Na przełomie XV i  XVI w. w dokumentach miejskich Nowego Sącza widnieją jedynie pojedynczy Żydzi tam mieszkający. W zapisach kahału kazimierskiego z 1503 r. odnotowany jest Abraham – okulista. Rada miejska konsekwentnie broniła się przed zezwoleniem na wpuszczenie rzemieślników i kupców żydowskich do miasta, obawiając się konkurencji.

Wojny i zarazy lat 50. i 60. XVII w. wyniszczyły miasto. Ówczesny starosta Aleksander Michał Lubomirski, mając nadzieję na ożywienie gospodarcze i wpływy do kasy miejskiej z nowych podatków, postarał się, aby legalnie zezwolono Żydom na osiedlanie się w mieście. W 1673 r. Michał Korybut Wiśniowiecki wydał taki przywilej dla Nowego Sącza. Według  XVIII-wiecznych źródeł Żydzi zajmowali się głównie: handlem miodem, winem, futrami, skórami, tytoniem i towarami łokciowymi (wzorcowy „łokieć” znajdował się w synagodze)[1.1]. Żydowscy rzemieślnicy, rzeźnicy, krawcy, kuśnierze, czapnicy, szmuklerze, złotnicy, pracowali głównie dla swoich współwyznawców. W innych dziedzinach rzemiosła rywalizowali z chrześcijańskimi rzemieślnikami zrzeszonymi w cechach. Zarówno Żydzi, jak i chrześcijanie prowadzili liczne szynki. Domeną Żydów stała się arenda młynów, browarów oraz pobór ceł i myt.

W XIX w. żydowscy mieszkańcy na szerszą skalę włączyli się w życie gospodarcze miasta. Nadal ich domeną był handel, zwłaszcza drobny, ale prowadzili też większe składy, restauracje, hotele, byli właścicielami wielu firm, wytwórni i fabryczek, posiadali nawet swoje banki[1.1.1].

Na początku XX w. nieliczna asymilująca się inteligencja uprawiała przede wszystkim wolne zawody – prawników i lekarzy. Jednym z nich był dr Herman Reiss, który w pamięci mieszkańców miasta zachował się dlatego, że na początku XX w. uratował całą dzielnicę żydowską od epidemii czerwonki. Cieszył się dobrą opinią wśród wszystkich nowosądeczan bowiem pomagał za darmo ubogim chorym[1.2].

Bogatsi kupcy, właściciele większych i mniejszych firm, dobrze prosperujący rzemieślnicy stanowili grupę niezbyt liczną. Najwięcej było biednych, którzy zarabiali na chleb imając się dorywczych zajęć lub prowadząc słabo prosperujące interesy – ci składali się głównie z ortodoksów i ultraortodosków. Ludność żydowska mieszkała w okolicy podzamcza, gdzie mieli liczne sklepy i prowadzili swoje interesy. Ich obecność odczytać można z nazw dzisiejszych ulic. Obecna ulica Franciszkańska nazywana była ul. Rybną, zaś pobliski plac nazywano Rybnym, z racji tego, że Żydzi handlowali tutaj rybami. Plac Garnkowy to nazwa Placu Trzeciego Maja, gdzie rzemieślnicy handlowali garczkami. W okolicy tych ulic był także przed wojną szynk Englanderów, gdzie słynny cadyk sądecki Chaim Halberstam chodził na piwo. Podobno dzięki takiej reklamie właściciele w kilka lat dorobili się majątku[1.3]. W latach 30. trudna sytuacja ekonomiczna zaostrzyła konkurencję między społecznością żydowską a polską, dochodziło do bojkotowania żydowskiego handlu, inicjowanego przede wszystkim przez środowiska endeckie. Kilka razy doszło do napaści bezpośredniej na żydowskie sklepy[1.4].

Drukuj
Przypisy