Latem 1941 roku Niemcy zorganizowali na terenie cukrowni w Trawnikach – miejscowości odległej o 35 km na południowy wschód od Lublina – obóz przejściowy dla uchodźców (Auffanglager für Flüchtlinge). Więziono w nim pojmanych żołnierzy Armii Radzieckiej oraz Polaków, w tym także osoby aresztowane podczas akcji antypartyzanckiej "Sonderzug Heinrich".

Jesienią 1941 r. powstał tu ośrodek szkoleniowy (SS-Ausbildungslager) dla członków formacji pomocniczych SS, pozostający pod komendanturą SS-Hauptsturmführera Karla Streibla. Kierowano do niego jeńców radzieckich, a także folksdojczów z krajów Europy Wschodniej. Były to nierzadko osoby z marginesu społecznego oraz ludzie negatywnie nastawieni wobec komunizmu i Związku Radzieckiego. W zamian za „wolność”, jeńcy wyrażali zgodę na współpracę z SS, zasilając Oddziały Wartownicze Pełnomocnika Reichsführera SS i Policji Niemieckiej ds. Utworzenia Baz SS i Policji na Nowych Terenach Wschodnich. Funkcjonariuszy tych oddziałów nazywano: „Hivis”, „Askarami”, „Trawnikimänner”, „czarnymi”. Ze względu na wysoki procent służących w nich mieszkańców Ukrainy, nierzadko mówiono o nich także "Ukraińcy". Byli oni wykorzystywani do służby wartowniczej w obozach zagłady i obozach koncentracyjnych (m. in. na Majdanku, w Bełżcu, Sobiborze), ochrony zakładów, likwidacji gett (m. in. w Warszawie i Lublinie) i zwalczania oddziałów partyzanckich. Odznaczali się okrucieństwem i bezwzględnością w wypełnianiu niemieckich rozkazów. Z drugiej strony wielu z nich wykazywało się niesubordynacją, brakiem dyscypliny, skłonnością do nadużywania alkoholu. Wśród "Hivis" często zdarzały się próby dezercji.

Od marca 1942 r. Trawniki stały się punktem tranzytowym dla setek Żydów wiezionych do niemieckiego nazistowskiego ośrodka zagłady w Bełżcu. Mniej więcej w tym samym okresie obóz został przekształcony w obóz pracy przymusowej. Przebywali w nim Polacy, Rosjanie, Ukraińcy oraz Żydzi; ci ostatni z Polski, Austrii, Belgii, Czechosłowacji, Niemiec. Więźniowie byli zmuszani do segregowania mienia zabranego osobom zamordowanym w Bełżcu i Sobiborze. Na terenie obozu w Trawnikach działał zakład przetwórstwa futer i zakłady szczotkarskie. W pobliskiej Dorohuczy funkcjonowały zakłady torfowe. W miarę rozwoju obozu wzniesiono kilkadziesiąt baraków dla więźniów.

Warunki bytowe w obozie były tragiczne. Więźniowie byli zmuszani do ciężkich robót, jednocześnie otrzymując głodowe racje żywnościowe. Podczas prac strażnicy dokonywali doraźnych egzekucji. Mary Berg w swym Dzienniku z getta warszawskiego przytacza relację więźniarki obozu w Trawnikach, Esty H.: „Obóz w Trawnikach był bardzo mały. Umieszczono nas w starej stodole. Nie było wody ani latryn. Tylko niektórzy z nas dostali sienniki, reszta leżała na gołej ziemi. Następnego dnia troje z deportowanych zachorowało na tyfus, a liczba chorych powiększała się z dnia na dzień. Nie separowano ich od zdrowych. Co dzień o szóstej rano budzono nas do pracy, o szóstej wieczór wracaliśmy do naszej stodoły kompletnie wyczerpani. Jedzenie, jakie otrzymywaliśmy, wystarczało tylko do tego, by utrzymać nas przy życiu”.

Likwidacja obozu w Trawnikach nastąpiła w dniu 3 listopada 1943 roku w ramach akcji „Erntefest”. Wczesnym rankiem obóz został otoczony szczelnym kordonem przez przybyłe do Trawnik jednostki SS, po czym przystąpiono do wypędzania Żydów z baraków. Prowadzono ich nad uprzednio wykopane rowy o długości około 150 metrów. Tam SS-mani kazali ofiarom rozbierać się do naga. Następnie rozstrzeliwali ich nad rowami. Strzały i krzyki mordowanych ludzi Niemcy próbowali zagłuszać głośną muzyką. W celu zachowania akcji w tajemnicy, wcześniej mieszkańcom okolicznych domostw nakazano ich opuszczenie. Część z nich jednak pozostała i obserwowała przebieg akcji ze strychów i dachów. Egzekucje nad rowami trwały od rana do popołudnia. Jeszcze przez wiele godzin słychać było strzały w różnych częściach obozu – Niemcy mordowali ukrywających się. Zwłoki więźniów palono – wielki słup czarnego dymu przez kilka kolejnych dni unosił się nad Trawnikami. Według różnych szacunków w tym dniu w Trawnikach Niemcy zgładzili 12–16 tys. Żydów.

Stanisław Jabłoński w opracowaniu Hitlerowski obóz w Trawnikach napisał: „Należy przyjąć, że w Trawnikach poniosło śmierć około 17 000 Żydów, Polaków, obywateli ZSRR. Byli to: jeńcy radzieccy – 770 osób, Polacy z akcji »Sonderzug Heinrich« – 11 osób, Żydzi z różnych państw Europy – 16 200, w tym w dniu 3 listopada 1943 roku – 12 000. Pozostałych 4000 zmarło w okresie trwania obozu lub zginęło w czasie pojedynczych egzekucji".

Część dawnych budynków obozowych przetrwała do dziś. Obecnie znajdują się na terenie prywatnego przedsiębiorstwa Trawena i nie są udostępnione do zwiedzania.

W miejscu egzekucji dokonanej w ramach akcji "Erntefest" w latach sześćdziesiątych odsłonięto pomnik z napisem: „Tysiącom ofiar różnych narodowości, pomordowanym przez barbarzyńców hitlerowskich w obozie Trawniki w latach 1939–1945. Społeczeństwo powiatu lubelskiego".

W dniu 30 września 2001 roku dzięki staraniom Dawida Efratiego – byłego więźnia obozu w Trawnikach i pracownika Yad Vashem z komisji przyznającej medale "Sprawiedliwym Wśród Narodów Świata" – na pomniku umieszczono dodatkową tablicę z napisem o treści: „W dniu 3 listopada 1943 roku Niemcy zamordowali około 10 tysięcy Żydów z różnych krajów Europy”.

Print