Władysław Szlengel urodził się prawdopodobnie w 1912 r. jako syn malarza oraz scenografa, związanego m.in. z Teatrem Kamińskiego, Maurycego oraz Mali Szlenglów.

Wiele opracowań podaje 1914 jako rok urodzenia poety, jednak wiele wskazówek z jego twórczości oraz relacje osób, z którymi się zetknął wskazują rok 1912. Ustalenie dokładnej daty jest niemożliwe, gdyż nie zachowały się akta urodzenia za lata 1911–1912 dla Cyrkułu VI,  w obrębie którego mieszkała rodzina Szlenglów.

Właśnie w „Cyrkule VI”, przy ul. Waliców 14, dorastał młody Szlengel. Chłonął atmosferę warszawskiej Woli, rejonu ulic Żelaznej i Chłodnej.

W 1930 r. ukończył Szkołę Handlową Zgromadzenia Kupców. W tym samym roku debiutował na łamach „Naszego Przeglądu” wierszem Cjankali. Wiersze Szlengla ukazywały się od tej pory w wielu gazetach – „Naszym Przeglądzie”, „Szpilkach”, „Robotniku”. Rozpoczął współpracę z teatrzykami i kabaretami, tworzył m.in. dla kino-teatru Italia, teatrzyku 13 rzędów, a od połowy lat 30. XX w. – dla Cyrulika Warszawskiego, Ali Baby, Małego Qui Pro Quo. Szacuje się, iż napisał ok. 70 piosenek. Wiele z nich zostało uwiecznionych na płytach wytwórni Syrena Record oraz Odeon.

Po wybuchu II wojny światowej Szlengel brał udział w obronie Warszawy. Jesienią wyjechał z żoną do Białegostoku, na tereny okupowane przez Związek Radziecki. Włączył się w tworzenie Białostockiego Teatru Miniatur. Razem z zespołem, w skład którego weszli Kazimierz Krukowski, Zbigniew Mitzner oraz Leon Boruński, objechał miasta „zachodniej Białorusi”. Po rozwiązaniu Teatru Miniatur Szlengel przeniósł się do Lwowa. Wiele opracowań podaje, że miał wówczas wrócić do Warszawy. Jednak według relacji kompozytora Alfreda Schütza Szlengel zatrzymał się w jego lwowskim mieszkaniu.

Także od Schütza wiemy, iż Szlengel tuż po rozpoczęciu wojny niemiecko-sowieckiej udał się do Warszawy. W archiwum Instytutu Yad Vashem znajduje się relacja Menachema Mendla Lipszica, który miał towarzyszyć Szlenglowi i jego żonie w podróży ze Lwowa w styczniu 1942 roku. Lipszic opowiadał, że Szlengel został złapany przez Niemców i umieszczony w obozie janowskim. Znajomi zdołali go wyciągnąć i zorganizować mu podróż do Warszawy. 

Po przyjeździe Szlengel zajął swoje mieszkanie przy Waliców 14 – na terenie włączonym w obręb getta. Rzucił się w wir pracy literackiej. W kawiarni Sztuka przy ul. Leszno 2 brał udział w powstawaniu cyklicznego programu pt. Żywy Dziennik. Był to rodzaj kroniki bieżących wydarzeń w getcie, nawiązującej formą do gazety. Składały się na nią piosenki, reportaże, wywiady – pisane ciętym językiem, często prześmiewcze. Szlengel wystąpił też w Domu Sierot Janusza Korczaka.

W czasie pobytu w getcie pisał wiersze dokumentujące życie codzienne i Zagładę. Jego utwory, przepisywane przez kalkę, czytano w całej dzielnicy zamkniętej. Szlengel współpracował też z grupą Oneg Szabat.

W czasie wielkiej akcji likwidacji getta warszawskiego, latem 1942 r., wielu znajomych i współpracowników artysty zostało zamordowanych. Szlengel przeniósł się wtedy na ul. Świętojerską 34. Otrzymał pracę w szopie szczotkarzy.

Na własną rękę kontynuował Żywy Dziennik. Sam czytał utwory podczas tajnych wieczorków literackich. W sąsiedztwie Ogrodu Krasińskich, w mieszkaniu z „oknem na tamtą stronę”, powstały wówczas przejmujące utwory, które planował wydać w zbiorze Co czytałem umarłym. W przedmowie skierowanej do polskiego czytelnika napisał:

„Wiersze, w które wejdziecie moi drodzy, bez opasek, to dżungla, w której niełatwo znajdziecie drogę. Tematyka i rekwizyty są dla was obce i niezrozumiałe, wymagają wielu komentarzy. Są słowa i pointy, których głębię i przeraźliwy smutek poznać można po przygotowaniu, jakie dać może tylko życie za murem i pod pejczem esesmanów.”

W szopie przy Świętojerskiej Szlengel dotrwał do wybuchu powstania w getcie. Razem z żoną znalazł schronienie po sąsiedzku, w bunkrze Szymona Kaca przy Świętojerskiej 36. 8 maja 1943 r. Niemcy wykryli bunkier i rozstrzelali wszystkie odnalezione osoby. Wśród tych ok. 130 osób znalazł się również Władysław Szlengel. Miejsce jego pochówku pozostaje nieznane…

Wasza śmierć i nasza śmierć

to dwie inne śmierci.

Wasza śmierć – to mocna śmierć,

szarpiąca na ćwierci.

Wasza śmierć śród szarych pól

od krwi i potu żyznych.

Wasza śmierć – to śmierć od kul

dla czegoś – …dla Ojczyzny.

Nasza śmierć – to głupia śmierć,

na strychu lub w piwnicy,

nasza śmierć przychodzi psia

zza węgła ulicy.

Waszą śmierć odznaczy krzyż,

komunikat ją wymienia,

nasza śmierć – hurtowy skład,

zakopią – do widzenia.