Jest to nowy dom modlitwy, założony przez Towarzystwo Kultury Żydowskiej Beit Warszawa, które powstało kilka lat temu z potrzeby osób dążących do kontynuacji tradycji żydowskich, które wszakże nie mogą sprostać wszystkim wymogom ortodoksji. Wiele z tych osób dopiero teraz odkrywa swoje żydowskie pochodzenie i zastanawia się nad konsekwencjami wyboru wartości związanych z judaizmem, o ile czuje potrzebę przynależności do grupy religijnej. Ponadto w Warszawie mieszka obecnie na stałe lub przez czas dłuższy wielu obywateli krajów Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych, którzy należeli bądź należą tam do synagog reformowanych, konserwatywnych lub rekonstrukcjonistycznych – ale na pewno nie do ortodoksyjnych. W Warszawie nie mieli dotychczas miejsca, gdzie nabożeństwa odpowiadałyby ich przyzwyczajeniom, przynajmniej do jakiegoś stopnia.
Założyciele Beit Warszawa deklarują, iż kontynuując dzieło Wielkiej Synagogi na Tłomackiem, której twórcy nazywali siebie „postępowymi”, chcą włączyć się w nurt światowego judaizmu reformowanego. Początki były takie, jak w przypadkach wielu innych stowarzyszeń: spotkania w coraz to innych prywatnych mieszkaniach. Od 2003 r. Beit Warszawa ma stałą siedzibę, także w prywatnym domu, ale użytkowanym tylko przez tę nową kongregację. Siedziba jest stopniowo wyposażana w konieczne przedmioty. W dniu jej otwarcia na drzwiach wejściowych przybito mezuzę. Sala modlitwy może pomieścić około stu osób; taka potrzeba zdarza się dość rzadko, na ogół bywa trzydziestu do pięćdziesięciu wiernych. Jest tu szafa, która pełni funkcję arki. Są modlitewniki w trzech językach: hebrajskim, polskim i angielskim. W nowym domu modlitwy nie ma rozdziału kobiet i mężczyzn.
Fragment książki Eleonory Bergman „Nie masz bóżnicy powszechnej. Synagogi i domy modlitwy w Warszawie od końca XVIII do początku XXI wieku” za zgodą Autorki i Wydawcy. Wszelkie prawa zastrzeżone w tym prawo do wykorzystania tekstu na innych stronach internetowych.
