Pieśni o Dębicy - o pamięci, odwadze i relacjach

Ale ważne jest by się nie bać wcale!…. – słowa cadyka Nachmana z Bracławia śpiewane przez Mariusza Kolucha rozbrzmiewają w Synagodze Nowomiejskiej w Dębicy. Wzmacnia je saksofon Bartłomieja Prucnala i klaszczące dłonie słuchaczy. Na koncert przyszło kilkadziesiąt osób – więcej niż jest miejsc do siedzenia. To też dobra okazja, żeby zwiedzić niszczejący w szybkim tempie zabytkowy budynek z XVIII wieku, na co dzień zamknięty.

Kol ha-olam kulo to już ostatnia pieśń – wieńcząca zarówno koncert, który zorganizował i poprowadził Ireneusz Socha, muzyk, opiekun synagogi, strażnik pamięci – jak sam o sobie mówi – jak i cały dzień pełen wydarzeń upamiętniających żydowską społeczność miasta oraz 77. rocznicę likwidacji getta w Dębicy.

Dziewięć utworów – mam wrażenie, dobranych nieprzypadkowo – psalmy, pieśni cadyków, mistyczne melodie sufickie, pieśni żałobne - zdaje się łączyć motyw głębokiej duchowości i przesłanie pokoju. Wszystkie wydają mi się symboliczną ilustracją dzisiejszych obchodów.

Opuszczając synagogę, rozmyślam nad pamięcią, odwagą, dialogiem, zgodą i współpracą.

Pieśń o Pamięci - El Male Rachamim

Ziemio nie zakrywaj ich krwi! Nie uciszaj ich krzyku. Niech na zawsze trwa przed Bogiem pamięć o losie męczenników…

W Dębicy przed wojną mieszkało ok. 2900 Żydów, Zagładę przeżyło około stu. Nie przeżyli między innymi Gitla, Samuel, Olga i Fajga Taubowie z Rzemieślniczej, Berl i Breindla Sturmowie z ul. Rynek 41, Tulcia z Rzemieślniczej, Pinchas i Amalia Małka Fassowie, Bencjon Widerspan – gabaj dębickiej synagogi, rodzina doktora Izraela Sandhausa z placu Kazimierza Wielkiego, rodziny Goldbergów, Goldmanów, Grynszpanów, Hauserów, Herszlagów, Horowiców. Ponad 500 osób zostało zastrzelonych pod Łysą Górą w lasku na Wolicy. Pozostali stracili życie w akcjach likwidacyjnych getta dębickiego, w niemieckich nazistowskich obozach śmierci Bełżcu i Auschwitz. 

Dziś, 23 lipca zostali przywołani i wspomniani – nad zbiorową mogiłą na Wolicy, na skwerze rodziny Mikołajkowów i w Parku Jordanowskim – terenie dawnego getta w Dębicy. Były kwiaty, świeczki, kamienie, listy, modlitwy i przemówienia.

„Jeżeli będziemy pamiętać, to oni będą zawsze żyć w naszych sercach”

– powiedział Tadeusz Jakubowicz – przewodniczący gminy żydowskiej w Krakowie, a Daniel Offen, prezes Związku Dębiczan w Izraelu, w liście otwartym do uczestników obchodów, odczytanym nad mogiłą zbiorową, apelował do zebranych

„Zależy nam, aby tragiczna historia, jakiej doświadczyła społeczność żydowska z rąk niemieckich nazistów, nigdy nie została zapomniana. Wzywamy mieszkańców i władze Dębicy, abyście pamiętali i wspominali swoich współobywateli i sąsiadów”.

Dzień Pamięci i rocznica akcji likwidacyjnej getta w Dębicy odbyły się po raz czwarty. Zainicjowane w 2016 r. przez Ireneusza Sochę, ze skromnego spotkania w na terenie Parku Jordanowskiego – gdy w imieniu Ocalałych z Izraela zwracał się do garstki dębiczan z pytaniem: „Czy ktoś o nas pyta? Czy ktoś nas pamięta?”rozrosły się do uroczystości objętych patronatem burmistrza Dębicy, które gromadzą mieszkańców miasta, działaczy społecznych, przedstawicieli gmin i organizacji żydowskich, potomków dębickich Żydów i każdego, komu bliska jest potrzeba oddania hołdu wymordowanym i pamięć. Ocalali z Dębicy i ich potomkowie i krewni, rozproszeni po świecie mogą czuć się spokojni. Ktoś pamięta.

Pieśń o Odwadze: Kol ha-Olam kulo

Cały, cały świat / (To) jeden wąski most / Ale ważne jest to, by się nie bać wcale 

Odwaga wtedy i odwaga dziś… Wtedy, czyli w 1942 r., Leokadia i Aleksander Mikołajkowie z narażeniem życia nosili żywność do getta, a potem ukrywali przez 21 miesięcy trzynastoosobową rodzinę Reichów na strychu i w garażu swojego domu przy ulicy Kościuszki – o ironio! - pod nosem Gestapo. Reichowie przeżyli likwidację getta i wojnę, nie przeżył jednak doktor Mikołajkow - zastrzelony w dniu wyzwolenia miasta w 1944 r., podczas udzielania pierwszej pomocy rannemu. Ich dom wyburzono kilka lat temu. Na pobliskim skwerze, który nosi ich imię, postawiono tablicę pamiątkową. Złożenie kwiatów i przypomnienie historii Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata są stałym punktem obchodów Dnia Pamięci.

Pieśń o Więziach: Hine ma tow

Oj, jak dobrze i miło, gdy bracia w zgodzie żyją

Psalm 133 można zinterpretować jako pochwałę współistnienia różnych kultur i religii – czytam w programie koncertu. Dla mnie jest o czymś więcej – o więziach, relacjach międzyludzkich. Zbudowane relacje, nawiązane więzi są na zawsze, na stałe (przynajmniej tak zakłada Psalm 133), zakładają pewność, że będzie się towarzyszyć, nie opuści. To wybór, ale też pragnienie i potrzeba. Relacje i więzi to chyba coś więcej niż współistnienie.

Słuchając Hine ma tow tu w dębickiej synagodze, moje myśli krążą wokół więzi: z umarłymi, która w żyjących owocuje determinacją ochrony tego, co po nich pozostało; więzi, które każą przemierzyć tysiące kilometrów, by położyć kamyk na grobie, zabrać kawałek drewna z ocalałego domu przodków; więzi, które rodzą się w trakcie i poprzez wspólne działania, inicjatywy na rzecz upamiętnienia, choć czasem trudne i napięte. Myślę o więzach, które każą przezwyciężyć strach i ratować ludzi, o relacjach sąsiedzkich Żydów i Polaków sprzed i z czasów wojny.  

Wizyta w Dębicy ma dla mnie osobiste znaczenie – motywuje i inspiruje do podobnych postaw i działań.

Olga Mielnikiewicz  

 

Print