W Częstochowie przy ul. Olsztyńskiej znajduje się tablica upamiętniająca wydarzenia tzw. „krwawego poniedziałku” 04.09.1939 roku. Została ona ufundowana przez pracowników Częstochowskich Zakładów Przemysłu Wełnianego im. Marii Koszutskiej. Pierwotnie płyta była umieszczona na betonowej podstawie na trawniku szkolnym. Później wmurowano ją w ścianę budynku szkoły po prawej stronie od wejścia. Została wykonana z jasnego marmuru. Umieszczono na niej następujący napis: „W tej okolicy dnia 4.IX.1939 r. hitlerowcy rozstrzelali 1140 Polaków”.
Niemcy zajęli Częstochowę 3 września 1939 r. i już następnego dnia pod fałszywym zarzutem, jakoby Żydzi ostrzelali niemieckich żołnierzy, rozpoczął pogrom, który trwał 3 dni. Ogółem w kilku miejscach miasta rozstrzelano ok. 990 Polaków i 150 Żydów. Pierwszą ofiarą był Naftali Tenenbojm, właściciel fabryki guzików mieszczącej się przy ul. Piłsudskiego 7, drugą – Luzer Prafart, zaś trzecią – Katz, znany częstochowski stolarz. Masowe egzekucje były połączone z licznymi przypadkami pobić, gwałtów i rabunku żydowskiego mienia. Część Żydów była wykorzystywana do pracy przymusowej[1.1].
Egzekucje miały miejsce między innymi: na placu przed ratuszem oraz na jego dziedzińcu wewnętrznym, na tyłach budynku Wydziału Technicznego Zarządu Miejskiego, na Nowym Rynku (obecnie Plac Daszyńskiego), w kościele św. Zygmunta, na ulicy Strażackiej pod fabryką Brassa, na placu przed katedrą i w samej katedrze. Aptekarz Jan Zagórski wspominał:
„Wojska hitlerowskie po wejściu do Częstochowy rozpoczęły (...) aresztowania, przede wszystkim mężczyzn. Było sporo ofiar: strzelano, podpalono kilka domów w różnych częściach miasta. Mężczyzn wyciągano z mieszkań i spędzano na punkty zborne, głównie na ul. Mirowską, przy kościele św. Zygmunta. Stamtąd po zrewidowaniu popędzono wszystkich na Zawodzie do więzienia, które jednak tak już było przepełnione, że nie mogło przyjąć ani jednego człowieka. Popędzono nas z powrotem inną drogą między płonącymi budynkami na plac katedralny, który przedtem zdążono otoczyć wojskiem z karabinami maszynowymi. Staliśmy kilkanaście minut, nim przyszedł zawezwany przez Niemców ks. Wróblewski i otworzył katedrę. Czekałem na ten moment z niecierpliwością, bo czułem, że w tej sytuacji wojsko może otworzyć ogień. l tak się w ostatniej chwili stało. Ja zdążyłem wejść do kościoła, gdy zaterkotał karabin maszynowy. Ile osób zostało zabitych lub rannych, nie wiem, widziałem jedynie, że tuż za mną otrzymało postrzały dwu mężczyzn, w tym pracownik apteki na Starym Rynku”[1.2].
Do katedry trafił również sekretarz Sądu Grodzkiego w Częstochowie, Zygmunt Krupski i tak wspominał:
„Zaprowadzili nas na plac przed katedrę. Wezwali ks. prałata Wróblewskiego i polecili mu, krzycząc, by katedrę otworzył. Ksiądz wzbraniał się, lecz pod groźbą Niemców wreszcie ją otworzył. Ja byłem w czołówce i jako jeden z pierwszych wszedłem do Katedry, lecz zaraz po wejściu słyszałem strzały na placu i tłum począł pchać się do wnętrza. Od wbiegających ludzi dowiedziałem się, że Niemcy strzelają do ludzi. Po umieszczeniu nas w Katedrze, Niemcy w ciągu nocy kilka razy wchodzili i bez powodu strzelali z krótkiej broni. Zauważyłem kilkunastu zabitych i rannych”[1.3].
Więźniów zamknięto także we wspomnianym kościele św. Zygmunta, gdzie znalazł się historyk Franciszek Gollenhoffer, profesor gimnazjum Traugutta. Profesor następująco wspomniał ówczesne wydarzenia:
„Zostałem pojmany przez SS-manów na ulicy i zaprowadzony na plac Daszyńskiego. Zastałem tam już wielu ludzi leżących na ziemi. Niemcy pilnowali nas dookoła. U wylotu placu był wykopany duży rów przeciwlotniczy i Niemcy kazali Żydom przeskakiwać go. Męczyli ich przy tym i maltretowali, poznałem między innymi Neufelda, właściciela składu aptecznego. Słyszałem potem, że dwóch z nich z powodu tych szykan zmarło na anewryzm serca. Przez jezdnię przejeżdżały niemieckie dywizje pancerne w stronę Warszawy, a myśmy tak leżeli przerażeni, trzymając wedle rozkazu ręce na karku. Następnie wpędzono nas do kościoła św. Zygmunta. Było już tam kilka kobiet z dziećmi. Niemcy ustawili karabiny maszynowe i zaczęli strzelać ponad naszymi głowami. Wszyscy obecni rzucili się momentalnie na posadzkę w przekonaniu, że nas wszystkich pozabijają. Ja położyłem się na ławce, szukając jakiejś osłony, pode mną wśliznął się jakiś żydowski chłopczyk i trząsł się ze strachu, Za każdą salwą napełniały kościół jęki i głosy przerażenia, bo byliśmy pewni, że Niemcy w końcu skierują morderczy ogień na nas i wybiją wszystko do nogi”[1.4].
Na początku 1940 r. przeprowadzono ekshumację zwłok pomordowanych z części miejsc straceń, na którą polski burmistrz Częstochowy Stanisław Rybicki, uzyskał zgodę niemieckiego Stadthauptmanna (starosty miejskiego) dr. Richarda Wendlera. Przeprowadził ją urzędnik Wydziału Administracyjnego polskiego Zarządu Miejskiego Bolesław Kurkowski. Ze strony Niemców kontrolę nad tymi pracami sprawował wachmistrz żandarmerii Fuchs. Ekshumacja rozpoczęła się 15.02.1940 r. i trwała do końca kwietnia tego roku. W jej wyniku wydobyto 227 zwłok: 194 mężczyzn, 25 kobiet i 8 dzieci. Spośród zamordowanych było 205 Polaków i 22 Żydów[1.5].
Najwięcej ciał wydobyto w pobliżu katedry, na dziedzińcu Szkoły Podstawowej przy ul. Gabriela Narutowicza 24 (54 osoby), następnie na dziedzińcu ratusza (48 osób) oraz na podwórzu żydowskiej Szkoły Rzemiosł, która mieściła się przy ul. Garncarskiej 4/6 (40 osób). Ze wspólnej mogiły przy ul. Warszawskiej 249/251 ekshumowano zwłoki 6 mężczyzn. Na placu katedralnym i przy ul. Piotrkowskiej 14 odkopano po 4 ciała. Ustalono tożsamość 121 osób. Ekshumowane zwłoki pochowano na cmentarzu Kule. Bilans ten nie zamyka jednak liczby ofiar z 04.09.1939 r., gdyż ekshumacji nie przeprowadzono w miejscach pochówku, znajdujących się na terenie koszar oraz lotniska, zajętych wówczas przez Niemców. Trzeba też pamiętać, że wiele osób zostało rannych[1.6].
- [1.1] Orensztajn B., Czenstochower Jidn in der nazi-epoche, [w:] Czenstochow. Najer cugab-material cum buch Czenstochower Jidn, red. Sz. D. Singer, Nju Jork 1958, s. 39.
- [1.2] Cyt. za: Baranowski R., 4 września 1939: Krwawy poniedziałek Częstochowy, [w:] Stacja Częstochowa Info [online] 04.09.2008, http://stacjaczestochowa.info/aktualnosci/4-wrzesnia-1939-krwawy-poniedzialek-czestochowy/ [dostęp: 08.05.2015].
- [1.3] Cyt. za: Baranowski R ., 4 września 1939: Krwawy poniedziałek Częstochowy, [w:] Stacja Częstochowa Info [online] 04.09.2008, http://stacjaczestochowa.info/aktualnosci/4-wrzesnia-1939-krwawy-poniedzialek-czestochowy/ [dostęp: 08.05.2015].
- [1.4] Cyt. za: Baranowski R., 4 września 1939: Krwawy poniedziałek Częstochowy, [w:] Stacja Częstochowa Info [online] 04.09.2008, http://stacjaczestochowa.info/aktualnosci/4-wrzesnia-1939-krwawy-poniedzialek-czestochowy/ [dostęp: 08.05.2015].
- [1.5] Pietrzykowski J., Cień swastyki nad Jasną Górą. Częstochowa w okresie hitlerowskiej okupacji 1939–1945, Katowice 1985, s. 19; Częstochowa. Dzieje miasta i klasztoru jasnogórskiego, t. 3: W czasach Polski odrodzonej i drugiej wojny światowej 1918–1945, red. R. Szwed, Częstochowa 2006, s. 431.
- [1.6] Częstochowa. Dzieje miasta i klasztoru jasnogórskiego, t. 3: W czasach Polski odrodzonej i drugiej wojny światowej 1918–1945, red. R. Szwed, Częstochowa 2006, s. 431.
