Zgodnie z dokumentami, Mosze Turbowicz urodził się 26 czerwca 1926 r. w Druskienikach. Jego rodzicami byli Eliasz Turbowicz, urodzony 4 września 1894 r. w Klecku oraz Estera Rachela z domu Worobiejczyk, urodzona 10 października 1901 w. Porzeczu.
Druskieniki
Druskieniki nad Niemnem, znane dziś dobrze gościom z Polski jako atrakcyjne uzdrowisko, odległe o ledwie 40 km od współczesnej granicy, już w XIX w. cieszyły się sławą popularnego kurortu, choć z pierwszej wojny światowej wyszły bardzo okaleczone i wyludnione. Do ich odrodzenia i popularyzacji przyczynił się przede wszystkim Józef Piłsudski, który wielokrotnie tu wypoczywał we własnej willi – „Pogance”. Częsta obecność Marszałka, w warunkach jego rodzącego się już kultu, sprzyjała kolejnym inwestycjom. W 1928 r. miasteczko zostało uznane za uzdrowisko posiadające charakter użyteczności publicznej. W latach 1929–1932 zbudowano Zakład Leczniczego Stosowania Słońca, Powietrza i Ruchu pod kierunkiem dr Eugenii Lewickiej (której związki z Piłsudskim były źródłem niesprawdzonych do dziś plotek), w 1931 r. – Pijalnię Wód Mineralnych, a w 1934 r. bezpośrednią linię kolejową. Funkcjonowała też strażnica Korpusu Ochrony Pogranicza.
Przedwojenne Druskieniki miały charakter polsko-żydowski. Wedle spisu z 1921 r. mieszkało tu 989 osób, w tym ponad 600 Polaków i blisko 300 Żydów. Społeczność żydowska pojawiła się, jak na Litwę, bardzo późno. W 1853 r. otwarto dobroczynne uzdrowisko dla ubogich, założone przez rabina Abrahama Trego, a ufundowane przez bogaczy Dunenburga, Ginzburga i Fridlanda; jego pierwszym kierownikiem został dr Samuel Mojżesz Broda. Żydzi zajmowali się obsługą kuracjuszy i wczasowiczów – wynajmowali mieszkania, prowadzili drobny handel. W latach 80. XIX w. powstała gmina i cmentarz, a także dwie szkoły. W 1897 r. na 1280 mieszkańców miasteczka Żydami było 636. Ok. 1908 r. powstała synagoga. W odbudowie uzdrowiska w latach 20. XX w. wzięło udział Żydowskie Towarzystwo Osadnicze, które utworzyło fundusz dobroczynny, umożliwiający drobnym przedsiębiorcom wznowienie działalności. Przed 1939 r. w Druskienikach działała m.in. szkoła z językiem jidysz, biblioteka oraz kółko dramatyczne.
Druskieniki czy Porzecze?
Związki rodziny Turbowiczów z Druskienikami wydają się godne głębszej analizy, zwłaszcza, że istnieje podejrzenie, iż „Druskieniki”, w których urodził się Marian Turski, nie były w pełni identyczne z modnym litewskim uzdrowiskiem. Zgodnie bowiem z obyczajem, matka Mariana Turskiego, Estera Turbowicz, przed narodzinami pierwszego dziecka udała się do rodziców – do Porzecza. Porzecze leży zaledwie 15 kilometrów na południe od Druskienik, ale dziś już w granicach współczesnej Białorusi.
Porzecze to małe miasteczko, położone niemal na dzisiejszej granicy białorusko-litewskiej, na Białorusi, ale tylko 17 km od Druskienik. Cała jego „kariera” wiąże się z uruchomieniem w 1867 r. stacji kolejowej na Drodze Żelaznej Petersbursko-Warszawskiej; wówczas to była wieś królewska rozwinęła się w większą osadę rzemieślniczo-handlową. W 1921 r. w Porzeczu zamieszkiwało 1089 osób; społeczność żydowska była dość nieznaczna, jak na warunki kresowe – 181 osób. Dominowali Polacy-kolejarze z rodzinami, istniała tu bowiem parowozownia, warsztaty i magazyny kolejowe. Tutejsza szkoła, otwarta w 1908 r., obok wykładowego polskiego, dopuszczała także lekcje po rosyjsku i w jidysz.
Zgodnie z rosyjską praktyką stacja kolejowa w Porzeczu otrzymała nazwę od najbliższego miasteczka, czyli właśnie „Druskieniki”. Miana „Druskieniki” dla stacji w Porzeczu Polskie Koleje Państwowe używały jeszcze w 1930 roku. Jak widać, rozróżnienie pomiędzy Porzeczem a Druskienikami-stacją było płynne, nawet jeszcze w okresie po urodzeniu Mariana Turskiego (nazwę „Porzecze” dla miejscowej stacji kolejowej zatwierdzono dopiero w 1934 roku).
Podejrzenie, iż to w istocie Porzecze, a nie Druskieniki, było miejscem urodzin Mariana Turskiego, umacnia jeszcze fakt, że dom rodzinny Estery Turbowicz, do którego powróciła pod koniec ciąży, znajdował się przy ul. Jeziorskiej 2 w Porzeczu, przy samej stacji kolejowej, noszącej do połowy lat 30. nazwę „Druskieniki”.
Łódź
Małżeństwo rodziców Mariana Turskiego, Eliasza Turbowicza i Estery Racheli z domu Worobiejczyk, zostało zawarte w 1924 roku. Miejscem ślubu była ponoć Łódź, ale tamtejsze akta małżeństwa z lat 1922–1926 tego nie potwierdzają; być może zatem do zawarcia związku doszło jednak w rodzinnych stronach obojga, na dzisiejszej Białorusi, w Porzeczu albo Klecku?
Mosze miał młodszego brata – Wolfa Turbowicza, urodzonego 3 lipca 1932 r. w Łodzi. Turbowiczowie mieszkali najpierw przy ul. Szkolnej 11 (ob. ul. Mielczarskiego 11 – obiekt zachowany), a na początku lat 30. XX w. przeprowadzili się na ul. Sterlinga 14 (ten budynek także istnieje).
Mosze Turbowicz uczęszczał najpierw do szkoły przy ul. Piotrkowskiej 11, a następnie do polsko-hebrajskiego Gimnazjum Męskiego Towarzystwa Żydowskich Szkół Średnich przy ul. Magistrackiej 21 (dziś ul. Kamińskiego – budynek zachowany). Placówka ta została założona w 1912 r. z inicjatywy dr Markusa Braudego, a jej dyrektorami byli: Mojżesz Cuzmer, Mojżesz Oguz i Abraham Perelman-Perel. W latach 20. XX w., wobec olbrzymiej frekwencji, Towarzystwo podzieliło szkołę na dwie instytucje, obie z siedzibą przy ul. Magistrackiej: I Gimnazjum i II Gimnazjum. Mosze Turbowicz był kiepski z gimnastyki, za to świetny z hebrajskiego.
Wspomnienia Mariana Turskiego z przedwojennej Łodzi to dziś pojedyncze obrazki z życia wczesnego nastolatka. Eleganckie sklepy przy Piotrkowskiej i Narutowicza, spacery aleją Kościuszki. Występ w słynnego kantora Mosze Kusewickiego w Wielkiej Synagodze, koncert równie znanego skrzypka Bronisława Hubermana w restauracji „Tabarin” przy ul. Narutowicza 20. Ale rodzinie Turbowiczów powodziło się niezbyt dobrze wskutek choroby ojca. Mosze zarabiał korepetycjami. Za lekcje dla syna właściciel kiosku dawał mu za darmo gazety.
Ojciec – Eliasz Turbowicz
Ojciec Mariana Turskiego, Eliasz Turbowicz urodził się 4 września 1894 r. w Klecku. Jego rodzicami byli Wolf Turbowicz i Basza Jenta z domu Lichterman, wywodząca się być może z odległych o 30 km na zachód od Klecka Lachowicz, gdzie istniała rodzina młynarska o takim nazwisku.
Jednym z najwcześniejszych znanych faktów z biografii ojca Mariana Turskiego, jest służba w 125. Kurskim pułku piechoty. Dokumenty przechowało do dziś Rosyjskie Państwowe Archiwum Wojskowo-Historyczne. 16 sierpnia 1916 r. Eliasz Turbowicz został ranny, wskutek czego trafił do lazaretu dywizyjnego. 125. Kurski pułk piechoty brał na początku lata 1916 r. udział w walkach pod Łuckiem w składzie rosyjskiej 8. Armii. Były to działania w ramach tzw. ofensywy Brusiłowa.
W Łodzi Eliasz Turbowicz zajmował się handlem węglem. W spisie mieszkańców z 1938 r. odnotowany jest jako kupiec, zamieszkały przy ul. Sterlinga 14. Węglem handlował jeszcze w okresie uwięzienia w getcie. Marian Turski do dziś jest w stanie wymienić klasyfikację gatunkową opału – najlepszy był „Kazimierz-Juliusz” (węgiel pod tą nazwą produkowano w latach 1938–2014).
Eliasz Turbowicz zginął w 1944 r. w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym Auschwitz. Śmierć tam poniósł także młodszy brat Mariana Turskiego – Wolf. Wśród innych ofiar Zagłady z Łodzi byli także kolejni przedstawiciele rodziny Turbowiczów: brat Eliasza, zatem wuj Mariana Turskiego, Hilel Turbowicz (ur. 1893), jego żona Ida Turbowicz z domu Goldin (ur. 1895), ich córka Jula; Szmuel Turbowicz (ur. 1882), jego żona Hinda Turbowicz z domu Rozenblum (ur. 1896), ich córki Dasza i Jela Turbowicz (obie ur. 1925, bliźniaczki?); urodzona w Klecku Jinda Saczyle z domu Turbowicz (ur. 1912), żona Dowa.
Kleck
Rodzinne miasto Eliasza Turbowicza – Kleck, obecnie w granicach Białorusi, należał do najstarszych ośrodków żydowskich w Wielkim Księstwie. Już w 1529 r. nałożono podatki na tutejszy kahał. W XVIII w. powstała synagoga, którą opisał nawet nie zajmujący się zanadto judaikami Słownik geograficzny Królestwa Polskiego: „Wspomnieć równie wypada o synagodze żydowskiej, z muru w przeszłym stuleciu przez Radziwiłłów wzniesionej i wewnątrz rzeźbami z drzewa upiększonej. Na frontonie tej budowli istnieją jeszcze resztki opadłych herbów Radziwiłłowskich, ale za to wdzięczności Żydów kleckich, jak się przekonano, czas tak łatwo nie zatarł…”. W 1897 r., zatem niemal w chwili narodzin Eliasza, wśród 4684 mieszkańców Klecka było aż 3415 Żydów. Głównym źródłem dochodów był handel. Rynek (dzisiejszy pl. Majakowskiego) zajmował ponad 2 tys. m kw., na których wznosiły się liczne stragany. W każdy poniedziałek, w dzień targowy, zjeżdżali mieszkańcy okolicznych wsi. W zamian za płody rolne otrzymywali inne, niezbędne produkty. Kleccy Żydzi utrzymywali się także z produkcji oleju, młynarstwa i przerobu wełny. Istniała dzielnica żydowska, w której znajdowały się m. in. synagogi i mykwa. Był to ważny, duży ośrodek żydowski na Kresach. Ze środowiskiem kleckim związany był m.in. założyciel ruchu Mizrachi, rabin Meir Berlin, patron jerozolimskiego uniwersytetu Bar-Ilan.
W okresie międzywojennym liczebność Żydów w Klecku jeszcze wzrosła – do 4190 w 1921 roku. Wraz z przeprowadzeniem granicy ryskiej przeniosła się tutaj jesziwa Ec Chaim, pierwotnie funkcjonująca w Słucku, który po traktacie ryskim przypadł Sowietom. Działała szkoła podstawowa z wykładowym językiem hebrajskim. Wśród członków rady miejskiej, w której Żydzi zawsze mieli kilkunastu przedstawicieli, był robotnik Wolf Turbowicz – zapewne krewny Mariana Turskiego. Z kolei Welwel Zeew Turbowicz. Zagłada Żydów kleckich przez Niemców nastąpiła pomiędzy 30 października 1941 r. a 21 lipca 1942 roku. Nie obyło się bez oporu; wybuchło tu jedno z kilkunastu powstań na okupowanych ziemiach polskich.
Można przypuszczać, że wśród łącznie 5 tys. ofiar Zagłady w Klecku było wielu Turbowiczów. Swoje karty w zasobach Yad Vashem mają m.in.: Mariasze Turbowicz, Faja Turbowicz, a także Wolf Turbowicz, może tożsamy z byłym członkiem rady miejskiej. Najwięcej wiemy o także zamordowanym w Zagładzie, wspomnianym wyżej Welwelu Zeewie Turbowiczu (ur. 1904). W 1915 r. wraz z rodziną znalazł się z kolumnach rosyjskiego „bieżenstwa”; fala uchodźcza zaniosła go aż do ukraińskiego Jekaterynosławia (dziś Dniepr). Tam Welwel kształcił się na księgowego, a do Klecka powrócił już jako dorosły człowiek, z żoną i trójką dzieci. W okresie okupacji sowieckiej był kierownikiem działu księgowego, może w tutejszej administracji. Został zamordowany przez Niemców wraz z żoną (Pua Turbowicz z domu Rechlin, ur. 1904) i dziećmi (jeden z synów nosił imię Manes). Rozstrzelano ich nad wykopaną jamą, a Welwel, pochodzący z rodziny o przekonaniach syjonistycznych, miał przed śmiercią powtarzać „Erec Israel” i „Syjon”. Zachowały się jego listy z okresu Zagłady.
Matka – Estera Worobiejczyk
Matka Mariana Turskiego, Estera Rachela z domu Worobejczyk, urodziła się 10 października 1901 r. w Porzeczu, jako córka Samuela Worobejczyka i Rebeki z domu Joz. To właśnie jej pochodzenie sprawiło, że nasz bohater przyszedł na świat nad Niemnem, a nie w Łodzi, gdzie faktycznie mieszkali jego rodzice.
Dziadek Mariana Turskiego, Samuel (Szmuel) Worobiejczyk, od 1921 r. posiadał sklep w Porzeczu, specjalizujący się w sprzedaży towarów manufakturowych bawełnianych. Sklep mieścił się przy ul. Jeziorskiej 2. Ulica ta, należąca do najważniejszych w miejscowości, istnieje do dzisiaj pod przedwojenną nazwą – brzmienie rosyjskie Ozierskaja. Posesja nr 2 znajduje się w jednym z najważniejszych punktów miasteczka – praktycznie naprzeciwko dworca kolejowego. Wskazaliśmy już to miejsce, jako adres, pod który udała się matka Mariana Tuskiego przed rozwiązaniem, a także jego potencjalne miejsce urodzenia, ukryte pod nazwą „Druskieniki”, odnoszącą się jednak do pobliskiej stacji kolejowej, a nie znanego uzdrowiska.
Rachela Worobejczyk miała siostrę – Chaję. Jej mąż, a wuj Mariana Turskiego, Hirsz Kamieniecki, prowadził od 1917 r. w Porzeczu aptekę, mieszczącą się przy ul. Druskienickiej 2. Chaja i Hirsz doczekali się czworga dzieci. Bluma (ur. 1917), Nechama (ur. 1919) i Jehudit (ur. 1931) zginęły w Zagładzie w 1943 roku; przeżyła tylko Nojma (ur. w 1927 albo 1928 r.). Historycznej ulicy Druskienickiej można domyślać się w odcinku obecnej drogi P41, wiodącym z centrum Porzecza do granicy litewskiej.
We wspomnieniach Mariana Turskiego rodzina Jozów, z której po kądzieli wywodziła się matka, wiąże się z warszawskim pasażem Simonsa, stojącym do czasów wojny na rogu Nalewek i Długiej. Głównym inwestorem i właścicielem tego obiektu był przemysłowiec Albert Simons (1855–1910), Niemiec rodem z Soest w Westfalii, od 1884 r. w Warszawie, gdzie dorobił się na produkcji galanterii metalowej i kamieni szlifierskich. Rodzina Jozów należała zapewne do licznych w międzywojniu użytkowników pasażu, posiadających w nim sklepy, biura, warsztaty, składy itp. Może była to duża warszawska firma Pinkusa Joza, zarejestrowana w latach 20. XX w. przy ul. Gęsiej 3, zajmująca się handlem tkaninami, także sprowadzanymi z Łodzi (istniała łódzka filia firmy Joza przy ul. Piotrkowskiej 24). Tym niemniej, rodzina Jozów pochodziła z Grodna. Mieszkał tam brat matki Mariana Turskiego. Sądząc z rozrzutu statystycznego nazwisk, pierwotnie Jozowie mogli wywodzić się z Wołynia (Równe, Sarny, Rokitno, Korzec, Berezno).
W archiwach Yad Vashem pojawia się kilkunastu Worobiejczyków z Porzecza. Są to przede wszystkim dwie rodziny, prawdopodobnie spokrewnione ze sobą; być może są to nawet bracia matki. Pierwszą rodzinę tworzyli kupiec Berl Worobiejczyk, syn Samuela i Rebeki, urodzony w Jeziorach, z żoną Chaną oraz dziećmi: Chaimem (ur. 1920), Esterą (ur. 1922), Batią. Był także drugi kupiec, Juda Worobiejczyk, ożeniony z Belą z domu Bojarską. Do niego to formalnie należał wspomniany duży sklep w Porzeczu, znajdujący się przy ul. Jeziorskiej 2.
Związki z Jeziorami naprowadzają w archiwum Yad Vashem na trop kolejnych Worobiejczyków, zamieszkałych przed Zagładą, co ciekawe – w Druskienikach (albo wokół „Druskienik-stacji”, zatem w Porzeczu). Było to rodzeństwo, dzieci Mordechaja i Fajgi: Sara (ur. 1918), Jochewet (ur. 1920), Józef (ur. 1926). Drugą rodzinę tworzyli Dow Worobiejczyk (ur. 1902), syn Henocha i Lei, z żoną Chaną z domu Uszyszkin (ur. 1902) oraz dziećmi Rywką Sarą (ur. 1924) i Chaimem Szlomo (ur. 1924, bliźniakiem Rywki?). We wspomnianym archiwum można też obejrzeć fotografię Fridy Smirin z domu Worobiejczyk, także rodem z Porzecza. Wszyscy wymienieni zginęli w Zagładzie.
Rachela Worobiejczyk podobno studiowała matematykę w Charkowie (ok. 1918?), ale na początku lat 20. powróciła do Polski i osiadła w Łodzi, gdzie poznała Eliasza Turbowicza. Po 1945 r. przybrała nazwisko Helena Turska. W 1947 r. mieszkała w Wałbrzychu, gdzie pełniła m.in. rolę sekretarki Żydowskiej Komisji Historycznej. Wyszła po raz drugi za mąż, za Leona Traua. Zmarła 25 marca 1988 r. w Warszawie.
Rabini Turbowiczowie
Przodkowie ojca, Turbowiczowie z Klecka, cieszyli się opinią zasłużonej rodziny rabinackiej. Znaczyło to bardzo wiele, bowiem autorytet kleckich rabinów sięgał bardzo daleko, nawet poza granice Wielkiego Księstwa Litewskiego. Tworzono niegdyś całe ich poczty, które rozpoczynał zazwyczaj Michał Eisenstadt, sprawujący posługę w latach 1703–1720, autor dzieła religijnego Katnos Or. Rodzina Eisenstadtów pełniła także obowiązki rabinów w dwóch innych ważnych ośrodkach w tym regionie – Nieświeżu i Mirze. Rabinat w Klecku obejmowali po sobie kolejni jej czterej członkowie: Mosze Eistenstadt, Michał Eisenstadt (II), Mosze Jakow Eisenstadt. W szeregu rabinów kleckich pojawia się też co najmniej dwóch Turbowiczów, być może spowinowaconych z Eisenstadtami
Rabin Zeew Wolf Turbowicz urodził się ok. 1840 r. w okolicach Nieświeża, być może w Wojniłowiczach. Uczył się w jesziwie w Mińsku, a potem pozostał w niej jako nauczyciel, obejmując nawet funkcję kierownika. W 1865/1866 r. został rabinem w Świsłoczy. Kolejną posadę, w Klecku, objął po Elijachu Feinsteinie, w atmosferze konfliktu z innym rabinem Eliezerem Straszunem; ostatecznie Turbowicz odszedł, a Straszun pozostał. Zeew Wolf Turbowicz był później jeszcze rabinem w Wołpie koło Grodna (słynnej ze wspaniałej synagogi, sfotografowanej przez Szymona Zajczyka), a ostatecznie w 1883/1884 r. osiadł w Krożach na Żmudzi, gdzie zmarł. Cieszył się sławą wybitnego talmudysty, był autorem kilku opublikowanych dzieł religijnych, m.in. Rosz Pina (Wilno 1878/1879); Korona Zeewa (Warszawa 1889/1890); Chwała Zeewa (Warszawa 1896/1897); Miszna Zeewa (1903/1904). Miał też dwóch synów: Jakuba (zm. w Anglii w 1933/1934 r.) oraz Cwiego (zm. 1940/1941). Innym przedstawicielem rabinackiej rodziny Turbowiczów był Michał Turbowicz, który stał na czele jesziwy w Klecku.
Oskarżenie o mord rytualny
W dziejach rozgałęzionej rodziny Turbowiczów znalazło się także oskarżenie o mord rytualny, które znamy dzięki artykułowi opublikowanemu przez petersburski „Ha-Melic” z 24.02.1893 roku. Wedle autora tekstu, I. Goldberga, opisane zdarzenia miały rozegrać się 70 lat wcześniej, zatem ok. 1820 roku. Rzecz działa się zapewne w Klecku lub jego okolicach, czego dowodzi wzmianka o Nieświeżu. Zamieszkiwali tam dwaj bracia Turbowiczowie (w tekście używana jest forma „Trubowicz”), Jehoszua i Szepsel. Jehoszua był karczmarzem, a Szepsel handlował z Moskwą, czemu zawdzięczał swój przydomek Moskower. Bracia wychowywali młodego krewniaka, sierotę Józefa Turbowicza. Oddali go na studia religijne, prowadzone pod kierunkiem rabina Chaniny Sagana. Wykładowca był okrutnikiem. Pewnego dnia, gdy uznał, że Józef śmieje się z niego, brutalnie go pobił, po czym powrócił do studiowania Gemary, zachlapanej krwią ofiary. Zrażony tym postępkiem Józef nie tylko wkrótce uciekł do innego miasta, ale też zerwał ze środowiskiem żydowskim, a nawet przyjął chrzest. Nie zapomniał jednak o zemście. Powiadomił władze, że w jego rodzinnym mieście Żydzi używali krwi chrześcijan do produkcji macy. Wskazał na Szepsela, który miał podróżować do Moskwy po chrześcijańskich chłopców. Po spuszczeniu z nich krwi, Żydzi mieli obradować, czy zarżnąć ofiary i skropić nimi traktat Pesachim (wchodzi w skład Talmudu). Dowód miały stanowić kości pod karczmą Turbowicza, o której Józef wiedział, że sąsiaduje z cmentarzem żydowskim i jakimś dawnym pochówkiem chrześcijańskim. Przybyła do karczmy w ślad za oskarżeniem policja odkryła nie tylko ludzkie szczątki pod podłogą, ale także zakrwawioną Gemarę. Turbowiczowie zostali uwięzieni w Nieświeżu. Jednakże podczas dochodzenia sytuacja uległa zmianie. W trakcie konfrontacji w obronie oskarżonych wystąpiła stara chrześcijanka, pracująca w karczmie. Wiedziała ona o pobiciu Józefa, potwierdziła także, że to jego krew znajdowała się na Gemarze. To samo powtórzył zresztą wkrótce specjalnie sprowadzony sprawca pobicia – rabin Chanina Sagan. Inni świadkowie zeznali, że Szepsel Turbowicz nigdy nie przywiózł z Moskwy żadnego chrześcijanina. Postępowanie zakończyło się uniewinnieniem Turbowiczów, za wyjątkiem Józefa, który miał ponieść karę za swoje fałszywe oskarżenia.
Archiwalia
-
Archiwum Państwowe w Łodzi, Akta Miasta Łodzi, sygn. 25154 [Spis Ludności Łodzi] Trzęsała – Turek 1916–1921.
-
Archiwum Państwowe w Łodzi, Akta Miasta Łodzi, sygn. 26914 Dokumenty do rejestru mieszkańców m. Łodzi, litera T, Komisariat IV, nr 1–7000.
-
Archiwum Państwowe w Łodzi, Akta Miasta Łodzi, sygn. 26921 Dokumenty do rejestru mieszkańców m. Łodzi, litera T, Komisariat VII, nr 6001–16000.
-
Archiwum Państwowe w Łodzi, Akta Miasta Łodzi, sygn. 126730 Sprzedaż drzewa opałowego oraz budowlanego przy ul. Węglowej 8, właściciel Eljasz Turbowicz.
-
Archiwum Państwowe w Łodzi, Przełożony Starszeństwa Żydów w Getcie Łódzkim, sygn. 1039 Książka meldunkowa domów.
-
Archiwum Państwowe w Łodzi, Przełożony Starszeństwa Żydów w Getcie Łódzkim, sygn. 1695 Wykaz dzieci szkoły nr 25 na Marysinie.
-
Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego, Archiwum American Joint Distribution Committee w Polsce 1945–1949, Wydział Pomocy Indywidualnej. Akta personalne. Korespondencja dotycząca pomocy dla osób prywatnych, sygn. 210/1214/665.
-
Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego, Centralny Komitet Żydów w Polsce. Wydział Ewidencji i Statystyki, sygn. 303/V/425/T 6013/267823.
-
Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego, Centralny Komitet Żydów w Polsce. Wydział Ewidencji i Statystyki. sygn. 303/V/425/T 6015/267828.
-
Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego, Zbiór materiałów do dziejów ludności żydowskiej w Łodzi. 1939–1944. Przełożony Starszeństwa Żydów w Łodzi (Der Älteste der Juden in Litzmannstadt). [Wydział Szkony (Schulabteilung)]. Kartoteka uczniów szkół getta, sygn. 205/323/T 41/2031.
-
Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego, Zbiór materiałów do dziejów ludności żydowskiej w Łodzi. 1939-1944. Przełożony Starszeństwa Żydów w Łodzi (Der Älteste der Juden in Litzmannstadt). [Wydział Szkolny (Schulabteilung)]. Kartoteka uczniów szkół getta, sygn. 205/323/T 42/2032.
-
Arolsen Archives, 1.1.42 Theresienstadt Ghetto, Documents with names from TUCH, HELENE.
-
Arolsen Archives, 1.1.5 Buchenwald Concentration Camp, Personal file of BALSAM, MAKS, born on 26-Jun-1926.
-
Dubnow Institute Library, Papers of Simon Dubnow (1860-1941), [Babovnya pogrom [IV.23] (Box 101, Folder 976) RG 87.
-
Register of Jewish Survivors I, Jerusalem: Jewish Agency for Palestine, Search Bureau for Missing Relatives, 1945, USHMM Library call number D804.195.R455 1945.
- Rossijskij Gosudarstwiennyj Wojenno-istoriczieskiej archiw, Fond № 16196, opis № 1, Dieło Spis potier’ sołdat 125 piechotnowo Kurskowo połka. Dokumient № 4411, Spisok woinskich czinow 125 piechotnowo Kurskowo połka ubitych, proprawszich biez wiesti i wzjatych w plien nieprijatieliem, a także ranienych I kontużiennych ot 16 do 23 awgusta 1916 goda.
Bibliografia
- Księga Adresowa Miasta Łodzi i Województwa Łódzkiego 1937–1939, red. A. Żumański, Łódź [1937], s. 436.
- Obwieszczenia Publiczne: dodatek do Dziennika Urzędowego Ministerstwa Sprawiedliwości. R.10, nr. 29 (10 kwietnia 1926), s. 50.
- Podolska J., Historia czwarta. Drzewo nr 550. Marian Turski (Turbowicz Mosze) [w:] Ocaleni, by pamiętać, „Kronika miasta Łodzi” 2019, nr 4, ss. 37–38.
- Tzinovitz M., The Rabbis of Kletsk, [w:] Pinkas Kletsk, Tel Awiw 1959, ss. 21–27.
- Żydzi polscy w KL Auschwitz. Wykazy imienne, Warszawa 2004, s. 424.
