Dzieje żyrardowskich Żydów 1874–1945
Gmina żydowska w Rudzie Guzowskiej 1874–1914
W połowie XVI w. pośrodku puszczy wiskickiej spiętrzono wody niewielkiej rzeczki Pisi i zbudowano piec hutniczy, w którym wytapiano z rudy darniowej surówkę żelaza. Koła wodne napędzały miechy i młoty kuźnicy. Część wytwarzanego tu żelaza dostarczano do zamku sochaczewskiego, w którym rezydowali starostowie królewscy. Resztę spieniężał rudnik. Być może pośredniczyli w tym Żydzi. Po wyczerpaniu pokładów rudy powstał tu tartak, który po wycięciu okolicznych lasów przerobiono na młyn. Pozostała jednak nazwa Ruda. Później powstał tu też folwark, do którego od połowy XVIII w. zaglądali Żydzi z leżących nieopodal Mszczonowa i Wiskitek. Zajmowali się także handlem żelazem, które produkowała kuźnica w pobliskiej Hamerni. W 1829 r. właściciele okolicznych dóbr guzowskich, Łubieńscy, zawiązali spółkę w celu zbudowania fabryki wyrobów lnianych. Dyrektorem technicznym uruchomionej w lipcu 1833 r. fabryki został francuski wynalazca Filip de Girard, na cześć którego nową osadę nazwano Żyrardowem. Fabryka okazała się nierentowna i w 1842 r. Bank Polski, który ją kredytował, przejął jej administrację. W 1857 r. sprzedał ją na dogodnych warunkach Karolowi Hillemu i Karolowi Dittrichowi, przemysłowcom z Moraw. Nowi właściciele okazali się dobrymi menedżerami. Rozwojowi ich przedsiębiorstwa nie przeszkodziły nawet wydarzenia związane z powstaniem styczniowym. Zakłady Żyrardowskie stały się w końcu XIX w. największymi fabrykami wyrobów płócienniczych na świecie. Wraz z fabryką rozwijała się osada fabryczna Żyrardów, w której mieszkali początkowo głównie tkacze i dozór administracyjno-techniczny, z reguły cudzoziemcy, w tym większość pochodzenia niemieckiego. Do osady obok niemieckich tkaczy poczęli ściągać polscy kowale, ślusarze i cieśle. Potem także fachowcy pochodzenia czeskiego. Wielu prostych robotników dochodziło z okolicznych wsi.
W wyniku przeprowadzanej od 1867 r. reformy podziału administracyjnego, osada fabryczna Żyrardów znalazła się razem z Wiskitkami i Mszczonowem w nowo utworzonym powiecie błońsko-grodziskim. Od lat sześćdziesiątych XIX w. na obrzeżach osady od strony stacji kolei warszawsko-wiedeńskiej Ruda Guzowska coraz częściej poczęli osiedlać się Żydzi, pochodzący głównie z sąsiednich Wiskitek i Mszczonowa. Obsługa rynku lokalnego w małych miastach nie przynosiła zbyt wielkich dochodów. Stąd atrakcyjność Żyrardowa zwłaszcza dla żydowskich krawców i szewców. Nawet małej grupie potrzebny był rzezak prowadzący rytualny ubój bydła i ptactwa. Do czasu utworzenia własnej gminy religijnej Żydzi z Rudy Guzowskiej, Teklinowa, Podlesia podlegali rabinowi z Wiskitek. Na wiskickim kirkucie grzebali też swoich zmarłych.
Nowy właściciel dóbr Guzów Feliks Sobański mógł nieźle zarabiać na wyprzedaży kolejnej połaci ziemi. Nie miał wspólnych interesów z nowymi właścicielami fabryki. Chłopi byli już uwłaszczeni. Pozostały folwarki, które potrzebowały stałej i sezonowej siły roboczej. Zwłaszcza potrzebowała jej cukrownia w Guzowie. Najłatwiej jednak było osiągnąć dopływ gotówki z produkcji alkoholu. Dworska gorzelnia w Starych Wiskitkach należała do największych w Królestwie. Rozbudowywana fabryka potrzebowała coraz więcej robotników. Kłopoty związane z prowadzeniem folwarków Sobański pozostawiał dzierżawcom czy zarządcom. Folwarkiem Ruda Guzowska przez wiele lat kierował Beniamin L. Oxner, który zaprowadził wzorową hodowlę krów. Również należący do niego rudzki browar przeważnie dzierżawili Żydzi.
Na gruntach Rudy Guzowskiej po wschodniej stronie ul. Familijnej z biegiem czasu powstała tzw. Dzielnica Żydowska, w której mieszkała większość żyrardowskich Żydów. Ich liczba w ciągu ostatnich 30 lat XIX w. wzrosła z 70 osób do ok. 3 tysięcy. Pod względem administracyjnym aż do 1916 r. należała ona do mającej wciąż status wsi Rudy Guzowskiej. Stąd w oficjalnych statystykach długi czas nie było praktycznie Żydów w osadzie Żyrardów. Ze względu na odrębny od chrześcijan tygodniowy rytm życia religijnego (szabat) nie podejmowali oni pracy w fabryce. Ich domeną był handel i rzemiosło. Żydówki zajmowały się domem i sporą zazwyczaj gromadką dzieci.
Nazwa Dzielnica Żydowska jest stosowana nieco na wyrost, gdyż na jej obrzeżach mieszkało wielu Polaków i bardziej lub mniej spolonizowanych ewangelików. Tylko 30% domów należało do starozakonnych. Umowną jej granicę stanowiły: południowo-wschodnia strona ul. Familijnej (J. Mireckiego) od ul. Szerokiej (W. Łukasińskiego) do ul. Wiskickiej (1 Maja), ta ostatnia do ul. Przejazd (POW) by po niecałych stu metrach skręcić w Ogrodową (R. Mielczarskiego) do Tylnej (16 stycznia), by po minięciu domu Andrzeja Chodaka dotrzeć do Targowej (G. Narutowicza) a następnie Szerokiej. Jądro tej dzielnicy znajdowało się w rejonie ul. Wąskiej (od 1925 r. Borucha Szulmana, bojowca PPS). Inicjatorem utworzenia gminy żydowskiej był Hill Frydman (Friedman) zajmujący się handlem cukrem. Potem długoletni członek dozoru bóżniczego. Wg A. Stawarza obok Frydmanów jako pierwsze osiedliły się rodziny Holdsteinów, Etyngerów i Gabrynowiczów[1.1].
Utworzenie gminy było nie tylko aktem religijnym, ale i administracyjnym, na który trzeba było uzyskać zgodę władz rosyjskich. Do tego pierwszego teoretycznie wystarczyło 10 pełnoprawnych religijnie Żydów. Pozostawał jednak aspekt ekonomiczny — obowiązek utrzymania rabina, bóżnicy lub przynajmniej domu modlitwy, łaźni rytualnej oraz cmentarza. Ten drugi aspekt dawał władzom carskim pretekst do stałej ingerencji. Każda gmina żydowska miała obowiązek złożenia corocznego preliminarza budżetowego a potem sprawozdania z jego wykonania wraz z imienną listą wnoszących składki. W Archiwum Państwowym w Grodzisku Mazowieckim zachowało się kilka takich sprawozdań gminy żydowskiej w Rudzie Guzowskiej. Rabin i pochodzący także z wyboru członkowie dozoru bóżniczego składali przysięgę lojalności i w razie niezadowolenia władz carskich z ich działalności mogli być odwołani. W 1874 r. władze gubernialne zezwoliły na utworzenie w Rudzie Guzowskiej żydowskiej gminy religijnej. Pierwsza bóżnica powstała na ul. Wąskiej (B. Szulmana) w prywatnym, drewnianym domu. Grunt pod kirkut i bóżnicę niebawem sprezentował gminie hrabia F. Sobański. W późniejszych latach zgromadzenia modlitewne miały także miejsce w domach bogatszych chasydów. Na gminach ciążył też obowiązek pomocy materialnej najuboższym, a tych od wieków nie brakowało. W 1890 r. rabinem był Aron A. Sonabend, a członkami dozoru, obok Friedmana, Beniamin L. Oxner i Szeja A. Dembiński. Gmina prowadziła szkółkę religijną dla chłopców żydowskich – cheder. W styczniu 1900 r. po wizytacji inspektora z Łowicza, który stwierdził, że jego funkcjonowanie odbiega od norm dla Priwislanskiego Kraja, cheder zamknięto. Dopiero w końcu listopada rabin A. A. Sonabend uzyskał zgodę na jego ponowne otwarcie. Niebawem A. A. Sonabenda kolejny raz zastąpił Mendel M. Albek.
W 1909 r. zbudowano nową murowaną bóżnicę na 41,5 stopy długą, 30,5 stopy szeroką i na 17,5 stopy wysoką (stopa rosyjska podobnie jak angielska miała 30,4 cm co odpowiada 12,61 m x 9,27 m x 5,32 m i daje 116,8 m2 powierzchni i 621,8 m3 kubatury - obliczenia własne B. Jagiełły). Jej wyposażenie było bardzo skromne. Na suficie znajdowała się jednak polichromia ze znakami zodiaku i wizerunkiem orła.
Na wschód od ul. Ogrodowej w rejonie dworca kolejowego Ruda Guzowska jeszcze w końcu XIX w. były tereny niemal parkowe. Pas ziemi ciągnący się od dworca kolejowego do ul. Familijnej zakupiły w 1887 r. od Sobańskich Zakłady Żyrardowskie, by wytyczyć al. K. Dittricha (Partyzantów) i równoległą do niej K. Hiellego (P. Wysockiego), między którymi nie było zabudowy. W początku XX w. powstało przy ul. Foksal (H. Sienkiewicza) i Przejazd (POW) kilkanaście kamienic, których właścicielami często byli Żydzi.
Dążenie do poprawy warunków życiowych powodowały częste migracje rodzin żydowskich między Bolimowem, Grodziskiem, Łowiczem, Mszczonowem, Pruszkowem, Skierniewicami, Sochaczewem, Wiskitkami i Żyrardowem. Również małżeństwa były kojarzone przez żydowskich swatów na zasadzie interesu. Przedwojenny mieszkaniec Wiskitek Izrael Gutglas urodził się w Mszczonowie, jego żona pochodziła ze Stanisławowa, a dzieci urodziły się w Żyrardowie. Z reguły żony przenosiły się do miasteczka męża, ale np. Jankiel Kraków z Grodziska przeniósł się do żony do Wiskitek. Migracje części rodzin oraz małżeństwa powodowały, że te same nazwiska np. Frydmanów, Goldbergów, Gutglasów, Indyków, Jakubowiczów, Kaufmanów, Krakowów, Lipszyców czy Najdorfów znajdujemy wśród mieszkańców ww. miast.
Żydów w fabryce zatrudniano raczej dorywczo do oszklenia okien czy naprawy rynien. Nie było ich tym samym wśród mieszkańców wzorowo zaplanowanej osady fabrycznej Żyrardów. Bogatsi z nich zakupowali bądź wydzierżawiali wieczyście od właściciela Rudy Guzowskiej F. Sobańskiego place również w dzielnicach Podlas i Podblich, na których budowali drewniane czynszówki. Teren przy przejeździe kolejowym, którym biegła szosa Mszczonów-Wiskitki upatrzyli sobie również niemieccy inwestorzy lokując tu dwa młyny parowe, których kominy dodatkowo wzbogaciły panoramę Żyrardowa. Ich ziomkowie zbudowali tu także kilka murowanych czynszówek. W pobliżu w 1910 r. bracia Dawid i Mejer Pinesowie oraz Hersz Wein uruchomili fabryczkę wódek.
Żydzi mimo swych tendencji do izolacji przybyli zbyt późno, by utworzyć klasyczną dzielnicę żydowską. Wprawdzie większość z nich osiadła na podzielonych na place gruntach folwarku Mariampol, po wschodniej stronie stanowiącej ówczesną granicę osady fabrycznej Żyrardów ul. Familijnej (od przed wojny J. Mireckiego), ale za sąsiadów mieli licznych Polaków i Niemców. Tylko rejon ul. Wąskiej (B. Szulmana), gdzie znajdowała się bóżnica, można uznać za getto. Jak wynika z przytoczonych dalej statystyk, w 1914 r. po kilkuset Żydów mieszkało po zachodniej stronie osady Żyrardów na Podlesiu i Podblichu.
Napływ żydowskich rzemieślników stwarzał istotną konkurencję dla chrześcijańskich. W rezultacie po uzyskaniu w okolicznych miastach dyplomów majstrowskich przez 10 szewców władze carskie zezwoliły na powołanie ich cechu. Jednak blisko 50 pozacechowych żydowskich szewców przyciągało klientów niższymi cenami. W 1903 r. również murarze i cieśle uzyskali zgodę na powołanie cechu. Nie wstąpili do niego zarówno polscy jak i żydowscy stolarze, których było aż kilkunastu. Największą stolarnię prowadzili bracia Zyskindowie. Duże zakłady krawieckie prowadzili m. in Hersz i Josek Kaufmanowie, Icek Książenicer, Mendel Meppen, Hersz Miller, Abraham Szulman i Szlama Tiger. Trudno policzyć liczbę Żydów zajmujących się krawiectwem, ale nie posiadających własnego zakładu. Żydzi prowadzili większość zakładów zegarmistrzowskich i wszystkie trzy jubilerskie. Wprawdzie największe piekarnie należały do Niemców Adolfa Riedla, Jana Haeberle i Rudolfa Rusza, ale dwie średnie już do Moszka Funtowicza i Srula Zajgera i ponadto 8 małych do ich ziomków. Wśród rzeźników największe obroty roczne (5000 rb) osiągali Lejbuś Blank i Meir Funtowicz[1.2]. Po wybudowaniu przez Zakłady Żyrardowskie hali targowej większość miejsca zajmowały w niej jatki mięsne dzierżawione przez sprzedawców żydowskich.
Najwięcej sklepów i punktów usługowych mieli Żydzi w rozciągającej się po obu stronach torów kolejowych Rudzie. W osadzie fabrycznej Żyrardów nie było zbyt wielu sklepów. Jej mieszkańcy do czasu wybudowania hali targowej z jatkami zaopatrywali się w żywność na przyległym do głównych gmachów fabrycznych Rynku.
Antyżydowskie ustawodawstwo i coraz częstsze pogromy w końcu XIX w. w Rosji spowodowały masową emigrację ludności żydowskiej. W tym czasie powstał ruch syjonistyczny. Jego twórca Teodor Herzl chciał początkowo przy wsparciu żydowskiej zachodniej elity finansowej pozyskać władców europejskich dla idei stworzenia państwa żydowskiego. Niebawem zrozumiał jednak, że główną siłą jego ruchu mogą stać się biedni Żydzi ze wschodniej Europy, z którymi zetknął się w londyńskim East Endzie. Jak pisze Paul Johnson — „Odmiennie niż wyrafinowani Żydzi z wyższych klas z zachodu Europy, wschodni Żydzi nie mogli bawić się rozważaniem rozmaitych alternatyw i uważać się za Rosjan czy nawet Polaków. Wiedzieli, że są Żydami i tylko Żydami – ich rosyjscy władcy nie pozwalali o tym zapomnieć – a teraz Herzl wydawał się oferować im jedyną szansę zostania prawdziwymi obywatelami”[1.3]. Przybyli do Królestwa Polskiego z zachodnich guberni Rosji Żydzi tzw. Litwacy byli lepiej zorganizowani. Tworzyli partie polityczne z Bundem na czele. Powoływali też organizacje społeczno-kulturalne.
W ostatniej ćwierci XIX w. w Żyrardowie miały miejsce, szeroko od dawna opisywane, burzliwe wystąpienia robotnicze. Ludność żydowska praktycznie w nich jednak nie uczestniczyła. Sytuacja się zmieniła z początkiem XX wieku. Od 1903 r. działała tu licząca kilkunastu rzemieślników komórka Bundu, której przewodniczył sklepikarz Szymon Frenkiel. Większość z nich została niebawem aresztowana i dzięki temu znamy ich nazwiska. Hirsz Lejba Burgin kolportował nielegalną literaturę PPS za co został zesłany do guberni archangielskiej.
W latach 1905–1906 Żyrardów znowu stał się widownią burzliwych wystąpień robotniczych. Tym razem do postulatów ekonomicznych dołączono postulaty narodowe: walkę o polską szkołę, polski język w urzędach i możliwość zakładania stowarzyszeń. Niektórzy żyrardowscy Żydzi m.in. Icek Albek, Icek Grinberg brali czynny udział w działalności PPS w czasie rewolucji 1905 roku. Władze carskie uprzedzając wybuch strajku w Żyrardowie skierowały doń w początku lutego 1905 r. sotnię kozaków. Nie mniej 6 lutego pod wpływem przybyłych agitatorów PPS z Warszawy rozpoczął się sześciotygodniowy strajk powszechny. Robotnicy domagali się ośmiogodzinnego dnia pracy, podniesienia płacy minimalnej, usunięcia kilku znienawidzonych niemieckich majstrów oraz wprowadzenia języka polskiego w urzędach i szkołach. W odpowiedzi nastąpiły liczne aresztowania. W połowie lipca wybuchł strajk w czesalni lnu i wówczas generał-gubernator warszawski skierował do Żyrardowa obok kozaków 3 kompanie piechoty. W listopadzie strajkowali uczniowie czterech żyrardowskich szkół żądając nauczania w języku ojczystym. Postulat ten popierali również żydowscy właściciele nieruchomości, którzy płacili składki na utrzymanie szkoły gminnej w Rudzie Guzowskiej, choć swoich synów posyłali do chederu. W początku grudnia kozacy parokrotnie tratowali demonstrantów przed kościołem. Nasilały się aresztowania. W końcu grudnia zastrzelono 6 osób na ulicach miasta. Wśród aresztowanych członków PPS znaleźli się Lejzor Pinkus Krubicki, wcześniej należący do Bundu. W początku września 1906 r. w czasie pogrzebu bojowca PPS kozacy zastrzelili 3 kobiety i zranili wiele osób. W odpowiedzi bojowcy PPS dokonali niezbyt udanego zamachu na budkę żandarmów przed gmachem głównym fabryki. W konsekwencji nastąpiło wzmożenie represji w tym zastrzelenie dwu robotników. Wśród ofiar terroru carskiego byli również Elie Lubczyński i Mendel Mejman, których pochowano na miejscowym kirkucie. Wobec klęski w wojnie z Japonią władze carskie poszły na ustępstwa, ale dla ochrony interesów fabrykantów pozostawiły w Żyrardowie sotnię kozaków.
Komórką żydowską PPS kierował w 1909 r. szewc Jankiel Perkal, wcześniej należący do Bundu, wspierany przez piekarza Abrama Blumensztajna i Fiszela Lechmana. Pod zarzutem wspierania bojówkarzy PPS niebawem zostali aresztowani Blumensztajn, Naftali i Josek Gryziakowie, Janina i Regina Oxner. Sekcją żydowska SDKPiL kierował Hersz Zelmanowicz, którego również niebawem aresztowano i wysiedlono[1.4]. Z początkiem XX w. wprowadzono zasadę comiesięcznych jarmarków. W Żyrardowie odbywały się one w pierwszą środę każdego miesiąca. Normalnymi dniami targowymi były pozostałe środy i wszystkie soboty. Ta ostatnia decyzja władz służyła utrąceniu konkurencji żydowskiej. W soboty w kasach Zakładów Żyrardowskich wypłacano tygodniówkę, dzięki czemu można było dokonać większych zakupów na targowisku przed główną bramą fabryczną. W Wiskitkach jarmarki odbywały się w pierwszy wtorek, a w Mszczonowie w pierwszy poniedziałek po piętnastym każdego miesiąca. W tym ostatnim podaż towarów była większa niż w Wiskitkach, ale te górowały nad nim wartością zawieranych transakcji. Kupcy żydowscy na tychże jarmarkach wykazywali się największą operatywnością.
Przed I wojną światową Żyrardów dla przybyłych i urodzonych już w nim Żydów nie był wprawdzie Ziemią Obiecaną, ale dla większości z nich stworzył znośne warunki bytu. Bogatsi z nich posiadali fabrykę wódek (bracia Pines i Hersz Wein), fabryczkę obrusów (bracia Oxner) oraz kilka solidnych, dwupiętrowych, a nawet trzypiętrowych kamienic. Wywodzący się z Wiskitek Abe Dorembus uruchomił małą elektrownię. Średniozamożni dziesiątki placów zabudowanych przeważnie jednopiętrowymi drewniakami, którym czasem towarzyszyła murowana oficyna; należały też do nich większe sklepy. Ubożsi prowadzili setki sklepików bądź drobnych warsztatów rzemieślniczych. Najubożsi żyli z dnia na dzień, często korzystając ze wsparcia swej gminy. W kolejnych budżetach preliminowano 100 rubli na mąkę na chleb dla nich. W ostatnim roku przed wybuchem I wojny światowej w jej zarządzie byli Lejb Gutglas, Gerszon J. Miller i Icek Książenicer. Kwestie religijne rozstrzygał rabin Mendel M. Albek. Nad porządkiem w bóżnicy czuwał szames Naftali S. Horn. O chorych Żydów troszczyło się towarzystwo Linas Hacedek. Składkę na utrzymanie gminy w 1913 r. (1755 rb. 61 kopiejek) rozłożono na 296 osób (głów rodzin): 45 najzamożniejszych miało zapłacić po 15 rb. 96 kopiejek, 66 średniozamożnych po 7 rb. 98 kopiejek, 88 mniej zamożnych po 3 rb. 99 kopiejek, 98 pozostałych po 1 rb. 80 kopiejek. Najuboższych 24 zwolniono z płacenia składki. Rabin otrzymywał rocznie 600 rb., szames 100 rb. a kantor 75 rb.[1.5] Każdego roku gmina miała kłopoty z rozliczeniem dochodów, bo niektórzy nie płacili zadeklarowanych składek. W końcu braki z własnej kieszeni uzupełniali bogatsi Żydzi: np. Abram Miller, Szlama Telikin, Mendel Kriger czy Hersz Knopmacher. Sporo Żydów tymczasowo przebywało w Żyrardowie. Oni oraz niewielka grupa bezbożnych czy spolonizowanych pozostawali poza gminą.
Na przełomie XIX i XX w. liczba ludności zarówno polskiej jak i żydowskiej nadal szybko wzrastała. Istnieją jednak pewne problemy z ustaleniem faktycznej liczby ludności Królestwa Polskiego w latach 1909–1914, a zwłaszcza ludności polskiej. Warszawski Komitet Statystyczny podawał, że w połowie stycznia 1913 r. wynosiła ona ponad 13055 tys., w tym ponad 1954 tys. Żydów. Z tego w największej obszarowo guberni warszawskiej miało mieszkać ponad 2668 tys. osób w tym ponad 538 tys. Żydów. Dane te są jednak zawyżone. Błąd wynikał głównie z nagminnego podwójnego liczenia ludności napływowej w miejscu tymczasowego pobytu i w miejscu stałego pobytu. Stąd trudno dokładniej ustalić ilu mieszkańców miała gmina Żyrardów, w której przeważała ludność napływowa. Według urzędowych danych w 1910 r. mieszkało w gminie Żyrardów 36 821 osób, w tym 26636 katolików, 6032 protestantów i 3802 Żydów[1.6]. Dane te zweryfikował wydawca kolejnego rocznika statystycznego Królestwa Polskiego Edward Strasburger. Według niego w latach 1897–1913 liczba ludności żydowskiej w Królestwie Polskim wzrosła o 687 tys., czyli o 54,75 % osiągając 1 941 640 osób, co stanowiło 14,87% ogółu ludności. Największym skupiskiem ludności żydowskiej pozostawała Warszawa. Ludność powiatu błońskiego wzrosła z 104 776 osób w 1897 r. do 151 384 czyli o 44,48%. Jako swój język narodowy polski podało 125 100 osób (82,6%), żydowski (bądź niektórzy hebrajski) 14 202 osób (9,4%), niemiecki 11 487 osób (7,6%)[1.7].
W 1897 r. w powiecie błońskim mieszkało niemal dwa razy tyle Żydów co protestantów (luteran, kalwinów, baptystów, braci czeskich). Jednak w najludniejszej gminie wiejskiej powiatu błońskiego – w gminie Żyrardów – proporcje te do niedawna były odwrotne. W omawianych latach nadal następował duży napływ Żydów na teren przyszłego miasta Żyrardów. Stąd przewaga liczby protestantów nad liczbą Żydów w Żyrardowie szybko stopniała. W dodatku corocznie z powiatu błońskiego emigrowało do Ameryki 20–30 Żydów.
W styczniu 1908 r. wójt Aleksander Gołyński wystąpił do władz zwierzchnich o nadanie aglomeracji Żyrardowa, Rudy- Mariampola i Teklinowa praw miejskich argumentując to dużą liczbą ludności (28530 osób) i miejskim charakterem zabudowy (1305 budynków murowanych i 868 drewnianych). W tych wyliczeniach wyraźnie zaokrąglonych w górę stwierdzano dodatkowo na potrzeby własne, że osada Żyrardów ma 11 970 mieszkańców, w tym 1 130 luteranów i 230 wyznawców judaizmu; Ruda Guzowska z Mariampolem 13120 mieszkańców w tym 2200 luteranów i 3350 wyznawców judaizmu; Teklinów 3 440 mieszkańców w tym 853 luteranów i 835 Żydów. Dla Teklinowa policzono tylko ludność mającego miejski charakter Podblichu. Podlas potraktowano jako integralną część Rudy. Sprawa nadania praw miejskich utknęła już na poziomie powiatowego komisarza do spraw włościańskich w Skierniewicach. Jednak w wyliczeniach wójta z 1914 r. gmina miała mieć 39 297 mieszkańców, a osada fabryczna Żyrardów tylko 8 104. Liczebniejsza była oczywiście Ruda[1.8].
Gdy administracja niemiecka uznała w 1916 r. Żyrardów za miasto poza jego prowizorycznymi granicami m.in. pozostała północna część Teklinowa i wschodnia część Mariampola. Uniemożliwia to precyzyjniejsze określenie liczby jego mieszkańców. Stanowili oni wielonarodowościową mozaikę. Liczbowo wprawdzie dominowali Polacy, ale wśród urzędników i majstrów fabrycznych Niemcy. Urzędnicy mieszkali nieopodal Kantoru Głównego w kompleksie domów przy ul. Parkowej, w pobliżu którego zbudowano ich klub Resursę Fabryczną. Drudzy przeważnie w tzw. domach majstrowskich o większych mieszkaniach niż w przeznaczonych dla robotników zwykłych „czerwoniakach”, które i tak stanowiły niezwykły luksus w porównaniu jednoizbowymi mieszkaniami w drewnianych czynszówkach, przyległych do osady fabrycznej. Na obrzeżach zamieszkałej przez kolonistów niemieckich wsi Teklin powstały trzy garbarnie a po prawej stronie szosy prowadzącej do Wiskitek m.in. trzy zespoły murowanych kamienic dających początek dzielnicy Podblich. Po jej lewej stronie ciągnęły się tereny Bielnika, powiększone w 1873 r. o wziętą w dzierżawę wieczystą przez Zakłady Żyrardowskie obszerną łąkę.
W momencie rozpoczęcia I wojny światowej w granicach przyszłego niebawem miasta Żyrardów miało przebywać ok. 3800 Żydów, czyli 12 % ogółu mieszkańców. Do nich należała większość z ponad 370 sklepów, a właściwie sklepików, oraz z ponad 100 warsztatów rzemieślniczych, w tym 50 z ponad 60 warsztatów szewskich. Trudno policzyć liczbę Żydów zajmujących się krawiectwem, ale nie posiadających własnego zakładu. Nazwiska większości ich właścicieli zawierają opracowane przez Andrzeja Stawarza aneksy do pracy Z dziejów rzemiosła żyrardowskiego, wydanej w 1988 roku. Dużo z nich jako przedsiębiorstwa rodzinne, często w tym samym miejscu, przetrwały do 1939 roku.
W związku z wywalczoną możliwością organizowania polskich stowarzyszeń, powstały spółdzielnie robotnicze m. in. Bratnia Dłoń (prezes Wojciech Osuchowski), Nadzieja (prezes Jan Mic), Zorza (prezes Antoni Solarski), Zgoda oraz największa z nich Siła, która prowadziła dużą piekarnię. Część z nich w 1912 r. utworzyła Stowarzyszenie Spółdzielcze Spożywców[1.9]. Ich placówki stanowiły przede wszystkim konkurencję dla sklepów prowadzonych przez Polaków, w których ceny były nieco wyższe niż w żydowskich. Nie należy im jednak przypisywać inspirowania bojkotu sklepów żydowskich. Te były głównie dziełem endeków i części polskich sklepikarzy. Oliwy do ognia dolały wybory do IV Dumy Państwowej w listopadzie 1912 roku. W nich żydowscy elektorzy z Warszawy mieli przewagę głosów w jednej z kurii; w której kandydowali m. in. znany z wypowiedzi antysemickich Roman Dmowski i bardziej umiarkowany Jan Kucharzewski. W rezultacie Żydzi poparli Eugeniusza Jagiełłę z PPS Lewicy. Przegrana lidera Narodowej Demokracji posłużyła do nasilenia kampanii antysemickiej, której efektem był bojkot sklepów żydowskich pod hasłem „Swój do swego, po swoje”. Hasła bojkotu ekonomicznego spotkały się z krytyką prasy zachodniej i w dodatku były klęską asymilatorów, którym wytykano żydowskie pochodzenie. Petersburskie „Nowoje Wremia” nadały mu miano „wojny polsko-żydowskiej”. Nawet w „Myśli Niepodległej”, organie polskich wolnomyślicieli znanym z ustawicznych ataków antysemickich i antyjudaistycznych, stwierdzano, że bojkot uderza głównie w biednych przekupniów żydowskich, a odruchy rzekomego patriotyzmu polegające na wytrącaniu koszy żydowskim pomarańczarkom są godne potępienia.
Robotnicy żyrardowscy zwłaszcza w niedzielę nie stronili od kieliszka. Bardziej zapobiegliwi kupowali wódkę bezpośrednio w destylarni Oppenheima w Wiskitkach. Inni szli do sklepów monopolowych i szynków, których w Rudzie Guzowskiej nie brakowało, ale na terenie osady fabrycznej nie było ani jednego. Była jednak piwiarnia i restauracja. W miejscu przyszłego magistratu znajdowała się karczma dworska. Natomiast w Rudzie było 11 sklepów monopolowych, w Teklinowie 4 i 2 na Podlesiu. Mendel Feinberg dzierżawca browaru miał piwiarnię w Rudzie i drugą na Podlesiu. Żydom na ogół odmawiano zgody na prowadzenie szynku czy restauracji. W 1910 r. bracia Dawid i Mejer Pinesowie oraz Hersz Wein uruchomili przy ul Wiskickiej 12 fabrykę wódek. Żyrardów wraz z miastami Łódzkiego Okręgu Przemysłowego przodował w całym Królestwie Polskim w spożyciu alkoholu. Z tego powodu zorganizowano w nim wystawę przeciw alkoholową. Mobilizację zapowiadającą wojnę przyjęto spokojnie. Dużo gorzej ukaz carski zakazujący do końca wojny produkcji i sprzedaży wódek. Żyrardowską fabryczkę wódek musiano zamknąć. Władze carskie zniszczyły nawet rządowe zapasy wódek. W odrodzonej Polsce spożycie alkoholu wprawdzie spadło, ale w 1924 r. Żyrardów znowu przodował wraz z Kutnem w ilości wypitej wódki w całym województwie warszawskim. Na sprzedaż wyrobów alkoholowych trzeba było mieć koncesję.
Lata I wojny światowej
Napięcie w stosunkach między Rosją a Austro-Węgrami i Niemcami poprzedzające wybuch I wojny światowej spowodowało, że władze carskie zaczęły się bacznie przyglądać obywatelom obcych państw, których w gminie Żyrardów nie brakowało. Zarządzono sporządzenie ich ewidencji oraz liczby posiadanych przez nich koni i wozów. Doliczono się 550 rodzin będących poddanymi cesarza niemieckiego bądź austriackiego[1.10]. W lecie 1914 r. poczęto ich wysiedlać w głąb Rosji a także niektórych luteran, kalwinów i baptystów mimo posiadania przez nich paszportów rosyjskich. Po rozpoczęciu w początku sierpnia działań wojennych jak pisał Paweł Hulka-Laskowski ruch w fabryce kulał i zamierał, aż zamarł całkowicie. Stało się to 7 października 1914 roku. Głównym powodem było wyczerpywanie się zapasów węgla. Już w pierwszych dniach wojny Niemcy bowiem opanowali praktycznie bez walki kopalnie i huty Zagłębia Dąbrowskiego. Dyrekcja Zakładów Żyrardowskich postanowiła wypłacać swym robotnikom niewielkie tygodniówki. W parę dni później nastąpił pierwszy atak wojsk niemieckich na Warszawę, które dotarły w rejon Błonia, Pruszkowa i Grójca. Wycofując się zniszczyły one dworce w Grodzisku, Żyrardowie, Skierniewicach i Łowiczu i wiele mostów. Mając znaczną przewagę liczebną swych armii głównodowodzący wojsk rosyjskich wielki książę Mikołaj Mikołajewicz snuł plany wielkiej ofensywy na Berlin, które szybko musiał zrewidować wobec niemieckiego uderzenia z północy na Łódź i Łowicz. Wojska niemieckie nie zdołały jednak sforsować dolnej Bzury i zdobyć Sochaczewa. Obie strony okopały się w końcu roku nad Bzurą i Rawką, prowadząc od czasu do czasu pojedynki artyleryjskie i próby ataku, kończące się setkami zabitych i rannych. Niemcy wypróbowywali tu pociski artyleryjskie wypełnione gazem i gniazda karabinów maszynowych na opancerzonych samochodach. Niemieckie samoloty bombardowały wybrane cele m.in. kaplicę w Guzowie i kościół baptystów w Żyrardowie.
Natychmiast po rozpoczęciu wojny w sierpniu 1914 r. rosyjskie władze wojskowe poleciły Żydom opuścić tereny przygraniczne. W następnych miesiącach, gdy jeszcze trwała wojna manewrowa, poszczególni dowódcy wypędzali ludność żydowską z kolejnych miast i miasteczek, oskarżając ją o sprzyjanie Niemcom. Kozacy dopuszczali się grabieży. Pod zarzutem szpiegostwa aresztowano wielu Żydów, Niemców i Polaków. Według raportów żandarmerii carskiej w Żyrardowie członkowie niemieckiego dozoru fabrycznego wespół z Żydami mieli ukrywać żołnierzy niemieckich, którzy nie zdołali się wycofać 20 października 1914 roku[1.11] Jak wiadomo większość żyrardowskich Niemców już zesłano w głąb Rosji i taka sytuacja nie mogła mieć miejsca. Działał tu schemat, że wszystkiemu winni są oczywiście Żydzi, którzy przecież mówią po niemiecku i każdy z nich może być szpiegiem. Stąd od listopada 1914 r. trwała akcja wysiedlania ludności żydowskiej z Bolimowa, Sochaczewa, Skierniewic, Wiskitek, Żyrardowa, Błonia, Grodziska, Pruszkowa i Mszczonowa. I tak spotkało ich szczęście w nieszczęściu. Bo wysiedlono ich tylko do Warszawy, gdzie wprawdzie z trudem znajdowali jakiś kąt do zamieszkania, ale mimo drożyzny w sklepach mogli od żołnierzy rosyjskich taniej kupić żywność. Po ustaleniu się w końcu 1914 r. linii frontu tym bardziej trzeba było znaleźć winnych klęsk armii rosyjskiej. W związku z tym wielki książę Mikołaj Mikołajewicz polecił usunąć Żydów także z prawego brzegu Wisły. Większość z nich popędzono aż na Ukrainę. Tam w trzy lata później stali się ofiarami gwałtów kozackich.
Od grudnia 1914 r. Żyrardów stał się miastem przyfrontowym. Na stacji kolejowej Ruda Guzowska wyładowywano nowe pułki i zaopatrzenie dla rosyjskich dywizji walczących nad Rawką i Bzurą. W Wiskitkach znajdował się sztab 2 korpusu syberyjskiego. Z linii frontu przywożono setki rannych. Na szpitale zamieniono także szkoły. W pierwszych dniach czerwca 1915 r. dziesiątki furmanek przywiozły znad Rawki setki zatrutych chlorem żołnierzy rosyjskich, z których większość niebawem zmarła w strasznych męczarniach.
W pierwszych miesiącach wojny nie było jeszcze wielkich problemów aprowizacyjnych, ale ceny żywności szybko rosły. Ceny mięsa wołowego i cielęciny wzrosły o ponad 50%. Trudno było przetrwać zimę bez opału. Rozpoczęła się masowa grabież sąsiednich lasów. Zaczynało brakować nafty niezbędnej do oświetlania mieszkań. W dodatku władze rosyjskie rozpoczęły stopniową ewakuację z Królestwa Polskiego urzędów, fabryk wraz z ich załogami. 12 marca 1915 r. spaliła się na tzw. Podszyszce przy drodze do Sokula przędzalnia wełny, w której ogień zaprószyli skoszarowani na piętrze żołnierze rosyjscy. Straty z tego tytułu oszacowano na ponad 600 tys. rubli[1.12]. Po użyciu przez Niemców w końcu maja i w czerwcu 1915 r. nad Rawką gazów trujących i porażkach na innych odcinkach frontu Rosjanie w początku lipca postanowili wycofać się na prawy brzeg Wisły. Zarządzili masową ewakuację ludności w głąb Rosji. Stąd sporo mieszkańców Żyrardowa doczekało się tam rewolucji. Nieprzyjacielowi postanowiono pozostawić tylko ruiny dworców kolejowych i mostów. I co gorsze zniszczyć zakłady żyrardowskie, choć nie miały militarnego znaczenia. W dniu 17 lipca wycofujące się oddziały rosyjskie po wcześniejszym ewakuowaniu straży pożarnej wysadziły w powietrze fabrykę. Z panoramy Żyrardowa zniknął las kominów fabrycznych. Z płonących magazynów śmiałkowie wydobywali resztki tkanin. Na Bielniku w koszarach kozackich znaleziono zapasy owsa. Częściowo opustoszały Żyrardów został pozbawiony swej podstawy ekonomicznej. Wartość zniszczonego mienia szacowano później na 5 mln rubli w złocie. Kilka tysięcy rodzin robotniczych na parę lat utraciło pracę. Następnego dnia wkroczyły wojska niemieckie, które wypędziły przejściowo resztę ludności z Wiskitek.
Po wkroczeniu 5 sierpnia 1915 r. Niemców do Warszawy nastąpił powrót większości Żydów do Żyrardowa, Mszczonowa i Wiskitek. Nieliczni woleli pozostać w Warszawie, która otwierała im lepsze widoki na przyszłość. W najgorszej sytuacji byli sklepikarze zarówno polscy jak i żydowscy, bo nie mieli czym handlować. Wraz z przybyciem nowych okupantów zwiększyły się bowiem problemy aprowizacyjne. Warunki bytowania robotników były zawsze trudne, ale do wybuchu I wojny światowej mąka i chleb relatywnie tanie. Teraz ceny chleba wzrosły dwukrotnie, kaszy i oleju dziesięciokrotnie. W końcu wprowadzono kartki na chleb, mąkę i cukier, ale otrzymywali je nieliczni. Paweł Hulka-Laskowski podaje przykład jednej zapobiegliwej mieszkanki, która w ostatnich miesiącach rządów rosyjskich suszyła chleb porzucany przez żołnierzy rosyjskich.
W latach 1917–1918, gdy „okupacja niemiecka równała się przewlekłej klęsce głodowej” dzieliła się sucharami z najgłodniejszymi[1.13]. Ludność żydowska cierpiała jeszcze bardziej, bo nie miała przecież rodzin na wsi, z których jednak większość w pasie przyfrontowym została obrócona w perzynę. Nastąpiły wówczas masowe rekwizycje wyrobów z metali kolorowych poczynając od klamek i szyldzików przy zamkach a kończąc na blachach miedzianych i dzwonach kościelnych. Trwała dalsza dewastacja fabryki. Z jej ruin wyciągano konstrukcje metalowe. Początkowo werbowano ochotników do pracy w Niemczech, później przymusowo na roboty wysyłano tam mężczyzn w ramach zarządzenia o zwalczaniu wstrętu do pracy. Za nieprzestrzeganie zarządzeń generalnego gubernatora gen. Hansa von Beselera (zdobywcy Antwerpii i Modlina) aresztowano wiele osób. Sytuacja aprowizacyjna miasta stawała się coraz trudniejsza. Z początkiem 1918 r. skąpe przydziały żywności na kartki uległy dalszemu zmniejszeniu np. mąki ze 100 g na 80 g na osobę dziennie. Wydarzenia I wojny światowej (wysiedlenia, głód i epidemie) znacznie zredukowały liczbę mieszkańców Żyrardowa. Już w 1915 r. głód i choroby poczęły dziesiątkować ludność. Liczba zgonów była w latach 1916–1918 ponad czterokrotnie wyższa od liczby narodzin[1.14]. Ofiarami epidemii, przede wszystkim tyfusu padło wiele osób, zwłaszcza dzieci, dla których wybudowano szpitalik zakaźny w lasku na Podlesiu.
Nowi okupanci potrzebowali sprawnej administracji cywilnej, znacznej mierze złożonej z Polaków, która miała realizować ich zarządzenia. Stąd 1 grudnia 1915 r. opublikowano Ustawę o miastach dla obszarów Jenerał Gubernatorstwa Warszawskiego z mocą obowiązującą od 1 lipca tegoż roku[1.15]. Paragraf 18 przewidywał, że w miastach mających mniej niż 15 tys. mieszkańców burmistrza mianuje naczelnik administracji cywilnej Gubernatorstwa. Funkcję tę sprawował podporucznik von Kries. Żyrardów był jednak tylko częścią gminy wiejskiej o tej nazwie. Dopiero rozporządzenie gen. H. Beselera z 12 sierpnia 1916 r. w brzmieniu „Poza tym posiada Szef administracji prawo nadawać prawo miejskie nawet takim poszczególnym osadom lub większym miejscowościom, które stanowią część składową związków gminnych. Ma prawo przy tym zarządzić wyłączenie takiego miasta nowego ze związku gminnego. O ile z prawa tego robi użytek, rozrachunki między miastem a resztą gminy reguluje władza nadzorcza” otworzyło drogę do uznania Żyrardowa, Pruszkowa i Otwocka za miasta[1.16]. Stało się to 9 listopada 1916 roku. W granice nowego miasta oprócz osady fabrycznej Żyrardów weszła większość Rudy Guzowskiej (formalnej od chwili powstania w 1874 r. siedziby gminy żydowskiej), Podlas, część Mariampola i Teklinowa (Podblich). Dotychczasowy rabin Rudy Guzowskiej Menachem Mendel Albek przyjął tytuł nadrabina Żyrardowa. Wprawdzie 1 listopada 1916 r. ogłoszono Ordynację wyborczą dla miast Jenerał gubernatorstwa Warszawskiego do Rad Miejskich, która wprowadzała kurialny system wyłaniania radnych, ale w nowo powołanych miastach okupanci sami mianowali w 1917 r. pierwszych burmistrzów, radnych i ławników[1.17].
Wkraczające wojska niemieckie starały się pozyskać ludność żydowską. Już jesienią 1914 r. wydano zarządzenie zakazujące zmuszania Żydów do otwierana sklepów w soboty i inne judaistyczne święta. Również sami Żydzi początkowo uważali, iż pod panowaniem niemieckim będzie im lepiej. Nic dziwnego, że ojciec przyszłego premiera Izraela Menachema Begina witał ich w końcu sierpnia 1915 r. w Brześciu Litewskim przemową po niemiecku. W następnych miesiącach zarówno Żydzi jak i Polacy poczęli doświadczać niemieckich zarządzeń okupacyjnych dotyczących kontroli ludności z ustanowieniem wojennych sądów doraźnych włącznie. Równolegle nastąpiły ograniczenia ekonomiczne. Niektóre z nich godziły wprost w żydowską obrzędowość religijną np. m.in ograniczenie liczby świec przy szabasowym stole, czy konfiskata świeczników z brązu. W Żyrardowie w pewien piątkowy wieczór do wielu żydowskich mieszkań wpadli Niemcy i zabrali świeczniki. Już samo wtargnięcie obcych stanowiło naruszenie szabasu. Jak pisze Elżbieta Hulka-Laskowska „Żydzi odczuli to bardzo boleśnie i nawet starcy płakali”[1.18]. Niemieccy okupanci specjalnym rozporządzeniem gen. Beselera z 15 listopada 1916 r. ustalili prawne ramy funkcjonowania żydowskich gmin religijnych. Mogły one obejmować jedną gminę polityczną lub kilka mniejszych, a w dużych miastach mogło obok siebie istnieć kilka gmin żydowskich. Ich zarząd miał składać się z pochodzącego z wyboru rabina, utrzymywanego przez gminę, oraz kilku kadencyjnych członków. Porządek wyborów Żydowskiego Towarzystwa Religijnego określiło rozporządzenie z 28 kwietnia 1917 roku[1.19]
Mimo warunków wojennych część kupców i przedsiębiorców, głównie Żydów, postanowiła w 1917 r. zarejestrować w sądzie w Grodzisku Mazowieckim swą działalność. Ich nazwiska opublikowano w oficjalnej Gazecie Handlowej. W Żyrardowie byli to m.in. Abraham Szyfman, Mordka Tiger, Izrael Toerman, Moses i Noach Lipszyc, Szlama Bronsztein, Symcha Chmiel, Abram Czanachowicz, Josef i Chill Frydman, Mendel Gutenstein, Icek Krakow, Izrael Płocker. Swą działalność w Wiskitkach zarejestrowali m. in. Boruch Binental, Izrael Funtowicz, Berek Granatowicz i Josef Zyskind. Niektórzy zajmowali się szmuglem poszukiwanych towarów.
Od 1 października 1917 r. sprawy oświaty całkowicie przeszły w ręce polskiej Rady Regencyjnej. Na mocy postanowień powołanego ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego (WRiOP) dzieci żydowskie teoretycznie mogły chodzić do osobnych szkół elementarnych lub klas świętujących szabat. Praktycznie takich szkół było niewiele. Wcześniej żydowscy właściciele nieruchomości płacili składkę na utrzymanie szkoły gminnej w Rudzie Guzowskiej, ale na ogół nie posyłali do niej dzieci. Stąd duży procent chłopców uczęszczał do żydowskich szkółek religijnych: chederów i talmudtorów. Gdyby znaleźli się wśród nich chętni do nauki języka polskiego, to polonistów miała opłacać gmina polityczna. Dziewczynki z zamożniejszych domów uczęszczały do szkól prywatnych. Nastąpiła reorganizacja szkół elementarnych, przemianowanych na szkoły początkowe, których finansowanie częściowo przejęły władze miejskie Żyrardowa. Były jednak z tym znaczne problemy. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości już 9 lutego 1918 r. dekretem Naczelnika Państwa wprowadzono powszechny obowiązek szkolny dla dzieci w wieku 7–13 lat. Powstało nieco więcej publicznych szkół początkowych dla dzieci żydowskich, potocznie zwanych szabasówkami, gdyż nie prowadziły one zajęć w soboty i święta judaistyczne. Program ich nie różnił się od pozostałych publicznych szkół początkowych, a językiem wykładowym był w nich język polski.
W niepodległej Polsce 1918–1939
Nim państwo odbudowało zrujnowane zakłady żyrardowskie sytuacja robotniczego Żyrardowa była katastrofalna. Przejściowe osłabienie konkurencji żydowskiej ułatwiło rozwój powstałych wcześniej spółdzielni robotniczych m.in. Zgody i Siły, która prowadziła dużą piekarnię. Przewodnią ich ideą było jednak dostarczanie tańszych produktów niż większość sklepów polskich. Po I wojnie światowej zjednoczyły się tworząc Powszechną Robotniczą Spółdzielnię Spożywców. Trudną sytuację aprowizacyjną kraju pogłębiała jego izolacja z powodu toczonych z sąsiadami wojen o granice, w tym z nawałą bolszewicką. Niektórzy członkowie świeżo powstałych władz niższego szczebla też dawali upust swej niechęci do Żydów, których najłatwiej było oskarżyć o spekulacje. Dlatego minister spraw wewnętrznych Stanisław Wojciechowski w okólniku z 1 lutego 1919 r. zapowiedział, że wszelkie gwałty wobec ludności żydowskiej będą karane z całą surowością prawa, gdyż w wolnej Polsce nie ma miejsca na niesprawiedliwość, gwałt i samowolę. Dekret Naczelnika Państwa z 7 lutego 1919 r. o zmianach w organizacji gmin wyznaniowych żydowskich ograniczał się do aktualizacji zarządzeń gen. Beselera typu, że wybór rabina podlega zatwierdzeniu przez ministra WRiOP. Tenże minister miał zatwierdzać preliminarze budżetów i listy składek członów gmin, co stanowiło nawiązanie do praktyk z czasów carskich.
Po przejęciu w maju 1919 r. Zakładów Żyrardowskich pod przymusowy zarząd państwowy, jak Feniks z popiołów powstawały nowe gmachy fabryczne. Odbudowa nastąpiła z funduszy państwowych, które wyniosły ponad 47 mln ówczesnych marek polskich, co odpowiadało ponad 2,5 mln franków francuskich. Rosło zatrudnienie. Niestety temu wszystkiemu towarzyszyła polityka inflacyjna. Zarobki nie nadążały za wzrostem cen. Marka polska z dnia na dzień traciła na wartości. Przejściowo zamarł obrót nieruchomościami.
Mimo wszystko ludność Żyrardowa powoli wzrastała, ale daleko jej było do stanu sprzed I wojny światowej. W czasie spisu w 1921 r. stwierdzono wśród 21 336 mieszkańców miasta obecność przedstawicieli 12 narodów. Narodowość polską zadeklarowało 19 379 osób, żydowską 1 608 osób, niemiecką 263 osoby, czeską 48 osób. Deklaracje te nie w pełni oddawały stan faktyczny. Część Żydów, a zwłaszcza Niemców wolała podać narodowość polską. Według wyznania było w Żyrardowie16 844 rzymskich katolików, 1 772 ewangelików, 150 członków innych kościołów chrześcijańskich oraz 2 574 wyznawców judaizmu (12%). W dziesięć lat później liczba mieszkańców miasta wzrosła do 25 115 osób a liczba wyznawców judaizmu do 2 726 (10,8%). Z tych ostatnich jako swój język ojczysty 2 433 podało jidisz, 246 hebrajski a 47 język polski. Aż 7 922 osoby w mieście były bezrobotnymi[1.20].
W 1924 r. wytyczono nowe granice Żyrardowa, które określiło rozporządzenie Rady Ministrów podpisane przez premiera Władysława Grabskiego i wnioskodawcę ministra spraw wewnętrznych, a wcześniej i później wojewodę warszawskiego Władysława Sołtana. Wówczas istniejące między kościołem farnym i główną bramą fabryczną targowisko przeniesiono na Wilczy Kierz. Dotychczasowy Rynek przemianowano na plac W. Sołtana, zerwano pokrywający go bruk, wytyczono klomby i alejki, posadzono szpalery krzewów. W 1928 r. nadano Sołtanowi honorowe obywatelstwo miasta. Po wprowadzeniu w 1924 r. przez rząd W. Grabskiego złotówki sytuacja nieco się ustabilizowała.
Najbogatszymi Żydami w Żyrardowie byli w okresie międzywojennym bracia Ludwik i Ignacy Daumanowie. Ci przybysze, kapitaliści z wyraźnie wyższej półki, w 1922 r. uruchomili ponownie fabrykę wódek przy ul. Wiskickiej 12. W dziesięć lat później zbudowali przy ul. Mszczonowskiej 3 (dziś A. Mickiewicza 18) nowoczesne zakłady spirytusowe, które przerabiały m.in. melasę z cukrowni w Guzowie. Żydzi przejęli od braci Szmidtów dwie z trzech żyrardowskich garbarni: „Żyrkid” na ul. J. Kilińskiego oraz w 1937 r. białoskórniczą „Oszczędność” na końcu ul. Strzeleckiej, którą kupił przedsiębiorca warszawski Mosze Milenbach. Po II wojnie do czasu konfiskaty należała do jego synów: Mordechaja i Srula Milenbachów. Małą tkalnię bielizny stołowej nadal prowadzili Oksnerowie. Te przedsiębiorstwa i parę większych sklepów oraz kilka solidnych kamienic to były jedyne poważniejsze aktywa społeczności żydowskiej.
Bezpośrednio po I wojnie światowej polscy Żydzi otrzymywali od Amerykańsko-Żydowskiego Komitetu Pomocy (JOINT-u) dary w postaci żywności i odzieży. Rozdziałem ich z ramienia gminy zajmował się m.in. Herman Leon Gomoliński, kierownik prywatnej szkółki dla dzieci żydowskich. W przeprowadzonej w 1921 r. z inicjatywy JOINT-u ankiecie doliczono się w Żyrardowie 231 czynnych zakładów rzemieślniczych należących do 226 właścicieli żydowskich zatrudniających łącznie z nimi 522 osób. Wśród zatrudnionych przez nich pracowników najemnych (38%) tylko kilkunastu było Polakami. Wg podziału na branże dominował przemysł odzieżowy (68,6%). Były to z reguły zakłady krawieckie, których właściciele czasem dodatkowo zatrudniali 1–2 pomocników. Drugie miejsce zajmował przemysł spożywczy (15,7%). Po kilka osób zatrudniały piekarnie i masarnie. Należy odnotować 5 zakładów branży drzewnej, po 6 branży maszynowej, włókienniczej i chemicznej oraz 7 budowlanej[1.21].
Możliwości zarobkowania Żydzi mieli gorsze niż w czasach carskich. Wówczas w soboty nie pracowali ze względu na wymóg religijny (szabas), ale mogli otwierać sklepy i warsztaty w niedzielę. Teraz pracy w niedzielę zabraniały im jak i pozostałym obywatelom ustawy o czasie pracy w przemyśle i handlu oraz o wypoczynku niedzielnym. Nawet piekarze nie mogli piec chleba. Stawiało ich to w gorszej sytuacji wobec przedsiębiorców chrześcijańskich, którzy handlowali przez 6 dni w tygodniu.
W późniejszych latach na tle województwa warszawskiego, w którym liczba warsztatów, nie tylko żydowskich, ciągle wzrastała, Żyrardów prezentował się słabo. Według danych Izby Rzemieślniczej we Włocławku na dzień 1 stycznia 1931 r. było zarejestrowanych w powiecie błońskim 1402 samodzielnych rzemieślników, w tym 707 Żydów. W Żyrardowie działało ogółem 298 rzemieślników, w Błoniu 150, Grodzisku Mazowieckim 329 i Mszczonowie 315. W tymże powiecie Żydzi opanowali niemal całkowicie cholewkarstwo, czapnictwo, garbarstwo, kuśnierstwo, szklarstwo, zegarmistrzostwo i złotnictwo, w niemal 90% krawiectwo, w ponad 80% blacharstwo, w ponad 70% piekarstwo oraz w ponad 66% kapelusznictwo. Dużo było też żydowskich rzeźników i stolarzy. W samym Żyrardowie w sumie najwięcej było szewców (72) i krawców (71), kolejno rzeźników (43), fryzjerów (24) i piekarzy (20). Było też 6 cholewkarzy, po 5 czapników, ślusarzy i zegarmistrzów, 4 kapeluszników i tyluż kowali. Pozostałe 14 zawodów było reprezentowanych przez 1 do 3 rzemieślników, wśród których znajdował się jedyny w całym powiecie złotnik. Młodzieży żydowskiej mimo braku większych perspektyw nie pozostawało nic innego jak nauka jakiegoś rzemiosła lub emigracja. Wiele rodzin musiało korzystać z pomocy gminy i organizacji charytatywnych. Trudne warunki życia powodowały, że młodzi Żydzi coraz później zawierali związki małżeńskie. JOINT chcąc powstrzymać exodus młodych Żydów patronował Bezprocentowym Kasom Pożyczkowym prowadzonym przez Centralne Towarzystwo popierania Kredytu Bezprocentowego (CEKABE). Jak podawało „Życie Rzemieślnicze” w nr 1 z 25.12.1930 s. 18 według stanu z 1.09.1930 zarejestrowanych było na terenie województwa warszawskiego 25893 warsztatów rzemieślniczych: w tym w powiecie błońskim 1307, gostynińskim 1771, grójeckim 1350, kutnowskim 1189, łowickim 897, rawskim 819, skierniewickim 642, sochaczewskim 561, warszawskim 2063 i włocławskim 2246. Do końca roku ich liczba w powiecie błońskim wzrosła o 94 warsztaty.
Większość domów należących do Żydów to były z reguły drewniane czynszówki. Wówczas drewno było ciągle tańszym materiałem budowlanym niż cegła. Obok polskich lokatorów gnieździły się w nich dziesiątki żydowskich rodzin, żyjących prawie w nędzy i nie mających szans na lepszą przyszłość. Międzywojenny Żyrardów pod tym względem nie przypominał miasta, do którego sprowadzili się ich dziadowie bądź ojcowie. Oddajmy głos Stefanowi Sieniarskiemu, mieszkańcowi do zakończenia II wojny światowej ul. Ogrodowej (dziś R. Mielczarskiego ), później redaktorowi sportowemu „Życia Warszawy”:
Sąsiednie drewniaki, które wydawało się, że lada godzina się rozwalą, nazywaliśmy „Pekinem”. Tam dopiero mieszkała bieda z nędzą. Jeszcze jeden murowany dom (można powiedzieć urzędniczy) i drewniak na dwie ulice. Dalej znów drewniaki (właściciele przyszli folksdojcze) i na okrasę, ale to już na rogu „żyrardowskiej Marszałkowskiej” (1Maja — BJ ) – murowany dom zwany spółkowym... I tak to się przeplatały domy murowane z ledwo stojącymi drewniakami, by nagle przejść w przedziwną mieszaninę. Zewnątrz drewniak, a oficyna murowana, czasem 2-piętrowa. Właścicielami takich mieszanek byli żydowscy rzemieślnicy i sklepikarze. Dalej ciągnęło się getto...[1.22].
Takim zespołem murowanych oficyn był tzw. Przechodniak, do którego wejście prowadziło przez bramę domu stojącego przy ul. 1 Maja 15 a wyjście stanowiła brama domu przy ul. Ogrodowej (i odwrotnie). Na ul. Ogrodowej 3 znajdowało się gimnazjum Janiny Motylińskiej. Przy tej ulicy mieścił się też tzw. Bank Żydowski czyli Towarzystwo Oszczędnościowo-Pożyczkowe. Pierwszą wojnę światową przetrwał b. młyn Witta, potem Ruppla, na Ogrodowej. W 1929 r. rozpoczął się światowy wielki kryzys ekonomiczny pogłębiony dodatkowo przez aferę żyrardowską. Zakłady lniarskie przekazano bowiem za bezcen w sierpniu 1923 r. koncernowi francuskiemu, kierowanemu przez Marcela Boussaca. Rychło okazało się, nowy właściciel był zainteresowany tylko ograniczaniem produkcji. Już w lipcu 1926 r. doszło do lokautu wszystkich robotników. Po trzech miesiącach stopniowo przyjęto do pracy połowę dotychczas zatrudnionych, czyli 3 tys. osób. Władze miasta bezskutecznie alarmowały Rząd i Sejm o panującym w mieście totalnym bezrobociu.
Spadek siły nabywczej polskich mieszkańców miasta odbijał się też na kondycji z reguły wielodzietnych rodzin rzemieślników żydowskich. Sklepiki żydowskie jako tako jeszcze prosperowały, gdyż przede wszystkim obsługiwały własną społeczność. Zatrudnieni przez M. Boussaca dyrektorzy transferowali zyski za granicę, dążąc wprost do upadłości Zakładów. Jednocześnie ograniczali produkcję i liczbę zatrudnionych. W końcu zwolniony z pracy, były bojowiec PPS, zesłaniec syberyjski Julian Blachowski zastrzelił 26 kwietnia 1932 r. w Warszawie głównego dyrektora Gastona Koehlera, poczym oddał się w ręce policji. Dopiero wówczas pojawiły się w prasie artykuły o Żyrardowie. „Kurier Czerwony” nazwał go „ miasteczkiem nędzy i bezrobocia”. Jednak władze państwowe nie zdecydowały się na szybkie przecięcie afery żyrardowskiej. Dopiero w 1934 r. aresztowano dwu francuskich dyrektorów i przejęto pod zarząd państwowy Zakłady, co spowodowało interwencję władz francuskich. Nie wytoczono sprawy karnej sprawcom ocenianym na 25 mln. złotych strat państwa polskiego. Rząd polski zdecydował się w 1936 r. wykupić za 45 mln. franków akcje należące do Boussaca i innych akcjonariuszy francuskich, na co otrzymał w końcu od rządu francuskiego odpowiednią linię kredytową. Taki był koniec afery żyrardowskiej, która przez kilka lat nie schodziła z łamów gazet. Echo jej szybko dotarło nawet do lewicujących młodych poetów Józefa Łobodowskiego i Czesława Miłosza. Pierwszy w wierszu Piłsudski pytał „gdzie podziać się z sercem, gdy czarny wstanie Żyrardów i barykadą kamienną runie na progu sumienia”. Drugi w wierszu przeciwko nim stwierdzał, że mieszkańcy Żyrardowa w wyniku polityki zagranicznego koncernu głodują, a uzależnieni od swych mocodawców dziennikarze nie piszą prawdy o korupcji ministrów[1.23].
W latach 1929–1933 sytuacja rzemieślników zarówno polskich jak i żydowskich była tragiczna. Wieś z powodu niskich cen artykułów rolnych, które spadły w hurcie o ok. 30–40% (żyto za 100 kg ok. 30 zł, pszenica ok. 33 zł, mąka pszenna ok. 50 zł, mąka żytnia ok. 36 zł, masło ok. 2,50 zł za kg, żywiec wieprzowy ok. 1 zł za kg) przestała być odbiorcą artykułów przemysłowych. Szewcy nie mieli zamówień na obuwie (półbuty męskie z dobrej skóry lub lakierki damskie kosztowały ok. 33 zł). Podobnie krawcy nie mieli zleceń na uszycie garnituru czy sukienki, a z samych przeróbek nie sposób było wyżyć. Nawet w tak niezbędnej dziedzinie jak wypiek chleba nastąpiły znaczne ograniczenia. Wypiekano głównie chleb żytni (44 gr za kg). Z konieczności chleb zastępowały ziemniaki. Gwałtownie zmniejszyła się ilość pożywanej cielęciny i wołowiny. Z uboju krów i cieląt żyło dotąd kilku rzeźników żydowskich. Węgiel kosztował ponad 40 zł za tonę. Coraz częściej dochodziło do napaści uzbrojonych grup złodziei na pociągi towarowe. Paru żyrardowskich policjantów zostało postrzelonych.
Dopiero od 1935 r. nastąpiła w Polsce wyraźna poprawa koniunktury. Jednymi z pierwszych posiadaczy telefonu w mieście byli: Aron Blausztein (handel węglem i koksem Wiskicka 18) i M. D. Lipszyc (handel maszynami i wyrobami żelaznymi przy ul. 1 Maja 23). Drugi większy skład opałowy prowadził Chill Liberman (1 Maja 22). Składy drewna prowadzili Gutglas i Brzeziński (1 Maja 2) oraz Chaim Gurfinkel (1 Maja 76). W domu Chodaka przy ul. Narutowicza 1 Baron Rubin prowadził skład skór i obuwia, a Dawid Kirszbaum zajmował się handlem zbożem. Znany adwokat Maurycy Sarna miał swoją kancelarię w domu przy ul. 1 Maja 7.
Ciekawą inicjatywę zorganizował Abram Zyskind. Wraz z Izraelem Płockerem i Jehielem Libermanem wykupił część wydmową Czarnego Borku. Wybudowali sobie wille wzorując się na willach ze Świdra. Na niewielkim strumyku Wierzbiance zbudowano zaporę tworząc mini zalew. Wybudowano przystanek kolejowy Międzyborów. Niestety na nim pęd powietrza przejeżdżającego bez zatrzymania ekspresu zabił A. Zyskinda. Odtąd Międzyborów był uznawany przez bardziej zabobonnych Żydów za miejsce fatalne.
Bardziej przedsiębiorczy młodzi Żydzi już od początku lat dwudziestych decydowali się na emigrację, głównie do Stanów Zjednoczonych i jeszcze bardziej odległej Argentyny. W latach trzydziestych pod wpływem ruchu syjonistycznego, reprezentowanego przez prawicową partię Mizrachi (członkami jej zarządu byli m.in. Naftali Sytten i Chaim Brzeziński) i mającą znaczne wpływy w Żyrardowie socjaldemokratyczną Poalej Syjon-Prawicę, nasiliły się wyjazdy do Palestyny. Już w Polsce starano się odpowiednio (m. in. przez kursy rolnicze) przygotować młodzież do życia w Palestynie. W latach 1924–1927 społeczność żydowską w Radzie Miejskiej reprezentowali Herman Gomoliński i Karol Oxner, natomiast w latach 1934–1938 jej członkami byli Chil Kremski, Arnold Landau i Herman Oxner.
Były jednak dziedziny. w których społeczność żydowska miała spore osiągnięcia. Taką dziedziną było upowszechnienie oświaty. Zwolennik oświecenia żydowskiego (hebr. Haskali) syn warszawskiego rabina Zelman Klepfisz założył przed 1910 r. nowoczesny cheder, do którego uczęszczało ok. 100 kilkuletnich chłopców. Obok nauki czytania i pisania po hebrajsku oraz recytowania z pamięci fragmentów Tory nauczano w nim elementów wiedzy świeckiej. Na podstawie zarządzenia władz oświatowych z 1922 r. na naukę tych ostatnich należało poświęcać minimum 12 godzin tygodniowo. Gmina żydowska wniosła także swój wkład w powstanie szkoły powszechnej im. E. Orzeszkowej. Wcześniej około 1918 r. Herman (Leon) Gomoliński założył prywatną szkółkę dla dzieci żydowskich, która mieściła się w domu A. Chodaka. W roku szkolnym 1925/26 nosiła już imię E. Orzeszkowej i była czteroklasówką, w której 6 nauczycieli uczyło 159 uczniów. Najpóźniej w 1928 r. przeniosła się do budynku przy ul Familijnej, mającego 5 izb lekcyjnych. Pomieszczenia po niej w domu Chodaka wynajęło paru żydowskich kupców. W tymże roku otrzymała nr 6 i odtąd potocznie była nazywana „szóstką”, bądź szkołą „żydowską. W roku szkolnym 1930/31 grono 12 nauczycieli, w tym paru Żydów (H. Gomoliński, Roma Krakow, Salomea Neuhas) uczyło 383 uczniów podzielonych na 10 klas. W 99% była to młodzież żydowska. Zajęcia odbywały się jednak w języku polskim. Dodatkowym językiem obcym w starszych klasach był niemiecki. Ze względu na szabas uczniowie mieli wolne soboty. Wykształcenie religijne popołudniami musieli uzupełniać w Talmud-Torze, w której nauczali Noach Burzeszyński, Ertel Szacher i Icek Meir Rodziner.
Długoletnim rabinem, od pierwszych lat XX w., był Menachem Mendel Albek. Po jego śmierci w 1932 r. o to stanowisko ubiegało się kilku kandydatów m. in. Jechiel Meir Kremski, Uzjel Elimelech Elwing i pochodzący z dynastii chasydzkiej z Mszczonowa Jakow Dawidowicz Kalisz, za którym opowiedziała się większość żyrardowskich Żydów. Ostatnim prezesem gminy żydowskiej był Symcha Zyskind. W latach 1937–1939 prowadzono w Żyrardowie prywatne judaistyczne Kursy religijne związanego z Mizrachi Stowarzyszenia „Jawne”, którego centrala znajdowała się w Warszawie przy ul. Twardej 4.
Mimo trudnej sytuacji rozwijało się żydowskie życie kulturalne. Ważną rolę odgrywała w Żyrardowie publiczna biblioteka żydowska „Cukunft = Przyszłość”. Jej lokal przy ul. Okrzei 6 był miejscem odczytów i spotkań dyskusyjnych, w których uczestniczyli przedstawiciele różnych opcji politycznych. Od początku była zwalczana przez chasydów, zwłaszcza członków ortodoksyjnej Agudas Isroel. W 1923 r. jej zbiory uległy częściowemu spaleniu. Wobec tego, że jej zarząd zdominowali przedstawiciele Bundu, nastąpiła secesja członków pozostałych partii, którzy utworzyli w 1926 r. drugą bibliotekę należąca do sieci noszącej imię wybitnego pisarza I. L. Pereca. W latach 1925–1926 biblioteki jego imienia powstały też w Grodzisku Mazowieckim, Łyszkowicach, Pruszkowie i Skierniewicach. Organizacje sjonistyczne, głównie Stowarzyszenie „Tarbut”, patronowały wcześniej założonym bibliotekom w Błoniu, Grodzisku Mazowieckim i Skierniewicach oraz powstałym w tym samym czasie bibliotekom w Wiskitkach, Nadarzynie i aż dwóm w Łowiczu. Pierwsza z żyrardowskich żydowskich bibliotek upadła przed końcem 1929 roku. Kierownik drugiej Jakub Wolff został aresztowany w czasie pierwszomajowej demonstracji bezrobotnych przed Magistratem w 1933 roku. W końcu dla ratowania bytu biblioteki księgozbiór jej przejęła gmina żydowska. Przy bibliotece powstało kółko teatralne inspirowane przez kapelusznika a potem dramaturga i aktora Benziona Wagnera (1889–1930). Już przed I wojną światową wystąpił on w amatorskim przedstawieniu żydowskim w Żyrardowie. W 1922 r. powrócił z Odessy, gdzie występował w teatrze żydowskim. Później jego sztukę Der wilner gaon (Wileński gaon) o wybitnym znawcy prawa talmudycznego Eliaszu ben Salomonie Salmanie Kremerze (1720–1797) wystawił teatr w Londynie. Syn brata przybranego ojca Benziona Henryk (1922–2000) rozpoczął studia w Konserwatorium Warszawskim, ale wybuchła wojna. Rodzina Wagnerów przedostała się do Mińska, gdzie Henryka wcielono do Armii Czerwonej. Do końca wojny był pianistą we frontowym teatrze. Potem po ukończeniu studiów pianistycznych i kompozytorskich stał się jednym z najwybitniejszych kompozytorów białoruskich. Sprawy te przed laty na łamach „Życia Żyrardowa” szeroko opisał Maciej Twardowski, niedawno Sławomir Krejpowicz, a ostatnio Justyna Żak[1.24].
Wydawano jednodniówki m.in. syjonistyczne „Di Sztyme” (Głos – 1924) i „Unzer sztime” (Nasz głos – 1937, redaktor M. Jakubowicz). Sportowców żydowskich skupiał klub Makabi, którego piłkarze rozgrywali mecze m.in. z Żyrardowianką i żydowską Morgenstern (Jutrzenką ) z Grodziska Mazowieckiego.
W 1939 r. liczba Żydów w Żyrardowie przekraczała 3 tysiące. Z niepokojem od kilku lat patrzyli oni na poczynania Hitlera w Niemczech. E. Hulka-Laskowska uczestniczyła w zbieraniu wśród nich funduszu na pomoc dla niemieckich uciekinierów do Austrii i Czech. Wydane w 1935 r. ustawy norymberskie stanowiły tylko pierwszy krok do zmuszenia ponad pół miliona niemieckich Żydów do opuszczenia Niemiec. W listopadzie 1938 r. władze hitlerowskie zorganizowały pogrom Żydów, w czasie którego zamordowano 91 osób, spalono 171 synagog i zniszczono kilka tysięcy sklepów. Następnie do obozów koncentracyjnych skierowano ponad 25 tys. Żydów, a 17 tys. z polskimi paszportami odstawiono do granicy Polski.
Zagłada
Swego czasu niektórzy zachodnio-niemieccy historycy usiłowali wmówić światu, że wkraczające na ziemie polskie dywizje Wehrmachtu zachowywały się rycersko, a zbrodnie wojenne popełniali nieliczni członkowie oddziałów SS i formacji policyjnych. Po pierwszych bombardowaniach 1 września 1939 r. bezbronnych miast, w kierunku Warszawy ruszyły dziesiątki tysięcy cywilnych uciekinierów, w tym wielu Żydów. Już 7 września doścignęły ich w okolicy Mszczonowa czołówki prących na stolicę dywizji niemieckich. Uciekinierom pozostawały jeszcze drogi boczne. Żołnierze Wehrmachtu traktowali często napotkanych Żydów jak zwierzynę, na której można wypróbować skuteczność z bezpośredniej odległości posiadanej broni. W odwet za nocny atak wojsk polskich na Mszczonów Niemcy zamordowali w dniach 9–11 września kilkunastu jego mieszkańców z burmistrzem i proboszczem na czele i spalili wiele domów. W tydzień później podpalili w nim synagogę, wraz z ukrywającymi się w niej Żydami. Po bitwie o Żyrardów 12 września pod Międzyborowem ostrzelali grupę bezbronnych uciekinierów żydowskich z Łodzi, zabijając kilka i raniąc kilkanaście osób. Zamordowano też paru oficerów i kilkunastu wziętych do niewoli żołnierzy polskich. Po wypędzeniu wieczorem mieszkańców Żyrardowa jako rodzaj żywej tarczy na korytowskie łąki oddzielono Żydów od Polaków. Następnego dnia obydwie kolumny pod konwojem popędzono do miasta. Na polach folwarku A. M. Lazariniego 16 września zmasakrowano drugą grupę uciekinierów żydowskich. Ich ciała pochowano w rowie przeciwlotniczym koło elektrowni. W Nadarzynie zastrzelono kilkudziesięciu Żydów z Łodzi. W Błoniu i jego okolicy zastrzelono ponad dwustu Żydów. Skoszarowani w żyrardowskich szkołach żołnierze niemieccy rozpoczęli akcję niszczenia cmentarza żydowskiego. Szkołę im. E. Orzeszkowej przejściowo zajęła niemiecka żandarmeria polowa. Potem przez kilka tygodni był w niej szpital.
Już 21 września H. Heydrich, szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy, w poufnym radiotelegramie do dowódców wojskowych, stwierdzał, że dla realizacji ostatecznego celu (tj. eksterminacji – autor) należy wysiedlić Żydów z zachodnich dzielnic Polski i razem z pozostałymi skoncentrować w wybranych miastach leżących przy liniach kolejowych. Jednocześnie polecał, żeby w każdej gminie żydowskiej powołać Radę Starszych, która będzie odpowiedzialna za realizację wydawanych jej poleceń[1.25]. Zarządzono konfiskatę mienia żydowskiego. W Żyrardowie Niemcy natychmiast przejęli zakłady spirytusowe, garbarnie, składy węgla, drewna i materiałów budowlanych.
W grudniu 1940 r. utworzono na niewielkiej przestrzeni (kwartał ulic: Mireckiego, Narutowicza, Okrzei i 1 Maja) getto w Żyrardowie. Zgodnie z nakazem władz okupacyjnych Żydzi w miastach musieli wybrać swe Rady. W Żyrardowie członkami Rady Starszych (Altesten Rat – następnie Judenratu), zostali: Jakób Baron, Mosze Grynbaum, Szloma Szulman, Symcha Zyskind i Chaim.Brzeziński[1.26]. Siedziba Rady Starszych znajdowała się przy ul. Okrzei 6. Jej członkowie do końca określali się mianem Rady Starszych zamiast Judenratu. Już w końcu września do Żyrardowa przeniosło się kilkudziesięciu żydowskich pogorzelców z Mszczonowa.
Do getta skierowano także ponad 1100 Żydów wysiedlonych z terenów przyłączonych do Rzeszy i z okolicznych miejscowości. Deportowanym pozwolono zabrać jedynie bagaż osobisty. Do getta trafiły nawet spolonizowane rodziny mieszkające w innych dzielnicach Żyrardowa. Liczni miejscowi folksdojcze (blisko 2 tys. osób) znali bowiem ich korzenie. Zajęli też po Żydach co lepsze domy i mieszkania. Wielu z nich zgłosiło się do hitlerowskich formacji policyjnych: Schutz-polizei czy Sonderdienstu. Stanowili też większość straży fabrycznej. Szczególnie tzw. czarni (od czarnych wyłogów i trupich czaszek na czapkach) pastwili się nad Żydami. Jednocześnie wysiedlono z terenów getta polskie rodziny.
W Żyrardowie mieszkańcy getta początkowo mogli je opuszczać w godzinach południowych. Rano mogli odwiedzać swych sąsiadów, ale popołudniu i w nocy musieli obowiązkowo przebywać w swych bardzo zatłoczonych mieszkaniach. Judenrat musiał dopilnowywać realizacji kolejnych niemieckich zarządzeń m.in. dostarczania odpowiedniej liczby osób do brygad roboczych. Słaniając się z głodu żyrardowscy Żydzi pracowali pod nadzorem żandarmów m.in. przy budowie i naprawie dróg. W Woli Miedniewskiej istniał obóz pracy, którego więźniowie (350 osób) pracowali przy regulacji dopływów Bzury. Pracami melioracyjnymi zajmowali także więźniowie z obozu w Szymanowie. W pobliskim majątku Filipina więźniowie nie przymierali z głodu dzięki, jak napisał w swej relacji Lipa Wołkowicz z Wiskitek, ludzkiej postawie administratora[1.27]. Niemcy nie zburzyli bóżnicy, w której czasem przetrzymywali schwytanych w łapankach mieszkańców Żyrardowa.
Członkowie Judenratu w Żyrardowie uruchomili pod szyldem Komitetu Pomocy Społecznej (przewodniczący Chaskiel Zyskind, członkowie: Chaim Brzeziński, Bajnisz Ligenberg, Naftali Sytten, Felicja Landau, Małka Grynbaum, Ita Gutensztajn i Jenta Liberman) kuchnię ludową. Komitet Pomocy Społecznej, starał się też zdobyć większe środki na zakup żywności dla swych głodujących ziomków. W końcu listopada 1940 r. pisał do Żydowskiej Samopomocy Społecznej w Krakowie rozdzielającej subsydia Międzynarodowego Czerwonego Krzyża i amerykańskiego JOINT-u –„ Miasto Żyrardów obarczone jest większą liczbą wysiedlonych znajdujących się w skrajnej nędzy. Lista osób podopiecznych sięga powyżej 1300 (tj. 40%) ludności żydowskiej znajdującej się tak pod względem materialnym jak i sanitarnym w nader opłakanych warunkach”[1.28]. Część osób dobrowolnie przeniosła się do getta warszawskiego, inni do Węgrowa, dzięki czemu zdołała zabrać z sobą większy dobytek[1.29].
W piśmie do swej centrali w Krakowie z 14 stycznia 1941 r. pisano: Komitet Pomocy przy Radzie Starszych zwraca się niniejszym z następującą prośbą:
Od grudnia 1939 roku rozwijamy szeroką działalność pomocy społecznej, a mianowicie:
1. Kuchnia Ludowa stworzona w końcu 1939 r. wydaje dziennie około 700 obiadów. Z kuchni korzystają przeważnie wysiedleni z Kowala, Lubienia k. Włocławka, Kalisza, Łodzi, pogorzelcy z sąsiedniego miasteczka Mszczonowa, jak również bardzo zubożała ludność żydowska m. Żyrardowa.
2. Rozdawnictwo produktów. Od czasu do czasu rozdajemy różne produkty, jak: kartofle, mąka itp. Z tego rozdawnictwa korzystają biedne rodziny nie mogące z różnych przyczyn korzystać z pomocy Kuchni Ludowej. Z pomocy tej korzysta 600 osób.
3. W grudniu 1940 r. została utworzona dzielnica żydowska, z powodu czego setki rodzin żydowskich straciły wszelkie możliwości zarobkowania i masowo zwracają się do Komitetu Pomocy o udzielenie pomocy materialnej. Także przy przesiedleniu Żydów do dzielnicy żydowskiej Komitet Pomocy udzielił pomocy materialnej dla przesiedleńców.
4. Jak nam wiadomo to do dzielnicy żydowskiej w Żyrardowie ma przybyć w najbliższej przyszłości kilkanaście tysięcy Żydów z powiatu Sochaczew-Błonie. Zbędne jest przedstawiać obraz zgrozy z powodu tak masowego dopływu szerokich mas ubogich wysiedlonych do naszego miasta.
Dalej pisano, że dotychczasową pomoc finansowano ze składek zasobniejszych mieszkańców getta, zasiłku od amerykańskiego JOINT-u i 10 gr. opłat za obiad, ale potrzebne są większe fundusze[1.30]. Niebawem przypędzono do Żyrardowa 900 osób z getta sochaczewskiego. Wówczas wysłano do Krakowa telegram z prośbą o natychmiastową pomoc. Otrzymano 2000 zł, za które zakupiono produkty żywnościowe, głównie kartofle, mąkę i kaszę. Wówczas w żyrardowskim getcie miało znajdować się około 5000 osób, z których połowa korzystała z pomocy opieki społecznej[1.31].
Jeszcze 28 stycznia 1941 r. planowano utworzyć w Żyrardowie Delegaturę Żydowskiej Samopomocy Społecznej. Chyba już wówczas dotarła wiadomość, że Niemcy rozpoczęli likwidację getta w Pruszkowie mimo wręczenia im okupu. Mimo wszystko łudzono się, że za łapówkę uda się odwlec ten moment. Niestety była to decyzja dużo wyższego szczebla. Władze dystryktu warszawskiego miały z jego zachodnich powiatów wysiedlić 72 tys. Żydów do getta warszawskiego. Stąd 31 stycznia 1941 r. generał Reimann w imieniu kreishauptmanna sochaczewskiego wydał rozporządzenie o wywozie do 9 lutego do getta warszawskiego Żydów z Żyrardowa, Wiskitek i Mszczonowa; między 10–14 lutego z Grodziska Mazowieckiego; 15–16 lutego z Sochaczewa oraz miedzy 17–19 lutego z Błonia. Zarządzenie to rozplakatowano. Do czasu deportacji zabroniono Żydom opuszczania terenów gett. W trzaskający mróz popędzono ich pod eskortą partiami na żyrardowski dworzec, gdzie załadowywano do wagonów. Ostatnią grupę skierowano na stację 11 lutego. Oto relacja mieszkanki ul. Ogrodowej:
Z ulicy Szulmana pędzili ich pod naszymi oknami. Noc była zimna, oboje z mężem staliśmy przy oknie w paltach. Mieliśmy łzy w oczach. Niemcy pokrzykując i poszturchując pędzili tych nieszczęśników ponaglając ich do pośpiechu. Szli z węzełkami. Jakiś staruszek niósł na zawieszonym kiju opartym o ramię czajnik. Inny starzec nie mógł już iść dalej, usiadł pod naszym domem. Został natychmiast zastrzelony....[1.32].
W tydzień później P. Hulka-Laskowski widział kolejną grupę Żydów, z któregoś sąsiednich miast oczekujących na załadunek do wagonów. W Instytucie Pamięci Narodowej w Warszawie zachowało się kilkanaście fotografii przedstawiających wymarsz i załadunek Żydów do wagonów na dworcu w Żyrardowie, które m.in. z okna budynku stacyjnego wykonał pod nadzorem niemieckiego porucznika prawdopodobnie Karol Marczak. W parę tygodni później rozpoczęto likwidację gett w Skierniewicach i Łowiczu (19.03.1941).
Pozostawione mienie skonfiskowano. Niemiecki zarząd Żyrardowa szybko ponownie uruchomił piekarnie Rozenholca i S. Schilberga oraz masarnię O. Gitbrechta. W prasie podziemnej piętnowano próby wzbogacania się na majątku pożydowskim. Pisano m.in. „niejaki Góraj przejął młyn swego wspólnika Grynbauma w Oryszewie i do getta nie posłał mu ani grosza”[1.33].
W rozplakatowanym zarządzeniu z 17.06.1941 r. L. Fiszer zakazywał Żydom przebywania w powiatach: grójeckim, łowickim, sochaczewsko-błońskim oraz zachodniej części powiatu warszawskiego. Jednocześnie zapowiadał karanie nawet ciężkim więzieniem za udzielenie Żydom jakiejkolwiek pomocy. Schwytanych uciekinierów z getta warszawskiego, jak i od początku ukrywających się po tzw. aryjskiej stronie, rozstrzeliwano na mocy rozporządzenia gen. Franka z 5.10.1941 roku. To samo groziło polskim rodzinom za ukrywanie Żydów. W dwa miesiące później starosta powiatu sochaczewskiego zapowiedział karanie śmiercią za jakąkolwiek pomoc udzieloną Żydom. Część z nich zmarła z głodu i chorób, większość zginęła w komorach gazowych obozu zagłady w Treblince funkcjonujących od końca lipca 1942 roku. Jedną z tych ofiar była pochodząca z Żyrardowa Ewa Wasercug, która zgłosiła się do pracy w sierocińcu prowadzonym przez Janusza Korczaka. Tam też zginęli Herman Leon Gomoliński, Roma Krakow i Salomea Neuhas. Reszta została zastrzelona bądź zginęła w płomieniach w czasie ostatecznej likwidacji getta warszawskiego w kwietniu-czerwcu 1943 roku. W sumie ofiarami hitlerowskiego ludobójstwa stało się ok. 3 milionów Żydów polskich i ponad drugie tyle rosyjskich, rumuńskich, węgierskich, czeskich, niemieckich i z innych krajów europejskich. Wobec ogromu tej zbrodni nieistotne jest to, czy historycy nazwą ją po angielsku Holocaust (Całopalenie), czy po hebrajsku Szoa (Zagłada).
Garstka ocalałych
Żydzi z Żyrardowa czy Wiskitek jeśli chcieli przetrwać to schronienia musieli szukać w dalszych okolicach, gdzie nikt ich nie znał. W samym Żyrardowie i okolicznych wsiach, zwłaszcza w Feliksowie, było zbyt wielu folksdojczów. Stanowili oni obsadę miejscowego kilkunastoosobowego posterunku żandarmerii. Byli to Miller, Dojan, Marks, Schumann, „Wąchala” i inni. Dowodzący nimi porucznik chyba nie pochodził z okolic Żyrardowa. Żydzi mogli być też rozpoznani przez miejscowych policjantów granatowych. Od jesieni 1941 r. miejscem rozstrzeliwań ukrywających się Żydów stała się tzw. Piaskowa Góra w Międzyborowie oraz kirkut i przyległe do niego pole. Parę egzekucji odbyło się przy willi „Wanda”, będącej siedzibą Schuppo, (róg ul. Bratniej i dawnej ul. Idzikowskiego dziś ul. Bohaterów prowadzącej w stronę Międzyborowa) po drugiej jej stronie ulokowała się żandarmeria i policja granatowa, a za tymczasowy areszt służyły komórki Błaszczyńskiego. W aktach po Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce zachowało się kilkanaście, napisanych głównie w latach sześćdziesiątych XX w., krótkich relacji o poszczególnych egzekucjach. Ostatnią drogą dla kilkunastu grupek Żydów (liczących od 2 do 5 osób), w tym paru matek z małymi dziećmi, był marsz z posterunku żandarmerii poprzez zagajniki na wydmy międzyborowskie lub na kirkut. Niestety nie są znane ich nazwiska z jednym wyjątkiem 35 letniej Millerowej z trzyletnim dzieckiem. Wśród rozstrzelanych na kirkucie znalazł się Dawid Funtowicz, który z warszawskiego getta przyjechał w 1942 r. po żywność do Wiskitek, ale w drodze powrotnej został zatrzymany przez żyrardowskich żandarmów. Zastrzelono też pojedynczo kilku nastolatków. Na posterunku żandarmerii zamordowano Żydówkę i jej właśnie narodzone dziecko. Na ogół skrupulatni w swej „buchalterii śmierci” Niemcy w sprawie Żydów woleli nie pozostawiać zbyt dużo śladów.
U chłopów pod Żyrardowem jednak przetrwali m.in. Helena Białek i dziewięcioletni Henryk Piechotka z Włocławka. We wsi Chroboty ocalała trzyosobowa rodzina Wieselów. U jednej z żyrardowskich rodzin przetrwała ostatnie lata okupacji paroletnia Elżbietka, córka poległego w getcie warszawskim przyjaciela Marka Edelmana. Dzięki pielęgniarce PCK Bronisławie Czaplarskiej przeżyła młodziutka Sala Biderman. Znane mi są nazwiska kilku osób, które w różnych formach pomagały ukrywającym się Żydom. Bracia Marian i Mieczysław Jodłowscy z Drzewicza za to zostali wywiezieni do Auschwitz[1.34].
Bohaterką niezwykłej historii stała się żyrardowska nauczycielka, ewangeliczka Helena Tober, którą mąż wciągnął na folkslistę. Otóż po śmierci swego najmłodszego synka adoptowała w 1942 r. niemowlę z Zakładu im. G. P. Baudoina w Warszawie wiedząc o jego żydowskim pochodzeniu. Ochrzciła je w kościele ewangelickim w Żyrardowie. Po wojnie za przynależność do folksdojczów wraz z dziećmi (mąż zginął wcześniej) została wysiedlona do Niemiec. Tam początkowo cierpiała biedę. W rezultacie uległa sugestii swej pozostałej w Polsce przyjaciółki, żeby odesłała do niej przybranego syna. Ta jednak oddała go do sierocińca, w którym pozostawał do ukończenia 18 roku życia. H. Tober już po kilku latach próbowała ściągnąć go do RFN, ale napotkała opór dyrekcji Domu Dziecka[1.35].
Rodzina Milenbachów też znalazła się w getcie warszawskim, w którym w 1942 r. zmarł Mosze. Jednak jego synom Mordechajowi i Srulowi udało się wydostać na aryjską stronę. Starsza z maleńkich córek do powstania była przechowywana w Al. Szucha. Później w jednej z podwarszawskich wsi, by w końcu wojny wraz z całą rodziną trafić do Milanówka. Po wojnie Srul Milenbach uruchomił garbarnię na ul. Strzeleckiej 7. Sprowadził on do napędu maszyn wielką parową lokomobilę, którą jako mieszkający w pobliżu dziesięciolatek z podziwem oglądałem. Nieco młodsze ode mnie jego córki Liba i Sylwia Milenbachówny uczyły się w domu, a potem chodziły krótko do szkoły im. St. Staszica, gdzie je spotykałem. Koleżanki pamiętają je jako dobrze ułożone dziewczynki. Niektóre z nimi korespondowały, gdy wyjechały do Izraela. Byli to dla mnie ostatni żyrardowscy Żydzi. Po pewnym czasie władze skonfiskowały garbarnię. Zezwoliły jednak S. Milenbachowi na pracę w niej w charakterze majstra. W 1950 r. Milenbachowie uzyskali pozwolenie na wyjazd. M. Milenbach udał się przez Paryż do Brazylii, a S. Milenbach wraz żoną i córkami do Izraela, gdzie nadal żyją ich potomkowie. Od kilkunastu już lat nie ma śladu po garbarni i stojącym przy niej domu Milenbachów.
Bezpośrednio po wojnie do Żyrardowa poza Milenbachami wróciło ledwie kilka ocalonych. Ich liczbę powiększyły przejściowo osoby z terenów zajętych przez ZSRR. W sumie stanowiło to w lipcu 1946 r. 18 osób. Na czele mieszczącego się przy ul. Fabrycznej 16 Rejonowego Komitetu Żydowskiego stali Mordka Baumerder i Berek Wajcer. Jednak już w 1952 r. w Żyrardowie pozostało tylko troje Żydów[1.36]. Reszta wyjechała do Palestyny, przeniosła się do Łodzi bądź na Dolny Śląsk. Do maja 1945 r. do Wiskitek powróciło 13 osób. Ale w następnych latach przeniosły się one do Żyrardowa, Łodzi bądź Dierżoniowa. W sumie odnotowano ok. 40 osób pochodzących z Żyrardowa i tyleż z Wiskitek. Formą zachowania jakiejś łączności między rozproszonymi Żydami z poszczególnych miast były ziomkostwa. Członkami ich mogły zostać osoby mieszkające w danej miejscowości 1.09.1939 roku. Istniało również żyrardowskie ziomkostwo w Izraelu.
Jesienią 1960 r. swe rodzinne miasto odwiedził Josele Jakubowicz, który odnalazł w nim tylko Icchaka Lipszyca (który zmarł w dwa miesiące później). Szukał śladów swej siostry Dwojry, która wraz z mężem Lejbem Funtowiczem mieszkała w domu Mendla Lewkowicza stojącym przy ul. Sienkiewicza. Relację z tej wizyty zamieścił w wydanej w 1961 r. w Buenos Aires w języku jidisz księdze pamięci Pinkas Żirardow, Amszinow un Wiskit..., red. M. W. Bernstein. Pełne tłumaczenie tytułu tej księgi to Kronika Żyrardowa, Mszczonowa i Wiskitek; księga upamiętniająca historię gmin Żyrardów, Mszczonów i Wiskitki; od ich powstania po Zagładę z rąk nazistów, niech ich imiona będą wymazane. Obok relacji Jakubowicza zamieszczono m.in. także wspomnienia Josefa Funtowicza, K Gruszki, Heszela Klepfisza, M. Baumana, Samuela Meppena, Mindli Tiger, Sabiny Holstein- Bauman, G. M. Schmetanke i Abrama Zimlera. Ten ostatni wymienia nazwiska i adresy wielu żyrardowskich Żydów i ich domów, zakładów czy sklepów, każdy akapit kończąc stwierdzeniem: dzisiaj żadnego z nich nie ma[1.37]. Większość z nich tak jak J. Funtowicz czy H. Klepfisz z sentymentem wspominała swój pobyt w Żyrardowie stwierdzając, że polskie i żydowskie rodziny wspólnie dzieliły okresy lepszego bytu (do 1914 r. – autor) a później biedy. Obaj podkreślają przyjazną dla Żydów atmosferę. Bardzo sentymentalne wspomnienia o majówkach urządzanych przez szkołę Gomolińskiego zamieściła Sabina Holstein-Bauman. Przedruk fragmentów tej księgi w tłumaczeniu na język angielski wydał w1983 r. Indiana University w Bloomington w tomie zatytułowanym From a ruined garden.
Do nauki o Żydach Żyrardów wprowadził rabin dr Heszel Klepfisz, syn Zalmana, który w nim przyszedł na świat w 1910 roku. Jego ojciec i dziadek byli znanymi rabinami warszawskimi. Po ukończeniu studiów na uniwersytetach w Warszawie, Brukseli i Zurichu uzyskał stopień doktora filozofii. Od 19 roku życia publikował artykuły i eseje. Poruszał w nich m.in. problemy antysemityzmu. Jako jeden z pierwszych przestrzegał przed hitleryzmem. W 1999 r. wydał ich zbiór w Tel-Awiwie jako Przedwojenny świat przez pryzmat młodego Żyda: eseje 1931–1937. W czasie II wojny światowej był rabinem w stopniu majora w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. Po wojnie przebywał w Costa Rice i na Florydzie. W końcu został naczelnym rabinem Panamy i profesorem tamtejszego Uniwersytetu. Swe dzieła poświęcone głównie kulturze Żydów aszkenazyjskich publikował w języku hiszpańskim i jidysz. Niektóre z nich zostały przetłumaczone na język angielski i wydane w USA. Nas najbardziej interesuje wydana w 1983 r. Culture of compansion: The Spirit of Polish Jewry from Hasidizm to the Holocaust poświęcona historii i kulturze polskich chasydów. Otóż jeden z rozdziałów, w którym niemal dosłownie została powtórzona treść z Pinkas Żirardów…został poświęcony chasydom z Żyrardowa. H. Klepfisz zmarł w 2004 r. w Jerozolimie.
Ze strony polskiej jedynym nieco obszerniejszym źródłem pozostają wydane w 1985 r. wspomnienia E. Hulki- Laskowskiej Żyrardowscy Żydzi w mojej pamięci. Dla okresu 1914–1945 zachowały się tylko bardzo skąpe archiwalia o dziejach Żydów. Niezastąpionym źródłem dla poznania sytuacji Żydów w Żyrardowie w latach 1939–1941 jest obszernie cytowana przeze mnie kilkunastostronicowa korespondencja Prezydium Żydowskiej Samopomocy Społecznej w Krakowie z Radą Żydowską w Żyrardowie. W dawniejszych publikacjach można spotkać jedynie wzmianki o Żydach w Żyrardowie. Przełom w tej dziedzinie stanowiły artykuły opublikowane w 2003 r. w Żyrardowskim Roczniku Muzealnym nr 6. Z publikacji ogólnych obszerniejsze wzmianki o Żyrardowie zamieścili autorzy pracy zbiorowej Prowincja noc. Życie i zagłada Żydów w dystrykcie warszawskim wydanej w 2007 r. przez Instytut Filozofii i Socjologii PAN, a zwłaszcza Barbara Engelking i Alina Skibińska.
J. Jakubowicz ubolewał w 1960 r., że przyszło mu oglądać rozbiórkę pozbawionej dachu bóżnicy. O szkole im. E. Orzeszkowej pisał, że wprawdzie jest budynek, ale nie ma w nim żydowskich dzieci. Niebawem nastąpiła śmierć techniczna większości drewniaków, zwłaszcza tych z rejonu „Przechodniaka”. Pozostały po nich przez długie lata puste place. Dawny Żyrardów z poza czerwonego centrum pamiętają już tylko ludzie po siedemdziesiątym, a Żydów po osiemdziesiątym roku życia. Ci ostatni byli przed 1939 r. małymi dziećmi i mogą głównie pamiętać to co na temat Żydów później między sobą mówili ich rodzice.
Streszczenie
Szybko rozwijająca się fabryka lniarska w Żyrardowie skłoniła do osiedlenia się przy niej w ostatniej ćwierci XIX w. około 2 tysięcy Żydów z pobliskich miast i miasteczek. Kilkunastu przybyłych dorobiło się w ciągu jednego pokolenia sporego majątku. Utworzoną w 1874 r. gminę żydowską stać było na wybudowanie w 1909 r. okazałej murowanej bóżnicy. Niestety rozwój Żyrardowa zakłócił wybuch I wojny światowej. Już w pierwszych miesiącach jej trwania rosyjskie władze wojskowe wysiedliły żyrardowskich Żydów. Wycofujące się oddziały rosyjskie wysadziły w lipcu 1915 r. największą na świecie fabrykę wyrobów lniarskich. Tysiące rodzin straciło miejsce pracy. Wkrótce po wkroczeniu wojsk niemieckich Żydzi powrócili do Żyrardowa. Nowi okupanci wprowadzili ostrą kontrolę ludności, która przymierała z głodu z powodu braku żywności. Do produkcji amunicji Niemcy potrzebowali miedzi i dlatego konfiskowali wszelkie wyroby z brązu ze świecznikami i dzwonami kościelnymi włącznie. Nadali jednak osadzie Żyrardów w końcu 1916 r. prawa miejskie. Również po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w listopadzie 1918 r. sytuacja ludności nadal była ciężka. Sytuacja się nieco poprawiła dopiero po odparciu w połowie sierpnia 1920 r. ataku armii bolszewickiej na Warszawę. W 1921 r. w Żyrardowie zamieszkiwało ponad 2500 wyznawców judaizmu, którzy stanowili 12% ogółu jego mieszkańców. W dziesięć lat później ich liczba wzrosła tylko o 200 osób. Władze państwowe odbudowały w 1920 r. fabrykę. Dzięki temu tysiące robotników miało pracę a liczni rzemieślnicy żydowscy zamówienia. Niestety rozwój zarówno polskiego jak i żydowskiego rzemiosła i handlu był powolny, bo wkrótce fabrykę sprzedano kapitalistom francuskim. Ci stopniowo poczęli ograniczać produkcję i zwalniać setki robotników. Młodzi Żydzi nie mając perspektyw poczęli wyjeżdżać do USA i Argentyny. Jeszcze zanim nastał wielki kryzys ekonomiczny lat 1929–1931 Żyrardów stał się miastem nędzy z powodu olbrzymiego bezrobocia. Dopiero od 1934 r. po przejęciu fabryki przez państwo sytuacja się poprawiła. Nadal trwała emigracja z tym, że teraz coraz więcej młodych Żydów decydowało się na wyjazd do Palestyny. Mimo trudnych warunków młodzież żydowska miała poważne osiągnięcia kulturalne i sportowe. W 1932 r. ostatnim, jak się miało okazać we wrześniu 1939 r., rabinem Żyrardowa został Jakow D. Kalisz. Podobnie ostatnim prezesem gminy żydowskiej okazał się Symcha Zyskind. Już 12 września do Żyrardowa wtargnęły oddziały wojsk hitlerowskich. Całą ludność wypędzono z miasta. W sąsiednim Mszczonowie zabito kilkunastu Żydów, spalono synagogę i wiele domów żydowskich. Strzelano także do grup łódzkich Żydów, którzy uciekali w stronę Warszawy. W grudniu 1939 r. do Żyrardowa przybyło około 1000 Żydów wysiedlonych przez Niemców z okolic Włocławka oraz z Kalisza i Łodzi. Miejscowi Żydzi zorganizowali Komitet Pomocy, który wydawał do 700 obiadów dziennie. W grudniu 1940 r. wszyscy Żydzi w Żyrardowie zostali stłoczeni na niewielkiej przestrzeni. Getto w Żyrardowie, przez które przewinęło się około 5 tys. osób zostało zlikwidowane w początku lutego 1941 roku. Jego mieszkańcy zostali wywiezieni do getta warszawskiego, w którym wielu z nich zmarło z głodu. Większość zginęła w obozie śmierci w Treblince, a reszta została zastrzelona w czasie likwidacji getta warszawskiego wiosną 1943 roku. Ocalało niewiele ponad 40 osób.
Bibliografia
- Bornstein I., Rzemiosło żydowskie w Polsce, Warszawa 1936, ss. 40–48.
- Góralski A., Z dziejów rzemiosła żyrardowskiego w latach 1870–1914, [w:] Z dziejów rzemiosła żyrardowskiego, Żyrardów 1988, ss. 33–40.
- Gryciuk A., Rzemiosło żyrardowskie w latach 1918–1945, [w:] Z dziejów rzemiosła żyrardowskiego, red. A. Stawarz, Żyrardów 1988, s. 54.
- Hulka-Laskowski P., Mój Żyrardów. Z dziejów polskiego miasta i z życia pisarza, Warszawa 1958, s. 176.
- Hulka-Laskowska E., Żyrardowscy Żydzi w mojej pamięci, Żyrardów 1985, s. 18.
- Johnston P., Historia Żydów, Kraków 1999, s. 397
- Stawarz A., Żyrardów. Narodziny społeczności, Warszawa 1985, s.128
- Zieliński K., Stosunki polsko-żydowskie na ziemiach Królestwa Polskiego w czasie pierwszej wojny światowej, Lublin 2005, ss. 118–119
- [1.1] Stawarz A., Żyrardów. Narodziny społeczności, Warszawa 1985, s.128.
- [1.2] Góralski A., Z dziejów rzemiosła żyrardowskiego w latach 1870–1914, [w:] Z dziejów rzemiosła żyrardowskiego, Żyrardów 1988, ss. 33–40.
- [1.3] Johnston P., Historia Żydów, Kraków 1999, s. 397.
- [1.4] Zwoliński K., Zakłady Żyrardowskie w latach 1885–1891, Warszawa 1979, ss. 290–291, 364–365, 372–373, 383.
- [1.5] Archiwum Państwowe w Grodzisku Mazowieckim, Akta gminy Żyrardów-Wiskitki, nr 1219.
- [1.6] Rocznik statystyczny Królestwa Polskiego 1914, Warszawa 1915, s. 31.
- [1.7] Rocznik statystyczny Królestwa Polskiego 1915, Warszawa 1916, ss. 9, 33, 41
- [1.8] Archiwum Państwowe w Grodzisku Mazowieckim, Akta gminy Żyrardów–Wiskitki, nr 837, 1081.
- [1.9] Zwoliński K., Ruch spółdzielczy w Żyrardowie, Rocznik Mazowiecki, Tom XIX, s. 75.
- [1.10] Archiwum Państwowe w Grodzisku Mazowieckim, Akta gminy Żyrardów-Wiskitki, sygn.1328.
- [1.11] Zieliński K., Stosunki polsko-żydowskie na ziemiach Królestwa Polskiego w czasie pierwszej wojny światowej, Lublin 2005, ss. 118–119.
- [1.12] Archiwum Państwowe w Grodzisku Mazowieckim, Akta gminy Żyrardów-Wiskitki, nr 1366.
- [1.13] Hulka-Laskowski P., Mój Żyrardów. Z dziejów polskiego miasta i z życia pisarza, Warszawa 1958, s. 176.
- [1.14] Hulka-Laskowski P., Mój Żyrardów. Z dziejów polskiego miasta i z życia pisarza, Warszawa 1958, s.197.
- [1.15] Dziennik rozporządzeń dla Jenerał-Gubernatorstwa Warszawskiego, nr 12, punkt 25
- [1.16] Dziennik rozporządzeń dla Jenerał-Gubernatorstwa Warszawskiego, nr 42, s. 7.
- [1.17] Gryciuk A., Inwentarz akt gminy Żyrardów-Wiskitki, maszynopis w Archiwum Państwowym w Grodzisku Mazowieckim, s. 3; Dziennik rozporządzeń dla Jenerał-Gubernatorstwa Warszawskiego, nr 51 z 3 listopada 1916, p. 175.
- [1.18] Hulka-Laskowska E., Żyrardowscy Żydzi w mojej pamięci, Żyrardów 1985, s. 18
- [1.19] Rozporządzenie dotyczące organizacji Żydowskiego Towarzystwa Religijnego [w:] Dziennik rozporządzeń dla Jenerał-Gubernatorstwa Warszawskiego, nr 53 z 15 listopada 1916, p. 184 i nr 78 z 20 czerwca 1917, p.324.
- [1.20] Drugi powszechny spis ludności z dn. 9.12.1931, Województwo warszawskie, GUS Warszawa 1937, ss. 34, 38.
- [1.21] Żydowskie przedsiębiorstwa przemysłowe w Polsce, według ankiety z 1921, tom I, część II. Warszawa – województwo, red. pod kierownictwem Eliezera Hellera, Warszawa 1922, s. LXXII
- [1.22] Sieniarski S., Wczoraj i dziś dawnej stolicy nędzy i bezrobocia, [w:] „Życie Warszawy” z 23–26 grudnia 1978, nr 304.
- [1.23] Miłosz C., Poemat o czasie zastygłym, Warszawa 1934. Wiersz ten ostatnio przypomniał Aleksander Kaczorowski w rozdziale o Żyrardowie w zbiorze esejów zatytułowanym Ballada o kapciach, Wołowiec 2012. Oto jego fragment: Dziś /Jeśli prasa pisze o Żyrardowie/ Nie wierzajcie jej. Prasa łże./ Ani teraz ani potem/ Ostrożni redaktorowie/ Nie napiszą/ Jak jest/ Co i gdzie.
- [1.24] Biblioteki oświatowe w Polsce. Spis na dzień 1 stycznia 1930. Warszawa 1932, ss. 8–10; Żuchlewska T., Biblioteki oświatowe w Żyrardowie w latach 1876–1939 [w:] „Żyrardowski Rocznik Muzealny” 1995, nr 3–4, s 48; Żak J., Z dziejów miasteczka w kolorze niebieskim. O społeczności żydowskiej Żyrardowa i okolic, Żyrardów 2010, ss. 44–48.
- [1.25] Eksterminacja Żydów na ziemiach polskich w okresie okupacji hitlerowskiej. Zbiór dokumentów, zebrali i opracowali T. Berenstein, A. Eizenbach, A. Rutkowski, Żydowski Instytut Historyczny (dalej ŻIH), Warszawa 1957, ss. 26–27.
- [1.26] Archiwum ŻIH Żydowska Samopomoc Społeczna w Krakowie sygn. 211/1190, s. 14.
- [1.27] Rejestr miejsc i faktów zbrodni popełnionych przez okupanta hitlerowskiego na ziemiach polskich — województwo stołeczne warszawskie. Główna Komisja Badania Zbrodni..., Warszawa 1988, s. 156; Braun-Walicki B., Żyrardowski wrzesień, [w:] „Żyrardowski Rocznik Muzealny” nr 5, ss. 43–47; Archiwum ŻIH, relacja 301/6792; Janczewska M., Obozy pracy przymusowej dla Żydów na terenie dystryktu warszawskiego [w:] Prowincja noc. Życie i zagłada Żydów w dystrykcie warszawskim, red. B. Engelking, J. Leociak i D. Libionka, Wydawnictwo Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, Warszawa 2007, s 276.
- [1.28] Archiwum ŻIH, Żydowska Samopomoc Społeczna w Krakowie sygn. 211/1190, s. 1.
- [1.29] Engelking B., Życie codzienne w miasteczkach dystryktu warszawskiego, [w:] Prowincja noc..., s. 172.
- [1.30] Archiwum ŻIH, Żydowska Samopomoc Społeczna w Krakowie sygn. 211/1190, ss. 2–3.
- [1.31] Archiwum ŻIH, Żydowska Samopomoc Społeczna w Krakowie sygn. 211/1190, ss. 4–17.
- [1.32] Hulka-Laskowska E., Żyrardowscy Żydzi..., s. 18.
- [1.33] Libionka D., Polska konspiracja wobec eksterminacji Żydów w dystrykcie warszawskim [w:] Prowincja noc..., s. 465.
- [1.34] Archiwum IPN. sygn. BU 2448/1075, 1076 i 1077 s.176; Archiwum ŻIH, zespół 301/369; Melchior M., Uciekinierzy z gett po „stronie aryjskiej”, [w:] Prowincja noc ..., ss. 345–346.
- [1.35] Dzieci Holocaustu mówią, t. 2, Warszawa 2001, ss. 217–220 – Relacja Juliusza Jerzego Tobera; w tomie 3 Dzieci Holocaustu mówią zamieszczono dokumentację dotyczącą starań H. Tober.
- [1.36] Archiwum ŻIH, zespół 310 A–Z, zespół WEiS, sygn. 698; Archiwum Państwowe w Grodzisku Mazowieckim, Akta gminy Żyrardów-Wiskitki, sygn. 2158, s. 44; Skibińska A., Powroty ocalałych [w:] Prowincja noc..., ss. 515, 543, 546, 556, 577, 590, 594.
- [1.37] Księgi pamięci gmin żydowskich. Tam był kiedyś mój dom, Lublin 2009, s 36; Krejpowicz S., Wspomnienia żyrardowskich Żydów o swoim rodzinnym mieście, „Żyrardowski Rocznik Muzealny”, nr 7/2006, ss. 53–59.
