O Waszyńskim znów zrobiło się głośno – za sprawą filmu dokumentalnego Książę i dybuk Elwiry Niewiery i Piotra Rosołowskiego. Ten wspaniały poetycki dokument, opowiadający o życiu i sekretach reżysera oraz producenta filmowego, zdobywa nagrody na festiwalach w kraju i zagranicą. We wrześniu 2017 r. został uhonorowany jako najlepszy dokument o kinie w sekcji Venice Classics – Best Documentary on Cinema na Weneckim Festiwalu Filmowym. Zdobył też nagrodę Warszawskiego Feniksa im. Antoniego Marianowicza dla najlepszego filmu polskiego oraz nagrodę w wysokości 10 tys. zł ufundowaną przez Stowarzyszenie Autorów ZAiKS.

Michał Waszyński urodził się jako Mosze Waks w Kowlu, w ubogiej żydowskiej rodzinie. Ojciec był kowalem, matka handlowała drobiem. W dzieciństwie chłopiec odebrał tradycyjne wychowanie, uczył się w chederze, a następnie w jesziwie. Jednak na ostatnim etapie zaczął stwarzać problemy, aż ostatecznie został wyrzucony.

Wrażliwy, ciekawy świata wyruszył w nieznane. Jego ówczesne losy są dla nas tajemnicą. Sam opowiadał później, że wyjechał do Kijowa, gdzie uczył się aktorstwa. Znad Dniepru trafił do Warszawy, został asystentem Wiktora Biegańskiego, zagrał nawet w jego filmie Zazdrość. Odbył staż w podberlińskim studiu Babelsberg. Opowiadał później, że pracował u Fryderyka Murnaua przy filmie Nosferatu. Symfonia grozy. W rzeczywistości jednak obserwował pracę mniej znanego twórcy filmowego – Johannesa Gutera. Miał też w latach 1923-1925 być asystentem reżysera teatralnego Jewgienija Wachtangowa. Wiemy jednak, że w tym czasie pracował z Biegańskim w Polsce.

W 1929 r. nakręcił swój pierwszy film Pod banderą miłości (niemy, niezachowany). Przez kolejne dziesięciolecie nakręcił 40 filmów, co stanowiło 1/3 całej polskiej produkcji filmowej tego okresu. Jego dzieła powstawały w ekspresowym tempie, zdarzało mu się nakręcić nawet siedem filmów rocznie. Były wśród nich tak znane tytuły, jak Jego ekscelencja subiekt, Co mój mąż robi w nocy, Będzie lepiej czy Znachor. Krytyka nie zostawiała na jego filmach suchej nitki, ale publiczność szczelnie wypełniała wszystkie miejsca. Waszyński mógł przeprowadzić się z biednego mieszkania przy ul. Miłej na Saską Kępę. Obracał się w świecie artystów.

 

Bez wątpienia najwybitniejszym jego dziełem stał się Der Dibuk (jid. Dybuk) – film w jidysz na podstawie dramatu Szymona An-Skiego o tym samym tytule. Waszyński uwiecznił świat, który dwa lata później przestał istnieć, skazany na zagładę przez Hitlera. Paradoksalnie reżyser, który uciekł z religijnego świata sztetla, zdołał zachować go na taśmie dla przyszłych pokoleń.

Kiedy wybuchła II wojna światowa Waszyński przebywał we Lwowie na planie kolejnego filmu. Został zesłany na Syberię. Wywózka uratowała mu życie. Gdyby pozostał po inwazji Niemiec na ZSRS we Lwowie jego żydowskie pochodzenie oraz orientacja seksualna mogły oznaczać dla niego tylko wyrok śmierci.

Po wejściu w życie układu Sikorski-Majski, w grudniu 1941 r., trafił do armii gen. Władysława Andersa. Wraz z innymi artystami, takimi jak Konrad Tom, Henryk Wars czy Jadwiga Jędrzejewska przeszedł cały szlak bojowy od Persji, przez Palestynę, Egipt aż do Włoch. Własnoręcznie nakręcił sceny ze szturmu na klasztor Monte Cassino w maju 1944 roku. Szlak Armii Andersa uwiecznił w zrealizowanym w 1946 r. filmie Wielka droga.

Po zakończeniu wojny zdecydował się zostać we Włoszech. W 1946 r. wyreżyserował swój pierwszy i zarazem ostatni film w tym kraju – Lo Sconosciuto di San Marino (wł. Nieznajomy z San Marino). Film opowiada o człowieku, który stracił pamięć, nie wie, skąd jest i jak się nazywa. Po doświadczeniu wojny, zniszczeniu Polski, informacjach o Zagładzie, a szczególnie wieściach o śmierci jego rodziny w Kowlu, Waszyński też tak jakby postanowił „stracić pamięć”, stać się nowym człowiekiem. Już w czasie wojny przedstawiał się nieznajomym jako książę, we Włoszech zaś idealnie dopasował się do tej roli. Opowiadał, że jest polskim arystokratą, a jego rodzina miała pałac pod Warszawą. Dzięki bliskiej relacji z hrabiną Marią Dolores Tarantini, bogatą i starszą od niego wdową, dostał się do kręgów artystokracji włoskiej, a po jej śmierci odziedziczył majątek. Osoby, z którymi współpracował w tym czasie, były przekonane o jego arystokratycznym pochodzeniu. Był dla nich wzorem elegancji i dobrych manier. Nikomu nie przeszło przez myśl, że Waszyński mógł to wszystko wymyślić i nikt nie wie, kto tak naprawdę krył się za tą maską.

Zaangażował się w tworzenie włoskiego przemysłu filmowego. Pracował też dla amerykańskich koncernów. W latach 50. i 60 XX w. razem z Samuelem Bronstonem był producentem Bosonogiej contessy i Spokojnego Amerykanina Josepha L. Mankiewicza, a także wielkich obrazów filmowych, takich jak El Cid czy Upadek Cesarstwa Rzymskiego. W jego produkcjach swoje pierwsze kroki stawiały późniejsze wielkie gwiazdy kina: Sophia Loren, Ava Gardner, Audrey Hepburn. Wraz z Bronstonem stworzył studio filmowe w Las Rozas pod Madrytem. Tam, na pustych polach, pieczołowicie odtworzono m.in. centrum starożytnego Rzymu, które zagrało w Upadku Cesarstwa Rzymskiego. Pomimo początkowych sukcesów firma Bronstona jednak zbankrutowała. Waszyński tego już nie dożył. Zmarł na zawał serca podczas kolacji w Madrycie.

Jego pogrzeb miał charakter wielkiej ceremonii. Waszyński został pochowany w grobowcu zaprzyjaźnionej z nim włoskiej rodziny Dickmannów na rzymskim cmentarzu Campo Verano.

24 lutego 1965  r., w „Variety” ukazał się następujący nekrolog:

„Książę Michał Waszyński, producent filmowy zmarł na skutek ataku serca 20 lutego w Madrycie […]”.

Drukuj