W listopadzie 1941 r. Niemcy utworzyli na terenie zakładów w Poniatowej obóz jeniecki numer 369. Więziono w nim jeńców radzieckich, między innymi deportowanych ze stalagu w Białej Podlaskiej. Zakwaterowano ich w nieogrzewanych halach fabrycznych, pozbawionych właściwej infrastruktury socjalnej. Jeńcy byli zmuszani do prac przy rozbudowie obozu (stawianiu nowych baraków, montażu prycz), budowie wodociągów, robót leśnych. Warunki bytowe były katastrofalne - więźniowie masowo umierali w wyniku głodu, wyziębienia i chorób, wielu zostało zabitych przez Niemców w doraźnych egzekucjach. Niemal wszyscy zginęli. Szacuje się, że do połowy 1942 r. w obozie w Poniatowej zmarło lub zostało zabitych około osiemnastu tysięcy ludzi.

W październiku 1942 r. w Poniatowej powstał nazistowski obóz pracy przymusowej dla Żydów. Zgromadzono tutaj ponad osiemnaście tysięcy osób pochodzenia żydowskiego z różnych krajów Europy. Pierwsze transporty więźniów przybyły z Opola Lubelskiego, Bełżyc i Staszowa. Największą grupę - około 15.000 osób - stanowili robotnicy przymusowi z warszawskich zakładów należących do niemieckiego przedsiębiorcy Waltera Toebbensa. W Poniatowej zatrudniono ich do katorżniczych prac w warsztatach szewskich, krawieckich, rymarskich oraz do robót drogowych[1.1]. Dzień pracy trwał około 10 godzin, przy czym zaczynał się od pobudki i apelu o godz. 05.00 i kończył wieczornym apelem[1.2].

Obóz składał się z fabryki GmbH Werke Poniatowa i obozu SS. Więźniowie mieszkali w kilku miejscach: w budynkach fabrycznych, barakach oraz na tzw. osiedlu, gdzie zakwaterowano wybranych robotników zakładów Toebbensa. Ogromnym problemem były niedostateczne racje żywnościowe, składające się z niesłodzonej kawy lub zupy oraz 25 dkg chleba. Niedożywienie i wyczerpanie pracą przyczyniały się do zachorowań i zgonów. Wiele ofiar pochłonęła epidemia tyfusu. Zwłoki kremowano na prymitywnych stosach spaleniskowych, wykonanych z szyn[1.1.2].

Na terenie obozu dochodziło do częstych, doraźnych egzekucji. Robotnicy przymusowi byli bici, szczuci psami. Jedna z więźniarek, Estera Rubinstein wspominała po latach: "Na placówkach zjawiali się Lagerfuhrer Gley i Hering. Ten ostatni wjeżdżał na białym koniu w asyście żydowskiego chłopaka, specjalnie ubranego, który jeździł na osiołku. Gdy tylko się zjawiał na placu, ogarniała wszystkich panika, rozlegały się strzały i padały trupy. Tak żyliśmy w ciągłym strachu"[1.3].

W dniu 4 listopada 1943 r. specjalne jednostki SS przeprowadziły w Poniatowej akcję "Dożynki" (Aktion Erntefest). W nocy obóz został otoczony szczelnym kordonem. O godz. 5.30 więźniowie zostali wezwani na codzienny apel, a następnie skoncentrowani w strzeżonych barakach. Stamtąd Niemcy wyprowadzali ich w grupach po 50 osób. Więźniowie byli zmuszani do pozostawienia wszelkich posiadanych przedmiotów, rozebrania się do naga i przejścia nad wykopane kilka dni wcześniej dwa rowy o długości około ok. 90 m, głębokości 1,5 m i szerokości 2 m. Tam SS-mani zabijali ich z broni palnej. Więźniowie musieli wchodzić do rowów i kłaść się na ciałach uprzednio zamordowanych. Odgłosy palby i krzyki ofiar Niemcy zagłuszali głośną muzyką.

Cytowanej uprzednio Esterze Rubinstein udało się przeżyć egzekucję. Raz jeszcze oddajmy jej głos: "Nad grobami stoją SS-mani z automatami i strzelają w głowy nagich kobiet. Doły były już pełne trupów. Nie chcąc patrzeć jak mnie zabijają zasłoniłam rękami twarz i rzuciłam się z krzykiem „Szma Isroel” w dół. W tym momencie poczułam ból i tak zasnęłam. Jak długo spałam nie wiem, wiem tylko, że zrobiło się zimno i wtuliłam się między trupy. Słyszałam stękanie, jęki żyjących jeszcze ludzi. Chciałam kilka razy krzyknąć ale nie mogłam. Nagle poczułam jak ktoś podniósł moją głowę, to Niemiec sprawdzał czy ktoś jeszcze żyje. Wobec tego, że głowa była zalana krwią innych trupów, myślał że jestem martwa i poszedł dalej. Słyszałam jak chodzili i dobijali, słyszałam jęki kobiet, jedna z nich wołała o ratunek. Podeszli, odrzucili inne trupy, wydostali ją i dobili. Potem przyszło ich więcej. Chodzili po nas przykrywając nas choinkami. Słyszałam orkiestrę i inne krzyki. W jękach i bólach zasnęłam. Nagle obudziłam się nie wiedząc gdzie się znajduję. Zobaczyłam duży pożar i przypomniałam sobie opowiadanie brata, że Niemcy palą ludzi żywcem. Nie chcąc być spalona żywcem, natężyłam wszystkie siły by stanąć, ale nie mogłam. Zaczęłam się czołgać po trupach i wydostałam się przez pole do lasu"[1.1.3].

Podczas likwidacji obozu część więźniów stawiła opór. Bernard Mark w książce "Walka i zagłada warszawskiego getta" tak opisuje historię buntu w Poniatowej: "Część jeńców z getta warszawskiego przeniosła do obozów w Poniatowej i Trawnikach w dystrykcie lubelskim hasła powstańcze ŻOB. Nowi więźniowie przystąpili z miejsca do rozbudowywania podziemnej organizacji, uzbrojeni byli w sztylety własnej roboty i butelki zapalające sfabrykowane potajemnie nocą. (....) Powstanie jednak nie doszło do skutku. (....) Plan wystąpienia przekreśliły wydarzenia z 3 i 5 listopada, kiedy to ostatni robotnicy żydowscy Poniatowej i Trawnik zostali wymordowani przez hitlerowców. Celem uniemożliwienia Żydom oporu Niemcy rzucili do akcji w obu obozach ogromną masę żandarmerii i SS. (....) W ostatniej chwili grupa b. ŻOB-owców zabarykadowała się w jednym z domów, stawiając zdecydowany opór. Hitlerowcy podpalili dom. Bojowcy spłonęli żywcem. Inna grupa bojowa zdążyła podpalić magazyn odzieżowy SS".

Według różnych źródeł, w tym dniu w masowej egzekucji w Poniatowej zginęło od czternastu do piętnastu tysięcy Żydów.

Po pewnym czasie na rozkaz Niemców przystąpiono do palenia ciał. Zwłoki wykopywano z grobów i przeciągano końmi do miejsca, w którym zbudowano ruszty spaleniskowe o wymiarach 4 x 8 metrów. Prace wykonywała grupa Żydów. Zapach palonych ciał rozchodził się po całej okolicy[1.4].

___________________________

Polecamy wysłuchanie (plik mp3) referatu Roberta Kuwałka z Państwowego Muzeum na Majdanku pt. „3-4 listopada w dystrykcie lubelskim. Przebieg masowych egzekucji Żydów w ramach Akcji „Erntefest””, wygłoszonego podczas konferencji "Historia i pamięć o zagładzie Żydów na Lubelszczyźnie zorganizowanej w rocznice Akcji „Erntefest” - http://wiedzaiedukacja.eu/wp-content/uploads/2009/11/Kuwalek-audio.mp3

 

 

Drukuj
Przypisy
  • [1.1] "Obozy hitlerowskie na ziemiach polskich 1939-1945. Informator encyklopedyczny" praca zbiorowa pod red. Cz. Pilichowskiego
  • [1.2] Ryszard Gicewicz ''Obóz pracy w Poniatowej (1941 - 1943)'' - Zeszyty Majdanka X
  • [1.1.2] Ryszard Gicewicz ''Obóz pracy w Poniatowej (1941 - 1943)'' - Zeszyty Majdanka X
  • [1.3] Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego, relacja 301/1013
  • [1.1.3] Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego, relacja 301/1013
  • [1.4] Christopher R. Browning "Zwykli ludzie. 101. Policyjny Batalion Rezerwowy i "ostateczne rozwiązanie" w Polsce", Wydawnictwo Bellona 2000