„50 lat temu gwizdek zawiadowcy nie był początkiem, lecz końcem. Wyciskał łzy z oczu, zabierał głos, przeszywał serce.”

[Andrzej Krakowski]

Z peronu tego dworca po wydarzeniach Marca 1968 r. wyjeżdżali polscy Żydzi, Polacy pochodzenia żydowskiego ze swoimi rodzinami. Młodzi i starzy. Dworzec Gdański nie był oczywiście jedynym miejscem, skąd wyjeżdżano w nieznane z dokumentem podróży zamiast polskiego paszportu i biletem w jedną stronę. Były inne dworce i lotniska. Ale to właśnie Gdański, którego kształt nie zmienił się od półwiecza, pozostał w pamięci tych, którzy wyjeżdżali, a także tych, którzy żegnali, jako symbol Marca 1968.

W 1998 r., w 30. rocznicę, z inicjatywy Fundacji Shalom na ścianie budynku dworcowego umieszczono tablicę upamiętniającą exodus cytatem Henryka Grynberga „Tu więcej zostawili po sobie niż mieli”. Pod tą tablicą co roku Teatr Żydowski oraz Fundacja Shalom organizują spotkania upamiętniające tę ostatnią tak liczną emigrację Żydów z Polski.

W 50. rocznicę wydarzeń marcowych na uroczystość pod tablicą przybyło szczególnie wiele osób. Znaleźli się wśród nich emigranci marcowi, przedstawiciele społeczności żydowskiej w Polsce i zwykli warszawiacy. W części oficjalnej zgromadzeni wysłuchali listu od Prezydenta RP Andrzeja Dudy, który odczytała Zofia Romaszewska. W imieniu władz Warszawy przemawiał wiceprezydent Włodzimierz Paszyński. Usłyszeliśmy też słowa ambasadorów Izraela – Anny Azari, Stanów Zjednoczonych – Paula W. Jonesa oraz przedstawiciela ambasady Królestwa Szwecji – Ulrika Tideströma. Przemawiali naczelny rabin Polski Michael Schudrich oraz organizatorka spotkania Gołda Tencer. Szczególnie ważne były głosy emigrantów marcowych – Andrzeja Krakowskiego i Leona Rozenbauma, którzy wspomnieli własne doświadczenia. 

Po przemówieniach przybyli na dworzec zostali zaproszeni do obejrzenia plenerowego spektaklu Agaty Dudy-Gracz Spakowani, czyli skrócona historia o tym, kto czego nie zabrał. Na tyłach budynku dworca aktorzy odegrali historie osób wyjeżdżających, pakujących walizki i zabierających najważniejsze dla nich przedmioty. Spektakl za pomocą niewielu słów, ale za to wielu gestów i rekwizytów, ukazał, co tak naprawdę tracili ludzie opuszczający Polskę w 1968 r., a także to, co utracili pozostający w kraju. Spakowani… dowiedli też, że nie wszystko da się spakować i zabrać w nowe miejsce, bo tam najcenniejsze nawet rzeczy nie będą już miały tego samego znaczenia.  

Aleksandra Król

Drukuj