Nie znamy dokładnej daty osiedlenia się Żydów w mieście. Przyjmuje się, że stało się to po 1350 r., a dokładniej po pożarze, który tego roku strawił Gorzów. Aby ulżyć pogorzelcom władca Brandenburgii, margrabia Ludwik, zwolnił miasto na pięć lat od wszelkich powinności. Przypuszczalnie wtedy Żydzi dostali zgodę na osiedlenie się w Gorzowie, a ich kapitał przyczynił się do szybszej odbudowy. Pojawienie się Żydów należy wiązać również z dokumentem z 6 czerwca 1350 r., w którym margrabia nadaje miastom Nowej Marchii prawo do przyjmowania Żydów wypędzonych z innych okolic.

Przyjmuje się, że wytyczenie dzielnicy żydowskiej nastąpiło w tym okresie. Obejmowała ona swym zasięgiem południowo-zachodnią część miasta. W przybliżeniu jej granice stanowiły dzisiejsze ulice Sikorskiego, Spichrzowa, Młyńska i Wodna. Nie wiemy, jak wyglądała i jak była zorganizowana pierwsza dzielnica żydowska, ponieważ pierwsza pisana informacja na jej temat pochodzi z 1557 r., tj. z okresu, kiedy Żydów w Gorzowie już nie było. Należy jednak sądzić, że gmina posiadała wszystkie potrzebne do normalnego funkcjonowania instytucje czyli cmentarz, synagogę oraz mykwę. Mimo, że Żydzi byli również i w innych miastach Nowej Marchii, to tylko w Gorzowie używano oficjalnej nazwy Judenviertel (niem. dzielnica żydowska) na określenie tej części miasta, w której mieszkali. Może to świadczyć o sile i znaczeniu niniejszej gminy, ale z powodu braku źródeł skazani jesteśmy tylko na dywagacje w tej sprawie.

Rok 1510 był brzemienny w skutki dla Żydów w Brandenburgii. Oskarżenie o profanację hostii doprowadziło do wygnania ich z terenów Marchii, a tym samym z Gorzowa. Chronologicznie było to pierwsze wypędzenie Żydów z miasta. Charakterystyczne było, że nawet, kiedy nie było ich już w mieście, to teren dawnego miejsca zamieszkania Żydów nadal nazywano dzielnicą żydowską. Chrześcijanie zasiedlili ten obszar i dostosowali go do swoich potrzeb. Między innymi mykwa, która znajdowała się przy murze miejskim została zamieniona na łaźnię publiczną, i jako taka wymieniana jest w źródłach w 1525 roku. Wypędzeni brandenburscy, w tym i gorzowscy, Żydzi przenieśli się do Polski, a spora ich część osiedliła się w miastach zachodniej Wielkopolski, między innymi w Skwierzynie i Międzyrzeczu.

Oficjalnie na powrót do Brandenburgii Żydzi musieli czekać aż do 21 maja 1671 r., kiedy elektor Fryderyk Wilhelm wydał edykt znoszący banicję. W praktyce Żydzi pojawili się ponownie w Gorzowie dużo wcześniej. Pierwsza wzmianka o ich obecności w mieście pochodzi z 1649 r., a najstarsze dokumenty dotyczące ponownej obecności Żydów w Gorzowie pochodzą z 1656 roku. Do końca nie wiadomo, dlaczego Żydzi byli obecni w mieście na co najmniej 22 lata przed ogłoszeniem edyktu. Przypuszczalnie przyczyniła się do tego wojna trzydziestoletnia (1618–1648) oraz okupacja Gorzowa przez Szwedów. W każdym razie z roku na rok Żydów było w mieście coraz więcej, aż Gorzów stał się trzecim co do wielkości skupiskiem Żydów w Brandenburgii po Frankfurcie nad Odrą i Berlinie.

Mimo niechęci do Żydów, ceniono ich umiejętności handlowe i organizacyjne. Dotyczy to w szczególności władców, którzy potrzebując przedsiębiorczych pomocników, wznosili się ponad religijne uprzedzenia oraz fobie i zatrudniali Żydów na dworze. Ci tak zwani Hofjuden (niem. Żydzi dworscy), funkcjonujący na specjalnych prawach, dochodzili często do znacznych majątków, a co ważniejsze, zyskiwali przychylność władców. Tak było z Izraelem Aaronem, który był nadwornym dostawcą elektora Fryderyka Wilhelma i zyskał sobie jego szczególne względy. W bliżej nieznanych okolicznościach Izrael Aaron związał się z Gorzowem, a w połowie XVII w. kupił lub zbudował w mieście przy Luisenstraße 12 duży, dwukondygnacyjny budynek zwany później Judenhaus (niem. dom żydowski). Do czasu wybudowania synagogi  w 1752 r. był on głównym centrum ponownie zawiązującej się gminy żydowskiej. Izrael Aaron dokonał jeszcze innej ważnej rzeczy. 20 lutego 1672 r. uzyskał od elektora przywilej dla „swojego” rabina Chaina, który już wtedy rezydował w Gorzowie i działał na terenie Nowej Marchii. Przywilej stwierdzał między innymi, że gorzowski rabin jest rabinem każdego i wszystkich Żydów znajdujących się na terenie całej Marchii Brandenburskiej, także przyjezdnych i oprócz niego żaden inny nie może być przyjęty, albo powołany na ten urząd. W ten sposób Gorzów, a nie Berlin, stał się na jakiś czas stolicą brandenburskiej społeczności żydowskiej, a pokonanie w walce o względy elektora austriackich Żydów, którzy wtedy przybywali do Berlina, dobrze świadczy o umiejętnościach i pozycji Izraela Aarona.

Nie dziwi zatem, że w takich warunkach gorzowska gmina dobrze się rozwijała. Już w 1690 r. w Gorzowie było 21 rodzin żydowskich, co w tamtym czasie oznaczało ok. 200 osób. Gmina nie miała jeszcze wtedy synagogi, ponieważ edykt z 1671 r. nie zezwalał na ich wznoszenie. Można było co najwyżej na drodze indywidualnych koncesji uzyskać zgodę na prywatne nabożeństwa; odbywały się one w „domu żydowskim”.

W 1752 r. zbudowano nową synagogę. Zlokalizowano ją w centrum średniowiecznej dzielnicy żydowskiej, być może na miejscu starej bożnicy. Nie znamy jej wyglądu. Przypuszczalnie była niczym nie wyróżniającym się budynkiem o konstrukcji szachulcowej, charakterystycznej dla tego obszaru. Gmina posiadała również cmentarz wzmiankowany po raz pierwszy w 1723 r., położony na południowy zachód od centrum miasta przy drodze do Kostrzyna.

Powoli, acz wyraźnie wzrastało znaczenie gospodarcze i społeczne gorzowskich Żydów. Jego etapy wyznaczały kolejne państwowe regulacje prawne, które ostatecznie w 1869 r. dały Żydom pełnię praw i zrównały ich z chrześcijańskimi współobywatelami. Od drugiej połowy XIX w. zauważało się coraz częściej konwersje na protestantyzm. Dokonywali jej przedstawiciele znanych żydowskich rodzin. Konwersje zdarzały się nawet w rodzinach rabinackich, jak to było w przypadku rodziny rabina Klemperera. Jego słynny syn, Victor, ochrzcił się w 1906 r. i był żonaty z nie-Żydówką. W swoim curriculum vitae Victor Klemperer opisał również atmosferę Gorzowa z połowy XIX w., z której wyraźnie przebija atmosfera pokojowego współistnienia. Żydzi gorzowscy nie tyle czuli się obywatelami pruskimi, czy niemieckimi, ile Prusakami, czy Niemcami żydowskiego pochodzenia i byli dumni z tego powodu.

Zanim konwersje i wyjazdy do dużych miast na zachód, głównie do Berlina, zmieniły charakter gorzowskiej gminy, to ta najliczniejsza w Nowej Marchii społeczność żydowska zbudowała jeszcze nową synagogę w 1854 r. Miała ambicje zatrudniania znanych i dobrze wykształconych rabinów. Bycie rabinem w Gorzowie było w powszechnym odczuciu szczególnym zaszczytem. W roku poświęcenia nowej synagogi urząd ten powierzono dr Schwabacherowi ze Skwierzyny. W walce o ów urząd pokonał on tak renomowanych kandydatów, jak rabin dr Joseph Klein ze Słupska, rabin dr Samuel Apolant z Poczdamu, czy dr Moritz Kirchstein z Berlina. Po wyjeździe Schwabachera do Lwowa i dalej Odessy, gdzie założył pierwszą gminę reformowaną w Rosji, gorzowski urząd rabina piastował dr Markus Jastrow, a następnie dr Heinrich Reichmann i dr Wilhelm Klemperer. Klemperer był rabinem przez 21 lat, do 1885 roku. Rok później urząd rabina przejął dr Benhard Elsaß, który piastował go aż przez 42 lata. Po nim byli jeszcze Heinrich Guttman i ostatni – Fritz Plotke w latach 1934–1936. Przy synagodze działała również szkoła wyznaniowa, założona w 1866 r. z inicjatywy Związku Talmudu-Tory (niem. Talmud-Tora Verein). Zachował się regulamin szkoły z 1867 roku.

Społeczność gorzowskich Żydów należała raczej do zamożnych. Wiele rodzin współtworzyło elitę gospodarczą i kulturalną miasta. Do najbardziej znaczących należały rodziny noszące nazwiska: Boas, Cohn, Groddeck, Herrmann, Heymann, Lemke, Mannheim, Obersitzko, Pieck, Reichmann, Scheibe, Schönflies i Weil.

Dobre stosunki niemiecko-żydowskie zaczęły się psuć w Gorzowie tak, jak i gdzie indziej, po pierwszej wojnie światowej. Mimo niespotykanego w innych krajach europejskich stopnia asymilacji, nowoczesny antysemityzm i dawne upiory antyjudaizmu znalazły sobie w klęsce Niemiec nową pożywkę. Rozum ustąpił prymitywnym emocjom i jak chciał Hitler znowu „Żydzi stali się naszym nieszczęściem”. Duże rozruchy biedoty miejskiej, które miały miejsce 25–26 czerwca 1919 r., spowodowane były co prawda drożyzną artykułów żywnościowych, ale w ich trakcie tłum splądrował głównie żydowskie magazyny i sklepy. Krótka poprawa sytuacji gospodarczej w latach dwudziestych XX w. skończyła się z początkiem wielkiego kryzysu w 1929 roku. W 1932 r. 6 milionów Niemców było bezrobotnych. W tym samym czasie w Gorzowie ok. 4,5 tysiąca dorosłych mieszkańców, czyli co czwarty obywatel, było bez pracy. Oni też byli najbardziej podatni na coraz bardziej agresywną propagandę antysemicką. W kwietniu 1932 r. gorzowscy członkowie Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników (NSDAP) atakowali żydowskich przewoźników i obwiniali ich o upadek żeglugi rzecznej. Miało to być spowodowane między innymi faktem zatrudniania na niemieckich barkach Żydów z Polski. Według gorzowskiej NSDAP 99% transportu rzecznego było w rękach Żydów, którzy prowadzili „zdradziecką grę”. Naziści stali również za zamachem bombowym na kupca Alfreda Mannheima w sierpniu 1932 roku. Atakowano również piórem, między innymi na łamach lokalnego tygodnika „Landsberger Trommel”, a także „General Anzeiger”.

W 1932 r. gmina synagogalna w Gorzowie obejmowała ok. 600 Żydów (1,3%); płatników składki było 103. Była to jedna z większych gmin w zachodniej Brandenburgii. Na czele gminy stał zarząd z dr Martinem Meyerem i skarbnikiem Erich Cohnem (zam. Hohenzollernstraße). Zgromadzeniu gminy przewodził S. Adler (zam. Bergstraße 26). Rabinem Gorzowa był w tym okresie dr Heinrich Gutmann, kantorem — Karl Stern (zam. Judenstraße). W 1930 r. budżet gminy wynosił 34 156 RM, a w 1931 r. – 28 810 RM. Należała do niej m.in. synagoga przy Judenstraße 1, cmentarz, rzeźnia rytualna, biblioteka, Żydowski Dom Starców dla Prowincji Brandenburgii i Marchii Granicznej (niem. Jüdisches Altersheim für die Provinzen Brandenburg und Grenzmark). Nauczanie religii obejmowało 31 dzieci.

W styczniu 1933 r. przywódcy Sturmabteilung (SA) – Rudi Arndt i Schutzstaffel (SS) – Erich von dem Bach-Zalewski zaatakowali w Gorzowie w czasie tzw. „Niemieckiego Dnia” prasę żydowską, obwiniając ją o szerzenie komunizmu i wszelkie zło. Dodatkowo von dem Bach-Zalewski wystąpił ostro przeciwko „zdrajcom z roku 1918”, domagając się ich całkowitego wytrzebienia. Zanim do tego doszło, 1 kwietnia 1933 r. rozpoczął się bojkot sklepów, biur i gabinetów żydowskich. Specjalne grupy wywieszały plakaty z hasłami antyżydowskimi, wystawiano również posterunki SS i SA przed obiektami należącymi do Żydów. Wprowadzenie „paragrafu aryjskiego” (7 kwietnia 1933 r.) tak, jak i gdzie indziej doprowadziło do wyrzucenia z pracy urzędników pochodzenia żydowskiego. Działania te doprowadziły do wycofania się Żydów z życia publicznego i zamknięcia się w ramach działających jeszcze żydowskich instytucji. Obok gminy żydowskiej, która 30 marca 1938 r. została przemianowana na Stowarzyszenie Wyznaniowe, działały jeszcze inne organizacje, między innymi Związek Rzeszy Żydowskich Żołnierzy Frontowych i wspomniany dom starców dla Żydów. Oprócz oczywistej funkcji dom starców pełnił również rolę punktu kontaktowego i kulturalnego. Działająca w Gorzowie młodzieżowa grupa syjonistyczna He-Chaluc dawała w nim swoje przedstawienia. Aby ukrócić ów proceder, miasto odkupiło obiekt od gminy po zaniżonej cenie 80 tys. marek (RM) zamiast 360 tys. RM, po czym przeznaczyło go na dom dla nieuleczalnie chorych. 54 żydowskich pensjonariuszy odesłano do Berlina.

W wyniku presji nazistów już w 1933 r. rozpoczął się proces przejmowania majątku żydowskiego. Budynek sklepu meblowego założonej w 1864 r. firmy Lewinson & Söhne przekazano do dyspozycji plebanii ewangelickiej. Przejęto też między innymi sklepy pani Bergmann i Juliusa Heymanna. W 1938 r. przejęto ostatnie duże żydowskie firmy w mieście: założoną w 1862 r. firmę tekstylną Louisa Cohna oraz dużą fabrykę butów „Salamander” braci Lemke. Firma produkowała dziennie 1,5 tys. par butów wysokiej klasy. Zatrudniała ponad 450 pracowników i miała około 3 milionów marek obrotu. Właściciele Gerard i Horst Lemke przeżyli wojnę. Po zwolnieniu z aresztu wyjechali z Niemiec i przedostali się do Stanów Zjednoczonych.

Jak już wspomniano wyżej, stosunki pomiędzy chrześcijanami a Żydami układały się poprawnie. Wspominał o tym biskup kościoła ewangelickiego Kurt Scharf, od 1976 r. biskup kościoła ewangelickiego Berlin-Brandenburg. Z wyjątkiem zdeklarowanych członków NSDAP nie było wobec Żydów wrogich wystąpień. Być może dlatego do akcji podpalenia synagogi w czasie Nocy Kryształowej (z 9 na 10 listopada 1938 r.) użyto zorganizowanych oddziałów SA.

Literacki opis tych wydarzeń można znaleźć w książce pod tytułem Wzorce dzieciństwa, wydanej również w Polsce. Autorką jest Christa Wolf urodzona w Gorzowie w 1929 roku. W tej, mającej cechy autobiograficzne, powieści, w której ukrywa się pod postacią Nelly tak opisuje owe wydarzenia: „9 listopada 1938, jak się zdaje, nie było zimno. Blade słońce padało na kocie łby bruku, w którego szparach rosła trawa. Gdzie kończył się bruk, zaczynały się małe krzywe domy. Nelly wiedziała, że mały plac, otoczony tymi domami, bardzo by się jej podobał, gdyby pośrodku nie stała ruina. Dymiła jeszcze. (…) Ku wielkiemu zdumieniu i przerażeniu Nelly z drzwi wypalonej synagogi wyszli ludzie. A więc dolne pomieszczenie, w którym Żydzi, jak to jest przyjęte w innych świątyniach, mieli zapewne coś w rodzaju ołtarza, mogło nie być całkowicie wypalone czy zasypane i zburzone przez walące się mury. A więc w razie czego można jeszcze wejść w dymiące ruiny – wszystko było dla Nelly zupełnie nowe. Gdyby nie było tych ludzi – obraz wewnętrzny, którego autentyczność jest niezaprzeczalny – nie mogłabyś twierdzić z tą pewnością, że Nelly, dziecko z fantazją, była tamtego popołudnia pod synagogą. Ale takich postaci, które szybko, ale nie na łeb, na szyję, przebiegły dwadzieścia kroków od drzwi synagogi do położonego dokładnie naprzeciwko małego domu z pruskiego muru – czterech lub pięciu mężczyzn z długimi brodami, w czarnych czapkach na głowie i w czarnych, długich płaszczach – takich ludzi Nelly jeszcze nigdy nie widziała ani na obrazku, ani w rzeczywistości. Nie wiedziała też, co to jest rabin. Słońce znalazło coś dla siebie. Padło na sprzęty, jakie owi mężczyźni nieśli w rękach („ratowali”, pomyślała mimo woli Nelly). Musiał być pomiędzy nimi jakby kielich – czy to możliwe? Ze złota! Żydzi, w pamięci Nelly beznodzy z powodu długich chałatów, z narażeniem życia weszli do zniszczonej synagogi i wynieśli swoje święte skarby. Żydzi, starzy mężczyźni z siwymi brodami, mieszkali w małych nędznych domkach przy placu wokół synagogi. Ich żony i dzieci siedziały być może za maleńkimi oknami i płakały”[1.1].

W tekście występuje data 9 listopada 1938, ale chodzi o 10 listopada. Wypalona synagoga została sprzedana w grudniu 1938 r. firmie Moritz. W tym stanie przetrwała okres wojny. Istniała co najmniej do połowy 1946 roku.

Spis ludności przeprowadzony jeszcze w maju 1939 r. przez Niemców wykazał, że w Gorzowie mieszkało wówczas jeszcze 97 Żydów. Zdecydowana większość z nich nie przeżyła wojny. Przyjmuje się, że ostatni gorzowscy Żydzi zostali wywiezieni z miasta w 1942 roku. W ten sposób Gorzów po raz drugi stał się judenrein („wolny od Żydów”).

Dzieje polskich Żydów, którzy zamieszkali w Gorzowie po drugiej wojnie światowej, są bardzo słabo znane. Według sprawozdania dotyczącego rozlokowania ludności żydowskiej na terenie województwa zielonogórskiego w 1962 r. w Gorzowie miało mieszkać 40 osób[1.2]. Podobny dokument z 1967 r. mówi już o 70 osobach pochodzenia żydowskiego[1.3].

Podobnie jak i gdzie indziej marzec 1968 r. w Gorzowie miał również aspekty antysemickie. Największe wiece zorganizowano w „Stilonie” i w Zakładach Mechanicznych. Wzięło w nich udział ok. 1,5 tys. osób. Na transparentach pojawiły się następujące hasła: „Poplecznicy Izraela – do Izraela”, „Precz z warcholstwem syjonistów w Polsce”, „Oczyścić partię z Syjonistów”. Ze względu na pochodzenie pracę miał stracić ówczesny dyrektor „Stilonu” Welter.

Brakuje informacji na temat Żydów w Gorzowie po 1968 r., choć można przyjąć, że pod wpływem marcowej nagonki wielu z nich wyjechało z miasta. Dziś w Gorzowie mieszka tylko kilka osób pochodzenia żydowskiego.

Bibliografia
  • Engelien A., Geschichte der Stadt Landsberg an der Warthe, Landsberg a. d. W. 1857.
  • Führer durch die jüdische Gemeindeverwaltung und Wohlfahrtspflege in Deutschland: 1932–1933, Berlin 1933, s. 64.
  • Hasse U., Die industrielle Entwicklung, [w:] Landsberg an der Warthe 1527 –1945 – 1980, t. 3, Bielefeld 1980.
  • Janicka S., Judaica w zasobach Archiwum Państwowego w Gorzowie Wielkopolskim, [w:] Żydzi na Środkowym Nadodrzu, red. M. Wojecki, cz. 1, Zielona Góra 1996.
  • Sygnecki J., Żydzi w Gorzowie w latach 1933–45, „Lamus” 2007, nr 16.
  • Zwolińska G., W marcowym gąszczu, „Gazeta Lubuska” z 07–08.03.1998, s. 5.
  • Zysnarski J., Encyklopedia Gorzowa, Gorzów Wlkp. 2007.
Drukuj
Przypisy
  • [1.1] Wolf C., Wzorce dzieciństwa, Warszawa 1981, ss. 199–201.
  • [1.2] Archiwum Państwowe w Zielonej Górze, Komitet Centralny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, sygn. 528.
  • [1.3] Archiwum Państwowe w Zielonej Górze, Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej, sygn. 653.