4 listopada 1908 r. w samym środku gwarnej, pełnej życia warszawskiej dzielnicy żydowskiej, zwanej potocznie Dzielnicą Północną, przychodzi na świat Józef, piąte z kolei dziecko Szajndli, z domu Krajtman i Zelmana Rotblatów. Józef będzie miał, oprócz dwóch starszych sióstr Ewy i Malki (pierwsza dwójka dzieci Rotblatów umiera w wieku niemowlęcym), młodszych braci: Michała-Mordechaja i Bronka-Beniamina.

Jeszcze wtedy rodzinie Rotblatów powodzi się całkiem nieźle. Ojciec prowadzi firmę przewozową, ma kilka koni i podpisany kontrakt z drukarnią prasową wydającą największe warszawskie tytuły – dostarcza im zamówione z Finlandii bele specjalnego papieru. Rodzice są dość pobożni, tradycyjni, rozmawiają ze sobą w jidysz. Dzieci po polsku. Bez akcentu.

I Wojna Światowa przerywa dobrą passę pana Zelmana Rotblata. Firma upada, rodzina traci majątek, przenoszą się na róg Smoczej i Nowolipek – do znacznie gorszej części dzielnicy. Wprawdzie Józef będzie się potem do końca życia chwalił, że mieszkał na tej samej ulicy, co pół wieku wcześniej Maria Skłodowska-Curie, ale w rzeczywistości życie nie było tam lekkie. Rodzina ledwie wiązała koniec z końcem. Józef chciał się dalej kształcić, ale musiał wesprzeć rodzinny budżet. Skończył szkołę rzemieślniczą i natychmiast poszedł do pracy. Wspomina ten czas, jako trudny i wyczerpujący – całymi dniami ciężko pracował fizycznie, a wieczorami czytał książki i uczył się.

Dowiaduje się, że jest w Warszawie wieczorowa uczelnia, niewymagająca matury przy przyjęciu. Wolna Wszechnica Polska okazuje się miejscem dla niego. Zdaje maturę eksternistycznie, potem w 1932 r. broni tytuł magistra i rozpoczyna pracę naukową jako asystent w Pracowni Radiologicznej Warszawskiego Towarzystwa Naukowego przy ulicy Śniadeckich 8 w Warszawie. Promotorem jego pracy jest profesor Stefan Pieńkowski, twórca warszawskiej szkoły fizyki doświadczalnej. W tym samym, 1932 r. na letnim obozie dla nauczycieli Rotblat poznaje swoją przyszłą żonę, Tolę-Hadasę Grin. Tola ma dziewiętnaście lat. Jest niezwykle uzdolnioną osobą – studia polonistyczne na Uniwersytecie Warszawskim rozpoczęła mając lat piętnaście, a dyplom magistra otrzymała w dniu swoich dwudziestych urodzin. Wzięli ślub w 1934 r., na kilka miesięcy przed śmiercią ojca Rotblata.

Pod koniec sierpnia 1939 r. Rotblat wyjeżdża na stypendium naukowe do Liverpoolu. Kilka dni później wybucha wojna w Polsce. Józef przyjeżdża po żonę, aby zabrać ją ze sobą do Wielkiej Brytanii. Wszystko jest umówione, lecz zapalenie wyrostka robaczkowego nie pozwala jej na podróż. Decydują, że dołączy do męża, gdy wyzdrowieje. Wtedy w październiku 1939 r. jeszcze nikt nie potrafi przewidzieć rozmiarów tragedii, która wkrótce ich dotknie. To było ich ostatnie spotkanie. Tola zostanie zamordowana w jednej z komór gazowych w Bełżcu w 1942 roku. Józef tylko raz wspomni żonę w wywiadzie, nie zachowa po niej pamiątek – wspomnienia wywołują zbyt dużo bólu.

Reszta Rotblatów z rodzinami trafia do getta. Przeżyją głód, choroby, śmierć bliskich. Uciekną na „aryjską” stronę przed ostateczną likwidacją. Końca wojny, wszyscy oprócz Bronka, dożyją w kryjówce u zaprzyjaźnionej polskiej rodziny.

Gdy jego rodzina i przyjaciele są w Polsce prześladowani i zabijani, Józef w Liverpoolu pracuje nad bombą atomową. 

– W 1939 roku – opowiadał w wywiadzie – coś ważnego zaszło w nauce i moim życiu. Przeczytałem nową pracę o rozszczepianiu neutronów.

Po tej lekturze, zaprojektował i przeprowadził doświadczenie, którego wynik pozwolił mu przypuszczać, że wywołanie reakcji łańcuchowej, w trakcie której uwolniona zostałaby ogromna energia, jest możliwe. Rezultatem mogłaby być eksplozja o bezprecedensowej sile.

W zespole profesora Jamesa Chadwicka zaczął pracować już w listopadzie 1939 roku. W 1941 r. było wiadomo, że skonstruowanie bomby atomowej jest realne. Stany Zjednoczone najlepszych w tej dziedzinie badaczy ściągały do swojej tajnej bazy w Los Alamos. Warunkiem było posiadanie amerykańskiego lub brytyjskiego obywatelstwa. Koledzy Józefa, niemieckiego i austriackiego pochodzenia, przyjęli obywatelstwo brytyjskie, ale młody badacz nie chciał – liczył na to, że po wojnie wróci do rodzinnej Polski. Nie wiadomo, jakim sposobem profesor Chadwick przekonał szefa amerykańskich badań nuklearnych, generała Leslie'go Grovesa. Amerykański wywiad musiał widocznie wysoko cenić talent i osiągnięcia młodego naukowca. W Los Alamos Rotblat był jedyną osobą z polskim paszportem.

W 1944 r. uzmysłowił sobie grozę sytuacji – broń szykowano już nie tyle jako "mocny argument" w walce przeciw nazistowskim Niemcom, co narzędzie ataku o nieprzewidywalnych dla ludzkości skutkach. Postanowił opuścić ośrodek. Służby zgodziły się, ale odcięto go od wszelkich informacji i kontaktu z kolegami pracującymi przy Projekcie Manhattan. Na wszelki wypadek przed wejściem na statek ukradziono mu też walizkę. Po powrocie do Liverpoolu uczony zajął się badaniami nad medycznym wykorzystaniem promieniowania jądrowego. Głęboko odczuł tragedię Hiroszimy i Nagasaki. Zaangażował się w ruch przeciwników broni nuklearnej. Podpisał manifest Russela – Einsteina, wzywający do zaprzestania prac nad zbrojeniami jądrowymi. W 1957 r. zorganizował wspólnie z Bertrandem Russelem Konferencję Pugwash w Sprawie Nauki i Problemów Światowych (Pugwash Conference on Science and World Affairs), która przekształciła się w światowy ruch uczonych na rzecz pokoju i przeciwko wyścigowi zbrojeń. Dzięki współpracy z rządami różnych państw, organizacja doprowadziła między innymi do zawarcia układu o zakazie przeprowadzenia prób broni nuklearnej oraz układu o zaprzestaniu jej rozprzestrzeniania między Stanami Zjednoczonymi, Wielką Brytanią i Związkiem Radzieckim. Później konwencję podpisało 190 państw.

W 1995 r. Józef Rotblat wraz z Pugwash otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla. W laudacji zacytował fragment manifestu: „Pamiętajcie o swoim człowieczeństwie”. Józef Rotblat, uhonorowany przez królową brytyjską tytułem szlacheckim, odznaczony medalami za osiągnięcia naukowe, w tym polskim Medalem im. Kopernika, członek i przewodniczący Wydziału Przyrodniczo-Matematycznego Polskiego Towarzystwa Naukowego na Obczyźnie, członek zagraniczny Polskiej Akademii Nauk, zmarł w 2005 r. w Wielkiej Brytanii. Do końca aktywnie działał na rzecz pokoju na świecie.

Patrycja Dołowy

Literatura:

Print