W okresie międzywojennym Brwinów i najbliższe jego okolice zamieszkiwało kilkadziesiąt rodzin żydowskich. Najwięcej było rzemieślników i to oni tworzyli główny trzon społeczności żydowskiej w Brwinowie. Trudnili się głównie handlem, kupiectwem i prowadzili działalność usługową. Najbardziej znanymi w Brwinowie Żydami byli handlarze mięsem. Ich sklepiki, zwane niegdyś jatkami, ciągnęły się wzdłuż brwinowskiego rynku aż po gospodę „Pod Grzybkiem” pani Piltzowej. Trzecią grupą, stanowiącą jednak niewielki procent tutejszej wspólnoty żydowskiej, była żydowska inteligencja, która pełniła często ważne funkcje w brinowskim społeczeństwie.

Żydzi z Brwinowa należeli do gminy żydowskiej w Grodzisku Mazowieckim. W zachowanym do dziś domu Karwasserów przy ul. Grodziskiej 10 znajdował się prywatny dom modlitwy. W każdy piątek wieczorem, gdy rozpoczynał się szabat, do domu Karwasserów schodziły się rodziny m. in. Blumentalów, Oldaków, Osjaszów, Wajsblatów, Nowomińskich, Danzygierów, Horowitzów i wielu innych zaproszonych Żydów. Rabin przyjeżdżał przeważnie z Grodziska Mazowieckiego, a czasami wyjątkowo z Warszawy.

Niemcy wkroczyli do Brwinowa 12 września 1939 r., dzień po krwawej bitwie, stoczonej z oddziałami żołnierzy z 36. Pułku Piechoty Legii Akademickiej. 8 grudnia 1940 r. Niemcy nakazali Żydom z Brwinowa zgromadzić się na bocznicy kolejowej. Oznajmiono im, że zostaną tymczasowo przewiezieni do getta w Grodzisku Mazowieckim, a później do obozu pracy gdzieś w Generalnym Gubernatorstwie. Każdy Żyd mógł mieć ze sobą tylko jeden tobołek lub walizkę. Żydzi przeczuwali, że coś się szykuje złego i nie wszyscy stawili się na punkt zborny.

W dniach między 10 i 14 lutego 1941 r. prawie całą ludność żydowską z Grodziska Mazowieckiego deportowano do Warszawy. Większość brwinowskich Żydów zginęła w getcie warszawskim oraz w obozie zagłady w Treblince. Holocaust dane było przeżyć nielicznym. Jednym z nich był Mojżesz Karwasser, który w 1943 r. zbiegł z Treblinki i ukrywał się w okolicach Nadarzyna, Brwinowa i Milanówka.

Wojnę przeżyli również: Bronek Feldman, Abraham Weissblatt, jego babcia Chaja Weissblatt i stryjenka Chaja Sura Weissblatt oraz Felicja Oldak z mężem Henrykiem. Podobno Henryk Oldak ukrywał się przez całą okupację w kieleckiem, u jakiegoś księdza. Po wojnie wyjechał do syna w Szwajcarii. Przeżyła również Bronisława Horowitz i jej córka Bracha. Ta młoda i ładna dziewczyna o „aryjskich” rysach, po udanej ucieczce z getta, znalazła jakimś cudem pracę, jako służąca u oficera Wehrmachtu. Niemiec, podobno zadurzony w pięknej pannie, pomógł jej i uprzedził o zagrożeniu rychłą wywózką do Treblinki. Za jego poradą Bracha udała się do Arbeitsamtu i zgłosiła się dobrowolnie do wyjazdu na roboty do III Rzeszy. W ten sposób ocaliła życie. Bracha Horowitz po wojnie wróciła do Brwinowa i wyszła za mąż za Natana, młodszego brata Mojżesza Karwassera. Natan na początku wojny uciekł z Brwinowa i wstąpił do partyzantki. Potem ukrywał się w różnych miejscach, aż w końcu trafił do domu państwa Iwaszkiewiczów w Stawisku. Tu przechowywano go do końca wojny. Po nagonce antysemickiej w marcu 1968 r., Natan i Bracha wyjechali do Izraela[1.1].

Przeżyła również matka Brachy, Bronisława Horowitz. Niemcy wywieźli ją najpierw do Treblinki, później do obozu pracy w Hillersleben koło Magdeburga, a potem do Hannoweru, gdzie doczekała się wyzwolenia obozu ze strony Amerykanów. Dzięki pomocy życzliwych Polaków udało się przetrwać do końca wojny dwóm Żydom ukrywającym się na Turczynku. Byli to młodzi chłopcy: Alfred Luxemburg i Zygmunt Nirsztein[1.2].
 

Drukuj
Przypisy