Woźna Zofia (Bala Leser) – (16.10.1897, Kraków – 14.05.1984, Warszawa) – rzeźbiarka i malarka, jedna z pierwszych studentek Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.
Urodziła się 16 października 1897 r. na Podgórzu (obecnie dzielnica Krakowa) jako Beile Breindel Leser[1.1], córka kupca i fabrykanta Markusa Lesera z Dukli i Sary z domu Strücker (Striker). Rodzina Leserów wywodziła się z Tarnowa i była bardzo tradycyjna; jeden z bratanków Markusa został rabinem. Po II wojnie światowej Bejla odziedziczyła jedną z kamienic należących do jej matki (rok budowy 1899,), przy ul. Św. Sebastiana 34 w Krakowie[1.2]].
Składając 28 kwietnia 1920 r. kwestionariusz o przyjęcie do Akademii Sztuk Pięknych, podała jako adres ul. św. Gertrudy, lokal nr 14. Jednocześnie chyba po raz pierwszy użyła w oficjalnym dokumencie imienia Bala, podpisując się „Bala Leserówna”. Zapewne decyzja o używaniu imienia „Bala” nie była przypadkowa. Słowo to oznacza w sanskrycie „moc”; Pańćabalani to buddyjskie Pięć Sił. Prawdopodobnie młodej uduchowionej dziewczynie „Bala” wydawało się bardziej odpowiednie dla artystki niż Bejla. W karcie wpisowej z 1925 r. podała już inny adres, ul. Sebastiana 34, z adnotacją „u rodziców”. W okolicy mieszkało sporo żydowskich rodzin, m.in. przy ul. Berka Joselewicza 5 ceniony poeta jidyszowy Mordechaj Gebirtig wraz z żoną i trzema córkami.
Leserówna odebrała wychowanie domowe. Potem w latach 1919–1923 uczęszczała do szkoły malarskiej pod kierunkiem Wojciecha Weissa, gdzie otrzymała dwukrotnie nagrody pieniężne za prace konkursowe. W okresie 1923–1925 studiowała u Józefa Pankiewicza, a w latach 1925–1926 – przez dwa semestry u Fryderyka Pautscha. Na kolejny rok zapisała się do Feliksa Szczęsnego Kowarskiego, ale nie uczęszczała na zajęcia.
Bala Leser (siedzi w środkowym rzędzie bokiem) pośród artystów ASP w Krakowie - tzw. kapistów (Komitetu Paryskiego), uczniów Józefa Pankiewicza. Na zdjęciu m. im. Jan Cybis, Jan Czapski, Józef Jarema, Józef Potworowski, Hanna Rudzka, Artur Nacht.
Na zdjęciu z roku akademickiego 1924/ 1925 przedstawiającym Komitet Paryski Bala ukazana jest w pozie ¾ z włosami zaczesanymi do tyłu, z przedziałkiem pośrodku, ubrana w białą bluzkę z marynarskim kołnierzem. Wśród kolegów z pracowni Pankiewicza to ona ogniskuje spojrzenia. Wygląda jak uczennica, choć ma już przeszło dwadzieścia sześć lat. Charakterystyczna poza – lekko przygarbione plecy, noga założona na nogę i skrzyżowane dłonie, które swobodnie opiera o nogi – odpowiada jej introwertycznej naturze. Tak samo stanęła dwadzieścia lat później, gdy fotografował ją Benedykt Jerzy Dorys (później fotografia została załączona do katalogu Biennale Sztuki w Wenecji w 1964 roku)[1.3]].
Mamy niewiele wiadomości o jej życiu w latach 30. XX wieku. Może tak, jak inni artyści z kręgu Pankiewicza, odkrywała Paryż? Zachowało się podanie do Ministerstwa Spraw Zagranicznych z datą 19 listopada 1926 r. o przysługujący studentom paszport ulgowy „celem umożliwienia dalszych studiów malarskich zagranicą”[1.4]. W tym okresie wykonała portret śpiącego rzeźbiarza Antoine’a Bourdelle’a, którego fotografia zachowała się w zbiorach Piotra Jaworskiego. Potwierdzałoby to jej pobyt w Paryżu.
W 1934 r. Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie zorganizowało wystawę Wojciecha Weissa i jego uczniów. Leserówna pokazała 2 prace malarskie wykonane techniką oleju: Pejzaż i Martwą naturę oraz trzy rzeźby gipsowe, dwa akty i jedną głowę. W 1936 r. uczestniczyła w Salonach Plastyków w Krakowie i Warszawie. Jeśli wierzyć słowom Nicole Gdali, w 1937 r. wyrzeźbiła portret debiutującego poety Bronisława Kamińskiego[1.5]. W 1939 r. na wystawę F.O.N w krakowskim Domu Plastyków przekazała cztery szkice piórem.
Dzień przed wybuchem II wojny światowej Bejla Breindel Leser odebrała dowód osobisty. W dokumencie potwierdzającym tożsamość znalazła się następująca charakterystyka: wzrost – średni, twarz – owalna, włosy – szpakowate, oczy – piwne[1.6].
Uciekła do Lwowa przed Niemcami wraz z mieszkającym na sąsiedniej ulicy (wówczas Dietlowskiej) malarzem Jonaszem Sternem i jego żoną Teofilą Kleinberger. Drogę do Lublina przebyli pieszo. We Lwowie miejscowi polscy artyści wraz z uciekinierami ze strefy okupowanej przez Niemców założyli spółdzielnię artystyczną „Chudożnik”, której przewodził Stern. Należeli do niej, m.in. Maria Jarema, Henryk Wiciński, Erna Rosenstein, Adam Marczyński, Artur Nacht, Stanisław Borysowski, Czesław Rzepiński, Karol Ferster i Leserówna. Większość z wymienionych wzięła udział w wystawie „Sztuka plastyczna Zachodniej Ukrainy i narodowej twórczości Hucułów” oraz w wystawie grafiki. Obydwie ekspozycje zostały pokazane nie tylko we Lwowie, ale również w innych ważnych miastach Związku Radzieckiego – Kijowie, Mińsku, Moskwie i Charkowie.
Zamieszkała we Lwowie z malarką Hanną Zuzanną Kipman, również rodem z Krakowa, u pani Krzysztofskiej, świadomej żydowskiego rodowodu artystek.Gdy Niemcy zajęli miasto, Leserówna zdobyła dokumenty po zmarłej kobiecie – Zofii Woźnej, urodzonej 31 października 1911 r. w Besku - i zmieniła tożsamość. Młodzieńczy wygląd i szczupła sylwetka umożliwiły jej egzystowanie z metryką, według której była o czternaście lat młodsza. Jak opowiedziała Józefowi Sandlowi i jego żonie Ernestynie Podhorizer-Sandel[1.7], nigdy nie założyła opaski z gwiazdą Dawida i nie przeniosła się do getta; pozostała na kwaterze u Krzysztofskiej. Jej towarzyszka Kipmanówna zaszła w ciążę z malarzem Jóźwickim. Po urodzeniu dziecka przeniosła się z niemowlęciem na peryferie Warszawy, okupacji nie przeżyła.
Leserówna-Woźna podejmowała różne prace, m.in. wyrabiała wełniane rękawice, pracowała w biurze owocowym i na dworcu kolejowym. Jej bliscy pozostali w Krakowie. Ojciec i bracia z rodzinami trafili do getta, podobnie jak okoliczni sąsiedzi, wśród nich rodzina Gebirtiga. Z najbliższej rodziny Zagładę przeżył tylko brat, Chaim Leser, który potem wyemigrował do Hajfy[1.8]]
W 1944 r. dotarła do Lublina. Przedstawiciele kultury i sztuki spotykali się tu wówczas „Pod paletą” przy Krakowskim Przedmieściu 62. Być może właśnie to miejsce znalazło się na szkicu Woźnej W kawiarni[1.9] (depozyt Piotra Jaworskiego CRP Orońsko). 22 grudnia 1944 r. odbył się wernisaż wystawy „Polonia (szkice z wojny 1939–1944)”, otwartej w salach Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego przy Alejach Racławickich 14. Zofia Woźna była współorganizatorką wystawy, pracując w Sekcji Artystycznej ZPAP. Sama zaprezentowała na ekspozycji trzy prace: Matka, Ostatnia godzina, Matki już nie ma – szkic do nagrobka. W katalogu artyści mieli określić miasto, z którym najbardziej czuli się związani. Co zaskakuje, Woźna podała Warszawę, choć jej los wiązał się z Krakowem i Lwowem.
Jednak to właśnie w stolicy znalazła się już w styczniu 1945 roku. Zamieszkała na Bielanach w domu Juliusza Góreckiego, zaprojektowanym przez Romualda Millera (ul. Szaflarska 7). 10 kwietnia 1945 r. zarejestrowała się w Wydziale Kultury i Sztuki Zarządu Miejskiego m.st. Warszawy jako córka Mikołaja i Anny, urodzona 31 października 1911 r., stanu wolnego. Wykształcenie i przebieg drogi artystycznej podała już zgodnie z prawdą: ASP Kraków, wystawy w Krakowie, Lwowie i Paryżu.
Po wojnie artystka konsekwentnie podpisywała się „Zofia Woźna”. Personalia kobiety, która zmarła w wieku 30 lat, uchroniły ją od śmierci. Jej decyzja wynikała przede wszystkim z chęci upamiętnienia osoby, dzięki której przeżyła. „Zofia Woźna wciąż żyje we mnie” – powiedziała sąsiadce[1.10]
Stworzyła cykl Reminiscencje, odwołujący się w formie do klasycznych kanonów sztuki. Jak w greckiej tragedii scenicznej Zagłada postawiła ludzi w sytuacji bez wyjścia. Do Reminiscencji należy też zagadkowy szkic wykonany techniką gwaszu i akwareli[1.11]. Leżąca naga postać z rozłożonymi rękami przywodzi na myśl przedstawienia Chrystusa w momencie zdjęcia z krzyża, ale jest to kobieta z odsłoniętymi piersiami i obrzmiałym brzuchem przysłoniętym perizonium, od której odwraca się zwielokrotniona figura złoczyńcy z nożem w jednym ręku oraz wypchanym workiem w drugiej dłoni. Czy to artystyczny przekaz cierpienia bezbronnych kobiet, gwałconych, zabijanych i okradanych?
Wiele lat pracy artystycznej poświęciła cyklowi Pamięci Janusza Korczaka. Wydłużona sylwetka Dobrego Doktora na gipsowej kompozycji (ze zbiorów Piotra Jaworskiego) przypomina wysmukłe drzewo, do którego tulą się dzieci wyglądające jak odrosty tego samego pnia.
Rzeźba Zofii Woźnej z cyklu "Pamięci Janusza Korczaka I", 1946. Depozyt Piotra Jaworskiego w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, fot. Jan Gaworski
W rzeźbach Woźnej związanych z upamiętnieniem ofiar występowały postacie brzemiennych kobiet, np. w przypadku pomników Oświęcim i Żydom pomordowanym w czasie II wojny światowej. Brzemienność ma prawdopodobnie dwa znaczenia – dosłowne i przenośne, o którym pisała Rachela Auerbach:
„I dlatego czuję się czasem, jak kobieta brzemienna, która kłopocze się i truchleje o płód rosnący w jej łonie. Jak kobieta brzemienna, ale nie życiem przyszłym, które ma się niej narodzić, tylko życiem przeszłym, które zginęło, a którego refleks, którego cień świetlany ono pragnie utrwalić jeszcze, bodaj na krótko w świadomości ludzkiej”[1.12].
Brzemienność pojawiła się też w twórczości poetyckiej Woźnej, ale w sposób niedosłowny:
„W gorączce tworzenia/
w niepamięci istnienia/
bez godzin i nocy, i dni./
Dnie i noce brzemienne /
pomieszały się ze sobą/
bez początku/ bez kresu//.//”[1.13]
Te słowa korespondują z licznymi popiersiami kobiet, dla których los nie był tak łaskawy jak dla niej. Poczesne miejsce zajmuje wizerunek pieśniarki Loli Bertig. Rzeźba w ujęciu do pasa przedstawia zasmuconą dziewczynę – patrzącą w dal, jakby przewidującą swe losy. Lola zaręczyła się podczas okupacji z Boasem Leserem, któremu pomimo wycieńczającej pracy w kolejnych obozach, w odróżnieniu od narzeczonej, udało się przeżyć. Ostatecznie zamieszkał w Izraelu.
Wśród popiersi wyróżnia się też intrygujące oblicze nieznanej modelki, któremu Woźna nadała tytuł Nefretete z Żoliborza. Rzeźba przykuła uwagę krytyków i widzów na wystawie indywidualnej Zofii Woźnej, zorganizowanej w 1964 r. w warszawskiej Zachęcie. Zaistniała również w kadrze filmu Dłuta Zofii Woźnej[1.14]].
Brzemienność fascynowała Woźną również jako proces odradzania życia. Macierzyństwo i wyobrażenia dzieci zajmują poczesne miejsce w jej twórczości. Powstały chłopięce popiersia portretowe Wojtusia i Antka, a przede wszystkim pełne uczucie wizerunki małego Piotrusia[1.15], syna przyjaciółki Janiny Jaworskiej. Stworzyła też kilka wersji Macierzyństwa. Jedną z rzeźb z tego cyklu, zatytułowaną Matka, także eksponowaną w Zachęcie w 1964 r., zadedykowała Irenie Kwiatkowskiej. Była w tym pewna przewrotność, bowiem aktorka świadomie zrezygnowała z założenia rodziny, obawiając się, że przy wypełnianiu obowiązków matki ucierpiałaby jej praca zawodowa.
W jej twórczości z tego okresu ważne miejsce zajmują przytulone dziewczęta, jakby zastygłe w niedokończonej rozmowie i samotne, przestrzenne figury kobiet wpisanych w trójkąt. Na zindywidualizowanych twarzach wyraźnie uwidaczniają się emocje. Jak napisała w jednym z wierszy rzeźbiarka i poetka: „Pomnisz, że człowiek każdy to świat”[1.16].
W okresie powojennym Zofia Woźna zatracała się w pracy: rzeźbiła, pisała wiersze, dużo malowała. Powstały wówczas kompozycje wykonane temperą, często kadrowane z zastosowaniem kilku perspektyw w sposób zaskakujący dla odbiorcy. Doskonałym przykładem jej ówczesnej twórczości są cykle Na tarasie i Pływaczka. Malowała też portrety, szczególnie Felicji Głowackiej, dentystki, obdarzonej niezwykłym wyczuciem artystycznym, która zaczęła tworzyć kompozycje malarskie w wieku 52 lat. Była rówieśnicą Zofii Woźnej, a sądząc po intymnym charakterze portretów pozostawały w bliskich relacjach. Głowacka wraz z mężem Edwardem, uznanym karykaturzystą, mieszkała na warszawskim Żoliborzu, przy ul. Krasińskiego 25 m. 31[1.17]].
Położona w pobliżu Lasku Bielańskiego, oświetlona gazowymi latarniami uliczka Szaflarska jest urokliwa, ale ciasny domek, dzielony z właścicielami, nie dawał możliwości urządzenia w nim pracowni rzeźbiarskiej. 18 kwietnia 1947 r. Woźna wypełniła ankietę, w której wskazała na trudności w wykonywaniu zawodu rzeźbiarza z powodu braku odpowiedniej przestrzeni i specjalistycznych narzędzi. 20 czerwca 1947 r. wystąpiła do Centralnego Komitetu Żydów Polskich z prośbą o pomoc i przydział ubrań.
Jakby chcąc nadrobić stracony czas dużo wystawiała. W 1948 r. współtworzyła Międzynarodową Wystawę Kobiet 1800–1930, eksponowaną od kwietnia do czerwca w Paryżu. W 1950 r. uczestniczyła w I Ogólnopolskiej Wystawie Plastyki w Muzeum Narodowym w Warszawie. Otrzymała 490 zł za projekt rzeźby ogrodowej Fryderyka Chopina. Na IV Ogólnopolskiej Wystawie Plastyki w 1954 r. wystawiła rzeźbę Antek, za którą dostała III nagrodę Ministerstwa Kultury i Sztuki w wysokości 5000 zł. W 1956 r. jej prace eksponowano na objazdowej wystawie w Indiach (Delhi, Kalkuta, Madras, Bombaj).
W tym samym roku Muzeum Narodowe w Warszawie kupiło od niej Antka oraz Głowę Nauczycielki. Uczestniczyła w wystawach, podróżowała m.in. do Francji, Szwajcarii, Belgii, Holandii, odwiedziła też Wiedeń i Rzym, przywożąc z wojaży wspomnienia i rysunki, m.in. cykl rysunków Dziecko bułgarskie. Jednak czuła się wyizolowana. W kwietniu 1954 r. przelała swe odczucia na papier:
„W głąb granatu nocy/ kopułą gwiazd zamkniętej/ idziesz samotny.
Nikt Ciebie nie czeka/ u progu Twego domu/ pustego domu
Ten świat pełen ludzi/ to wyspa bezludna/ to świat umarłych
Na granicy świata - / w bezdennej ciszy/ czyha rozpacz i zamęt.
Na granicy świata -/ światłość i Pokój/ zwyciężą?”[1.18].
Początek 1958 r. upłynął artystce na współorganizowaniu programu uroczystości z okazji 15. rocznicy powstania w getcie warszawskim. W tym czasie tworzyła różne koncepcje upamiętnienia Janusza Korczaka, m.in. dwie wzajemnie wspierające się figury, utrwalone obiektywem Julii Pirotte.
Z jej twórczością poetycką korespondowały rzeźby z przełomu lat 50. i 60., szczególnie cykl Morze, z rzeźbami Dal i Samotność. Szczególnie przejmującą wymowę ma Samotność, wykonana z trzech kolumn sjenitowych pochodzących ze zrujnowanego pałacu Kronenberga (przy obecnym pl. Piłsudskiego). Woźna poprzez swe rzeźby uratowała pamięć o pałacu, który ostatecznie rozebrano, robiąc miejsce pod późniejszy hotel „Victoria”.
Rzeźba Zofii Woźnej z cyklu Morze, pt. Samotność. 1964 rok.
Zdjęcie z archiwum Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku
Na początku lat 60. XX w. eksperymentowała z materiałem. Oprócz wspomnianych kolumn, wykorzystała kamień polny tworząc kompozycję Oświęcim III.
Być może szukając antidotum na osamotnienie była aktywna w działalności organizacji. Wstąpiła do powstałego w 1956 r. Stowarzyszenia Artystów AIAP przy UNESCO w Paryżu, została członkinią Stowarzyszenia Autorów ZAiKS w Warszawie. Brała udział w Wystawie Sztuki Polskiej zorganizowanej w 1960 r. z okazji Kongresu AICA w Muzeum Narodowym w Warszawie. W kolejnym roku uczestniczyła w wystawie „Polskie dzieło plastyczne w XV-lecie PRL”, gdzie otrzymała I nagrodę Ministra Kultury i Sztuki. W 1961 r. swoje prace zaprezentowała na Międzynarodowej Wystawie Rzeźby w paryskim Muzeum Augusta Rodina.
W jesieni życia spotkała przyjaciela od serca. Krakowianin Józef Bielawski, lekarz medycyny i muzyk po konserwatorium krakowskim, głosił poglądy o odradzających się bytach. „Był przekonany, że w przyrodzie, w świecie trwa ciągła ewolucja, która doprowadzi do tego, że człowiek stanie się nieśmiertelny. Wierzył, że życie człowieka nie kończy się w chwili jego śmierci, lecz w innej formie trwa nieprzerwanie dalej”[1.19]. Takie podejście stanowiło balsam dla zbolałej Zofii Woźnej, której bliscy zginęli w Zagładzie. Artystka napisała wiersz o życiu w „wszechstworzeniu”:
„Przecież wiem/
i wiem na pewno/
że śmierci nie ma;/
że jedno życie/
płynie w wszechstworzeniu/
- jedyne życie”[1.20]
Bielawski zmarł w 1962 roku. Cykl Koncerty, nad którym wówczas pracowała, stał się był prawdopodobnie rodzajem hołdu dla przyjaciela. Rzeźba Skrzypaczka z tego cyklu doczekała się ekspozycji na wielu wystawach, a nawet była inspiracją dla projektów artystycznych (poruszenie Katarzyny Surmacz z Katedry Animacji ASP w Krakowie). Skrzypaczka na stałe jest eksponowana w galerii Rzeźby Współczesnej w krakowskim Muzeum Narodowym. Po śmierci Bielawskiego, Woźna wraz ze Stanisławą Awłas uporządkowały jego archiwum i przekazały w 1980 r. do Polskiej Akademii Nauk.
W 1963 r. doczekała się wystawy indywidualnej w warszawskiej Zachęcie, na której zaprezentowała 68 rzeźb i 48 prac w technice gwaszu, pasteli i olejnej. Wstęp do katalogu Wystawa rzeźby i malarstwa Zofii Woźnej napisał Andrzej Jakimowicz, a autorką projektu graficznego i plakatu była Barbara Zbrożyna. Również Biuro Wystaw Artystycznych w Sopocie zorganizowało pokaz indywidualny jej rzeźb w okresie czerwiec – lipiec 1963 oraz styczeń – luty 1964.
W 1964 r. reprezentowała Polskę na XXXII Biennale w Wenecji. Jej 15 rzeźb zostało zestawionych z grafikami i rysunkami Tadeusza Kulisiewicza. Rok 1964 okazał się dla niej niezwykle udany. Została odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, uzyskała wspaniałą przestrzeń na pracownię. Zamieszkała w awangardowym, jak na tamte czasy, jedenastopiętrowym wieżowcu na Sadach Żoliborskich 3, którego architektura została zainspirowana blokiem marsylskim le Corbusiera. Woźna otrzymała przeszkloną pracownię na parterze, należącą do dwupoziomowej przestrzeni z ogródkiem. Do pracowni należało dwupokojowe mieszkanie, z którego zrezygnowała, stwierdzając, że wystarczy jej kawalerka ze ślepą kuchnią na trzecim piętrze. Sąsiednie dwupoziomowe przestrzenie zostały przydzielone Barbarze Zbrożynie i Andrzejowi Kastenowi.
Widok pracowni Zofii Woźnej w Warszawie. Zdjęcie z archiwum Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku.
Pracownię urządziła bardzo ascetycznie. Dominowała w niej wielka drabina, na którą pomimo upływu lat sprawnie się wspinała. Na przykrytym ceratą stole przygotowywała materiał, którego użyczała też licealiście Piotrowi Jaworskiemu na wykonywanie przekrojów geologicznych. Chłopak często zadawał pytania artystce o wojnę i zawsze słyszał jedną odpowiedź – „Już nic nie pamiętam”. Również czasów przedwojennych nie wspominała nostalgicznie. Czasem, gdy w malutkiej kawalerce urządzonej w stylistyce Ładu, rozmawiała z zaprzyjaźnioną sąsiadką, mówiła, że nie było łatwo młodej dziewczynie z tradycyjnego, żydowskiego domu mieszczańskiego wytrwać w postanowieniu bycia rzeźbiarką. Hermetyczne środowisko polskich twórców w Krakowie, zdominowane przez mężczyzn, też nie przyjęło jej z otwartymi rękoma[1.21].
W kolejnych latach rzeźby Woźnej eksponowano na ogólnopolskich wystawach i często nagradzano. Uczestniczyła też w ekspozycjach międzynarodowych – w 1967 r. w Międzynarodowej Wystawie Sztuki Kobiet w Atenach, w 1968 r. w Nancy w III Międzynarodowym Salonie Kobiet Plastyczek, Malarek i Rzeźbiarek Europy Wschodniej. Jej prace nabywały muzea i prywatni kolekcjonerzy z Nowego Jorku i Genewy. Wykonała też rzeźby na groby przyjaciół – doktora Bielawskiego i aktorki Joanny Jedlewskiej, znajdujące się na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach. W 1977 r. przekazała jedną z prac Klinice Hematologicznej w Krakowie, kierowanej przez Juliana Aleksandrowicza, „Twardego Doktora”, autora wspomnień okupacyjnych[1.22], we wstępie do których zaprezentował teorie filozoficzne bardzo bliskie poglądom Bielawskiego i Woźnej.
Coraz częściej rzeźbiarce dokuczało serce, pojawiły się problemy z chodzeniem, nie podejmowała już nowych wyzwań. W liście z 9 marca 1978 r. Maria Kownacka pisała do przyjaciela: „Umyśliłam teraz zamówić u Zofii Woźnej (znakomita rzeźbiarka, mieszkanka Żoliborza) malutki, na miarę dziecka, pomniczek Plastusia piszącego pamiętnik (może siedzi na piórniku?...) i przekazać to dzieciom »Dzieciom Żoliborskim«, niech stoi gdzieś na skwerku, gdzie się dzieci bawią. Niewysoki – podstawa 1,50 m, figurka Plast[usia] ok. 30 cm. Niestety, P. Zofia Woźna, młodsza ode mnie [w rzeczywistości rok starsza – przyp. aut.], ale już ledwo chodzi – i sama nie może podjąć, wysuwa jakiegoś młodszego kolegę – rzeźbiarza”[1.23]].
W archiwum Muzeum Bojowników Getta w Izraelu zachowały się fotografie Zofii Woźnej wykonane tuż przed jej śmiercią w 1984. Ukazana na nich pogodna staruszka gości przedstawicieli placówki w swoim mieszkaniu i pracowni. Towarzyszą im rzeźby o tematyce żydowskiej, przedstawiające Janusza Korczaka i Leę Gebirtig.
Ewa Małkowska-Bieniek
Bibliografia
- Archiwum ASP w Krakowie, sygn. A4. Sprawy paszportowe studentów. Podania studentów o paszport ulgowy 1926, 1928.
- Archiwum ASP w Krakowie, sygn. T19B. Rodowody studentów z lat 1907-1924.
- Archiwum ASP w Krakowie, sygn. KS 12-15, 17, 18. Księgi Świadectw z lat 1920-1927.
- Archiwum ASP w Krakowie. Karty wpisowe studentów z lat 1925-1927.Po
- Dutkiewicz J.E., Jeleniewska-Ślesińska J., Ślesiński W. (red), Materiały do dziejów Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie 1895-1939, Zakład Narodowy Imienia Ossolińskich, 1969
- Grubba – Thiede D., Zofia Woźna. Pradźwięki w horyzontach ciszy, Orońsko 2023
Biogram powstał w ramach projektu „Polskie Żydówki dla Niepodległej”, realizowanego z grantu Fundacji Totalizatora Sportowego.
- [1.1] zarejestrowana została jako Beile Breindel Leser, natomiast sama artystka podpisywała się na różnych dokumentach jako Bala Leser ew. Bala Brendel Leser; Aarchiwum Narodowe w Krakowie, Akta stanu cywilnego Izraelickiego Okręgu Metrykalnego Klasno-Podgórze, 29/1473/0/2.1/36).
- [1.2] Rekonstrukcja rzeźby zapomnianej rzeźbiarki ze św. Sebastiana [online] https://budzet.krakow.pl/projekty2019/1787-rekonstrukcja_rzezby_zapomnianej_rzezbiarki_ze_sw_sebastiana.html [dostęp: 19.06.2024
- [1.3] Zdjęcie znajduje się w zbiorach BN, syg. F.105342/1 [online] https://polona.pl/item-view/fdb5e076-8e4a-4f7d-8e07-7793f14d24cf?page=0 [dostęp; 19.06.2024
- [1.4] Archiwum ASP w Krakowie, sygn. A4. Sprawy paszportowe studentów. Podania studentów o paszport ulgowy 1926, 1928
- [1.5] Bodzińska-Bobkowska J., Casus Twórcy Polski Rimbaud albo poeta zaginiony [w] Prace Literaturoznwcze VIII, UWM 2020, s. 146. Kamiński w 1945 r. opuścił Kraków (może przyczynił się do podjęcia tej decyzji pogrom krakowski z 11 sierpnia 1945?). Odciął się od polskiej przeszłości i przyjął nazwisko Bruno Durocher, tworzył w języku francuskim. Znany jest głównie jako założyciel wydawnictwa Caractères.
- [1.6] Grubba – Thiede D., Zofia Woźna. Pradźwięki w horyzontach ciszy, Orońsko 2023 s. 120, fot. 108
- [1.7] Grubba – Thiede D., Zofia Woźna. Pradźwięki w horyzontach ciszy, Orońsko 2023, s. 151, fot. 156,157
- [1.8] [[refr:|Chaim Leser [online] https://www.geni.com/people/Chaim-Leser/6000000034998382245 [dostęp: 1.09.2024
- [1.9] CRP Orońsko (depozyt Piotra Jaworskiego) za Grubba – Thiede D., Zofia Woźna. Pradźwięki w horyzontach ciszy, Orońsko 2023 s. 119, fot. 107
- [1.10] Rozmowa Ewy Małkowskiej-Bieniek z Małgorzatą Księżopolską z dnia 23.05.2024
- [1.11] Grubba-Thiede D., Zofia Woźna. Pradźwięki w horyzontach ciszy, Orońsko 2023 s. 62, fot. 54 (depozyt Piotra Jaworskiego)
- [1.12] Auerbach R., Z ludem pospołu. O losie pisarzy i artystów żydowskich w getcie warszawskim, Nasze Słowo, 1948 nr 14-15, s. 15
- [1.13] Grubba–Thiede D., Zofia Woźna. Pradźwięki w horyzontach ciszy, Orońsko 2023, s.38
- [1.14] [dostęp:19.06.2024
- [1.15] Piotr Jaworski po śmierci matki Janiny został spadkobiercą Zofii Woźnej. Wszystkie jej prace przekazał do CRP w Orońsku
- [1.16] Ibidem s.60
- [1.17] Secrets and Lies - Upcoming Event [Online] [[refr:|Pismo Ligi do Walki z Rasizmem do ks. Kardynała Hlonda, Gazeta Kujawska R. 1946 nr 157 s.2 [online] https://kpbc.umk.pl/Content/258965/Czasopisma_264_POWER_002_01_1946_nr_157.pdf [dostęp: 18.06.2024
- [1.18] Grubba-Thiede D., Zofia Woźna. Pradźwięki w horyzontach ciszy, Orońsko 2023, s.116, fot. 105
- [1.19] Grubba – Thiede D., Zofia Woźna. Pradźwięki w horyzontach ciszy, Orońsko 2023 s.57
- [1.20] [[refr:|Grubba – Thiede D., Zofia Woźna. Pradźwięki w horyzontach ciszy, Orońsko 2023,s 141.
- [1.21] Rozmowa z Piotrem Jaworskim i Małgorzatą Księżopolską 23.05.2024
- [1.22] Aleksandrowicz J., Kartki z dziennika doktora Twardego, Wydawnictwo Literackie 1962
- [1.23] Faron B., „Jak rodziła się przyjaźń?” w Almanach Łącki nr 6/2007, s. 22 [online] https://www.lacko.pl/edc_media/Structure/Item-0078/TinyFiles/Almanach-lacki-9.pdf [dostęp:18.06.2024
