Po wyzwoleniu w wielu polskich miastach doszło do skrytobójczych mordów, dokonywanych na Żydach. Zabijano z różnych powodów. Żołnierze antykomunistycznego podziemia dokonywali egzekucji milicjantów i NKWD-zistów żydowskiego pochodzenia - w tym przypadku głównym motywem nie było kryterium narodowościowe, lecz udział ofiar w aparacie bezpieczeństwa. Innym powodem zabójstw była chęć utrzymania przejętego w czasie wojny pożydowskiego mienia – domów, mieszkań, sklepów i warsztatów. Dochodziło też do mordów już stricte ze względu na pochodzenie, dokonywanych przez podziemne organizacje nacjonalistyczne.

W dniu 2 maja 1946 r. w okolicach Krościenka nad Dunajcem partyzanci pod dowództwem Józefa „Ognia” Kurasia rozstrzelali grupę osób pochodzenia żydowskiego. Józef Kuraś w swym notatniku zapisał: „3 maja 1946. Witaj majowa jutrzenko! W nocy samochód z Żydami. 12. Mieli być przeprowadzeni przez granicę. 50.000 zł. Przed Krościenkiem do rowów. Salci krzyczy: „Panie Ogień! Taką nieładną demokrację pan robi?”. Ucięto język”.

Jak wynika z notatki sporządzonej dwa dni później przez Wojewódzki Komitet Żydowski w Krakowie, podczas napadu pod Krościenkiem zamordowano jedenaście osób, siedem raniono. Ośmiu napadniętym udało się zbiec.
 

Drukuj