W tym roku mija 100. rocznica urodzin Mariana Turskiego. Z tej okazji zebraliśmy artykuły i materiały Wirtualnego Sztetla na temat jego życia i działalności w jednym miejscu.

 

Marian Turski urodził się 26 czerwca 1926 r. jako Mosze Turbowicz, najprawdopodobniej na terenie dzisiejszej Białorusi. Wychowywał się w Łodzi, w rodzinie silnie związanej z kulturą żydowską. Ojca zapamiętał jako człowieka wykształconego, zwłaszcza w sprawach dotyczących Żydów, który próbował tę wiedzę przekazać synowi. Matka płynnie posługiwała się wieloma językami: rosyjskim, francuskim, polskim, jidysz. To właśnie ten domowy fundament stał się jednym z punktów odniesienia dla całego jego życia.

Marian Turski: rodowód | Wirtualny Sztetl

Jako nastolatek Marian Turski obserwował, jak rzeczywistość rozpada się krok po kroku: „I tak z miesiąca na miesiąc wszystko się rozwiewało.  A największym, ciosem było niemal bezkrwawe zdobycie Paryża, bo to oznaczało wtedy, że nie ma żadnej szansy” – powiedział w wywiadzie przeprowadzonym w ramach projektu gromadzenia historii mówionej w Muzeum POLIN. W 1940 roku trafił wraz z rodziną do getta łódzkiego. Tam kontynuował naukę na tajnych kompletach, działał w konspiracyjnej organizacji Lewica Związkowa i próbował żyć w warunkach, które systematycznie odbierały człowiekowi godność i bezpieczeństwo.

Marian Turski: biogram | Wirtualny Sztetl

Decydującym momentem był rok 1944. Turski znalazł się w jednym z ostatnich transportów do Auschwitz-Birkenau. Jak sam relacjonował, droga do obozu i pierwsze miesiące były doświadczeniem granicznym, nie tylko fizycznego cierpienia, lecz także rozpadu świata wartości. W Auschwitz zamordowani zostali jego najbliżsi: ojciec i brat. On sam przeżył dzięki przypadkowi, determinacji i, jak podkreślał, dzięki solidarności współwięźniów.

Getto w Łodzi | Wirtualny Sztetl

W styczniu 1945 r. przeżył  marsze śmierci, najpierw z Auschwitz do Buchenwaldu, a następnie do Theresienstadt. Wojnę przetrwał skrajnie wycieńczony, w stanie bliskim agonii. To graniczne doświadczenie stało się jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla całej jego późniejszej refleksji.

Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau | Wirtualny Sztetl

Po wojnie Turski wrócił do Polski i stopniowo budował nowe życie. Wstąpił do Polskiej Partii Robotniczej, przyjął nowe nazwisko. Związał się z dziennikarstwem i historią, przez dziesięciolecia pracując w tygodniku „Polityka”, gdzie kierował działem historycznym.  Równocześnie angażował się w działalność społeczną i instytucjonalną – był związany m.in. ze Stowarzyszeniem Żydowski Instytut Historyczny, był jednym z założycielem, a potem pierwszym przewodniczącym rady Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Jego aktywność nie ograniczała się jednak do pracy zawodowej: stał się jednym z najważniejszych świadków Zagłady w przestrzeni publicznej.

Marian Turski: Ostatnim transportem wyjechałem z getta | Wirtualny Sztetl

Z czasem to właśnie rola świadka zaczęła definiować jego miejsce w świecie. Turski wielokrotnie podkreślał, że jego doświadczenie nie jest wyłącznie prywatnym wspomnieniem, lecz zobowiązaniem. Z tej perspektywy należy czytać jego słowa: „gdybym musiał wybrać spośród wszystkich lekcji i wszystkich słów jedno lub dwa, wybrałbym tak: empatia, współczucie. To jest w życiu najważniejsze”. Nie są one jednak abstrakcyjną refleksją, ale mają swoje korzenie w doświadczeniu getta, obozów i utraty najbliższych.

Marian Turski: To jest w życiu najważniejsze | Wirtualny Sztetl

Dlatego biografia Mariana Turskiego nie kończy się na historii ocalenia. To historia konsekwentnego przekładania pamięci na działanie: na edukację, działalność publiczną, wystąpienia, które stały się moralnym apelem do współczesnych. Jego życie, od dzieciństwa w przedwojennej Polsce, przez Zagładę, aż po powojenną działalność układa się w opowieść o odpowiedzialności.

 Marian Turski: historia mówiona | Wirtualny Sztetl

Materiały zgromadzone w Wirtualnym Sztetlu pozwalają tę opowieść prześledzić w szczegółach: od faktów biograficznych, przez relacje, po teksty interpretujące jego doświadczenie. Razem tworzą portret człowieka, który przeżył historię i uczynił z niej punkt odniesienia dla innych.

Drukuj