Jako Żyd, Huberman zwracał szczególną uwagę na postawy artystów wobec zaostrzającej się w Niemczech polityki rasistowskiej. Przy okazji licznych spotkań towarzyskich, a także za pomocą regularnie prowadzonej korespondencji, starał się skonsolidować front muzyków bojkotujących występy w Trzeciej Rzeszy. Swoją nieugiętość w tej kwestii tłumaczył tak: „(…) Jestem Polakiem, Żydem, wolnym artystą i Paneuropejczykiem. Biorąc pod uwagę te cztery właściwości, hitleryzm uważać muszę za śmiertelnego wroga (…)”[1.1]

Śledząc kolejne zatrważające doniesienia z Niemiec, Huberman postanowił opublikować list otwarty. Zaapelował w nim do niemieckich intelektualistów o zajęcie stanowiska wobec represji dotykających ich współobywateli: Żydów, demokratów, komunistów, socjalistów. List ten, opublikowany 7 marca 1936 r. w „The Manchester Guardian”, stanowi ważne i ponadczasowe świadectwo niezgody na ciche przyzwolenie dawane władzy prześladującej swoich obywateli.

Od czasu opublikowania rozporządzeń regulujących wdrażanie ustawodawstwa norymberskiego – tego świadectwa barbarzyństwa – czekałem, by usłyszeć od Was jeden wyraz konsternacji lub zaobserwować choć jeden akt wyzwolenia. Niektórzy z Was, przynajmniej nieliczni, z pewnością muszą mieć jakiś komentarz do tego, co się stało, o ile Wasze deklaracje z przeszłości są szczere. Ale czekałem na próżno. W obliczu tej ciszy nie mogę dłużej pozostać niemy. (…)

A więc co wy, „prawdziwi Niemcy”, zrobiliście, aby uwolnić swoje sumienie, Niemcy i ludzkość od tej hańby (…)? Gdzież głos krwi, skoro nie głos sprawiedliwości czy zdrowego rozsądku, został podniesiony przeciwko jeszcze bardziej nieludzkim prześladowaniom tych, którzy urodzili się z mieszanych małżeństw Aryjczyków i Żydów, oraz czystych Aryjczyków, którzy mają nieszczęście być małżonkami Żydów? (…)

Przed całym światem oskarżam was, niemieckich intelektualistów, was, którzy nie jesteście nazistami, jako tych, którzy są prawdziwie winni wszystkich tych nazistowskich zbrodni, tego nieodżałowanego zniszczenia wielkiego narodu, zniszczenia, które zawstydza świat kwestią rasy. (…) Jest to przerażający dramat, do oglądania którego zaproszony jest zdumiony świat: niemieccy przywódcy duchowi, obywatele świata, którzy jeszcze wczoraj reprezentowali niemieckie sumienie i niemiecki geniusz, ludzie powołani do przewodzenia swojemu narodowi poprzez swoje zasady i dawany przykład, wydawali się od początku niezdolni do jakiejkolwiek innej reakcji na ten atak na najświętsze dobra ludzkości niż kokietowanie, współpraca i przyzwolenie. A kiedy na dodatek demagogiczna uzurpacja i ignorancja pozbawiają ich najgłębszych wartości z ich własnego zaplecza duchowego, aby w ten sposób zataić to uosobienie terroru, tchórzostwa, niemoralności, fałszowania historii pod płaszczykiem wolności, bohaterstwa, etyki, nauki i mistycyzmu, niemieccy intelektualiści osiągają szczyt swojej obłudy: pochylają się i milczą.

(…) Niemcy, wy, narodzie poetów i pisarzy; cały świat, nie tylko świat waszych wrogów, ale i świat waszych przyjaciół, czeka w zdumieniu i zaniepokojeniu na wasze słowo wyzwolenia.

Bronisław Huberman
Nowy Jork, 25 lutego [1936]

Drukuj
Przypisy
  • [1.1] Za: Szalsza P., Bronisław Huberman, czyli pasje i namiętności zapomnianego geniusza. Monografia muzyczna skrzypka – wirtuoza, Częstochowa 2001, s. 203.