Ponad 100 lat temu, dokładnie 13 lipca 1883 r.[1.1] w Krakowie, urodziła się jedna z najważniejszych postaci w historii żydowskiego nauczania. Była nią Sara Szenirer. Kobieta niezwykła, niezłomna działaczka oświatowa i społeczna, pedagożka i pisarka. Sara była córką Róży oraz Becalela Szenirera, kupca z Tarnopola[1.2]. Dziadkiem Sary ze strony matki był Abraham Lach, kupiec krakowski. Rodzice Sary mieszkali początkowo na ul. Dietla 9, a później na Orzeszkowej 9 i tam też zapewne mieszkała Sara. Wychowała się w chasydzkiej rodzinie z tradycjami rabinackimi, związanej religijnie z cadykiem Rokeachem Jisocharem Dow Berem z Bełza. O dzieciństwie i okresie dorastania Sary wiadomo niewiele. Głównym źródłem informacji o niej z lat młodości jest jej pamiętnik, napisany w jidysz. Wynika z niego, że Sara nie była jedynaczką. Według relacji bratanka Sary, Tulo Szenirera (ur. 1927 r. w Krakowie), Sara miała pięciu braci: najstarszego Abrahama, zwanego Romkiem, Jakuba, Arona, Szymona, który był sędzią rabinackim w Krakowie między 1935 a 1939 rokiem i Judę oraz trzy siostry: Helę – nauczycielkę hebrajskiego, Leę i jeszcze jedną siostrę, której imię nie jest znane[1.3]. Sara była najmłodszą z dziewięciorga rodzeństwa.

Uczęszczała do polskiej szkoły powszechnej z jedną godziną religii, do jakiej zazwyczaj posyłano dziewczynki z chasydzkich rodzin. Wówczas młode Żydówki nie miały możliwości otrzymania formalnej edukacji w żydowskich szkołach w zakresie nauk religijnych i świeckich. Sara i jej żydowskie koleżanki w polskiej szkole zdobywały świeckie wykształcenie, ucząc się języka polskiego i polskiej kultury, kosztem braku systematycznej nauki własnej religii i tradycji. Wiedzę nabytą w świeckiej szkole Sara uzupełniała prawdopodobnie na cotygodniowych lekcjach żydowskiej religii[1.4]. Sama o sobie pisała:

Gdy miałam 6 lat, przezywano mnie panna Chasida[1.5]. W szkole wyróżniałam się na lekcjach religii, chociaż w ogóle uczyłam się dobrze i zawsze otrzymywałam promocję z wyróżnieniem. Dobrze szło mi również szycie. Wielką przyjemnością było dla mnie spędzanie szabatu na czytaniu Cene Urene[1.6], studiowaniu przypadającego na dany tydzień czytania z Tory i ksiąg prorockich. Moja siostra i jej przyjaciele spędzali szabaty na tańcach i śpiewie. Ja siadywałam w kątku, pogrążona w studiowaniu parszy[1.7].

Mawiali, że jestem tak pogrążona w czytaniu tych religijnych ksiąg, że nie zauważyłabym nawet, gdyby przyszli złodzieje i okradli mieszkanie. Bolało mnie to, że widziałam, jak moja siostra łamie podstawowe zasady żydowskiego narodu i lekceważy judaizm [...] Gdy byłam starsza musiałam poszukać sobie pracy, bo w domu się nie przelewało. Zostałam szwaczką. Harowałam całymi dniami. Wieczorem jednak pracowałam nad sobą. Kupiłam sobie Biblię z przekładem na jidysz i studiowałam co wieczór. Czerpałam z tego bezgraniczną przyjemność[1.8].

Religijność Sary w połączeniu z ówczesnym systemem świeckiej edukacji, któremu podlegała, znacząco wpłynęły na jej późniejsze poglądy i działalność. Już w swojej młodości Sara zatrwożona była sytuacją współczesnych jej żydowskich dziewcząt. Dostrzegała ich niekomfortową sytuację, uniemożliwiającą podjęcie zarówno religijnej, jak i świeckiej edukacji. Nie chciała pozostać bierna wobec tego, co widziała. Po ukończeniu szkoły powszechnej, już w wieku 14 lat, aby wesprzeć finansowo swoją rodzinę, podjęła pracę jako szwaczka. Zawodu nauczyła się samodzielnie. Ponieważ nie miała możliwości pogłębienia wiedzy z przedmiotów świeckich, została słuchaczką wykładów prowadzonych w języku polskim przez polskie działaczki oświatowe[1.9].

W wieku 31 lat Sara wraz z rodziną wyemigrowała z Galicji, co można uznać za przełom w jej dążeniach i okres sprecyzowania dalszej życiowej drogi:

Po wybuchu wojny w 1914 r. wyjechaliśmy z Krakowa do Wiednia. Ta podróż miała zadecydować o powstaniu ruchu Bejs Jakow. W Wiedniu mnóstwo było Żydów z Galicji, którzy uciekli przed wojskami rosyjskimi. Przez pierwsze tygodnie bez powodzenia przemierzaliśmy ulice, szukając mieszkania w żydowskiej dzielnicy. Wreszcie zamieszkaliśmy w dzielnicy nieżydowskiej, o jakąś godzinę pieszo od Wielkiej Synagogi. Jednak moja gospodyni powiedziała mi, że w pobliżu jest ortodoksyjna synagoga.

Udałam się tam w szabat podczas święta Chanuka. Rabin, dr Flesch, wygłosił inspirujące kazanie o Judycie, wzywając córy Izraela naszych czasów, by podążały śladami swojej protoplastki. Wysłuchałam tego i pomyślałam: gdyby tylko żydowskie dziewczęta z Krakowa mogły słyszeć i dowiedzieć się, kim jesteśmy i jak wielkie jest nasze dziedzictwo. Ale niestety, córki Izraela niewiele wiedziały o naszej wspaniałej przeszłości, a ten brak wiedzy odcinał je od własnego narodu i tradycji. Wtedy zaczęłam marzyć o wielkich czynach, ale opatrzność postanowiła, że musi jeszcze upłynąć wiele czasu, zanim się te marzenia ucieleśnią.[...]

Słuchając kazania dr Flescha, myślałam, jak przenieść to przesłanie żydowskim kobietom w Polsce. W miarę jak mijał czas, mój plan się konkretyzował. Jak Kraków odpowie na moje plany stworzenia szkoły, w której żydowskie dziewczęta będą mogły się uczyć w ortodoksyjnym otoczeniu? Wiedziałam, że zapytają mnie: Teraz w XX wieku? Czy chcesz, żeby dziewczęta żydowskie cofnęły się w przeszłość? Ale jakiś wewnętrzny głos szeptał mi: To ty musisz przedstawić swój plan stworzenia ortodoksyjnej szkoły. To jedyny sposób, aby uratować judaizm dla nowego pokolenia. Postanowiłam, że po powrocie do Krakowa zwołam zebranie dziewcząt i kobiet i przedłożę im moją propozycję.

W Wiedniu, na wykładach dr. Flescha, Sara dowiedziała się również o działalności rabina Samsona Raphaela Hirsza, czołowego przedstawiciela ortodoksyjnego judaizmu niemieckiego. Hirsz był założycielem (w 1853 r.) koedukacyjnej szkoły elementarnej „Realschule”. Program szkoły obejmował język niemiecki, matematykę, nauki przyrodnicze, hebrajską gramatykę oraz blok przedmiotów związanych z żydowską religią i tradycją. Powyższy zakres programowy obowiązywał zarówno chłopców, jak i dziewczęta, jednakże dziewczęta w przeciwieństwie do chłopców nie studiowały Talmudu. Sara, zainspirowana wykładami dr. Flescha i działalnością Samsona Raphaela Hirsza, snuła plany dotyczące zreformowania edukacji kobiet. Doskonale zdawała sobie sprawę, że jeżeli edukacja żydowskich dziewcząt nie zostanie zreformowana, zagrozi to fundamentom żydowskiej rodziny. Brak religijnego wykształcenia wśród kobiet z ortodoksyjnych rodzin oraz instytucji, gdzie mogłyby się rozwijać intelektualnie, prowadził do pokusy porzucenia ortodoksyjnego judaizmu oraz do poczucia wyobcowania w rodzinie. Żydowskie dziewczęta niejednokrotnie zaczynały się wstydzić swoich aż nadto tradycyjnych rodziców i staroświeckiego języka, jakim się posługiwali.

Do asymilacji nieuchronnie prowadziły również nowe, atrakcyjne wzorce i role społeczne, które były pokusą w laicyzującym się świecie i coraz bardziej otwartej przestrzeni społecznej. Z tego względu Sara nie była pewna sukcesu swoich poczynań. Pisała:

Obawiam się, że nawet jeśli dorosłym spodoba się moja idea, to młodsza generacja ją wyśmieje. Ale postanowiłam robić swoje. Pewnego sobotniego popołudnia wygłaszałam wykład dla czterdziestu dziewcząt na temat Pirke Awot[1.10] [...] Mój wykład przyjęto chłodno, z szyderstwem. Wiedziałam, jak trudna droga mnie czeka, ale się nie poddawałam. [...]

Dni zmieniały się w tygodnie, mój plan zaczął się konkretyzować. Dziewczęce organizacje, które założyłam, zaczęły się rozrastać. Wciąż się jednak obawiałam, że nie przyniosą one spodziewanych wyników. Czy mogłam wpłynąć na dorosłe dziewczęta, które miały już ustalone poglądy? Postanowiłam zwrócić się w innym kierunku. Trzeba zacząć od małych dzieci. Młodzież jest bardziej elastyczna. Trzeba zorganizować ortodoksyjne szkoły, w których dziewczęta mogłyby być wychowywane w duchu tradycji[1.11].

Sara wróciła z Wiednia latem 1917 r. i ponownie zajęła się krawiectwem. Zaczęła również realizować swoje zamierzenia. Przedstawiła plan stworzenia szkoły niewielkiej grupce religijnych kobiet i po uzyskaniu aprobaty postanowiła wcielić go w życie. Zapoznawszy się z najważniejszymi pracami Hirsza, postanowiła wywieść swoje przyszłe dzieło z jego idei edukacyjnych, opierając je na podobnych zasadach.

W listopadzie 1917 r. Sara założyła w swoim mieszkaniu przy ulicy św. Katarzyny 1/7[1.12] jednoizbową szkołę dla dziewcząt. Pod opieką Sary znalazło się wówczas 25 uczennic poniżej 17. roku życia. Pod kierunkiem swojej nauczycielki zgłębiały teksty świętych ksiąg. Sara pisała o sobie, że w jednej izbie zajmowała się szyciem sukien dla ciał kobiecych, a w drugiej prowadziła działalność, którą można określić jako „szycie sukien dla duszy”.

Tworząc pierwszą tego typu szkołę w Krakowie, równocześnie posłała swoje dwie pomocnice do innych miast, by założyły tam podobne placówki. Ruch tworzenia szkół dla dziewcząt rozwijał się początkowo głównie dzięki wychowankom Sary.

Nazwę dla szkół – „Bejs Jakow”, czyli „Dom Jakuba” – Sara zaczerpnęła ze słów z Księgi Wyjścia: „Pan zaś zawołał nań z góry, mówiąc: «Tak powiesz domowi Jakuba i to oznajmisz synom izraelskim»” (19,3). Według interpretacji Rasziego, „dom Jakuba” to słowo skierowane do kobiet, a „synowie izraelscy” – słowo skierowane do mężczyzn.

W jednym z listów Sara tłumaczyła, dlaczego Najwyższy zwrócił się najpierw do kobiet:

ponieważ to żydowskie matki i nauczycielki wychowują następne pokolenie, one tylko mogą sprawić, że dzieci pokochają Torę, to one zapewnią duchowe przetrwanie narodowi żydowskiemu i wbrew popularnemu mniemaniu słowa „Bejs Jakow” nie wskazują kobiecie, że jej miejsce jest w domu, ale że to kobieta jest domem. A trzeba pamiętać o tym, że dom w judaizmie postrzegany jest jako coś więcej niż schronienie dla ludzi. Jest to również odwzorowanie Sanktuarium, w którym przebywa Szechina[1.13].

Do realizacji tego ideału usilnie dążyła całe życie. Nieoficjalnie, w rodzinie Sary mówiło się, że nazwa Bejs Jakow została wybrana na cześć brata Sary – Jakuba.   

Zaledwie w dwa lata po otwarciu pierwszej szkoły w Krakowie zaczęto nadsyłać ze wszystkich stron Polski prośby o zorganizowanie szkół Bejs Jakow również w innych miastach. Często zawiadamiano o sprzeciwie ze strony przywódców chasydzkich społeczności. W jednym z listów Sara pisała:

Masz rację. Jeśli lokalny raw nie będzie cię wspierał, nie zdziałasz nic. Co ciekawe, te same kłopoty mieliśmy z jego bratem w innym mieście. On także przeciwstawiał się powstaniu naszej szkoły[1.14].

Pomimo trudności, Sara wytrwale przekonywała do swoich racji, spotykając się z rodzicami przyszłych uczennic i wygłaszając prelekcje na temat znaczenia wychowania religijnego.

Jedna z jej wychowanek opowiadała:

Pojechała ze mną do S. otworzyć szkołę. Przyjechałyśmy w środku nocy. Następnego dnia zwołała zebranie matek i córek i przemawiała do nich. Kilka osób zakłóciło przebieg zebrania, sprzeciwiając się samej idei Bejs Jakow. Nie poddała się, póki nie przyjęli jej zaproszenia na prywatne spotkanie, które ciągnęło się całą noc. Ci ludzie zostali najlepszymi przyjaciółmi Bejs Jakow i pomogli mi bardzo w otwarciu szkoły. Wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że ona nie chciała zostawić mnie samej z oponentami, chciała przekonać wszystkich, by stanęli po mojej stronie[1.15].

Działalność naukowa Bejs Jakow kładła silny nacisk na pielęgnowanie tradycyjnego stylu życia w oparciu o religię. Nowe szkoły amortyzowały wstrząsy wywołane oświeceniowymi prądami emancypacyjnymi, z drugiej strony równoważyły potrzebę pogodzenia tradycyjnego świata ortodoksji z wizją świeckiego świata.

W szkole Sara zastosowała nowoczesne metody nauczania, służące pielęgnowaniu żydowskiej tradycji. Program nauczania obejmował podstawy języka hebrajskiego, ogólne wiadomości o Pięcioksięgu Mojżesza, studiowanie 30 rozdziałów Księgi Izajasza, pamięciowe opanowanie 50 psalmów oraz modlitw przeznaczonych dla kobiet. Ponadto wykłady na temat liturgii i znaczenia świąt, żydowską etykę ze szczególnym uwzględnieniem zadań i obowiązków kobiety[1.16]. Istniało również kilkanaście szkół, gdzie nauczano przedmiotów świeckich, wymaganych przez Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Szkoły te posiadały pełne prawa szkół publicznych. Uczono w nich języka i literatury polskiej oraz historii i geografii Polski. Zajęcia w szkołach Bejs Jakow stanowiły głównie uzupełnienie nauki w szkole powszechnej.

Wszystkie inicjatywy Sary Szenirer dały żydowskim dziewczętom i kobietom głęboką satysfakcję, jakiej dotychczas były pozbawione. Dzięki nauce i nawiązaniu kontaktów koleżeńskich oraz rozmaitym zajęciom stały się zdolne pełniej uczestniczyć w życiu religijnym, przez wieki zastrzeżonym tylko dla mężczyzn.

Stworzenie ortodoksyjnej szkoły dla dziewcząt było ewenementem w skali światowej i prawdziwym fenomenem jak na owe czasy, gdyż dotychczas postępowano zgodnie ze słowami Talmudu: „Niech słowa pisane będą raczej spalone, niż przekazane kobietom”.

Stąd też działalność Sary była sprzeczna z rolą kobiety w tradycyjnych rodzinach żydowskich.

Sara uznała, że nie będzie mogła realizować swoich zamierzeń bez wsparcia ze strony wpływowych męskich kół religijnych. Za namową brata poprosiła o błogosławieństwo bełskiego cadyka Isachara Dow Bera. Rebe pobłogosławił dzieło Sary i ją samą, jednak zabronił córkom bełskich chasydów uczęszczać do jej szkół.

Sara spotkała się z poparciem wśród przywódców krakowskich ortodoksyjnych Żydów, zwłaszcza senatora, rabbiego M. Deutschera, który zaczął ją wspomagać i prężnie działać w zarządzie szkół Bejs Jakow. Zdołała jednak rozwinąć skrzydła dopiero wtedy, gdy szkoła zyskała protektorat partii Agudas Israel, w szczególności jej ówczesnego przywódcy Eliezera Gerszona Friedensona. On też przekonał ortodoksyjnych Żydów do projektu Sary oraz rozpoczął wydawanie pisma „Bejs Jakow” popularyzującego ideę tworzenia sieci szkół dla dziewcząt. Co najważniejsze, wspierał szkoły również finansowo. Sarę popierał także inny wpływowy działacz partii Agudas Israel, cadyk Awraham Mordechaj Alter, stojący na czele chasydów z Góry Kalwarii.

Po zwołaniu w 1925 r. konferencji ortodoksyjnych działaczy oświatowych w Warszawie zwiększyła się dynamika tworzenia szkół. W tym samym roku, ze względu na brak żydowskich kobiet, które mogłyby uczyć dziewczynki w Bejs Jakow, Sara powołała do życia w Krakowie pierwsze seminarium nauczycielskie. Szkoła ta uzupełniała braki kadrowe w innych placówkach i była równocześnie siłą napędową do tworzenia nowych szkół przez uczennice Sary. W seminarium uczyły się nie tylko polskie Żydówki, z czasem zaczęły napływać do szkoły młode kobiety z zagranicy, chcące zdobywać edukację.

Najważniejszą, obok Sary, osobą w seminarium była dr Judith Rosenbaum, absolwentka szkół rabina Hirsza. Dzięki niej szkoły Bejs Jakow poznała Europa. Judith poślubiła rabina Isidora Grunfelda, który został dajanem[1.17] w brytyjskim naczelnym rabinacie. Młoda para osiadła w Londynie, gdzie Judith Grunfeld pokierowała żydowską szkołą drugiego stopnia.

Sara czuła silną potrzebę edukowania kobiet, mających wyłączność w nauczaniu w szkołach Bejs Jakow. Dlatego też prowadziła, również na wsi, letnie zajęcia przygotowujące do pracy nauczycielskiej.

Jak pisze działacz Agudy, Eliezer Gerszon Friedenson:

Tym, co spowodowało szybki rozwój Bejs Jakow w tak krótkim czasie, był idealizm Sary Szenirer i jej uczennic. Kto obserwował Bejs Jakow od początku, widział czystość wiary i idealizm Sary i jej pierwszych uczennic. Były ubogie i nie miały co jeść. Mieszkały i pracowały w ciasnych izdebkach, poświęcając się realizacji swoich ideałów[1.18].

Zmiany wprowadzone przez Sarę w szkolnictwie żydowskim wywołały międzynarodowy oddźwięk. Do 1937 r. powstało 250 szkół Bejs Jakow, kształcących 40 tys. uczennic w Polsce, Austrii, Czechosłowacji, Rumunii, Niemczech, na Litwie, w Szwajcarii, Holandii, Francji, Anglii, USA i na terytorium Palestyny.

W 1937 r. powstała pierwsza podstawowa szkoła Bejs Jakow w Stanach Zjednoczonych, w nowojorskim Williamsburgu – założyła ją uczennica Sary, rebecyn[1.1.18] Wiszna Eisen-Kaplan, pomagały zaś jej inne absolwentki szkół Bejs Jakow: Basia Epstein-Bender oraz urodzona w Ameryce Chawa Weinber-Pincus, która specjalnie pojechała do Krakowa, by uczyć się w szkole Sary Szenirer. One też założyły w 1948 roku pierwszą szkołę Bejs Jakow drugiego stopnia, także w Williamsburgu.

Osobny rozdział stanowi późniejsza działalność szkół Bejs Jakow w getcie łódzkim i warszawskim, w których to prowadzono tajne nauczanie. Joseph Fridenson przejmująco opowiada o absolwentkach Bejs Jakow, działających w Auschwitz:

Organizowały szabaty i święta, podczas Chanuki zdołały nawet zapalić świeczki i zaintonować wraz z setkami innych kobiet – tradycyjne Maoz cur jeszuati (Opoko zbawienia). To były skromne dziewczęta z tarnowskiej Bejs Jakow i nie przyszło im zapewne do głowy, że tam, w obozie, właśnie one są Opoką Zbawienia...[1.19].

Sytuacja Bejs Jakow zmienia się po wojnie. W Polsce, za sprawą Holokaustu, nie było już miejsca dla takich szkół. Podobnie na Litwie, Łotwie, w Rumunii czy na Słowacji. W pozostałych szkołach, działających za granicą, zmieniono profil nauczania, położono nacisk na dostosowywanie ich do danych warunków, a nie na zachowanie tradycji, jak za czasów Szenirer.

Dziś szkoły istnieją przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych (około 25) i w Izraelu, gdzie około 15 tys. dziewcząt pobiera naukę w blisko 100 placówkach, pielęgnując spuściznę Sary. W Tel Awiwie i Jerozolimie założono kolegia kształcące nauczycielki. Jedno z nich, Centralne Seminarium w Jerozolimie, kontynuuje do dziś tradycje krakowskiego seminarium Bejs Jakow.

W większości źródeł na temat Sary podkreśla się, że brakuje informacji na temat jej życia prywatnego. Wiadomo, że Sara była średniego wzrostu, miała owalną twarz i piwne oczy[1.1.12]. Dwukrotnie wyszła za mąż, ale nie miała dzieci. Pierwszy ślub Sary odbył się bardzo późno, jak na ówczesne żydowskie realia, bo niedługo przed jej 30. rokiem życia. Małżeństwo to szybko zakończyło się rozwodem, którego powody nie są znane. O pierwszym mężu Sary nie wspomina się nic oprócz tego, że był mniej pobożny niż ona. Powtórne zamążpójście miało miejsce niedługo przed śmiercią Sary. Wiadomo, że jej drugim mężem był rabi Icchak Landau, wnuk rebego z Radomska. Co ciekawe, w Wielkiej księdze adresowej Krakowa z 1932 r. widnieje informacja, że przy ul. św. Katarzyny 1, mieszka Sara Landau – nauczycielka, z czego można wywnioskować, że w 1932 r. Sara była już powtórnie zamężna.

Sara poświęciła swoje życie setkom młodych kobiet, którym służyła za wzór kobiecej pobożności i nauki. Do swoich wychowanek zawsze zwracała się w jidysz majne kinder (moje dzieci), co podkreśla jej osobiste zaangażowanie. Uczennice ją uwielbiały. Przyciągała je charyzmatyczna osobowość Sary oraz pogoda ducha i poczucie humoru, które przejawiało się w jej licznych opowieściach i żartach. Była bardzo aktywna, kierowała seminarium, wykładała w nim, wygłaszała odczyty, pisała artykuły do łódzkiego pisma „Beit Jakow”, była także autorką książek dla dzieci. Przez całe swoje życie propagowała zachowanie tradycji religijnej oraz pielęgnowanie języka jidysz.

Sara zmarła w wieku 52 lat w 1935 roku. Przyczyną jej śmierci był rak żołądka[1.20]. Wiadomo, że jakiś czas przed śmiercią Sara znalazła się w szpitalu, gdzie była operowana. Miała wtedy powiedzieć: „po raz pierwszy od dwudziestu trzech lat nie spędziłam szabatu z moimi dziewczętami”[1.21]. Jej ostatnie przesłanie brzmiało:

Moje drogie dziewczęta, idziecie w szeroki świat. Waszym zadaniem jest posiać święte ziarno wiary w niewinnych dziecięcych duszach. W pewnym sensie postanowione w dawnych czasach przeznaczenie Izraela spoczywa w waszych rękach. Bądźcie więc silne i odważne. Nigdy nie czujcie się znużone. Nie ustawajcie w waszych wysiłkach. Pewnie słyszałyście anegdotę o chasydzie, który przyszedł do rabina i oświadczył z zadowoleniem: «Rabinie, właśnie skończyłem czytać Talmud» «No i czego cię Talmud nauczył?», powiedział na to rabin. «Twoja wiedza jest znakomita, ale liczy się przede wszystkim praktyka»[1.1.4].

Sarę po śmierci opłakiwały setki żydowskich dziewcząt i kobiet, odprowadzających ją w orszaku na krakowski cmentarz. Została pochowana na żydowskim cmentarzu przy ul. Jerozolimskiej 14. Sziwę[1.22] po stracie Sary odprawiono również w wielu miastach i miasteczkach, gdzie za sprawą jej starań powstały szkoły. Jej grób dzisiaj nie istnieje, gdyż teren cmentarza stał się w 1942 r. częścią obozu Płaszów. W 2004 r. ustawiono tam symboliczną macewę.

Dzięki swojemu osobistemu poświęceniu, śmiałości dążeń, zdecydowaniu i matczynemu podejściu do kształcenia i wychowywania młodych kobiet, Sara zyskała miano Matki Izraela i Matki Pokoleń.

Odsunięta w cień przez bardziej wpływowych politycznie mężczyzn, Sara stała się postacią mityczną w środowisku ortodoksyjnych, żydowskich pedagogów. Została zapamiętana jako czołowa przedstawicielka ruchu odrodzenia religijnego żydowskich kobiet.

Miejsca w Krakowie związane z Sarą Szenirer:

Joanna Fabijańczuk

Bibliografia:

  • Borzymińska Z., Żebrowski R., Polski słownik judaistyczny, Pruszyński i S-ka, Warszawa 2003.
  • Cała A., Węgrzynek H. , Zalewska G., Historia i kultura Żydów polskich,  WSiP, Warszawa 2000.
  • Duda E., Krakowianie, Wybitni Żydzi krakowscy XIV-XX w., Katalog wystawy w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa, Kraków 2006.
  • Encyclopedia Judaica, Second edition, Volume 18: SAN–SOL.
  • Encyklopedia Krakowa, wyd. PWN, Kraków 2000.
  • Grupińska A., Najtrudniej jest spotkać Lilit, Austeria, Kraków–Budapeszt 2008.
  • Księga adresowa Krakowa – lata: 1907, 1910, 1913, 1932.
  • Pordes A., Grin I., Ich miasto. Wspomnienia Izraelczyków przedwojennych mieszkańców Krakowa, Prószyński i S-ka, Warszawa 2004.
  • Szwarcman-Czarnota B., Mocą przepasały swe biodra, Portrety kobiet żydowskich, Fundacja imienia profesora Mojżesza Schorra, Warszawa 2006.
  • Wigoder G., Słownik biograficzny Żydów, wyd. Da Capo, Warszawa 1998.
  • http://www/diapozytyw.pl/pl/site/ludzie/sara_szenirer [dostęp 15.05.2013].

Artykuł pierwotnie opublikowany w: Krakowski Szlak Kobiet. Przewodniczka po Krakowie emancypantek. Tom I, pod red. E. Furgał, wyd. 2, Fundacja Przestrzeń Kobiet, Kraków 2013, s. 191-203.

Drukuj

Przypisy

  • [1.1] Wniosek o wydanie dowodu, ze zdjęciem, Archiwum Narodowe w Krakowie, ul. Grodzka 52, sygnatura: STGKR 990, s. 675.
  • [1.2] Duda E., Krakowianie. Wybitni Żydzi krakowscy XIV–XX, Katalog wystawy w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa, Kraków 2006.
  • [1.3] Pordes A., Grin I., Ich miasto. Wspomnienia Izraelczyków przedwojennych mieszkańców Krakowa, Prószyński i S-ka, Warszawa 2004, s. 272.
  • [1.4] Tamże.
  • [1.5] Pobożna.
  • [1.6] Dosłownie: „idźcie i patrzcie”, najpopularniejsze w literaturze dzieło religijne, zwane Biblią kobiecą, przeznaczone do czytań sobotnich dla kobiet, nie znających języka świętego – hebrajskiego.
  • [1.7] Używane przez Żydów określenie fragmentu Pięcioksięgu.
  • [1.8] Szwarcman-Czarnota B., Mocą przepasały swe biodra. Portrety kobiet żydowskich, Fundacja imienia profesora Mojżesza Schorra, Warszawa 2006, s. 87-95.
  • [1.9] Duda E., dz. cyt.
  • [1.10] Mądrości Ojców, dziewiąty traktat czwartego porządku Miszny, liczący 5 rozdziałów, jeden z najważniejszych traktatów Talmudycznych.
  • [1.11] Szwarcman-Czarnota B., dz. cyt.,  s. 92.
  • [1.12] Wniosek o…, s. 675.
  • [1.13] Tamże, s. 93.
  • [1.14] Tamże, s. 94.
  • [1.15] Szwarcman-Czarnota B., dz. cyt.,  s. 87-95.
  • [1.16] Cała A., Węgrzynek H., Zalewska G.,  Historia i kultura Żydów polskich. Słownik,  WSiP, Warszawa 2000, s.  22.
  • [1.17] Sędzia religijny.
  • [1.18] Szwarcman-Czarnota B., dz. cyt.,  s. 88.
  • [1.1.18] Szwarcman-Czarnota B., dz. cyt.,  s. 88.
  • [1.19] Szwarcman-Czarnota B., op. cit.,  s. 95.
  • [1.1.12] Wniosek o…, s. 675.
  • [1.20] Pordes A., Grin I., dz. cyt., s. 273.
  • [1.21] Wigoder G., Słownik biograficzny Żydów, wyd. Da Capo, Warszawa 1998, s. 482.
  • [1.1.4] Tamże.
  • [1.22] Okres żałoby trwający 7 dni.