"Nadszedł pamiętny dzień 2 sierpnia 1943 r. Było upalnie i słonecznie. Nad całym obozem Treblinka roznosił się odór spalonych, rozkładających się ciał tych, którzy przedtem zostali zagazowani. Ten dzień był dla nas dniem wyjątkowym. Mieliśmy nadzieję, że spełni się w nim to, o czym od dawna marzyliśmy. Nie myśleliśmy, czy pozostaniemy przy życiu. Jedyne, co nas absorbowało, to myśl, aby zniszczyć fabrykę śmierci, w której się znajdowaliśmy"

[Samuel Willenberg, Bunt w Treblince, Warszawa 2016.]

Wiosną 1942 r. w pobliżu działającego od września 1941 r. karnego obozu pracy Treblinka I w ramach Akcji Reinhardt rozpoczęto budowę obozu zagłady - Sonderkommando Treblinka.

Pierwsze transporty przybyły już w lipcu 1942 roku. W okresie do poł. grudnia 1942 r. transportów było najwięcej – czasem nawet po 4 dziennie z ok. 6 tys. ludzi w każdym. Później ich liczba spadła. Obóz ten stał się miejscem największej zagłady ludności żydowskiej. Szacuje się, że do listopada 1943 r. zamordowano tam od 700 do 900 tys. Żydów z Polski, Austrii, Czech, Grecji, Jugosławii, Niemiec, Słowacji oraz Romów i Sinti. 

Do prac fizycznych w obozie wykorzystywano młodych, zdolnych do pracy mężczyzn, przywiezionych w transportach – Arbeitsjuden. W sumie w obozie było ich jednocześnie ok. 1000 podzielonych na komenda robocze, np. dworcowe, złote, fryzjerskie. 

Od wiosny 1943 r. przychodziło mniej transportów niż do połowy grudnia 1942 roku. A po reorganizacji obozu jesienią 1942 r., znacznie trudniej było z niego uciec. Więźniowie przebywający w obozie zdawali sobie sprawę, że w chwili, kiedy przestaną być użyteczni dla SS-manów, podzielą los innych zgładzonych. W związku z tym zarówno w obozie nr 1 i nr 2 zawiązały się grupy konspiracyjne.

Samuel Rajzman wspominał, że od samego początku (do obozu został wywieziony 22 września 1942 r.) został wtajemniczony przez inż. Marcelego Galewskiego, że jest on w stadium tworzenia grupy konspiracyjnej, która miałaby czynić kroki odwetowe na Niemcach[1.1]. Do powstania „Komitetu Organizacyjnego” doszło w obozie nr 1 na początku 1943 r., z inicjatywy i pod dowództwem dr. Juliana Chorążyckiego. Grupa konspiracyjna istniała również w obozie nr 2.

W obozie nr 1 do konspiracji należeli: Mojżesz (kapo w stolarni), Samuel Willenberg, Marceli Galewski (po śmierci Chorążyckiego przywódca „Komitetu”). W ścisłym kierownictwie „Komitetu” znaleźli się: Zelo Bloch (kierownik grupy sortowniczej; pochodzący z Czech), Zev Kurland (kapo w Lazarecie), Leon Haberman (artysta z Warszawy), Sadowicz (agronom z Warszawy), Heinrich Kleinmann (czeski urzędnik), Richard Glazar, Mosze Lublink (Lubling).

W obozie nr 2 do konspiracji należeli (początkowo również w obozie nr 1) m.in.: Szymon Goldberg, Jankiel Wiernik, Adolf (pochodzący z Łodzi) i Zelo Bloch (Czech).

Obie grupy wiedziały o sobie dzięki więźniom, którzy najpierw należeli do konspiracji w obozie nr 1 (np. Szymon Goldberg), a potem zostali przeniesieni do nr. 2.

Kolejnym bodźcem do wzniecenia buntu były informacje o wybuchu powstania w getcie warszawskim. Ustalenia i plany jak i podział ról dokonywane były w nocy na „zaprzyjaźnionych” pryczach, tak żeby nikt niepewny się o tym nie dowiedział i nie zadenuncjował do kapo lub wachmana. Początkowo planowano wybuch powstania (tak nazywany jest bunt w obozie przez więźniów) na 15 czerwca. Zamierzano podpalić budynki, w tym zniszczyć komory gazowe i zabić personel obozowy. Przygotowania do powstania nasilono latem 1943 r., kiedy coraz bardziej zmniejszała się liczba transportów. Tak jak zdobywano chleb od okolicznych mieszkańców za pomocą komand wychodzących do lasu pod strażą wachmanów, tak również próbowano otrzymać broń, niestety bezskutecznie. Stąd postanowiono otrzymać ją z wnętrza obozu. Podczas naprawy zamka do drzwi pancernych w zbrojowni, ślusarzom udało się zdobyć odcisk klucza i dorobić jego kopię. Dzięki temu, jeszcze przed buntem udało się wynieść ze zbrojowni skrzynkę z granatami ręcznymi, które niestety nie posiadały zapalników. Później zdobyto również do nich zapalniki.

„Miało się zacząć o 4-ej, ale się zaczęło o 2-giej, a zamiast gwizdka był strzał, bo jeden «Kuba» z Warszawy […] zdradził. Zabili go i żandarma «Kiwe» [tj. Hauptscharführer Küttner] właśnie kiedy, on mu opowiadał”[1.2].

Do buntu doszło w poniedziałek 2 sierpnia 1943 roku. Tego pięknego słonecznego dnia część z personelu SS i wachmanów pojechała nad Bug zażyć kąpieli w rzece. Również Stangl znajdował się poza obozem. Planowano, że rozpocznie się ono o godzinie 16.30 na znak gwizdka z obozu nr 1, kiedy do Treblinki I obok obozu zagłady wracał pociąg z robotnikami. Zakładano, że więźniowie ci dołączą się do zrywu, dzięki czemu będą większe szanse na powodzenie akcji. Bunt wybuchł o godz. 14.00 po wystrzale w obozie nr 1.

„Szanse uratowania życia uczestników były nikłe. Plan szedł w kierunku całkowitego zniszczenia obozu”[1.3].

Na początku udało się podpalić część baraków i zbrojownię. Planowano przy pomocy szpadli albo siekier zabić personel obozowy i zabrać im broń potrzebną do walki z pozostałymi. „Cały obóz stanął w płomieniach, ze wszystkich stron unosiła się silna zasłona dymu. Obóz ten strawił cały obóz doszczętnie, prócz komór gazowych”[1.4]. Zabito część personelu pomocniczego, ale jeszcze więcej więźniów poległo od kul wachmanów znajdujących się na wieżach strażniczych. Więźniowie postanowili wykorzystać chaos i zamęt, jak i też moment zaskoczenia wśród strażników, przecięli ogrodzenie i zaczęli uciekać. Tylko nieliczni z nich mieli broń. Rozbiegli się na różne strony.

W sumie z około 850 więźniów, będących wówczas w obozie, około 350–400 zginęło podczas buntu, w tym jego przywódca – inż. Galewski. Z obozu uciekło ok. 350–400, w tym 100 z nich udało się umknąć przed ścigającymi ich wachmanami i SS-manami. Wojnę przeżyło ok. 70 z nich. Dzięki ich relacjom i spisanym wspomnieniom możliwe było upamiętnienie śmierci setek tysięcy ofiar Treblinki II.

Po buncie, na terenie obozu przy życiu pozostało według Franza Stangla 105 więźniów[1.5]. Nie wszyscy zdobyli się na ucieczkę, gdyż wątpili w przetrwanie. Jako przeszkodę widzieli swój wiek i stan fizyczny, ale też brak znajomości topografii terenu i języka polskiego, niezbędnego do wtopienia się w tłum „aryjczyków”. W ostatnich tygodniach funkcjonowania obozu – do listopada 1943 r., braki w ludziach uzupełniono więźniami żydowskimi pochodzącymi z Treblinki I. W sierpniu 1943 r. przybyło tu jeszcze ok. 7600 Żydów z getta w Białymstoku. W tym czasie, ze względów bezpieczeństwa, wprowadzano na bocznicę po 10 wagonów, a nie jak wcześniej po 20.

Obóz zaczęto powoli likwidować, wywozić pozostałe zagrabione rzeczy. Część załogi na czele z Franzem Stanglem została wysłana pod koniec lub w połowie sierpnia 1943 r. do Triestu. Na czele załogi stanął Kurt Franz. Pozostała część załogi, składająca się z kilku SS-manów, grupy wachmanów i więźniów (tzw. restkomando) pod dowództwem Kurta Franza, miała za zadanie zatrzeć ślady po istnieniu SS-Sonderkommando Treblinka, a następnie opuścić ten teren. Wyburzono pozostałe budynki. Część materiałów pochodzących z rozbiórki ogrodzenia oraz pozostałe urządzenia, w tym silniki spalinowe i bagry (pogłębiarki, czerparki) wraz ze zrabowanym mieniem Żydów zamordowanych w obozie, wysłano do różnych miejsc przeznaczenia, przeważnie w dystrykcie lubelskim. Łącznie wysłano stąd od połowy września do końca istnienia obozu ok. 100 wagonów towarowych zawierających różny sprzęt.

Ośrodek przestał istnieć 17 listopada 1943 roku. Jest to dzień zastrzelenia przez Kurta Franza i spalenia na stosie chrustu ostatnich 25–30 więźniów oraz wyjazdu do Lublina ostatnich wachmanów i SS-manów. Na jego miejscu założono gospodarstwo rolne, na którym pozostawiono byłą straż pomocniczą tzw. wachmanów.

dr Martyna Rusiniak-Karwat

Drukuj

Przypisy

  • [1.1] Dokumenty i materiały z czasów okupacji niemieckiej w Polsce, t. 1: Obozy, oprac. N. Blumental, Łódź 1946, s. 183: Relacja Samuela Rajzmana. Opis przygotowań do buntu i jego przebiegu w swoich wspomnieniach zawarł m.in. Samuel Willenberg, Bunt w Treblince, posłowie i przyp. A. Żbikowski, Warszawa 2004.
  • [1.2] Dokumenty i materiały z czasów okupacji niemieckiej w Polsce, t. 1: Obozy, oprac. N. Blumental, Łódź 1946, s. 181: relacja Szymona Goldberga.
  • [1.3] Dokumenty i materiały z czasów okupacji niemieckiej w Polsce, t. 1: Obozy, oprac. N. Blumental, Łódź 1946, s. 188: Relacja Samuela Rajzmana.
  • [1.4] Dokumenty i materiały z czasów okupacji niemieckiej w Polsce, t. 1: Obozy, oprac. N. Blumental, Łódź 1946, s. 189: relacja Samuela Rajzmana.
  • [1.5] Sereny G., W stronę ciemności. Rozmowy z komendantem Treblinki, Warszawa 2002, ss. 216-217.