Gdy byłem Naczelnikiem Państwa nieraz stawało przede mną zagadnienie współżycia wyznań i narodowości w wolnej Rzeczypospolitej. Głowiłem się nad tym zagadnieniem i zdawało mi się, że nie jest do rozwiązania. W takich chwilach jednak, gdy logiczne konstrukcje nie znajdowały formy, zjawiały się przed oczyma mej duszy – obrazy. Widziałem siebie w okopach strzeleckich, w walce o wolne jutro i widziałem wśród towarzyszy broni, wśród legionistów, z którymi dzieliłem trudy i zawody – żołnierzy rozmaitych wyznań i narodowości, walczących ramię w ramię z wspólnym naszym ciemiężcą. I widziałem wówczas jasno, że nasza wspólna żołnierska dola jednoczy nas razem poza i ponad wszelkimi wyrozumowanymi różnicami. Byli tam towarzysze broni Żydzi...

Józef Piłsudski, 1923

Baliśmy się tej chwili, w której Józef Piłsudski zamknie powieki na zawsze, baliśmy się nawet myśleć o tym, a ilekroć dochodziły do nas wieści o Jego ciężkiej chorobie pocieszaliśmy się nadzieją, że mąż tak silnej woli i żelaznego czynu zmoże chorobę i dalej trzymać będzie w swych silnych, czystych dłoniach ster rządów odrodzonej Rzeczypospolitej. Bo któż, jeśli nie On, winien dzierżyć ster rządów i kiedyż, jeśli nie obecnie, gdy Europa znajduje się jakby na wulkanie, winien rządzić w Polsce mąż tej siły i tego rozumu co Józef Piłsudski?

Dla młodszego pokolenia obywateli odrodzonej Polski, dla naszej młodzieży szkolnej i akademickiej był Piłsudski owym „starszym panem", który przechadzał się po ogrodzie pałacowym w Belwederze i dobrotliwie się uśmiechał, a wszyscy serdecznie go kochali i słuchali Jego rozkazów.

Dla nas, dla ludzi starszego pokolenia, a szczególnie dla tych, którzy pamiętają czasy przedwojenne i przebyli wielką wojnę nie na rozmowach kawiarnianych, lecz w wojsku, w obozie, czy też na innym odpowiedzialnym posterunku, dla nas jest Marszałek Piłsudski symbolem odradzającej się Rzeczypospolitej, widomym znakiem uśpionego białego orła, który zdołał w krótkim czasie potargać więzy, przebić się przez potrójne kraty żelaznej klatki i wzlecieć wysoko ponad chmury!

II

Działalność, cierpienia i praca Józefa Piłsudskiego były nam, ludziom zaboru austriackiego, zrazu prawie lub zupełnie nieznane. Dopiero po ucieczce Jego z więzienia petersburskiego i przybyciu do Lwowa, a ściślej biorąc do Brzuchowic pod Lwowem, gdzie, zamieszkał w willi  śp. Adama Tołłoczki, dowiedzieliśmy się wszystkich szczegółów o Nim i Jego współpracownikach. (…)

Myślą przewodnią Józefa Piłsudskiego było odbudowanie Polski, a wierzy On, „że Polski nie okupi ani wyszachruje, że radną ugodą nie skłonisz zaborców do wydania ci łokcia ziemi, a tylko zbrojnym czynem możesz zdziałać wiele jeśli nie wszystko".

(…) Kadry Strzelca rosły, a gdy w dwa dni przed katastrofą sarajewską (26 czerwca 1914) odbył się na cmentarzu łyczakowskim pogrzeb sekretarza i ostatniego członka Rządu Narodowego w Warszawie (z roku 1863)  [Józefa Kajetana] Janowskiego, wówczas oddały honory wojskowe staremu wiarusowi liczne oddziały strzeleckie, a na cmentarzu przemówił do braci legionowej Józef Piłsudski, krótko i jędrnie, a w tych kilku słowach był zawarty cały Jego program militarny i polityczny.

Chowamy członka Rządu Narodowego – mówił komendant – a nie Rady Narodowej – Rząd bowiem tylko własny, szanowany, a posłuszeństwa wymagający, przystoi narodowi. Po pół wieku pracy serdecznej a krwawej, widziałeś ostatni z Rządu Narodowego, co naród do walki o wolność prowadził, nowe zastępy gotowe walczyć, za co walczyłeś Ty i Twoi, widziałeś odrodzonego żołnierza polskiego, któremu jutrzenka wolności i szczęścia zaświta... Nie myśl przyszły żołnierzu Polski, że twoja jutrzenka ma być pięknym, różowym zaraniem szczęścia i chwały, że ciebie będą chowali z tymi honorami, jak dziś po 50 latach chowamy wodza naszych dziadów! Twoja jutrzenka to błysk pioruna na czarnej chmurze, twój grób bezimiennym być może. Ty znajdziesz go w lesie nieznanym lub na śmietnisku więziennym, tak jak przed pół wiekiem Oni znajdowali, oni, ci nasi dziadowie, którym ten, kogo dziś chowamy, przewodził. Lecz o żołnierzu polski, ty nie zadrżysz przed walką, na którą Cię twój Rząd wyśle, bo Rząd to twój wódz, co krwi żołnierskiej nie powinien, nie może żałować!

Stoimy przed Rządem Narodowym! Chłopcy, pożegnać go nam przystoi po żołniersku! Baczność! Szarże salutują! Spocznij!

III

Oto mowa, którą słyszał dawny Lwów z ust Piłsudskiego. Słowa jędrne, a krótkie padały jak komenda i działały jak komenda na sprawnego żołnierza. Rychło, a z kamienicy przy ulicy Ziemiałkowskiego nr 14 ruszą pierwsze kadry legionowe na znoje i boje by się połączyć w Krakowie z owymi kadrami, które na rozkaz Komendanta ruszyły z Oleandrów dnia 6 sierpnia 1914 roku.

A wśród tych kadr znajdowali się młodzieńcy, pełni miłości ojczyzny i to bez różnicy wyznania i narodowości, gdyż Komendant tej różnicy nie uznawał, gdy szło o budowę nowego państwa, gdy szło o walkę z wrogiem.

Nie tu miejsce dla wyliczenia tych Żydów, którzy poszli w bój w legionach polskich, a z których wielu położyło swe młode życie na polu chwały. Nie jeden z nich spoczął – jak przepowiedział Komendant – w bezimiennym grobie, nie jedno piękne ciało wygrzebały dzikie zwierzęta w długich latach krwawej wojny. Nie o jednostki chodzi mi w tej chwili, lecz o ogół żydostwa lwowskiego, żydostwa galicyjskiego, do którego dotarł głos i rozkaz Komendanta. Bo oto w chwili wybuchu wojny zebrało się w sali posiedzeń lwowskiej Gminy Żydowskiej liczne grono obywateli-Żydów, wśród nich urzędujący prezes Gminy dr Jakob Diamand. profesor dr Jakob Mandel, dr Silberschein, dr Ozjasz Wasse i wielu innych i tam padły ważkie słowa dra Bernarda Hausnera, naonczas nauczyciela religii w gimnazjum niemieckiem (potem konsula Rzeczpospolitej Polskiej w Tel Awiwie) wzywające narodowo-żydowską młodzież do tworzenia legionów ręka w rękę z legionami polskimi, dla walki o niepodległość Polski „za naszą i waszą wolność”. Jedni byli zachwyceni tą myślą i płomiennymi mowami poparli ten plan, inni wyrazili obawę, by żydowska organizacja wojskowa, walcząca u boku czy też łącznie z polską nie wzbudziła gniewu cara i nie spowodowała jeszcze gorszych prześladowań w Królestwie i w Rosji, aniżeli dotychczas. Rozbieżność panowała wśród asymilacji.

Dr Dawid Schreiber (późniejszy senator), będący już w mundurze oficera austriackiego, gorąco myśli tej przyklasnął, podobnie odnosili się do niej bł. p. dr Adolf Korkis i b. p. Dawid Rubenzahl. Dr Hausner otrzymał pełnomocnictwo do pertraktowania z władzą wojskową austrjacką, oraz z władzami legionowymi. Jak mi niedawno dr Hausner opowiedział, poszły pertraktacje z reprezentantami legionów: drem Michałem Wyrostkiem i Hipolitem Śliwińskim bardzo łatwo. „Naturalnie ma Piłsudski rację – mówił Wyrostek – skoro twierdzi, że tylko czyn zbrojny może nam oddać naszą niepodległość! Ojczyzny nie można wypolitykować!".

Był Wyrostek oszołomiony ideą przyjęcia przez Żydów „czynu legionowego" – wszak „to może dla was mieć nieobliczalne konsekwencje, a może dostaniecie nawet wasze państwo z powrotem. Czuję w powietrzu zapach wiosny ludów!”. Wyrostek zapalał się coraz hardziej dla tej sprawy, lecz poza tym nie wiele mógł pomóc, nie mając ni pieniędzy ni mundurów, ani też karabinów. Te trzeba było otrzymać od władz austriackich, a przede wszystkiem uzyskać od nich pozwolenie na organizowanie legionu. Tu pomógł major Huber (Polak) i generał [Ignacy] Pick i po kilku dniach wydano żołnierzom żydowskim mundury i stare karabiny, oraz przydzielono dla musztry porucznika-Żyda, dra Rapoporta. Zgłoszenia były dość liczne, szczególnie z prowincji, skąd już ludność żydowska uciekała przed posuwającemi się wojskami rosyjskiemi. Z Gołogór przybył oddział młodzieńców żydowskich z własną chorągwią i hebrajskim napisem: Degel Machnej Jehuda (Sztandar obozu Judy).

Niestety rozbudowa tegoż legionu szła dalej opornie, władze austriackie, które już częściowo ewakuowały Lwów, nie miały ani czasu, ani cierpliwości do zajęcia się oddziałem żydowskim, a gdy dnia 1 września armia austriacka i wszystkie władze opuściły miasto, rozsypał się również i zalążek legionu żydowskiego. Młodzi Żydzi podążyli na zachód, by tutaj wstąpić do armii austriackiej lub też do legionów Piłsudskiego.

Tak spaliła na panewce myśl, która w istocie mogła przynieść i Polsce i Żydostwu nieobliczalne korzyści, ba nawet pamięć o tej myśli i próbach jej zrealizowania zatarła się i kto wie, czy przyszły historyk legionów polskich odgrzebie ją i opracuje szczegóły tak ciekawe i niecodzienne w życiu Żydów polskich, a niemniej w pożyciu obu narodów na tej ziemi.

IV

A tymczasem wojna szła swoim torem, potężne armie zmagały się na polskiej ziemi, jak dwa węże ze sobą splecione i nie mogące się od siebie oderwać. Każda bitwa pożerała tysiące i dziesiątki tysięcy ofiar. Niemniejsza ilość kalek opuszczała plac boju! Komendant prowadził swe legiony do zwycięstwa, a czynił to tak długo, póki brzydka polityka obu zaborców nic zmusiła go do porzucenia komendy i wycofania żołnierza polskiego z ram armii zaborczych. Raźno teraz następują po sobie wypadki o potężnym znaczeniu historycznym: ogłoszenie niepodległej Polski, teka ministra wojny, sprawa przysięgi żołnierskiej, więzienie w Magdeburgu, upadek państw centralnych, powrót Komendanta, organizacja rządu, zwołanie sejmu aż wreszcie w roku 1922 Komendant, a raczej już Naczelnik Państwa cofa się do zacisza domowego, by po latach (1926) wrócić z powrotem do czynnej pracy nad rozbudową Polski. I oto w tym czasie „prywatnym” przybył Piłsudski do Lwowa na zjazd legionistów[1.1] i po mszy na cytadeli odebrał raport legionowy, po czym delegacje robotnicze poczęły składać mu adresy hołdownicze. Poproszono też Marszałka, by raczył przyjąć adres od robotników narodowości żydowskiej i ukraińskiej. Po wysłuchaniu krótkich przemówień tych reprezentantów, Józef Piłsudski odezwał się w te słowa:

Gdy byłem Naczelnikiem Państwa nieraz stawało przede mną zagadnienie współżycia wyznań i narodowości w wolnej Rzeczypospolitej. Głowiłem się nad tym zagadnieniem i zdawało mi się, że nie jest do rozwiązania. W takich chwilach jednak, gdy logiczne konstrukcje nie znajdowały formy, zjawiały się przed oczyma mej duszy – obrazy. Widziałem siebie w okopach strzeleckich, w walce o wolne jutro i widziałem wśród towarzyszy broni, wśród legionistów, z którymi dzieliłem trudy i zawody – żołnierzy rozmaitych wyznań i narodowości, walczących ramię w ramię z wspólnym naszym ciemiężcą. I widziałem wówczas jasno, że nasza wspólna żołnierska dola jednoczy nas razem poza i ponad wszelkimi wyrozumowanymi różnicami. Byli tam towarzysze broni Żydzi, a byli i inni. I rozumiałem wówczas, że życie mądrzej rozwiązuje zagadnienia niż zarozumiała logika ludzka. Za wasze serdeczne słowa dziękuję wam towarzysze.

V

Po pół wieku tułaczki życiowej, po pół wieku pracy serdecznej a krwawej widziałeś pierwszy z Rządu Narodowego co naród do walki o wolność i ład prowadził nowe zastępy, gotowe walczyć za to, za co Ty walczyłeś, widziałeś odrodzonego żołnierza polskiego, którego Ty stworzyłeś i Ty prowadziłeś na boje i znoje. Widziałeś Polskę odrodzoną i rozkwitającą, widziałeś, komendancie, owoce swej pracy, spełnione swe nadzieje, odchodzisz w zaświaty syt pracy i sławv. Odchodzisz od nas!

Stoimy przed Tobą. jak Ty stałeś przed laty dwudziestu na „cmentarzu zasłużonych" we Lwowie i wołamy do młodego pokolenia:

„Stoimy przed Pierwszym Marszałkiem odrodzonej Polski! Chłopcy po żołniersku nam Go pożegnać przystoi!”

 

Pierwotnie artykuł ukazał się pt. U trumny budowniczego Polski. Garść refleksji i wspomnień o marszałku Piłsudskim 19 kwietnia 1935 r., w 140. numerze dziennika „Nasz Przegląd”. W tekście zostały zaktualizowane ortografia oraz formy gramatyczne.Oryginalny materiał dostępny jest cyfrowych zbiorach Biblioteki Narodowej za pośrednictwem serwisu POLONA: https://polona2.pl/item/nasz-przeglad-organ-niezalezny-r-13-nr-140-19-maja-1935-dod-ilustrowany,OTQ3MzU4NQ/0/#item [dostęp: 07.05.2025] 

Drukuj
Przypisy
  • [1.1] Chodzi zapewne o II Zjazd Legionistów we Lwowie w sierpniu 1923 roku - przyp. red.