W drugiej połowie XIX w. życie szachowe na ziemiach polskich koncentrowało się w kawiarniach. Tak się działo w Warszawie, Łodzi, Krakowie, Lwowie. Na przełomie wieków zaczęły powstawać pierwsze kluby. W Warszawie w 1899 r. utworzono Warszawskie Towarzystwo Zwolenników Gry Szachowej (WTZGSz), a w 1903 r. powstało Łódzkie Towarzystwo Zwolenników Gry Szachowej (ŁTZGSz).

W obu przypadkach chodziło o stworzenie miłośnikom królewskiej gry lepszych warunków dla rozwoju sztuki szachowej. A było o kogo walczyć, gdyż polscy szachiści – najczęściej pochodzenia żydowskiego – odgrywali czołową rolę w świecie. Najsłynniejszym z nich był Szymon Winawer, który uczestnicząc z powodzeniem w najsilniejszych turniejach w Europie nie zgadzał się na tabliczkę z napisem „Rosja” i zastępował ją tabliczką z napisem „Warszawa”. W Łodzi grał Akiba Rubinstein, który przed I wojną światową uznawany był za najważniejszego pretendenta do tytułu mistrza świata. Obok niego triumfy święcił Henryk (Hirsz) Salwe.

Dlaczego gra w szachy była tak popularna wśród polskich (i nie tylko polskich) Żydów? Wydaje się, że decydowało o tym kilka czynników. Po pierwsze starzy Żydzi uważali, że gra w szachy jest znakomitym treningiem dla ich męskich potomków, gdyż logiczne myślenie przygotowuje do prowadzenia biznesu. Po drugie na ziemiach polskich wielu młodych Żydów bardzo chciało się asymilować, przenosić do chrześcijańskich dzielnic, bywać w chrześcijańskich kawiarniach, teatrach, a potem kinach. Umiejętności szachowe mogły ten proces asymilacji ułatwić, podobnie jak posiadany majątek. Mając i jedno, i drugie można było spokojnie uchodzić za Polaka pochodzenia żydowskiego. Szachy to była religia oświeconego Żyda, religia, która dała Polsce medale i prestiż w świecie szachowym tamtych czasów.

Okres I wojny światowej oznaczał znaczne ograniczenie klubów na ziemiach polskich. Po wojnie też nie było łatwo, gdyż młode państwo musiało odeprzeć bolszewicki najazd w 1920 roku. Dodatkowo zmarli Winawer (1919) i Salwe (1920). Tym niemniej, poczynając od lat 20., do działalności organizacyjnej w polskich szachach włączyli się przedstawiciele politycznego establishmentu – Józef Piłsudski, Kazimierz Sosnkowski, Aleksander Skrzyński, Władysław Raczkiewicz. W mieszkaniu Sosnkowskiego spotykali się przy szachownicy Akiba Rubinstein, Dawid Przepiórka i poległy w 1920 r. Józef Dominik. Z kolei Piłsudski patronował pierwszemu turniejowi w niepodległej Polsce, który odbył się w 1919 roku. Wygrał go niespodziewanie Zdzisław Belsitzman, (który najprawdopodobniej zmarł kilka miesięcy później w wyniku ran odniesionych w wojnie z Rosją Sowiecką), wyprzedzając kilku słynnych już graczy pochodzenia żydowskiego: Aleksandra Flamberga, Akibę Rubinsteina i Dawida Przepiórkę.

Pierwszy z nich największe sukcesy odnosił tuż przed I wojną światową. Po jej zakończeniu włączył się w szachowe życie stolicy kraju, a w 1924 r. wygrał prestiżowy turniej Warszawskiego Towarzystwa Zwolenników Gry Szachowej (TZGSz-u). Wydawało się, że nic nie stanie na przeszkodzie jego awansu do reprezentacji Polski na olimpiadę w 1924 roku. Jednak choroba zmusiła go do wycofania się z czynnego uprawiania szachów. Aleksander Flamberg, jeden z najsilniejszych graczy polskich dwóch pierwszych dekad XX w., zmarł w 1926 roku. Został pochowany na cmentarzu żydowskim w Warszawie.

Akiba Rubinstein w latach 20. XX w. rzadko przypominał siłą i skutecznością gry samego siebie sprzed wybuchu I wojny światowej. W połowie dekady wyjechał na stałe z Polski do Belgii, ale przyjechał na mistrzostwa kraju w 1927 r. w Łodzi i odniósł piękne zwycięstwo, wyprzedzając w tabeli Ksawerego Tartakowera. Był to jego ostatni triumf w Polsce. Po kilku niezłych występach turniejowych pod koniec lat 20. Rubinstein pokazał fantastyczną formę podczas zwycięskiej dla Polski olimpiady w Hamburgu w 1930 roku. Niestety wkrótce potem nastąpiło pogorszenie stanu zdrowia psychicznego naszego najsłynniejszego szachisty i musiał zrezygnować z gry turniejowej.

W miesięczniku „Szachy” w 1957 r. napisano:

„Rubinstein był skromny i grzeczny, nawet konkurenci nie mieli mu nic do zarzucenia; spokojny i milczący trzymał się z daleka od rozgrywek personalnych. Niesłychanie rzadko można było widzieć go rozmawiającego. Przy szachownicy wzór sportowca, nigdy nie protestował, zawsze opanowany, bardzo często nie wiedział, z kim gra, on zawsze miał naprzeciw siebie najgroźniejszego przeciwnika – koncepcję, którą należało zwalczyć”.

II wojnę światową Rubinstein cudem przeżył w belgijskiej klinice psychiatrycznej. Zmarł w Antwerpii 15 marca 1961 roku.

Dawid Przepiórka pochodził z rodziny żydowskiej, której linia męska od pokoleń mieszkała w Warszawie. Jego matka była córką rabbiego Fradkina z Lublina. Przepiórka jednak zawsze myślał o sobie jako o Polaku. Jego ojciec był bardzo bogaty (m.in. miał osiem domów), ale największą dumą przepełniały go wyjątkowe zdolności syna. Dawid w wieku siedmiu lat poznał tajniki szachów i pozostał im wierny przez całe życie. Miał dziewięć lat, gdy prasa warszawska okrzyknęła go „cudownym dzieckiem”, a jako dwunastolatek wygrał partię pokazową z mistrzem Janem Taubenhausem.

Przepiórka studiował w Niemczech, w czasie I wojny światowej przeniósł się do Szwajcarii. Do Polski wrócił w 1919 r., zamieszkał w Warszawie przy ulicy Polnej 64. Był częstym gościem w siedzibie WTZGSz przy Wierzbowej 8. Startował w turniejach krajowych i międzynarodowych, redagował kąciki szachowe, został też w 1926 r. wiceprezesem świeżo utworzonego Polskiego Związku Szachowego. W 1928 r. objął funkcję redaktora najsłynniejszego w międzywojniu polskiego miesięcznika szachowego „Świat Szachowy”. W tym samym roku podczas olimpiady w Hadze zdobył srebrny medal i tytuł wicemistrza świata amatorów. Podobnie jak Rubinstein, był podporą zwycięskiej drużyny narodowej podczas olimpiady w Hamburgu. Zdobył 8 punktów z 12 partii.

Po olimpiadzie skoncentrował się na redagowaniu miesięcznika i na kompozycji szachowej. Gdy w 1933 r. poniósł klęskę w eliminacjach do drużyny olimpijskiej stwierdził, że gra źle, bo się starzeje, i postanowił ustąpić miejsca młodym. Jednak to „starzenie się” nie przeszkodziło mu w odegraniu kluczowej roli przy zorganizowaniu w Warszawie w 1935 r. olimpiady szachowej. Po turnieju wyruszył w Polskę, żeby promować szachy. Po ataku Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 r. Przepiórka najpierw stracił mieszkanie, a potem kamienicę na rogu Nowego Światu i Alei Jerozolimskich. Został aresztowany przez Niemców w szachowej kawiarni Kwiecińskiego. Po krótkim pobycie w więzieniu na Daniłowiczowskiej został zamordowany najprawdopodobniej jeszcze w styczniu 1940 r. w Palmirach.

Kolejny ze złotych medalistów z Hamburga, Ksawery Tartakower, pochodził z polsko-austriackiej rodziny żydowskiej, a urodził się w 1887 r. w Rostowie nad Donem. Ukończył studia prawnicze w Wiedniu, ale szachy były dla niego ważniejsze od kariery adwokackiej i im poświęcił całe życie. Był zarówno graczem, jak i teoretykiem i publicystą szachowym, obywatelem świata. Grywał w pięciu, sześciu turniejach rocznie, mieszkał w hotelach, nigdy nie założył rodziny. Oceniano, że jest graczem z pierwszej dziesiątki świata. W 1926 r. Tartakower przyjął zaproszenie od władz Polskiego Związku Szachowego i postanowił reprezentować polskie barwy. Po polsku mówił słabo, nigdy w Polsce nie zamieszkał, z innymi naszymi reprezentantami podczas „złotej” olimpiady hamburskiej rozmawiał po niemiecku. Podczas tych zmagań gratulując wygranej swemu przeciwnikowi spontanicznie powiedział: „Jeszcze Polska nie zginęła”... W 1927 r. zdobył w Łodzi wicemistrzostwo Polski (za Rubinsteinem) i chociaż grał w reprezentacji na kolejnych olimpiadach, to w Polsce zjawił się dopiero w 1935 r. jako trener kadry narodowej szykującej się do warszawskiej olimpiady. Polacy z Tartakowerem na czele wywalczyli w niej brązowe medale.

Po raz ostatni Tartakower przyjechał do Polski w 1938 roku. Rok wcześniej zdobył w Juracie mistrzostwo kraju, teraz wystartował w Łodzi w drugim turnieju jubileuszowym ŁTZGSz. Zajął w nim drugie miejsce. W 1939 r. był grającym trenerem podczas olimpiady w Buenos Aires. Po zakończeniu turnieju w obliczu wojny w Europie odmówił przyjaciołom namawiającym go do pozostania w Argentynie i pojechał do Francji, aby przeciwstawić się „mordercom Żydów”. Potem przyłączył się do sił gen. de Gaulle’a, a po wojnie przyjął obywatelstwo francuskie. Nigdy już do Polski nie przyjechał. Zmarł w Paryżu w 1956 roku.

W połowie lat 30. Tartakower pisał, że

„nie tylko mistrz świata Alechin uznał Warszawę za miasto najsilniejszych szachistów w zachodniej Europie; nie tylko swoisty styl gry młodych polskich talentów (...), ale ponadto czerpiąca z tego dziwnego rogu obfitości Polska stała się rezerwuarem genialności szachowej dla innych krajów”.

Jednym z takim  talentów był z pewnością siostrzeniec Szymona Winawera, urodzony w 1905 r. Paulin Frydman. Miał niespełna 20 lat gdy zakwalifikował się do eliminacji przedolimpijskich w 1924 r., a w 1926 r. w pierwszych mistrzostwach Polski zdobył drugie miejsce za Dawidem Przepiórką. W kolejnych mistrzostwach był co prawda piąty, ale dwa pierwsze miejsca były jakby z góry „zarezerwowane” dla Rubinsteina i Tartakowera. Najlepszy szachowy okres twórczości Frydmana przypadł na lata trzydzieste. W Warszawie często go można było spotkać w kawiarni Kleszcza przy skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Nowogrodzkiej. Tu ze swoim najbliższym przyjacielem Mieczysławem Najdorfem przesiadywali przy partiach... domina, gdyż obaj uważali grę w szachy na niskie stawki za stratę czasu. Paulin Frydman reprezentował Polskę na wszystkich międzywojennych olimpiadach za wyjątkiem paryskiej z 1924 roku. Pojechał także do Buenos Aires w 1939 r. i pozostał już na stałe w Argentynie. Na początku lat 40. wycofał się z gry turniejowej. Zmarł w Buenos Aires w 1982 roku. Oprócz Najdorfa jego emigracyjnym przyjacielem w Argentynie był Witold Gombrowicz.

Mosze (Mieczysław) Najdorf urodził się w 1910 roku. Nie zdążył szachowo dojrzeć przed olimpiadą hamburską, był natomiast fundamentem drużyny olimpijskiej w drugiej połowie lat 30. XX wieku. Uważano go za doskonałego taktyka, najlepszego gracza w Polsce obdarzonego wielką fantazją. i to nie tylko szachową. Tragiczne losy jego rodziny w czasie II wojny światowej stały się wręcz symbolem katastrofy polskich szachów w tym okresie. Najdorf w zagładzie warszawskiego getta stracił nie tylko całą rodzinę, ale i wszystkich przyjaciół. Nic dziwnego, że nie miał do czego wracać w Polsce. Pozostał w Argentynie i jako Miguel Najdorf kontynuował sukcesy szachowe, założył rodzinę i odniósł sukcesy biznesowe. Klasyczne „życie po życiu”.

Obok tych wielkich szachistów byli gracze nie odnoszący tak spektakularnych sukcesów, ale groźni w pojedynczych partiach. W pierwszych mistrzostwach Polski w 1926 brązowy medal zdobył dr Stanisław Kohn, który wcześniej grał na olimpiadzie paryskiej w 1924 roku. Kohn w latach 30. grywał sporadycznie, gdyż poświęcał się działalności lekarskiej na prowincji. Został zamordowany razem z Przepiórką w Palmirach.

Dwa kolejne miejsca w tych mistrzostwach zajęli Jakub Kolski i Mojżesz Łowcki. Pierwszy z nich wywodził się z łódzkiego środowiska szachowego. Największe sukcesy odnosił w pierwszej połowie lat 30, ale nigdy nie zagrał na olimpiadzie. Był powołany do drużyny na olimpiadę monachijską, ale odmówił gry w hitlerowskich Niemczech, podobnie jak kilku innych szachistów pochodzenia żydowskiego. Po wybuchu wojny został zamknięty w warszawskim getcie, gdzie zmarł z głodu w 1941 roku.

Mojżesz Łowcki największe sukcesy odnosił w latach 20. W następnej dekadzie pojawiał się na turniejowej arenie sporadycznie. Podobnie jak Przepiórka i Kohn został aresztowany w kawiarni Kwiecińskiego i zamordowany na początku 1940 r. w Palmirach.

Podczas olimpiady w Hadze w polskiej drużynie znaleźli się Abram Blass i Mendel Chwojnik. W pierwszych mistrzostwach Polski w 1926 r. w Warszawie zgodnie podzielili VIII–IX miejsce zdobywając po 11 punktów. W kolejnych mistrzostwach w 1927 r. w Łodzi Chwojnik wyprzedził Blassa o pół punktu i podzielił V–VII miejsce z Paulinem Frydmanem i Stanisławem Kohnem. W 1935 r. Blass wyemigrował do Palestyny, ale zachował przywiązanie do Polski, gdyż w 1943 r. zgłosił się do armii generała Andersa. Po wojnie jako Moshe Aba Blass był reprezentantem Izraela. Zmarł w 1971 r. w Tel Awiwie. Z kolei Chwojnik okres wojny spędził w sowieckim łagrze. Po powrocie do Polski na wieść o pogromie kieleckim i innych antysemickich wystąpieniach wyjechał do Izraela i jako Menachem Oren reprezentował barwy nowej ojczyzny na olimpiadach szachowych. Zmarł w Tel Awiwie w 1962 roku.

Razem z Blassem i Chwojnikiem w Izraelu odnalazł się po wojnie Izaak Schächter, jeden z najsilniejszych szachistów lwowskich drugiej połowy lat 30. XX w., określony przez Tartakowera jako „olbrzym szachowy pełen odwagi”. Po wkroczeniu wojsk sowieckich do Lwowa w 1939 r. Schächter wstąpił do milicji i zdołał się po wkroczeniu Niemców ewakuować na wschód aż do Kazachstanu. Wstąpił w 1941 r. do armii Andersa, gdzie był strzelcem w 13. pułku piechoty. Po wojnie pozostał w Palestynie. Zmienił nazwisko na Aloni i reprezentował Izrael na olimpiadach szachowych. Zmarł w 1985 roku.

Mniej szczęścia od Schächtera mieli inni szachiści, którzy w 1939 r. znaleźli się we Lwowie. Urodzony w tym mieście Edward Gerstenfeld przed wojną mieszkał w Łodzi i odnosił sukcesy w turniejach ŁTZGSz-u. „Gazeta Polska” umieszczała go wtedy wśród czternastu mistrzów międzynarodowych. Wybuch wojny zastał go u rodziny we Lwowie. Gerstenfeld wstąpił po wkroczeniu Sowietów do klubu Spartak i wygrał w 1940 r. turniej o mistrzostwo klubu z wynikiem 100%. Potem zagrał nawet w finale mistrzostw ZSRR, ale zajął odległe miejsce. W momencie uderzenia niemieckiego na ZSRR Gerstenfeld był w Rostowie nad Donem i nie wiadomo, czy zginął we lwowskim  getcie czy tez w obozie zagłady. Wszelki ślad po nim zaginął, podobnie jak po Izaaku Applu, znakomitym szachiście łódzkim, reprezentancie Polski na olimpiadach w Folkestone i Sztokholmie. Po wybuchu wojny uciekał z Łodzi do rodziny w Drohobyczu i znalazł się we Lwowie. Tu uczestniczył w życiu szachowym do 1941 r., ale po wkroczeniu Niemców do miasta przepadł bez wieści.

Henryk Friedman od połowy lat 20. był „etatowym” mistrzem Lwowa. Jednak największe sukcesy odniósł w latach 30., a drugie miejsce w mistrzostwach Polski w Warszawie w 1935 r. dało mu miejsce w drużynie olimpijskiej, która w Warszawie zdobyła brązowy medal. Friedman nie przyłączył się do bojkotu olimpiady w Monachium w 1936 r., skąd wrócił ze srebrnym medalem zdobytym przez drużynę oraz świetnym wynikiem indywidualnym 15,5 punktu z 20 partii. Wojna zastała Friedmana w Lwowie. Niestety poparł zarówno traktat Ribbentrop – Mołotow, jak i pisał adresy dziękczynne dla Stalina. Po wkroczeniu Niemców w 1941 r. nie zdążył się ewakuować. Został wywieziony do niemieckiego nazistowskiego obozu Auschwitz, gdzie zamordowano go w komorze gazowej 26 czerwca 1942 roku.

Tragiczne losy wyżej wymienionych podzielili m.in. Achilles Frydman, czołowy szachista łódzki, zamordowany w Palmirach w 1940 r.; Abram Szpiro, także z Łodzi, zamordowany w obozie koncentracyjnym; Henryk Pogorieły, medalista z Monachium, bestialsko zamordowany na Pawiaku wraz z żoną i dzieckiem; czy Aron Zabłudowski, najsilniejszy gracz Białegostoku, spalony żywcem przez Niemców w 1941 r. wraz z kilkoma tysiącami Żydów w białostockiej synagodze.

Listę świetnych graczy pochodzenia żydowskiego można by ciągnąć jeszcze długo. Spośród tych wymienionych powyżej można by zestawić kilka znakomitych drużyn olimpijskich, z których każda miałaby szanse na bardzo wysoką pozycję w rywalizacji.

Stefan Gawlikowski

 

Bibliografia:

  • Gawlikowski S., Arcymistrzowie, Warszawa 2016
  • Wolsza T., Słownik biograficzny szachistów polskich, t. 1-5 Warszawa 1995-2007
Print