17 maja 2018 r. zmarł w Cambridge w stanie Massachusetts Richard Pipes – wielki historyk, znawca Rosji, potomek cieszyńskiej rodziny fabrykantów czekolady, antykomunista.

O swoim pochodzeniu mówił „jako Polak i jako Żyd”, dodając iż już pokolenie rodziców miało więcej wspólnego „z wykształconymi Polakami niż z ortodoksyjnymi Żydami”. Jego urodzony we Lwowie ojciec bił się w I Brygadzie Legionów pod nazwiskiem Marian Olszewski. Po odzyskaniu niepodległości z wielkim powodzeniem zajął się produkcją czekolady – był właścicielem cieszyńskiej fabryki „Dea” przy ul. Błogockiej. Matka Zofia z domu Haskelberg pochodziła z Warszawy.

Pierwsze lata życia spędził w Cieszynie. Uczęszczał do synagogi  przy ul. Michejdy, znany był też z wizyt w sklepach z łakociami przy ul. Głębokiej (rachunki pokrywał ojciec). W 1929 r. Pipesowie przeprowadzili się do stolicy, zamieszkali przy Chmielnej 43, tam, gdzie dziś wznosi się masyw Pałacu Kultury i Nauki. Kształcił się w renomowanym gimnazjum im. Kreczmara przy ul. Śniadeckich i Wilczej. Co ciekawe, należał tam do najsłabszych: „Byłem bardzo przeciętnym uczniem, często karanym za złe zachowanie. Na moim ostatnim świadectwie szkolnym widnieje przygnębiający rządek dostatecznych, z wyjątkiem zachowania, za które stopniem był zaledwie dobry”.

Jeszcze przed wrześniem 1939 r. Pipesowie podjęli decyzję o ucieczce. Wyjechali jednak dopiero późną jesienią, już pod okupacją niemiecką, na podstawie paszportu, w którym pieczęć podrobił umówiony grawer. Planowali przedostać się za Atlantyk. Przebywali najpierw w Rzymie, a następnie w Portugalii. Pomagał im znajomy Marka Pipesa z Legionów – gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski.

W 1940 r. Pipesowie przybyli do Stanów Zjednoczonych, w 1943 r. otrzymali obywatelstwo. Odtąd zaczęła się spektakularna kariera Richarda jako historyka, w latach 1950–1996 związanego z Uniwersytetem Harvarda. Zajmował się głownie Rosją i Związkiem Sowieckim, swoje credo wykładając w zdaniu: „Jako człowiekowi urodzonemu w państwie sąsiadującym z Rosją zostały mi oszczędzone romantyczne złudzenia na temat owego wielkiego kraju, tak powszechne wśród ludzi, którzy mieszkają odeń o tysiące mil”.

Jego znajomość Europy Środkowo-Wschodniej została wykorzystana przez amerykańską politykę na najwyższym szczeblu. „Kiedy się przekonano, że znam kilka języków obcych, w tym włoski, niemiecki i polski – co było wtedy w Ameryce rzadkością – od razu skierowano mnie do Intelligence Service (wywiad wojskowy). Kazano mi się uczyć rosyjskiego”. Współpracował z CIA, a w latach 1981–1982 był doradcą do spraw ZSRR u boku Ronalda Reagana. Należał do „jastrzębi” – współtwórców twardej amerykańskiej linii wobec Sowietów, w tym wprowadzenia sankcji. Jako jeden z niewielu „sowietologów” przewidział rychły kres czerwonego imperium.

Jego związki z nauką polską i ojczystym krajem nigdy nie zostały przerwane. Polemizując z jego wizją dziejów Rosji i organicznego związku pomiędzy imperium carów i ZSRR, Sołżenicyn krytykował jego „polską perspektywę”. Sam Pipes zresztą nie odcinał się od tego, mówiąc, że wyrażane przezeń „poglądy noszą niezatarte ślady wpływu polskiej szkoły studiów nad Rosją”, w tym dzieła Jana Kucharzewskiego Od białego caratu do czerwonego. Był członkiem zagranicznym Polskiej Akademii Umiejętności, członkiem Amerykańsko-Polskiej Rady Doradczej, doktorem honoris causa uniwersytetów Śląskiego, Szczecińskiego i Warszawskiego. Otrzymał Krzyż Komandorski Orderu Zasługi RP.

Richard Pipes był wybitnym pisarzem, nie tylko historycznym. Za osiągnięcia w dziedzinie humanistyki George W. Bush uhonorował go The National Humanities Medal. W 2004 r. został zaproszony przez Komitet Noblowski w Oslo do wygłoszenia cyklu tzw. wykładów wiosennych, traktowanych jako nieformalna Nagroda Nobla w dziedzinie humanistyki (cykl Triumf i upadek komunizmu rosyjskiego). Sam opisał swoją niezwykłą biografię w przetłumaczonym na polski dziele Żyłem. Wspomnienia niezależnego. Każdy, kto przestudiował jego opus magnum, trylogię: Rosja carów, Rewolucja rosyjska, Rosja bolszewików – wie, że to nie tylko głębokie, znakomite dzieło historyczne, ale też nieporównywalna z niczym, niekończąca się intelektualna uczta.

W 1994 r. został nagrodzony tytułem Honorowego Obywatela Miasta Cieszyna. Powiedział wówczas: „Dziękuję serdecznie za zaszczyt. Będę sobie wysoko cenił fakt, że jestem obywatelem honorowym Cieszyna, gdzie urodziłem się 70 lat temu (…). Wyjątkowym sentymentem darzyła to miasto moja matka, więc ja również mam do niego szczególny stosunek. Poza tym, w moim wieku zaczyna się myśleć o tzw. korzeniach, a one są tam, gdzie przyszliśmy na świat. Pamiętam ten hotel, ja tu mieszkałem [...] Pod brunatnym jeleniem” [dziś jest tam restauracja o tej samej nazwie, pod adresem Rynek 20].

Adam Dylewski

Bibliografia: