w USA. Zabiegał o pomoc dla działaczy swojej partii w ZSRR oraz w innych krajach.

Zygielbojm za swój największy sukces informacyjny tego okresu uznawał udział w wiecu zorganizowanym przez brytyjską Partię Pracy w Caxton Hall w Londynie (2 września 1942 roku). Przemawiał wówczas obok liderów europejskich partii socjalistycznych mówiących o niemieckich represjach, spadających na ludność okupowanych krajów. Bundysta dokładnie opisał zebranym proces mordowania, rabowania, a następnie grzebania zwłok w ośrodku natychmiastowej zagłady w Chełmnie nad Nerem. Wszystko to miało zapewne szokować słuchaczy, zaś szczegółowość opisu uwiarygadniać go. Cel został chyba osiągnięty, bo zebrani przyjęli rezolucję wyrażającą nie tylko współczucie i zapowiadającą postawienie winnych zbrodni przed sądem, ale domagającą się także zdecydowanej reakcji aliantów już teraz. Całe spotkanie zostało omówione w prasie, jednak nie przyniosło wymiernych efektów w polityce rządów alianckich. Kolejny raport podziemnego Bundu opisujący m.in. tzw. wielką akcję eksterminacyjną w getcie warszawskim, eksterminacji skupisk żydowskich w innych miastach oraz funkcjonowaniu ośrodków natychmiastowej zagłady trafił do Londynu w połowie listopada 1942 roku. 27 listopada 1942 r. odbyło się posiedzenie Rady Narodowej poświęcone tragicznym wiadomościom z kraju. Nowe dane z Polski uświadomiły Zygielbojmowi skalę niemieckich zbrodni i kazały mu się zastanowić nad celowością podejmowanych w Londynie działań.

Podczas wspomnianego posiedzenia bundysta zaproponował:

  1. aby rząd polski wystąpił do „rządów Stanów Zjedno­czonych i Wielkiej Brytanii i innych państw Sprzymierzonych z żądaniem natychmiastowego opracowania planu retorsji przeciw Niemcom, w celu zmuszenia ich do zaprzestania masowych mordów wobec ludności cywilnej i planowego wytępienia całej narodowości żydowskiej”;
  2. aby rząd polski podjął „kroki, aby w szybkim czasie doszła do skutku specjalna konferencja międzyaliancka, poświęcona niesłychanemu w dziejach ludzkości wytępieniu całej ludności żydowskiej w Polsce”;
  3. aby rząd podjął działania mające na celu poinformowanie niemieckiego społeczeństwa o zbrodniach dokonywanych na ludności żydowskiej.

Wnioski Zygielbojma, pomimo jego prośby o potraktowane ich jako nagłe, nie zostały rozpatrzone na tym posiedzeniu, a jedynie skierowane do odpowiedniej komisji do zaopiniowania.

Wiadomości z listu Bundu, jak i dodatkowe informacje otrzymane od Jana Karskiego uświadomiły Zygielbomowi nie tylko skalę dokonujących się w Polsce zbrodni, ale to, jak samotni pozostają w tej sytuacji Żydzi. Bardzo negatywne wrażenie zrobił na nim szczególnie „Protest” Frontu Odrodzenia Polski, którego fragment uznał za dowód na silne antysemickie resentymenty polskiego społeczeństwa. Starał się wyjaśnić tę sprawę z premierem Mikołajczykiem, co doprowadziło do otwartego konfliktu podczas posiedzenia rady narodowej 23 grudnia 1942 roku. Zygielbojm oskarżył wówczas Armię Krajową o stosowanie „zasad norymberskich”, uniemożliwiając Żydom wstępowania w ich szeregi. „Protest” Zofii Kossak-Szczuckiej porównał zaś do „propagandy bliskiej gestapo”. Jednocześnie czuł coraz silniejszą potrzebę do podjęcia konkretnych kroków. Tym bardziej, że radykalnych działań oczekiwali od niego bundyści w getcie warszawskim. Jan Karski przekazał mu zaadresowane do niego słowa Leona Feinera: „Niech odmawiają pokarmów i picia. Niech umierają powolną śmiercią na oczach całego świata. Może to przemówi do sumień ludzkich”.

Zygielbojm ponownie starał się dotrzeć do jak największej liczby osób z informacjami z kraju. 5 grudnia 1942 r. wysłał nawet telegram do premiera Winstona Churchilla. Dalszą swoją aktywność ograniczył do zbierania funduszy na pomoc dla Żydów w Polsce i zapewnienie dla nich wsparcia. Władze partyjne natomiast prosiły go o kontunuowanie zabiegów mających doraźnie dopomóc rozsianym po całym świecie bundystom. Zygielbojm angażował się więc w próby wyjaśnienia sytuacji Henryka Erlicha i Wiktora Altera, aresztowanych w ZSRR w grudniu 1941 r.; starał się ściągnąć do Londynu przebywających w wojsku polskim Lucjana Blita i Leona Olera; zaś towarzysze z Amerykańskiej Reprezentacji Bundu nie dawali mu spocząć w wysiłkach zdobycia dla nich wiz wjazdowych do Wielkiej Brytanii. Pod koniec lutego 1943 r. Maksim Litwinow powiadomił władze amerykańskie, że Erlich i Alter zostali skazani na śmierć za działalność przeciwko Rosji sowieckiej. W ciągu kolejnych tygodni Zygielbojm organizował przedstawicieli rządów alianckich, działaczy socjalistycznych, dziennikarzy i ludzi kultury, aby protestowali przeciwko zbrodni popełnionej przez sowietów.

Od tej kampanii oderwała go kolejna wiadomość z kraju. 5 marca 1943 r. dotarła do Londynu depesza o styczniowej samoobronie w getcie warszawskim i wywiezieniu stamtąd kolejnych sześciu tysięcy Żydów. Telegram kończył się apelem:

„Zaalarmujcie cały świat, zwróćcie się do papieża o oficjalną interwencję, zaś do aliantów, by z jeńców niemieckich zrobili zakładników. Tylko wy możecie nas ratować. Odpowiedzialność wobec historii spada na was”.

Zygielbojm, zgodnie z prośbą towarzyszy, podjął próbę wysłania apelu do papieża – pośredniczyć w tej sprawie miał Edward Raczyński. On sam zaś nadal umawiał spotkania, telefonował do liderów wolnego świata. Odbył w tym czasie kilka rozmów z Mikołajczykiem, kontaktował się z działaczami Partii Pracy oraz brytyjskiego Kongresu Związków Zawodowych – niczego jednak nie osiągnął. W oparciu o relacje otrzymane od Zygielbojma „Daily Telegraph” zamieszcił notatkę pod tytułem „Prośba warszawskiego getta do aliantów”. Ostatecznym ciosem dla niego była informacja z końca kwietnia 1943 r., gdy dowiedział się o ostatecznej likwidacji warszawskiego getta i powstaniu w getcie. 

12 maja 1943 r. Zygielbojm został znaleziony martwy w swoim mieszkaniu, gdzie otruł się tabletkami nasennymi. Bundysta dokładnie przemyślał swoje ostatnie kroki. Wszystkie zawodowe kwestie uporządkował w pozostawionych listach: poprosił o mianowanie na swoje miejsce Emanuela Szerera, skrupulatnie wyliczył posiadane pieniądze i wskazał bank, z którego należy je podjąć. W liście do prezydenta i premiera pisał:

„Milczeć nie mogę i żyć nie mogę, gdy giną resztki ludu żydowskiego w Polsce, którego reprezentantem jestem. Towarzysze moi w getcie warszawskim zginęli z bronią w ręku, w ostatnim porywie bohaterskim. Nie było mi dane zginąć tak jak oni, razem z nimi. Ale należę do nich, do ich grobów masowych. Śmiercią swoją pragnę wyrazić najsilniejszy protest przeciw bierności, z którą świat przygląda się i dopuszcza do zagłady ludu żydowskiego”.

Swoje samobójstwo uczynił tym samym politycznym gestem, oskarżającym zarówno aliantów, jak i polskie władze o brak zdecydowanych działań wobec dziejącej się w Polsce tragedii. W jednym z listów prosił partyjnych kolegów, Olera i Blita, aby przetłumaczyli na angielski jego wiadomość do polskich władz i rozkolportowali ją.

Pogrzeb Zygielbojma odbył się w Londynie, 21 maja 1943 roku. W 1961 r.  jego prochy sprowadzono do USA, gdzie na cmentarzu New Mt. Carmel Cemetery w Ridgewood w stanie Nowy Jork odbył się uroczysty pogrzeb.

Szmul Zygielbojm był dwukrotnie żonaty. W 1918 r. ożenił się z Gołdą Sperling i miał z nią dwójkę dzieci: syna Joska i córkę Rywkę. Drogi małżonków rozeszły się już po przeprowadzce do stolicy – rozwiedli się w 1926 roku. W 1928 r. Szmul ożenił się ponownie. Jego druga żona, Mania Rozen, rok później urodziła syna Artura. Wybuch wojny zastał Zygielbojmów w Polsce. Josek uciekł na wschód, walczył później w radzieckiej partyzantce, a po wojnie wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Jako jedyny ocalał z Zagłady. Mania i Artur znaleźli się w Warszawie. Po otwarciu sanatorium Medema zamieszkali w Miedzeszynie. Dopiero likwidacja placówki latem 1942 r. zmusiła ich do powrotu do getta warszawskiego. Zginęli w trakcie powstania w getcie wiosną 1943 roku. Mania nie zdecydowała się na ucieczkę na stronę „aryjską”, choć towarzysze z Bundu jej to proponowali. Nie wiadomo, kiedy i gdzie zamordowano Rykwę i jej matkę Gołdę.

dr Michał Trębacz

 

Bibliografia:

 

  • Blatman D., On a mission against all odds: Samuel Zygelbojm in London (April 1942-May 1943), „Yad Vashem Studies” 1990, vol. 20.
  • Blatman D., For our Freedom and Yours. The Jewish Labour Bund, 1939–1949, London 2003.
  • Puławski A., Wobec „niespotykanego w dziejach mordu”. Rząd RP na uchodźstwie, Delegatura Rządu RP na Kraj, AK a eksterminacja ludności żydowskiej od „wielkiej akcji” do powstania w getcie warszawskim, Chełm: Stowarzyszenie Rocznik Chełmski, 2018.
  • Rappak W., „Raport Karskiego” – kontrowersje i interpretacje, „Zagłada Żydów. Studia i Materiały” 2014, nr 10, t. 1.
  • Rowiński A., Zygielbojma śmierć i życie, Warszawa, 2000.
  • Stola D., Nadzieja i Zagłada. Ignacy Schwartzbart – żydowski przedstawiciel w Radzie Narodowej RP (1940–1945), Warszawa 1995.
  • Stola D., The Polish government-in-exile: national unity and weakness, „Holocaust Studies” 2012, nr 2–3.
  • Stola D., The Polish government-in-exile and the Final Solution: what conditioned its actions and inactions? [w:] Contested Memories. Poles, Jews during the holocaust and Its Aftrmath, red. J.D. Zimmerman, New Brunswick 2003.
  • Tombs I., „Morituri vos salutant”: Szmul Zygielbojm’s suicide in May 1943 and the international socialist community in London, „Holocaust and Genocide Studies” 2000, vol. 14.
  • Tombs I., Szmul Zygielbojm, the British Labour Party and the Holocaust [w:] Jews, Labour and the Left, red. Ch. Collette, S. Bird, Adlershot 2000

 

Print
In order to properly print this page, please use dedicated print button.