Mój ojciec nie miał zdjęcia swojej matki Gitli, a jedynie portret, który narysował w 1919 roku. Połączył ten rysunek ze zdjęciem swojego ojca, Mendla Gurfinkiela i oprawił w ramkę.

Mendel i Gitla Garfinkiel (Gurfkinkiel)

Mendel i jego siostra Sura urodzili się w Radomiu, ale ich rodzice i dziadkowie pochodzili z Żarnowa, wsi położonej ok. 80 km na zachód od Radomia. W połowie lat 50. XIX w. ojciec Mendla, Icek Gurfinkiel, jego żona i dwoje żyjących dzieci, urodzonych w Żarnowie, przenieśli się do Radomia.Gitla Rakocz urodziła się w Radomiu, ale jej ojciec, Lejzor Pinkus i dziadkowie ze strony ojca pochodzili z Przytyku, około 20 km zachód od Radomia. Lejzor przeniósł się do Radomia prawdopodobnie w 1857 r., kiedy to ożenił się z Surą Lają Gluzman. Wydaje się, że to rozwój społeczności żydowskiej w Radomiu w połowie XIX w. przyciągnął do miasta Garfinkielów i Rakoczów. W Radomiu rodzina Garfinkielów nazywana była "rodziną artystów". Ojciec Mendla był malarzem i kamieniarzem, rzeźbiącym m.in. nagrobki.

 


Dzieci Mendla i Gitli

Mendel i Gitla Gorfinkiel (nazwisko jest zapisywane w dokumentach również jako Gourfinkiel i Garfinkiel) mieli dziesięcioro dzieci: Chanę Ruchlę (ur. 1882), Rozalię, Hirsza, Surę Laję, Feliksa, Dorę, Elkę, Hilarego i Dawida, mojego ojca. Pierwsze dziecko zmarło przed ukończeniem pierwszego roku życia. Mój ojciec urodzil się ostatni, kilka miesięcy przed ślubem swojej starszej siostry Chany Ruchli.

Wszystkie dzieci Mendla i Gitli chodziły do szkoły, mówiły i pisały po polsku, w którym to języku wymieniano listy, ale znały też jidysz, którym bez wątpienia posługiwały się w kontaktach z rodzicami. Niektórzy z nich "spolszczyli" swoje imiona, Ratsa na Rozalię, Fiszel na Feliksa, Dwojra na Dorę, Chil na Hilarego. Dziewczyny, z wyjątkiem pierwszej, nie wyszły za mąż zbyt młodo.

Dora pracowała przez kilka lat jako nauczycielka w szkole w Jedlińsku, 15 km od Radomia, zanim w 1933 r. wyszła za mąż.


Rozalia była kapryśna i nie wyszła za mąż, ale lubiła organizować dla rodziny i przyjaciół bale przebierańców, zwłaszcza w święto Purim, odtwarzając radomską Esterkę. Dała się poznać jako malarka i wzięła udział w kilku wystawach.

O wystawie obrazów napisał radomski tygodnik "Trybuna" w dn. 25 marca 1938 roku. 

“Po zasłużonym sukcesie wystawy w Klubie Syjonistycznym wystąpiła utalentowana artystka w Klubie Towarzyskim. Wystawa cieszy się dużym powodzeniem. P. Rozalia Garfinkiel zaprezentpwala swój najlepszy dorobek artystyczny, wyróżniający się sporą ilością, bo około 50 internsujących obrazów."

 


Najstarszy brat, Hirsz, był malarzem i rzeźbiarzem, podobnie jak jego ojciec. Jego syn Lejzer, urodzony w 1917 r., był również rzeźbiarzem. Na załączonym zdjęciu, wykonanym w 1935 r. w jego pracowni kamieniarskiej, znajdującej się przy ul. Witolda 5 w Radomiu, stoją od prawej do lewej: jego brat Hilary, siostra Rozalia, żona Perla, siedząca, w otoczeniu dzieci: Szmula, Gity i Lejzora, który również będzie rzeźbiarzem w kamieniu. 

 


Feliks był fotografem w Warszawie, a jego szwagier Łazarz Kogan, mąż Elki, mieszkał w Tomaszowie Mazowieckim koło Łodzi, gdzie miał studio fotograficzne.

Mój ojciec Dawid Garfinkiel

Jakub Dawid urodził się w 1902 r. w Polsce, która była pod zaborem carskiej Rosji. Znający go dobrze Mendel Mann, pisarz twrzący w jidysz[1.1] wspominał:

"Dawid Garfinkiel urodził się w Radomiu, mieście położonym w bardzo płaskiej części kraju, Polsce równin, która przypomina francuski region Beauce. To tam po raz pierwszy zobaczył światło, tam nasiąknął półmrokiem, tam też usłyszał koguta”.        

Śmierć rodziców 

W 1924 rodzice Dawida zmarli w odstępie kilku miesięcy po sobie. Pochowano ich na cmentarzu żydowskim w Radomiu przy ulicy Towarowej. Na fotografiach ich nagrobków, zachowanych wśród rodzinnych zdjęć mojego ojca, czytamy:

"Here lies an upright man, a pious and humble Hasid who feared God and was faithful to his community, pure of heart, important and loved by his relatives, he worked all his life with fidelity and lived by his manual labor, Reb Menahem Mendel, son of Reb Ytzhakh (z''l). May his memory be a blessing. He left his children and returned to the land. 17 Adar 5684 (March 1924).

„Tu spoczywa prawy człowiek, pobożny i pokorny chasyd, który bał się Boga i był wierny swojej wspólnocie, mąż czystego serca, kochany przez swoich bliskich, przez całe życie wiernie pracował i żył z pracy fizycznej, rabi Menachem Mendel, syn raviego Icchaka (z''l). Niech jego pamięć będzie błogosławieństwem. Opuścił dzieci i wrócił do kraju. 17 Adar 5684 (marzec 1924).

"Tu spoczywa pani Gitel, córka Eliezera Pinhasa (z''l )[1.2], żona Mendla Garfinkiela, który zmarł 25 dnia miesiąca Aw Menachem[1.3] 5684 (sierpień 1924), bogobojnej kobiety, która była koroną swego męża, miłosiernej kobiety. Odpocznij w pokoju nasza droga Matko, wstąp na tron wieczny i módl się za Twoje dzieci".

Artystyczna edukacja i działalność mojego ojca

Dawid zaczął rysować już w bardzo młodym wieku. W 1923 r. odbył służbę wojskową, a w 1925 r. mógł zrealizować swoje marzenie: studia rysunku i malarstwa w Szkole Sztuk Pięknych i Zdobniczych w Krakowie, a następnie w 1927 r. w Miejskiej Szkole Sztuk Zdobniczychw Warszawie.

W Warszawie wystawiał prace podczas tzw. salonów zbiorowych i uczestniczył w działalności Żydowskiego Towarzystwa Krzewienia Sztuk Pięknych, utworzonego w 1923 r. w celu organizowania wystaw i „szerzenia smaku artystycznego w społeczeństwie żydowskim”.

Dawid Garfinkiel we Francji 

Od początku XX wieku Paryż był światową stolicą sztuki i przyciągał żydowskich artystów z Europy Wschodniej. Dawid Garfinkiel otrzymał wizę i przyjechał w 1932 roku. Lubił mówić, że bilet na pociąg kupił za wygrany los na loterii... 

 


Nigdy nie wrócił do Polski. Przyłączył się do środowiska Ecole de Paris, a Montparnasse stał się jego domem. Uczęszczał do Akademii Julian, a także pobierał lekcje w Akademii Grande Chaumière, gdzie ocierał się o artystów z innych krajów, w tym wielu Polaków i Rosjan[1.4]. Aby zarobić na życie, retuszował zdjęcia.

W 1934 r. pracował w utworzonym w tym samym roku studiu Harcourt. Bardzo szybko zaczął wystawiać na paryskich salonach: Salon d'Automne, Salon des Indépendants... W Paryżu poznał też kobietę, która miała zostać jego żoną, Chaję Peszę (znaną jako Pauline) Glocer, urodzoną 3 listopada 1907 r. w Pińsku w Polsce. Pobrali się w 1934 roku w ratuszu w 19 okręgu. Gisèle urodziła się w 1937 roku.

Zagłada

1 września 1939 r. Niemcy napadły na Polskę. W dniu 8 września Niemcy zajęli Radom. Spis ludności przeprowadzony na początku 1940 r. wykazał, że w dystrykcie radomskim mieszkało wówczas ok. 280 tys. Żydów. W samym Radomiu mieszkało ok. 30 tys. Żydów (jedna trzecia mieszkańców). W kolejnych miesiącach społeczność żydowska powiększyła się o kilka tysięcy osób, wypędzonych z terenów Poznania i Łodzi, które miały być "judenfrei", czyli opróżnione z Żydów. W tym samym czasie, na polecenie Hansa Franka, 2 tys. radomskich Żydów – wielodzietne rodziny, osoby starsze i chore – zostało wysiedlonych do okolicznych miasteczek.

W księdze pamięci Radomia czytamy:

W kilka dni po zajęciu Radomia przybyły tysiące niemieckich cywilów, których trzeba było przenieść do mieszkań. Zaczęli łapać Żydów do noszenia...wszelkiego rodzaju mebli...Pracowali za darmo w setkach miejsc i co noc przyprowadzano ich z powrotem, bitych, często kalekich, poobijanych...Niemcy wyśmiewali ich, poniżali...Złapano pobożnego Żyda i obcięto mu brodę lub podpalono...Kazano Żydowi oblepić błotem innego, a potem z nim zatańczyć. ..... (...) Ci, którzy mogli, zwłaszcza młodzi, zaczęli opuszczać miasto i uciekać do Partyzantów lub na wschód, do okupowanej przez Sowietów części Polski

Dwaj synowie starszej siostry mojego ojca prawdopodobnie uciekli do ZSRR, ale słuch po nich zaginął[1.5].

"W Rosz ha-Szana i Jom Kipur 5700 (wrzesień-październik 1939 r.) esesmani wchodzili do synagog i sztibli) i zabierali wiernych do pracy. .... Następnie wynosili święte przedmioty i księgi i bezcześcili je, strzelali w synagogach i niszczyli wyposażenie. Synagogi i domy nauki zamieniano w stodoły, stajnie... Przez 10 dni między Rosz Haszana a Jom Kipur, minjanie (grupy 10 mężczyzn) zbierali się w prywatnych domach, by modlić się mimo niebezpieczeństwa... SS i Gestapo łapało ich, biło, zmuszało do jedzenia wieprzowiny, torturowało z wyrafinowanym sadyzmem (...). Na radomskich Żydów nałożono bardzo wysokie podatki. Ponieważ nie mogli oni zapłacić żądanych pod koniec października 1939 r. dwóch milionów złotych, gubernator dystryktu radomskiego "zgodził się w zamian dostarczyć dla SS 2.000 kompletów bielizny osobistej i pościelowej. Niektóre z nich musiały zostać produkowane w Łodzi", (..) "Każdy Żyd powyżej 10 roku życia musiał nosić białą opaskę z niebieską gwiazdą Dawida albo groziła mu śmierć".

W grudniu 1939 r. SS powołało Judenrat, na czele którego stanął Józef Diament, pełniący jednocześnie funkcję szefa Judenratu (Oberjudenrat) dla całego dystryktu radomskiego. Judenrat miał dostarczać każdego dnia określoną liczbę robotników: początkowo 80-100, potem 5-600, a następnie nawet do 1400 dziennie. Wielu z nich "zostało przydzielonych do ciężkiej pracy na drogach i w lasach".

Na początku 1941 r. Niemcy rozdali Żydom nowe dowody osobiste, żółte z literą J na przedniej stronie. Aby je otrzymać, należało wypełnić Antrag, czyli wniosek o wydanie dowodu osobistego[1.6], formularz drukowany po niemiecku.


Nazwy ulic zostały zamienione na niemieckie. Ulica Żeromskiego stała się Reichstrasse. 1 kwietnia 1941 r. Gestapo zarządziło utworzenie żydowskiej "służby porządkowej", czyli żydowskiej policji. Młodzi Żydzi, którzy odbyli służbę wojskową i zostali przeszkoleni w polskich szkołach oficerskich, początkowo nie chcieli wstępować do policji. Ale później okazało się, że to było dobre miejsce..."[1.7].

Tydzień później wytyczono getto, a właściwie dwa getta: duże getto w Wałowej liczące 27 tys. osób i małe getto w Glinicach liczące ok. 5 tys. osób. Przy bramach getta musieli stać żydowscy policjanci. Getto w Glinicach było mniej zatłoczone, a warunki życia mniej uciążliwe, ale większość Żydów wolała zamieszkać w większym getcie, gdzie znajdowały się wszystkie instytucje opiekuńcze i społeczne Judenratu. Oba getta nie były ogrodzone... W początkowym okresie... można było wchodzić i wychodzić, mimo że było to zabronione; można było przechodzić z jednego getta do drugiego. Później za nielegalne opuszczenie getta groziła kara śmierci".

22 czerwca 1941 roku Niemcy napadły na ZSRR. Listy, które przychodziły na pocztę miejską, były rozprowadzane wśród Żydów w getcie.

Dawid Garfinkiel, będąc we Francji, korespondował z rodziną w Radomiu. Do swojej siostry Rozalii wysłał list z fotografią córki Gisèle, która w kwietniu 1941 r. skończyła 4 lata. Rozalia odpowiedziała 7 lipca 1941 r., adresując swój list-kartkę do pani Olchickiej, ciotki mojej matki, ponieważ moi rodzice i siostra wyjechali z Paryża w 1940 r. do wolnej strefy.

"List Dawida właśnie nadszedł. Nie wyobrażacie sobie, jak się cieszę, że otrzymałam od Was wieści. To dla mnie święto, kiedy przychodzą od Was listy. Nie mogłam odpowiedzieć Davidowi z powodu mojego oka, które czasami bardzo boli. Maluję znaki tylko wtedy, gdy są jakieś.... Możecie się ze mnie śmiać, że jestem w kiepskim nastroju, ale trzeba kontynuować. Basia jest w Ameryce już drugi rok. Ona już ma dużego chłopca. Wyobrażam ją sobie jako matkę. Chana włóczy się z dziewczynami u mnie, Feliks też. Hirsz mieszka w Glinicach, tak jak ja. Mieszkam obok rodziny. Mam pokój jak pudełko zapałek... Może Bóg pozwoli nam kiedyś jeszcze raz o wszystkim porozmawiać.... Całuję cię tysiąc razy."


Hilary dodaje:

"Jesteśmy naprawdę rozproszeni. Rozalia i Hirsz są w Glinicach. Ja i Dorka jesteśmy w centrum. W tej chwili jestem u Rozalii z moim małym Markiem, który łapie motyle w ogrodzie za małym okienkiem... Jak wiecie mam córeczkę. Moja Perla ma teraz 1 rok i 5 miesięcy, jest piękną dziewczynką. A twoja mała Gisèle, jak się czuje? Czy ty, Dawidzie, masz stałą pracę? Ja pracuje w swoim zawodzie. Przesyłamy Ci tysiące uścisków i całusów. Elka przesyła Wam często pozdrowienia".

Ojciec bardzo cenił ten list, ostatni znak życia jego braci i sióstr, list, w którym z pewnoscią "samoocenzurowali" się.

Likwidacja radomskiego getta

Likwidacja gett radomskich rozpoczęła się od małego getta w Glinicach wieczorem 4 sierpnia 1942 roku. O północy Niemcy nakazali wszystkim mieszkańcom opuścić mieszkania i zebrać się przy torach kolejowych; rozstrzeliwano na miejscu wszystkich, którzy "nie dość szybko się poruszali". Stłoczono razem ponad 6000 osób, w tym 2000 z dużego getta i  wysłano do  obozu zagłady w Treblince.

Likwidacja dużego getta rozpoczęła się 12 dni później, w nocy z 16 na 17 sierpnia 1942 r. według tego samego scenariusza. Od 1 tys. do 1500 Żydów, którzy próbowali stawiać opór lub ukrywać się, Niemcy rozstrzelali na miejscu. Do pracy wybrano 4 tys. osób i zamknięto w dwóch obozach. Pozostałych 18 -20 tys. Żydów wysłano do komór gazowych w Treblince.

Rodzina Garfinkielów, która pozostała w Polsce, została całkowicie zdziesiątkowana: cała ósemka rodzeństwa mojego ojca zginęła albo w getcie w Radomiu, albo w Treblince w 1942 r., a w przypadku Sury Laji w 1944 r. w getcie w Łodzi, mieście, do którego przeprowadziła się kilka lat przed wojną wraz z mężem Chaimem Tenenbaumem i córką Basią, urodzoną w 1919 r. Zginęli również małżonkowie i ich dzieci: z siedemnastu siostrzenic i siostrzeńców Davida dwie mogły zginąć w ZSRR, a czternaście zostało zamordowanych, w tym jedna, Lejzer Icek Garfinkiel, w Mauthausen w styczniu 1945 roku.

W Łodzi, w 1939 r., Amerykanin Abraham Kaufman przyjechał w odwiedziny do rodziny i poznał Basię Tenebaum, w której się zakochał. Po powrocie do Nowego Jorku dowiedział się, że Niemcy napadły na Polskę. Natychmiast wsiadł na statek, wrócił do Łodzi i ożenił się z Basią. Dotarli do Danii i 28 października wyruszyli z Kopenhagi do Nowego Jorku, gdzie przybyli 13 listopada 1939 roku.

Basia, jedna z siostrzenic Dawida, ocalała jako jedyna osoba z rodziny Garfinkielów, pozostałej w Polsce. 

Rodzina Garfinkielów we Francji w czasie wojny

2 maja 1940 r. Jacob David Garfinkiel i jego żona Chaja Pesza Glocer zostali naturalizowani jako obywatele francuscy. Niemcy wkroczyli do Paryża miesiąc później, 14 czerwca. Później, na mocy ustawy z 22 lipca 1940 r. dotyczącej rewizji naturalizacji[1.8], dekret z 9 września 1943 r. odebrał obywatelstwo francuskie im i ich córce, która była Francuzką.

Ale rodzina Garfinkielów nie została o tym poinformowana, ponieważ na początku czerwca 1940 r. schroniła się w Brive-la-Gaillarde, w Corrèze, a następnie w Lyonie. W dniu 8 marca 1944 r. (sześć miesięcy po wydaniu dekretu) nadinspektor policji z prefektury Rodan napisał do Garde des Sceaux, że zainteresowane osoby nie mogą zostać powiadomione o pozbawieniu praw, ponieważ opuściły swój dom w Lyonie bez wskazania miejsca schronienia. Dodał jednak, że "poszukiwania trwają nadal, Garfinkiel zatrzymał swoje mieszkanie w Lyonie"[[refr:|Przeczytałam w aktach naturalizacji moich rodziców, z którymi zapoznałam się w 2012 r. w Archiwum Narodowym (Fontainebleau). Od kilku lat archiwum to jest stopniowo przenoszone do Pierrefitte-sur-Seine.

Aby utrzymać rodzinę, David próbował swoich sił w projektowaniu tkanin, tworząc motywy dla przemysłu jedwabniczego w Lyonie. Żyjąc mniej lub bardziej w ukryciu, nadal malował, a nawet brał udział w wystawach.

W lipcu 1942 r. urodziło się drugie dziecko, Emmanuel, który przyszedł na świat w trudnych warunkach przez całe życie nosił psychiczne ifizyczne tego ślady. Gisèle, najstarsze dziecko, została umieszczona na dwa lata u rolników w okolicach Lyonu.

W 1946 r. rodzina Garfinkielów wróciła do stolicy. Była powiększona o mnie, która dopiero co się urodziłam. Atelier Dawida było splądrowane. Wszystkie jego prace zaginęły, podobnie jak to, co pozostawił w Polsce, o czym dowiedział się później.

Ale przede wszystkim odkrył, że cała jego rodzina w Polsce zginęła. Ta tragedia nigdy nie przestała go prześladować i przejawiać się w jego twórczości.


Taniec Janosika 

Zakończę ten artykuł obrazem mojego ojca, który zatytułował "Słowiański taniec", i który obecnie znajduje się w zbiorach Polskiego Towarzystwa Historyczno-Literackiego w Paryżu.

Niektórzy Polacy tłumaczyli mi, że ten obraz przedstawia taniec Janosika. Janosik to postać epicka w polskiej kulturze, rodzaj Robin Hooda żyjącego na przełomie XVII i XVIII wieku. Jego magiczny pas uczynił go niezwyciężonym, ale stracił go. Legenda głosi, że nawet kiedy miał zostać powieszony, nadal tańczył.


Mój ojciec był przesiąknięty polskimi legendami, polską kulturą i w tym obrazie, namalowanym w bardzo paryskim i nieco egzotycznym stylu, zawarł wspomnienie i migawki ze swojej młodości w Polsce.

Edith Chomentowski

 

Czytaj więcej:

 

Print
Fußnoten
  • [1.1]  Mendel Mann jest autorem wielu powieści w języku jidysz oraz przetłumaczonej na język francuski trylogii wojennej: U bram Moskwy, Nad Wisłą i Upadek Berlina. Cytat pochodzi z artykułu w dzienniku jidysz Unzer Wort z 7.02.1964 (gazeta ta ukazywała się w Paryżu od 1944 do 1996 roku)
  • [1.2] Z''l: Zichrono levaha. Towarzyszy wzmiance imienia zmarłego i oznacza „błogosławionej pamięci”.
  • [1.3] Aw to miesiąc, w którym w świecie aszkenazyjskim zostały zburzone dwie świątynie jerozolimskie, imię Menachem oznacza Pocieszyciel.
  • [1.4] O artyście i jego twórczości zob. www.garfinkiel.net.
  • [1.5] Informacje te uzyskałam z listu przysłanego do mojego ojca przez znajomego z Radomia. W tym liście, który przetłumaczyłam z jidysz, datowanym "Regensburg (Ratyzbona) 16 kwietnia 1947 r.", przyjaciel, który prawdopodobnie bardzo dobrze znał rodzinę mojego ojca, przekazuje mu wiadomości o nich do 1942 r. Pisał: "... kilkakrotnie odwiedzałem Twoją starszą siostrę... Jej dwaj synowie uciekli w 1939 r. do ZSRR. Jeśli zostali wysłani w głąb Rosji lub do jakiejś azjatyckiej republiki, jest prawie pewne, że przeżyli. Być może dołączyli do armii Andersa..."
  • [1.6] Wiele z tych Antragów znajduje się w radomskich archiwach, dowody osobiste zaginęły wraz z ich posiadaczami.
  • [1.7] Wszystkie cytaty pochodzą z Sefer Radom, przetłumaczone w wyżej wymienionym Revue d'Histoire de la Shoah.
  • [1.8] z 485.200 osób naturalizowanych pomiędzy sierpniem 1927 a grudniem 1940, liczbę osób, którym odebrano obywatelstwo szacuje się na 15 154, w tym około 6 tys. Żydów (Bernard Laguerre, "Les dénaturalisés de Vichy (1940-1944)", Vingtième Siècle, revue d'histoire, n°20, 1988, s. 3-15)