„Derszyl”

„Derszyl” miał 2 piękne konie z zawsze przyciętymi ogonami i wyczesanymi grzywami, które ruszały z kopyta, gdy tylko woźnica siadał na koźle. Woził ludzi do i z Ostrołęki, a podróż z nim była bezpieczna i przyjemna. Nie używał zegarka, ale był bardzo punktualny – podróż rozpoczynał zawsze po zakończeniu modlitw w bóżnicy[1.1].

Icchak z Lejzorków

Icchak z Lejzorków był wysokim, krzepkim i pewnym siebie człowiekiem. Zawsze dobrze ubrany uchodził za eleganta wśród furmańskiej braci. Pewnego razu został złapany na granicy z workami rodzynek oraz jedwabiem i trafił do więzienia. Po odsiadce porzucił zawód furmana i na dobre zaangażował się w handel[1.2].

Eli „Pemp”

Chociaż Eli „Pemp” klął jak furman i był po furmańsku bezczelny, to jednak nie miał serca do swojej roboty. Zawsze bliższa mu była stolarka, którą zajmował się za młodu, i w końcu wrócił do swego pierwszego zajęcia[1.1.2].

Czombe

Czombe był synem Pempa, woźnicą w każdym calu, z temperamentem, humorem, zawsze gotów sypnąć wiązką soczystych przekleństw. Znali go i szanowali nawet furmani z Warszawy. W stolicy Czombe odkrył nową pasję – samochody. Zamienił konie na auto i siał postrach, gdy wjeżdżał nim na myszyniecki rynek[1.3].

Mosze Papurza

Mosze Papurza był wozakiem od pokoleń, od najmłodszych lat zaznajomionym z końmi. Rozwoził piasek, którym żydowskie kobiety posypywały podłogi przed szabasem, a jego wóz służył także często jako karawan. Zawsze był grzeczny dla klientów i dbał o swego konia najlepiej jak mógł, ale że sam często chodził głodny, więc i zwierzę było wymizerowane i zabiedzone[1.1.2].

 

Drukuj
Przypisy