W średniowieczu tutejsza gmina żydowska należała do największych w Małopolsce. W XVII w. dysponowała synagogą, chederem, mykwą i cmentarzem, położonym na drodze do Rogówka. W 1662 r. odnotowano 33 rodziny żydowskie, w 1676 r było ich 46. Gowarczów był jednym z „większych skupisk ludności żydowskiej w miastach powiatu opoczyńskiego”[1.1]. W dobie Królestwa Polskiego, w roku 1827, zamieszkiwało tu 457 Żydów, co stanowiło 43,6% ogółu mieszkańców.

W 1917 albo 1918 r. doszło w Gowarczowie i okolicy do zajść o charakterze antysemickim. W okresie panującej epidemii cholery miejscowi Polacy ekshumowali jedno z ciał pochowanych na cmentarzu żydowskim, a następnie przenieśli je do nowego grobu, na rozstajach niedaleko cmentarza katolickiego; miało to zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby. Jednakże, pomimo wysiłków rabina Gowarczowa, grupa Żydów, w tym krewnych zmarłego, wykopała zwłoki i przeniosła je z powrotem na pierwotne miejsce. Dało to powód do bezpodstawnych skądinąd oskarżeń o „zbezczeszczenie ciał chrześcijan”, a następnie do zamieszek, podsycanych przez rozklejane w miasteczku plakaty. 

W trakcie trwającego kilka dni pogromu zniszczono żydowskie domy i sklepy. Śmierć poniosło dwoje lub troje Żydów. Kres zajściom położył dopiero oddział wojska przybyły z Końskich. Aresztowano kilkudziesięciu Polaków oskarżonych o udział w zamieszkach. Być może wydarzenia te sprzyjały nastrojom antysemickim, utrzymującym się w miasteczku w latach 20. i 30. XX wieku. Znalazły one wyraz m. in. w formach bojkotu ekonomicznego czy atakowaniu w okolicznych wioskach żydowskich domokrążców.

Spis z 1921 r. wykazał, że w Gowarczowie mieszka 508 Żydów, czyli 33,7% ogółu. Do poważniejszych firm żydowskich w początku lat 30. XX w. należy zaliczyć: sklep bławatny M. Kilsztajna, galanterię I. Marymonta, jadłodajnię Sz. Reszelbucha, sklepy z artykułami spożywczymi A. Ajzenberga i R. Rozenblatta, sklep z tytoniem G. Lamdsztajna, sklep z wódką N. Landsztajna, farbiarnię M. Szajnfarbera, piekarnie M. Gelbarda i Sz. Majerfelda[1.2].

Pierwsze dokumenty na temat gminy z okresu międzywojennego pochodzą z roku 1924. Ministerstwo uznało, że pobory rabina Judy Szulewicza w wysokości 600 zł rocznie są poważnie zaniżone, podobnie rzezaków, którzy otrzymywali po 700 zł. Nakazano starostwu sprawdzić sytuację. Po wyborach w tymże roku w Zarządzie znaleźli się: Ajzyk Ajzenberg – kupiec, Izrael Marymont – kupiec, Alter Nitko – szewc, Mordka Szajnfaber – farbiarz, Hercyk Rolnik – kupiec, Abram Dajech – kupiec, Hersz Ginter – kupiec i Motek Rolnik – rzeźnik.

W 1925 r. polecono Zarządowi zmienić pieczęć, skreślono w budżecie 1000 zł na remont budynków, nie uznano decyzji o obniżenie składki o 5% dla biednych, nakazano podnieść pensje rabinowi. Uważano że są zbyt małe dochody z cmentarza i rzezi.

W 1926 r. zaznaczono, że starostwo trzykrotnie upominało się o budżet, którego cały czas było brak. Zarząd nie posiadał swojego lokalu, więc akta gminy przechowywał u siebie rabin.

W 1927 r. w Gowarczowie wybuchł pożar, w wyniku którego spaliły się dokumenty gminy, w tym księgi urodzin i ślubów, bloczki rzezi, akta budżetów[1.3]. Na początku tego roku Ministerstwo kolejny raz poleciło podnieść pobory rabinowi, tym razem z 3000 zł do 3600 zł. Podwyżkę polecono pokryć z rzezi. Przypomniano też Zarządowi, że dochody ze ślubów, obrzezania i koszerowania należą się rabinowi i nie można ich umieszczać w budżecie jako dochodów gminy.

W 1927 r. budżet po stronie wpływów wyglądał następująco: zaległe składki z 1926 r. – 1468 zł (wpłynęło jednak tylko 948,20 zł), z rzezi – 6500 zł (wpłynęło – 6031,75 zł), z czytania rodału – 150 zł (tyleż wpłynęło), z łaźni – 200 zł (wpłynęło 200 zł), z macy – 200 zł (nie wpłynęło nic). Ogółem zamierzano zebrać sumę ponad 9000 zł, a wpłynęło 7450,74 zł. Jak zaplanowano rozchody? Pobory rabina J. Szylewicza wynieść miały 2500 zł; rzezak Chaskiel Goldberg miał otrzymywać 2.000 zł, kantor Jechuda Gdański – 2000 zł, sekretarz Alter Mentlik – 500 zł, mełamed Z. Nitka – 300 zł, łazienny Chaskiel Henig – 300 zł, inkasent Saul Chęciński – 200 zł. Ponadto na opał dla bóżnicy przeznaczano 200 zł, remont budynków – 500 zł, składkę przeciwpożarową – 200 zł, kuracje biednych – 500 zł. Jak wynika z protokółu zebrania Zarządu, na jego czele stał Izrael Marymont, członkami byli: Ajzyk Ajzenberg, Alter Nitka, Mardka Szajnfarberg, rabin Juda Szylewicz. Przed Zarządem stało kilka ważnych spraw, w tym remont łaźni, szkoły bóżniczej, dokończenie parkanu wzdłuż cmentarza.

Rozliczenie budżetu za rok 1930 było następujące (planowane dochody / faktyczne wpływy): składka – 1893 zł / 1018,15 zł; z rzezi – 6450 zł / 4954,95 zł; pokładne – 100 zł / 100 zł; czytanie rodału – 100 zł / 100 zł; łaźnia – 600 zł / 483,70 zł; pomniki – 25 zł / 0 zł; inne wpływy – 100 zł / 85 zł; zaległe składki – 1100,00 zł / 415,15 zł. Ogółem chciano uzyskać 10468,60 zł, a wpłynęło 8020,52 zł. Wydatki też nie były zgodne z założeniami. Rabinowi zamierzano wypłacić 3500 zł rocznie, a wypłacono 3050 zł; sekretarzowi – 1000 zł, otrzymał 400 zł; mełamedowi – 150 zł, dostał 100 zł.

W 1931 r. planowano ze składki – 700 zł, z rzezi – 7000 zł, z czytania rodału – 100 zł, z pokładnego – 100 zł, z dzierżawy łaźni – 500 zł, z macy – 100 zł, z pomników – 25 zł, z innych źródeł – 100 zł. Ogółem chciano pozyskać 9444,71 zł. Wpłynęło 7485,90 zł, różnica wynosiła więc 1963,06 zł. Ze składek zebrano tylko 300 zł, z rzezi – 6479,15 zł, z łaźni – 257,90 zł. Z mac i pomników nie wpłynął nawet przysłowiowy grosz. Nietypowo opracowana była taryfa uboju. Za jedną sztukę bydła ważącą ponad 100 kg pobierano 7 zł, do 100 kg – 6 zł, cielę – 2,75 zł, owcę – 2,50 zł, gęsi na miejscu – 80 gr, gęsi na sprzedaż – 60 gr, gęsi na wywóz – 40 gr, kury na miejscu – 40 gr, kury na wywóz – 20 gr, kaczkę – 40 gr, gołębia – 10 gr. Ponieważ zniżano opłatę za ubój na wywóz należy sądzić, że gmina zawarła jakiś atrakcyjny kontrakt na eksport mięsa.

W 1932 r. rabinowi podwyższono pobory do 2750 zł, ale w związku z sytuacją gospodarczą zrzekł się zaległości. Dwóch rzezaków Szmul Hochgelenter i Jankiel Goldberg otrzymywali po 1600 zł. Ten ostatnio skarżył się do Związku Zawodowego Rzezaków Rzeczpospolitej Polski, że przed podjęciem pracy obiecywano mu 2080 zł.

Zachowany budżet wskazuje, że w 1933 r. chciano pozyskać w sumie 11 063 zł, w tym 7500 zł z rzezi, 1082 zł ze składki, 500 zł z łaźni. Uzyskano ogółem 8038,81 zł. Do składki wytypowano 102 osoby. Składka wahała się od 5 do 75 zł. Pewnym zmianom uległy pobory. Dla rabina Szylewicza zaplanowano płace w wysokości 2750 zł rocznie, sekretarza J. Marymonta – 360 zł, rzezaka Ch. Goldberga – 1600 zł, rzezaka Sz. Hochgelentera – 1600 zł, inkasentki M. Rozenblat – 150 zł, łaziennego Ch. Heniga – 150 zł.

W roku 1934 r. po stronie wpływów liczono na sumę 9832 zł, z tego 6500 zł z rzezi rytualnej i 1090 zł ze składek. Zaległości ze składki za lata 1932 –1934 wyniosły 200 zł. Wysokość składek wahała się od 5 zł do 180 zł. Oprócz mieszkańców Gowarczowa byli płatnicy z Młynek, Baryczy, Giełżowa, Końskich. W 1934 r. ze składek zwolniono 47 osób, zaś w 1935 r. – 49. Na czele Zarządu stał Szloma Reszelbuch, członkami byli: Ajzyk Ajzenberg, Icek Reszelbuch, Motel Polnik, Gerszon Linas, Icek Jurkowicz i Majer Introligator. Zarobki w gminie uległy poważnym obniżkom – rabin zarabiał rocznie 885 zł, rzezacy w granicach 400 zł, inkasent rzezi – 50 zł, szkolnik – 130 zł, na biednych przeznaczono 200 zł, na Ligę Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej – 25 zł, Gemiłus Chesed – 25 zł, Związek Strzelecki – 25 zł, szkołę – 50 zł, remont bóżnicy – 50 zł, szkołę bóżniczą – 50 zł. Kontrolujący z ramienia starostwa pisał, że z powodu kryzysu „ludzie skąpią i coraz mniej używają mięsa”. Inne uwagi do Zarządu to: nieuregulowane kwestie własnościowe, słaba ściągalność składki, brak aktualnego spisu członków gminy. Podsumowując rok 1934 stwierdzono, że miało być 9832 zł, wpłynęło 6348 zł, czyli 65% planowanej sumy. Kontrola biura Zarządu stwierdziła, że w lokalu znajdują się: szafa, dwa biurka, 9 krzeseł, lampa i godło. Księgi metrykalne prowadził rabin i on je zabezpieczał. Na majątek gminy składała się synagoga w dobrym stanie; mykwa murowana wymagająca remontu; cmentarz obramowany murem w dobrym stanie oraz 4 morgi gruntu. Biorąc pod uwagę efekty finansowe 1934 r., w roku 1935 z rzezi zaplanowano sumę mniejszą o 700 zł.

W 1937 r. gmina gowarczowska liczyła 452 osoby, do składek wytypowano 79 rodzin. Majątek ruchomy oceniono na 8000 zł, nieruchomy – na 26 000 zł, zadłużenie – na 800 zł.

W okresie okupacji niemieckiej, tutejsza społeczność urosła od 450 osób w 1939 r. do ok. 1 tys. w 1942 roku. Stało się tak wskutek napływu uchodźców z innych miejscowości. W 1942 r. wszyscy zostali wywiezieni do obozu zagłady w Treblince, gdzie ponieśli śmierć.

 

Nota bibliograficzna

  • Archiwum Państwowe w Kielcach, Urząd Wojewódzki w Kielcach I, sygn. 3364, k. 5, 26, 73, 316, 337, 678,748-749,810,816
  • Gowarchow, [w:] The Encyclopedia of Jewish Life Before and During the Holocaust, red. Sh. Spector, G. Wigoder, t. 3, New York 2001, s. 449.
  • Gowarczow (District of Konskie), [w:] Pinkas hakehillot Polin: entsiklopedyah shel ha-yishuvim ha-Yehudiyim le-min
    hivasdam ve-`ad le-ahar Sho'at Milhemet ha-`olam ha-sheniyah,
    red. D. Dąbrowska, A. Wein, Jerusalem 1976, s. 78 [online] https://www.jewishgen.org/yizkor/pinkas_poland/pol1_00078.html [dostęp: 11.04.2021].
  • Księga Adresowa Polski (Wraz z w.M. Gdańskiem) dla Handlu, Przemysłu, Rzemiosł i Rolnictwa, Warszawa 1930, s. 207.
  • Penkalla A., Żydowskie ślady w województwie kieleckim i radomskim, Radom 1992.
Drukuj
Przypisy
  • [1.1] Penkalla A., Żydowskie ślady w województwie kieleckim i radomskim, Radom 1992, s. 121.
  • [1.2] Księga Adresowa Polski (Wraz z w.M. Gdańskiem) dla Handlu, Przemysłu, Rzemiosł i Rolnictwa, Warszawa 1930, s. 207.
  • [1.3] Archiwum Państwowe w Kielcach, Urząd Wojewódzki w Kielcach I, sygn. 1623, k. 531.