W nocy z 31 stycznia na 1 lutego 1945 r. na plaży w Palmnicken (obecnie Jantarnyj w obwodzie Kaliningradzkim) Niemcy dokonali masakry trzech tysięcy więźniów żydowskich. Była to akcja odwetowa za zatopienie okrętu „Wilhelm Gustloff” przez radziecki okręt podwodny S-13.

Zimowa ofensywa Armii Czerwonej rozpoczęła się 12 stycznia 1945 roku. Duża szybkość posuwania się wojsk radzieckich zmusiła władze niemieckie do rozpoczęcia pospiesznej ewakuacji Pomorza Gdańskiego. W dniach 23-24 stycznia wojska radzieckie zbliżyły się do do obozu Stutthof. Wówczas komendant obozu, Paul Werner Hoppe, wydał rozkaz ewakuacji więźniów.

Ewakuowano także podobozy w Heiligenbeil, Jesau, Seerappen, Schippenbeil i Köningsberg. Nie wiadomo dokładnie, ilu ludzi było zgromadzonych w tych obozach. Tych, którzy nie byli w stanie chodzić, zabito przed ewakuacją. Inni rozpoczęli forsowny marsz śmierci. Żydowskich więźniów skierowano Królewca.

Tymczasem Królewiec został oblężony przez Armię Czerwoną. Zdecydowano się popędzić żydowskich więźniów na zachód. Pochodem kolumny kierował Oberscharführer Fritz Weber. Weber nie był w stanie powstrzymywać pijanych Kozaków, którzy ostrzelali kolumnę. Podczas marszu śmierci zginęło około 2 000 ludzi. Nocą 27 stycznia konwój dotarł do Palmnicken. Planowano zaprowadzić więźniów do tunelu kopalni „Anna” i zatopić, ale okazało się, że tunel już dawno został zasypany. Przez kilka dni więźniów przetrzymywano w fabryce bursztynu. W tym czasie Weber czekał na rozkazy z Królewca.

30 stycznia, w dwunastą rocznicę dojścia do władzy Adolfa Hitlera, statek „Wilhelm Gustloff” został storpedowany. Zginęło około 5 tysięcy osób, głównie cywilów, którzy uciekali z Prus Wschodnich przed Armią Czerwoną. Dzień później do Palmnicken przybyło dwóch wysokich rangą esesmanów z Królewca z rozkazem dla Webera.

Późnym wieczorem kolumna więźniów została wyprowadzona z Palmnicken. Strażnicy powiedzieli więźniom, że pójdą do Pillau (Bałtijsk), a stamtąd będą przetransportowani drogą morską do obozu Stutthof lub do Szwecji. Ludzi popędzono brzegiem morza w głębokim śniegu i zamieci. Mężczyźni szli na końcu kolumny. Konwojenci zaczęli odciągać po 50 osób. Wrzucali ich do morza i ostrzeliwali. Cudem ocalony świadek masakry powiedział, że po serii strzałów padła komenda: Wstać! Ci, którzy jeszcze żyli, instynktownie próbowali wykonać polecenie. Wówczas konwojenci dobijali ich kolbami karabinów lub ciężkimi butami. Później, aby oszczędzać naboje, ustawiali dwóch więźniów jednego za drugim i zabijali jednym strzałem. Kiedy zabrakło nabojów, więc ostatnie ofiary zabito granatami.

Według naocznych świadków, około dwustu ludziom z pierwszych szeregów udało się przeżyć. Jednak burmistrz Palmnicken, członek NSDAP, Friedrichs, dowiedział się, że gdzieś w okolicach są niedobitki więźniów. Zebrał chłopców z Hitlerjugend, rozdał im karabiny i wódkę, a następnie rozkazał wytropić i zabić kobiety, Żydówki. Masakrę w Palmnicken przeżyło szesnaście osób. Piętnaście dziewcząt do przybycia wojsk radzieckich ukrywało się u niemieckich cywili. Jedyny ocalały mężczyzna ukrywał się u włoskich więźniów w obozie Palmnicken.

Armia Czerwona weszła do Palmnicken 15 kwietnia 1945. Na plaży żołnierze natknęli się na setki trupów. Rozpoczęło się dochodzenie. Chłopców z Hitlerjugend publicznie rozstrzelano, a mieszkańcom Palmniken nakazano odkopać zwłoki. Ofiary masakry pochowano w zbiorowej mogile. Sowieci umieścili na niej czerwoną gwiazdę i napis: „Wieczna pamięć sowieckim ludziom, którzy zginęli z niemieckich-faszystów”. Potem zaprzestano opieki na mogiłą. Obecnie nie wiadomo nawet, gdzie znajduje się ten grób.

Świat prawdopodobnie nigdy nie dowiedziałby się o masakrze w Palmnicken, ale w 1958 roku do prokuratury w RFN zwrócił się były żołnierz Wehrmachtu Alfred Krembring. Prosił o zwrot mienia skonfiskowanego mu w momencie, kiedy za niesubordynację został aresztowany i wtrącony do więzienia w Królewcu. Ponadto, napisał, że przebywał w obozie w Palmnicken, gdzie wielokrotnie nocą musiał kopać groby dla Polaków i Żydów. Krembring został wezwany do prokuratury i przesłuchany. W zeznaniach pojawiły się informacje o akcji SS na plaży w Palmnicken. Wkrótce sprawą zajęły się dziesiątki prokuratorów z całej RFN. Przesłuchano setki świadków, napisano setki raportów ... Okazało się, że esesmani, którzy dokonali masakry w Palmnicken, zginęli później w walkach o Królewiec. Jednak zgonu Oberscharführera SS, Fritza Webera nie odnotowano...

Odnaleziono go w 1964 r. w Kilonii. Nie ukrywał się. W kwestionariuszach pisał, że był w policji, nie w SS. Działał w Ministerstwie Kultury landu Schleswig-Holstein. Należał do partii rządzącej (CDU). Podczas przesłuchania przyznał się, że prowadził konwój, że dwa tysiące osób zabito po drodze, a trzy tysiące - na plaży. Mówił, że on nie strzelał. Chciał uciec, ale za dezercję zapłaciłby życiem. Powiedział, że żydowscy więźniowie zostali zastrzeleni w odwecie za zatopienie statku Wilhelm Gustloff.

Weber musiał obawiać się kary. Przestępstwa, które popełnił miały wkrótce ulec przedawnieniu. Ale jedenaście dni przed upływem terminu przedawnienia oskarżonego znaleziono powieszonego w celi. Fritz Weber sam wydał na siebie wyrok i wykonał go.

W miejscu egzekucji 30 stycznia 2011 r. odsłonięto pomnik upamiętniający masakrę. Rzeźba projektu Franka Meislera przedstawia trzy wyciągnięte do nieba ręce z wytatułowanymi numerami obozowymi. Jest to największy w Rosji monument upamiętniający Zagładę. Została ona wzniesiona z inicjatywy Społecznej Inicjatywy na rzecz Zachowania Pamięci Ofiar Holokaustu w Palmnicken wspieranej finansowo przez  Vladimira Katzmana.

Na podstawie:

Szabunin A., Mest' za podwig Marinesko (Istorija o rasstrele jewrejew pod Palmnikienom w janware 1945 goda), „Dwornik”, 31 stycznia 2007 r., ss. 1-4.

Drukuj