Przez 13 lat, od października 1926 r. do września 1939 r., tysiące dzieci w całej Polsce niecierpliwie wyczekiwały nadejścia piątku. Z radością gnały po poranną gazetę i szybkim ruchem przerzucały kolejne strony, żeby dotrzeć do dodatku „Mały Przegląd” – pisma dla dzieci i młodzieży, którego inicjatorem był Janusz Korczak.

Geneza

Pierwowzorem „Małego Przeglądu” był „Tygodnik Domu Sierot” –  gazetka wydawana w placówce opiekuńczej prowadzonej przez Janusza Korczaka i Stefanię Wilczyńską. Dom Sierot, przeznaczony dla żydowskich dzieci z Warszawy, oraz Nasz Dom, zakład wychowawczy dla dzieci polskich – oba utworzone przez Korczaka – słynęły z dbałości o standardy komunikacji z dziećmi. Skrzynka na listy kierowane do wychowawców oraz współtworzone przez dzieci gazetka i tablica informacyjna, zachęcały do wyrażania własnych potrzeb, obiekcji, wątpliwości i opinii. O wewnętrznym czasopiśmie, spajającym wychowawców i wychowanków, Korczak pisał:

„Instytucja wychowawcza bez gazety wydaje się bezładnym i  beznadziejnym dreptaniem i zrzędzeniem personelu, kręceniem się w kółko bez kierunku i kontroli dla dzieci, czymś dorywczym i przypadkowym, bez tradycji, bez wspomnień, bez linii rozwojowej na przyszłość”.

Wspólne czytanie gazetki było cotygodniową tradycją w placówce przy ul. Krochmalnej 92. W każdą sobotę odbywało się spotkanie, na którym uroczyście odczytywano zebrane informacje i ogłoszenia. Do tworzenia własnych czasopism Korczak zachęcał również inne placówki, zwłaszcza szkoły, które krytykował za panujące w nich staroświeckie metody wychowawcze i nieefektywne metody nauczania. Propozycje kierowane do pedagogów i uczniów zawarł w broszurze O gazetce szkolnej (1921). Jego zdaniem gazetki powinny poruszać tematy aktualne i ważne dla dzieci, a nie powielać nieatrakcyjne treści poprzez przedrukowywane opowiadania, bajki z morałem i wierszyki. Wychowankowie powinni być zachęcani do zabierania głosu i nagradzani za wytrwałą pracę pamiątkowymi, jubileuszowymi pocztówkami. Pięć lat później postulaty sformułowane w broszurze znalazły odzwierciedlenie w „Małym Przeglądzie”.

Zamysł czasopisma

Zapowiedzi utworzenia dodatku prasowego dla najmłodszych ukazywały się na łamach „Naszego Przeglądu”, czasopisma skierowanego przede wszystkim do polskojęzycznej inteligencji żydowskiej, od września 1926 roku. Wkrótce jego powstanie zaanonsował sam Korczak:

„(…) Pismo będzie rozważało wszystkie sprawy uczniów i szkół. A redagowane będzie tak, żeby bronić dzieci. Pismo pilnować będzie, żeby się wszystko działo sprawiedliwie. Redaktorów będzie trzech. Jeden stary (łysy, w okularach), żeby nie było bałaganu. Drugi – młody redaktor dla chłopców i jedna dziewczynka – redaktorka dla dziewczynek. Żeby się nikt nie wstydził, a każdy mówił szczerze i głośno, czego mu potrzeba, jaka mu się krzywda dzieje, jakie ma zmartwienia i troski”.

Po latach Igor Newerly, współpracownik i przyjaciel Korczaka, wspominał: „Nie wierzył, by w społeczeństwie mogła istnieć dobra prasa, jeżeli dzieci jej nie mają”. Pierwszy numer „Małego Przeglądu” ukazał się drukiem 6 października 1926 roku. Po trzech latach współtworzyło go już 3200 korespondentów w wieku od kilku do kilkunastu lat. W piątki, gdy dodatek dołączany był do „Naszego Przeglądu”, dziennik bił rekordy sprzedaży. Choć sukces ten zaskoczył wszystkich, z Korczakiem włącznie, bynajmniej nie był wynikiem przypadku.

W zamyśle Korczaka, gazetka przede wszystkim miała dać dzieciom poczucie sprawczości i pozwolić im mówić o tym, co dla nich ważne. „Mały Przegląd” był tworzony z myślą o wszystkich dzieciach, żydowskich i polskich, z bogatych i ubogich rodzin, z dużym i niewielkim kapitałem kulturowym. Czasopismo miało stanowić most łączący tożsamość polską i żydowską. Na jednym jego końcu stała ta część czytelników, dla których cotygodniowa lektura gazetki była jedną z niewielu okazji do obcowania z pisanym językiem polskim. Nieutożsamiający się z kręgiem kultury jidysz Korczak, powtarzający postulat o uczeniu żydowskich dzieci języka polskiego, postrzegał w tym dużą wartość. Na drugim końcu stały dzieci i młodzież wychowywane w polskiej kulturze, wcale albo słabo zaznajomione z żydowską kulturą, historią, zwyczajami i świętami. Z myślą o nich wyjaśniano zagadnienia związane z żydowską tożsamością. Nie unikano przy tym aktualnych, trudnych tematów związanych z antysemityzmem, jego przejawami i konsekwencjami. Dzięki „Małemu Przeglądowi”, dzieci i młodzież żydowska i nieżydowska poznawały siebie nawzajem i zyskiwały nową dla siebie perspektywę.  

Redakcja „Małego Przeglądu”

Zgodnie z pierwotnym zamysłem, tworzeniem czasopisma zajmowały się przede wszystkim dzieci. W skład pierwszego zespołu redakcyjnego wchodzili: Madzia Markuze (sekretarka), Emanuel Sztokman (reporter), Edwin Markuze (reporter) i Chaskiel Bajn (segregowanie i wybór listów). Dzieci pracowały pod opieką Janusza Korczaka i jego zastępcy Jerachmiela Wajngartena. Z czasem Korczaka zastąpił jego sekretarz, Jerzy Abramow (później znany jako Igor Newerly).

„Inny jest »Mały Przegląd« niż wszystkie pisma na świecie” – pisał Korczak. Na łamach czasopisma, zgodnie z koncepcją sformułowaną wcześniej w broszurze O gazetce szkolnej, rzadko ukazywały się teksty literackie. W odpowiedzi na nadsyłane przez jedną z czytelniczek opowiastki, redakcja odpowiedziała: „Irenko, nie przysyłaj bajek. Czarodzeje pokazując [sic!] teraz sztuczki na podwórkach, dobre wróżki poszły do szkół i sierocińców, wilki i smoki siedzą spokojnie w klatkach, na zamkach są anteny radjowe i łzy już nie spływają w postaci pereł”. Piątkowy dodatek do „Naszego Przeglądu” miał odzwierciedlać to, czym żyły tworzące i czytające go dzieci. Dominowały teksty będące zapisem dnia codziennego, reportaże, aktualności. Jeden z najpoczytniejszych autorów publikujących w gazetce, Lejzor z Gęsiej (Lejzor Czarnobroda), wyjaśniał:

„Tak, nazywam się Lejzor, a Lejzor to nie Ludwik ani Henryk (…). A Gęsia to nie Marszałkowska ani Nowy Świat. Nie wstydzę się swojego środowiska ani przyjaciół z zaułka. Gdy piszę, zawsze mam ich na myśli. Jestem i pozostanę Lejzorem z Gęsiej”.

Do współtworzenia „Małego Przeglądu” zachęcano wszystkich; walory literackie oraz biegłość autorów w posługiwaniu się polszczyzną nie stanowiły o wartości nadsyłanych tekstów. Na łamach gazetki ukazywały się artykuły podpisywane „Lusia z Częstochowy”,  „Saluniek z Brukowej”, „Stefa”, „Adaś z Sosnowca”. Na łamach gazetki pojawiały się teksty dotyczące trudności napotykanych w szkole, sprzeczek z rodzeństwem i za krótkich wakacji, ale też chorób, bezrobocia, biedy. Publikowano listy pisane przez młodzież traktujące o niemożności kontynuowania nauki, syjonizmie, złym traktowaniu nieletnich pracowników i prześladowaniach na tle antysemickim – od lat 30. te ostatnie wybrzmiewały na łamach pisma coraz częściej. Czytelniczki i czytelnicy tygodnika dzielili się z rówieśnikami radościami (wygranie w loteryjce), wątpliwościami (czy lekcje religii powinny odbywać się w szkole?) i radami (cztery sposoby na pogodzenie się po kłótni). Stałych czytelników miał Kuba Hersztajn, autor reportaży sportowych. Ogromnym zainteresowaniem cieszył się cykl reportaży „Na gapę do Palestyny” autorstwa Harry’ego Kaliszera – wychowanka Domu Sierot, który jako szesnastolatek bez grosza ruszył w daleką podróż przez całą Europę, aby zobaczyć Erec Israel. Część nadsyłanych do redakcji listów kierowana była do samego Korczaka, który na łamach pisma odpowiadał na zadawane mu pytania.

Społeczność „Małego Przeglądu”

Do redakcji „Małego Przeglądu” przychodziły średnio cztery tysiące listów rocznie, a w każdym numerze publikowano ich przynajmniej kilkanaście. W reakcji na duże zainteresowanie odbiorców czasopisma, z czasem rozwinięto sieć kół terenowych. W Białymstoku, Łodzi, Częstochowie i Otwocku utworzono miejscowe skrzynki, ułatwiające kontakt redakcją. Dzieci, które z różnych względów nie chciały pisać, mogły podyktować treść listów przez telefon lub w siedzibie redakcji.

Aby ośmielić i nagrodzić osoby piszące do redakcji, nazwiska debiutujących na łamach pisma wymieniane były w rubryce „Po raz pierwszy do nas napisali”. Autorzy listów, które zdaniem redakcji zasługiwały na szczególne wyróżnienie, byli nagradzani pamiątkowymi pocztówkami, drobnymi nagrodami, zaproszeniami do kina. Pamiątkowe pocztówki, zgodnie z metodą opracowaną przed doktora Korczaka, otrzymywano też na jubileusze: „pocztówka owoców” (symbolizująca owoce pracy) wysyłana była po roku regularnej współpracy, a „pocztówka kwiatów” – z okazji „stuliścia”, czyli nadesłania na adres redakcji setnego listu.

Wokół „Małego Przeglądu” powstała społeczność, nie tylko tocząca na łamach pisma ożywione dyskusje, ale też regularnie spotykająca się w Warszawie i innych miastach. Konferencje czytelników, turnieje i zawody sportowe oraz imprezy kulturalne organizowane przed redakcję czasopisma przyciągały tysiące dzieci. Na przestrzeni 12 lat istnienia „Małego Przeglądu”, opublikowano 675 numerów. Czytelnicy i współautorzy gazetki dorastali razem z nią, pisząc artykuły zaangażowane społecznie i politycznie, dzieląc się swoimi dokonaniami i planami na przyszłość. Do redakcji nadchodziła również korespondencja z odległych krajów, do których emigrowali wychowankowie gazetki: Palestyny, Stanów Zjednoczonych, Argentyny.

Dalsze losy wychowanków „Małego Przeglądu”

Ostatni numer „Małego Przeglądu” ukazał się 1 września 1939 roku. Większość jego czytelników i osób tworzących pismo, z redaktorem Januszem Korczakiem włącznie, zginęła w czasie Zagłady. Lejzor Czarnobroda – wychowanek czasopisma, dziennikarz, współpracował z Oneg Szabat. Zachowała się jego relacja z początków Wielkiej Akcji, w wyniku której do Treblinki wywieziono ok. 75% więźniów warszawskiego getta. Hersz (Harry) Kaliszer próbował ratować przed pewną śmiercią siebie i żonę kupując brazylijski paszport. Podzielił los tysiąca Żydów, którzy z Hotelu Polskiego trafili do obozów w Vittel i Bergen-Belsen, a stamtąd do Auschwitz-Birkenau. Igor Abramow-Newerly, który redagował „Mały Przegląd” w latach 1932–1939, w czasie wojny należał do konspiracji, a wyzwolenia doczekał w obozie Bergen-Belsen. Po wojnie kontynuował karierę jako pisarz; napisał m.in. książkę Żywe wiązanie – opowieść o Korczaku i jego środowisku. Do 1966 r. roku był wiceprzewodniczącym Komitetu Korczakowskiego, a w 1982 r. został odznaczony medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata za swoje zasługi w pomaganiu zaprzyjaźnionym „małoprzeglądowcom”, m.in. Reni Herszenfus i Jakubowi Hersztajnowi. Żona Newerly’ego, wychowanka Domu Sierot i sekretarka „Małego Przeglądu”, Barbara Abramow-Newerly (z domu Jarecka), wojnę przeżyła po tzw. „aryjskiej stronie” Warszawy. Po 1945 r. występowała na deskach warszawskich teatrów i reżyserowała spektakle dla dzieci. Jako współzałożycielka Polskiego Komitetu Uczczenia Pamięci Janusza Korczaka (zał. w 1946 r.), przez wiele lat prowadziła Archiwum Korczaka, funkcjonujące do dziś w ramach działalności Korczakianum.

Anna Styczyńska

Drukuj