Ulam Stanisław Marcin

Stanisław Marcin Ulam - Dane osobowe
Data urodzenia: 13 kwietnia 1909
Miejsce urodzenia: Lwów
Data śmierci: 13 maja 1983
Miejsce śmierci: Santa Fe
Zawód: matematyk, przedstawiciel lwowskiej szkoły matematycznej
Powiązane miejscowości: Lwów

Ulam Stanisław Marcin (13.04.1909, Lwów — 13.05.1983, Santa Fe) – matematyk. Przedstawiciel lwowskiej szkoły matematycznej;

Ulam miał zostać adwokatem jak ojciec, znany we Lwowie prawnik, albo architektem, jak dziadek (budowniczy m.in. Politechniki Lwowskiej). Ale wolał czytać fantastyczno-naukowe powieści Juliusza Verne’a i zajmować się matematyką.

Urodził się 13 kwietnia 1909 r. we Lwowie w zasymilowanej żydowskiej rodzinie. Po wybuchu wielkiej wojny Ulamowie wyjechali do bezpieczniejszego Wiednia. Wrócili do niepodległej już Rzeczypospolitej pod koniec 1918 roku. W 1919 r. Staś Ulam zdał egzamin do VII Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki we Lwowie. „Byłem piątkowym uczniem, z wyjątkiem kaligrafii i rysunków, ale nie uczyłem się wiele” – wspominał. Miał jedenaście lat, gdy postanowił, że zostanie astronomem albo fizykiem. Znał na pamięć nazw gwiazdozbiorów i poszczególnych gwiazd, ich jasność i odległości od ziemi. Swój szkolny notes podpisał: „S. Ulam, astronom, fizyk i matematyk”.

Lubił czytać. Głównie biografie i książki przygodowe. Dzieła Lwa Tołstoja, Anatola France’a, Herberta George’a Wellsa, Karola Maya i Juliusza Verne’a.

„Verne i Wells pisali jeszcze w czasach, gdy można było fantazją podpowiadać nauce rozmaite rzeczy. Teraz nauka: fizyka, biologia, astronomia, chemia, wyprzedza fikcję” – powiedział wiele lat później Olgierdowi Budrewiczowi.

W 1927 r. rozpoczął studia na Wydziale Ogólnym Politechniki Lwowskiej, a potem także na Wydziale Mechanicznym, gwarantującym po studiach pracę. Zaczął chodzić na wykłady dla drugiego roku, które prowadził Kazimierz Kuratowski. Profesor zwrócił uwagę na zdolnego studenta. Po latach wspominał z dumą:

„Mógłbym powiedzieć o nim jak Steinhaus o Banachu: Ulam to moje wielkie odkrycie matematyczne”.

Bardzo szybko ogłosił na łamach „Fundamenta Matematicae” pierwszą, potem kolejną pracę, zrezygnował ze studiów inżynierskich i postawił na czystą naukę. „Kości zostały rzucone” – napisze kilkadziesiąt lat później. Był zaledwie na drugim roku, gdy został sekretarzem lwowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Matematycznego. Jeszcze jako student razem ze Stanisławem Mazurem dołączył do stolika Banacha w Szkockiej. „Banach, Mazur i Ulam, to najważniejszy stolik w Kawiarni Szkockiej” – wspominał Kazimierz Szałajko. W 1933 r. otrzymał stopień doktora matematyki na podstawie pracy O teorii miary w ogólnej teorii mnogości. To był pierwszy doktorat na Wydziale Ogólnym Politechniki Lwowskiej.

Szanse na uniwersytecką karierę w Polsce mimo osiągnięć miał niewielkie. W 1934 r. wyjechał najpierw do Wiednia (podróż finansował ojciec), a potem do Zurychu i Paryża. Kiedy wrócił, musiał zdecydować co dalej, na lwowskich uczelniach nie było dla niego miejsca. Wtedy otrzymał list od Johna von Neumanna, profesora w Institute for Advanced Studies w Princeton, jednym z najbardziej prestiżowych amerykańskich instytutów badawczych, z zaproszeniem do USA. W Princeton został przedstawiony samemu Albertowi Einsteinowi. W połowie 1936 r. dostał propozycję trzyletniego stypendium na uniwersytecie w Harvard, przeznaczonego dla wschodzących naukowych gwiazd. Półtora tysiąca dolarów rocznie, dwupokojowe mieszkanie, wyżywienie na uczelni oraz zwrot kosztów podróży naukowych. „W tych czasach wydawało się to królewską ofertą” – napisał. Każdego lata po zakończeniu zajęć, aż do wybuchu wojny wracał jednak do Lwowa.

W sierpniu 1939 r. wyruszył jak zwykle do USA, nie wiedząc, co go tam czeka. Trzyletni kontrakt na Harvardzie dobiegł kresu, perspektywa stałego zatrudnienia była niepewna. Razem z Ulamem transatlantykiem „Batory” płynął jego brat Adam, przyszły historyk i sowietolog. Byli już na statku, gdy usłyszeli o pakcie Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia. Wojna wybuchła krótko po przybyciu ich statku do Nowego Jorku.

Pod koniec 1940 r. Ulam przyjął posadę asystenta na Uniwersytecie Wisconsin w Madison. Czuł się tam jednak na marginesie dziejącej się historii. Wiosną 1943 r. napisał do von Neumanna pytając o możliwość pracy dla armii. Otrzymał propozycję dołączenia do bliżej nieokreślonego projektu. Nowa praca znajdowała się w stanie Nowy Meksyk, w Los Alamos w okolicach miasta Santa Fe.

Tajny ośrodek w Los Alamos powstał kilka miesięcy wcześniej w jednym celu: zgromadzeni tam uczeni mieli skonstruować bombę atomową szybciej niż Niemcy. Było wśród nich wielu noblistów, aktualnych i przyszłych, m.in. Niels Bohr (Nobel w 1922), Erwin Schrödinger (1933), Enrico Fermi (1938), Otto Stern (1943), Max Born (1954), Richard Feynman (1965), Józef Rotblat (1995). I inni, równie sławni, którzy podobnie jak Ulam nie doczekali się noblowskiego lauru. Projekt otrzymał kryptonim „Manhattan”. W całej historii nauki nie było, choćby w wielkim przybliżeniu, podobnego skupiska geniuszy, pisał Ulam.

„Informacje o Los Alamos wybuchły nad światem niemal równocześnie z bombą atomową” – wspominał. 16 lipca 1945 r. na poligonie w Nowym Meksyku przeprowadzono próbny wybuch, a 6 sierpnia zrzucono na Hiroszimę bombę nazwaną „Little Boy”, która zabiła ok. 80 tysięcy ludzi. Drugą („Fat Boy”) zrzucono na Nagasaki 9 sierpnia. W dyktowanych pod koniec życia wspomnienia Ulam mówił, że nie od razu zdał sobie sprawę, jaki wpływ będzie miała broń jądrowa na losy świata. W Los Alamos mówiło się tylko, że robią „bombę wielokrotną”, silniejszą od używanych dotąd.

Po zakończeniu wojny postanowił zostać w USA. Był przekonany, że nikt z rodziny nie przeżył Zagłady, dopiero po latach odnalazł kuzynów we Francji i w Izraelu. Podjął pracę na Uniwersytecie Południowej Kalifornii w Los Angeles. Na początku 1946 r. zachorował. Przyczyny ostrego zapalenia mózgu nie ustalono. Pojawiło się pytanie, czy choroba nie jest związana z pracą w Los Alamos i drugie, co będzie, jeśli przeżyje, ale nie odzyska władz umysłowych. Uczony znający tajemnicę bomby atomowej byłby łakomym kąskiem dla każdego wywiadu na świecie. Wyzdrowiał, a jakiś czas później otrzymał propozycję powrotu do Los Alamos. Ośrodek miał stać się miejscem badań nad wykorzystaniem energii jądrowej. Ulam spędził tam blisko ćwierć wieku. Razem z Edwardem Tellerem rozpoczęli prace nad bombą wodorową.

W 1947 r. spotkał się ze Steinhausem, który przyjechał do USA. Nie zdradził mu, czym się zajmuje. Dziesięć lat później Steinhaus przeczytał w książce Roberta Jungka Jaśniej niż tysiąc słońc o budowie bomby wodorowej. Jungk pisał, że dopiero Ulam, „le génial mathématicien polonais”, skierował badania na właściwy tor. Bo kiedy Związek Sowiecki wyprodukował własną bombę atomową stało się jasne, że świat znalazł się na skraju kolejnej wojny. „Od razu powiedziałem, że trzeba popchnąć naprzód pracę nad superbombą” – wspominał Ulam. Wkrótce prezydent USA Harry Truman podpisał decyzję o przyspieszeniu prac nad bombą wodorową.

1 listopada 1952 r. na atolu Eniwetok w archipelagu Wysp Marshalla odbyła się próbna eksplozja ważącej 63 tony bomby nazwanej „Mike”. Mike miał moc 700 bomb zrzuconych na Hiroszimę, wysepka Elugelab po wybuchu przestała istnieć. Ulam uważał jednak, że istnienie broni, która może zniszczyć świat, przyczyni się do zmniejszenia zagrożenia wybuchem wojny totalnej.

W latach 50. XX w. zaangażował się w badania nad wykorzystaniem energii jądrowej do napędzania statków kosmicznych, ale prezydent Dwight Eisenhower nie był nastawiony do idei entuzjastycznie. Dopiero kiedy prezydentem USA został John Kennedy (1960), do Ulama zadzwonił jego doradca do spraw nauki. Zapytał, jaki projekt warto przedstawić prezydentowi. „Może wyprawa na Księżyc” – rzucił Ulam. W orędziu inauguracyjnym Kennedy zapowiedział wysłanie pierwszego człowieka na Księżyc. Ulam został konsultantem prezydenckiego Naukowego Komitetu Doradczego, a później także dowództwa Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych.

W Los Alamos pracował do roku 1967. Z przerwami na gościnne profesury na Harvardzie i w Massachusetts Institute of Technology (MIT). W 1960 r. ukazała się jego głośna książka Unsolved Problems of Mathematics, a w 1967 został dziekanem na Uniwersytecie Kolorado. Zajął się badaniem związków matematyki z fizyką i biologią. Z Markiem Kacem napisał matematyczny suplement do Encyclopedia Britannica Mathematics and Logic. W 1972 r. zaczął dyktować wspomnienia Adventures of a Mathematician (Przygody matematyka). Podsumowując swoje życie, zażartował:

„Czasem wydaje mi się, że najbardziej racjonalne wyjaśnienie wszystkiego, co zdarzyło się podczas mojego życia brzmi tak: wciąż mam trzynaście lat i zasnąłem czytając książkę Juliusza Verne’a lub H.G. Wellesa”.

Zmarł 13 maja 1984 r. w Santa Fe. Był pełen kontrastów, zapamiętała go żona, z jednej strony dumny Polak, z drugiej zasymilowany Żyd-agnostyk, bardzo wrażliwy na punkcie swojej przynależności etnicznej. Ale przede wszystkim był matematykiem, żył w świecie niedostępnym dla innych ludzi, także dla żony. We wspomnieniu Françoise Ulam przypomniała słowa męża: "Najlepszym sposobem na śmierć jest nagły atak serca lub strzał oddany przez zazdrosnego męża".

„Miał szczęście umrzeć w ten pierwszy sposób, choć myślę, że chyba wolałby ten drugi” – napisała. Spoczął na cmentarzu Montmartre w Paryżu.

 

Pojęcia matematyczne, związane z nazwiskiem Ulama:

- spirala Ulama
- twierdzenie Borsuka-Ulama
- twierdzenie Mazura-Ulama

Mariusz Urbanek

Czytaj więcej: 

 

Bibliografia:

  • Ulam S. M., Przygody matematyka, Warszawa 1996.
  • Feigenbaum M.,Reflections of the Polish Masters: An Interview with Stan Ulam and Mark Kac, “Los Alamos Science”, Vol 3, No. 3, 1982 r. (tłumaczenie artykułu Refleksje polskich mistrzów, „Wiadomości Matematyczne”, nr 30, 1993 r.).
Drukuj
In order to properly print this page, please use dedicated print button.