Utworzenie getta w Głowaczowie związane było z powstaniem placu ćwiczeń wojskowych, tzw. Truppenubungsplatz „Mitte”, na północ od Radomia. W granicach placu znalazła się także gmina Głowaczów. Wiosną 1940 r. Niemcy zaczęli wysiedlać ludność z Głowaczowa zachodniego i okolicznych wsi po szosę z Kozienic do Warki. Akcja ta trwała do listopada 1940 roku. Wschodnia część Głowaczowa została wysiedlona we wrześniu 1941 roku. Wkrótce Niemcy zaczęli organizować na wysiedlonym terenie wojskowe majątki ziemskie. Zezwolili na powrót do swoich gospodarstw nielicznym wysiedleńcom, jednak zostali oni wywłaszczeni i stali się robotnikami rolnymi.
Wysiedlonym Polakom Niemcy pozwolili na swobodne osiedlanie się na terenie Generalnego Gubernatorstwa, zaś wszyscy Żydzi z Głowaczowa zostali umieszczeni w getcie, które było prowizorycznym osiedlem wybudowanym przez samych Żydów z dostępnych materiałów tj. ze skrzyń, dykty, blachy. Były to w efekcie ubogie szopy, przystawki i szałasy, które wielodzietnym rodzinom żydowskim zapewniały minimum egzystencji. Getto znajdowało się na nieużytkach rolnych wsi Jasienice przy szosie z Głowaczowa do Warki w bezpośrednim sąsiedztwie wsi Mariampol. Osiedle dzieliło się na dwie części – polską i żydowską (getto), które oddzielał głęboki rów. Kontakty między Polakami i Żydami były surowo zabronione. Do części polskiej przeniesiono z Głowaczowa urząd gminy, posterunek policji, parafię rzymskokatolicką, hurtownię tytoniu, aptekę, sklep spożywczy spółdzielni „Praca”.
W getcie nie było sklepu. Żydzi cierpieli głód. Ponadto nie wolno im było opuszczać getta i chodzić po okolicznych wsiach w poszukiwaniu żywności. Gdy żandarmi spotkali Żyda błąkającego się po okolicy, bili go i odprowadzali do getta. Tylko dzięki pomocy Polaków Żydzi nie umierali z głodu. Kontaktując się ze sobą, obie strony ryzykowały życiem. Potrzeba zdobycia żywności była jednak silniejsza niż strach przed śmiercią. W getcie powołano Judenrat, na czele którego stał Cukierman, oraz policję żydowską, której komendantem został Meier Rozen. Od czasu do czasu do getta przyjeżdżał Kreishauptman Winkler, aby pobrać od Żydów okup. Wzywano wówczas Cukiermana na posterunek policji i kazano mu zebrać odpowiednią ilość złota i biżuterii. Pewnego razu Cukierman stawił się na wezwanie z brodą, został za to mocno pobity kijami przez gestapowców. Kazali w ciągu 5 minut ogolić się i powrócić na posterunek. Getto zostało zlikwidowane we wrześniu 1942 r., a Żydów z Głowaczowa przetransportowano do getta w Kozienicach[1.1].
