W grudniu 1939 r. w Lublinie przy ul. Lipowej 7 Niemcy utworzyli obóz pracy przymusowej. W zbudowanych tu warsztatach rzemieślniczych zatrudnione zostały osoby pochodzenia żydowskiego. Wyposażenie warsztatów pochodziło z rekwizycji przeprowadzonych w żydowskich firmach. Więźniów wykorzystywano również do różnych prac porządkowych poza obozem. W grudniu 1940 r. warsztaty przejęła firma Deutsche Ausrüstungswerke (DAW). Poszerzono wówczas zakres działalności. Wyspecjalizowane komando budowlane prowadziło różne roboty na terenie Lublina. DAW uruchomiło także filie przy ul. Chełmskiej oraz w Puławach. Jesienią 1941 r. robotnicy przymusowi z obozu przy ul. Lipowej byli wykorzystywani do grodzenia KL Majdanek.

Początkowo w obozie zatrudniono żydowskich robotników przychodzących codziennie z Lublina. Ich frekwencję i dyscyplinę pracy Niemcy wymuszali licznymi groźbami. W 1940 r. do obozu Niemcy przywieźli około 1200 Żydów, których przetrzymywano tu do końca roku. Tu więziono także żydowskich żołnierzy Wojska Polskiego, jeńców wziętych do niewoli podczas kampanii wrześniowej 1939 r., których deportowano do Lublina z różnych stalagów. Ocenia się, że przez obóz przeszło 4756 żołnierzy pochodzenia żydowskiego. Stanowili oni większość stanu osobowego obozu. Na Lipową trafiali także Polacy skazani za różne przewinienia, między innymi niewłaściwe wywiązywanie się z kontyngentów dla okupanta. Większość z nich po odbyciu kary zwalniano.

Warunki bytowe w obozie były tragiczne. Więźniowie mieszkali w rozsypujących się budynkach stajennych. Minimalne racje żywnościowe nie były w stanie zaspokoić głodu i nie pozwalały na odpowiednią regenerację sił robotników. Prace wykonywano w morderczym tempie. Na porządku dziennym było dotkliwe bicie, kończące się nierzadko śmiercią ofiary. Więźniów dręczono na różne sposoby, między innymi polewając wodą na mrozie. Dochodziło też do doraźnych egzekucji. Więźniowie próbowali uciekać. A jeńcy zaczęli nawet przygotowywać powstanie zbrojne, jednak plan ten nie został zrealizowany.

W lutym 1940 r. Niemcy deportowali grupę jeńców do Białej Podlaskiej. Pędzili ich pieszo, wśród śnieżyc i temperatur poniżej 20 stopni Celsjusza. Tych, którzy nie nadążali, niemieccy strażnicy zabijali. Mieszkańcy pobliskich miejscowości byli zmuszani do zbierania ciał i grzebania ich w zbiorowych mogiłach. Świadkiem tej deportacji był Mieczysław Jędruszczak, późniejszy zastępca komendanta AK w Parczewie. Oto fragment jego wspomnień, opublikowanych na łamach czasopisma „Fołks Sztyme” w 1973 roku:  

„Była sroga zima. Śniegi, mróz paraliżowały ruch na szosach, a tymczasem większość mających wymaszerować ubrana była w letnie mundury, część była chora i wyczerpana fizycznie. Wystarczyło spojrzeć na tych ludzi, by wiedzieć, że wypędzenie ich w drogę przy takich warunkach atmosferycznych równało się wyrokowi śmierci. Ale to było celowe posunięcie hitlerowców. [...] Szare, pochylone postacie, przesłaniane przez opadające płatki śniegu, wyglądały jak manekiny wprawione w ruch tajemniczą siłą. Głowy wtulone w ramiona poowijane były gałganami, nogi, przesuwane z ogromnym trudem, zawinięte w szmaty, sprawiały wrażenie słabo przyklejonych do tułowia klocków. Wszystko sunęło powoli w upiornym jakby marszu, marszu w niewidzialną, czarną przestrzeń. [...] Już 4 kilometry za Lublinem pojawiły się trupy żołnierzy, były to pierwsze ofiary okrucieństwa SS-manów oraz chorób i zimna. [...] Co kilka kilometrów, Niemcy oddzielali od głównej kolumny po kilku lub kilkunastu osłabionych żołnierzy i rozstrzeliwali na drodze, ciała spychając do rowów. Tak było niedaleko Pałecznicy, przed Klementynowem i we wsi Juliopol”.

Po pięciu dniach tego straszliwego „marszu śmierci” z 627 ludzi do Białej Podlaskiej dotarło 287 osób.

Wszyscy żydowscy więźniowie obozu przy ul. Lipowej zostali zgładzeni 03 listopada 1943 r. w ramach Akcji Erntefest. SS-mani otoczyli obóz, a następnie pod silną strażą przeprowadzili jeńców na teren obozu na Majdanku. Rozstrzelano ich nad rowami wykopanymi w pobliżu krematorium.

Działalność obozu wznowiono w styczniu 1944 r., osadzając w nim 660 więźniów przywiezionych z Buchenwaldu, Dachau, Majdanka, Sachsenhausen. Placówka funkcjonowała do 22 lipca 1944 roku. W związku z ofensywą Armii Czerwonej, w lipcu 1944 r. więźniowie zostali wywiezieni do KL Auschwitz.

Obecnie w miejscu obozu znajduje się centrum handlowe Lublin Plaza. Na murze budynku umieszczono tablicę z napisem o treści:

„Na tym terenie w latach 1939–1943 znajdował się niemiecki obóz pracy dla Żydów, w którym więziono rzemieślników z różnych gett oraz kilka tysięcy jeńców żołnierzy Wojska Polskiego pochodzenia żydowskiego. W obozie tym życie straciło kilkuset więźniów. W dniu 3 listopada 1943 roku więźniowie tego obozu zostali zamordowani przez hitlerowców w masowej egzekucji w obozie koncentracyjnym na Majdanku. Od stycznia do lipca 1944 roku znajdowała się tu filia obozu koncentracyjnego na Majdanku, w której więziono i zmuszano do pracy około 700 więźniów różnej narodowości z całej Europy”.

Print